Był okres kiedy zaglądałam do Azylu w Konstancinie i oswajałam dzikuny. Były to najczęściej kocie podrostki, żeby mogły iść na swoje należało je zapoznać z człowiekiem i choć trochę ucywilizować.
Trochę tego było. M. in. takie cuda
Poległam przy burej koteczce, której strach przed człowiekiem był tak wielki, że nie można było nic zrobić, ona została w azylu.
Bodaj jako jeden z pierwszych był białorudy młodziak
pierwszy kontakt wyglądał tak - spłoszenie, uszka stulone
Chwila głaskania, cichej przemowy i wygląda tak
następnie było tak
no i patrząc na naszego Plastka przyszło mi na myśl, że może być to ten sam kot
Raczej nie jest, choć są bardzo podobni, prawda?

Staram się pisać poprawnie po polsku