Dodaj do ulubionych

Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymałości.

28.04.14, 20:58
Mam dwa koty, rodzeństwo od małego. Od pewnego czasu kocur mi leje pod drzwi. Są to koty od początku niewychodzące. Nie wiem co mu odbiło. Jakiś czas temu (w zeszłe wakacje), lał na półpiętrze, potem mu przeszło. Teraz od kilku dobrych miesięcy leje pod drzwi. Dywan kilkakrotnie prany już, drzwi za chwil szlag trafi, parkiet czarny. Na dzień dobry, na przywitanie smród! Mieszkamy z teściową, ona na dole, ja z rodziną u góry. Nie zdziwię się jak kiedyś wrócę z pracy a kota po prostu nie będzie. Nie dziwię się jej, że jest u kresu wytrzymałości, bo to jednak ona na dole mieszka i to tam kot leje. najbardziej obrywa się jednak mnie bo to moje koty. Nie wiem co robić!! Kot zdrowy, była konsultacja weterynaryjna. Z kotką nie ma żadnych problemów, kot anioł. Niestety Bogdan diabeł. Nie wiem może to zew natury, ciągnie go na dwór. Już naprawdę nie wiem sama co począć. Koty mają 3,5 roku. Oba wykastrowane. POMOCY. Co podpowiadacie. Co mogę jeszcze robić???? Kocham tak samo jak kotkę i kocurka.

Obserwuj wątek
    • niutaki Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 28.04.14, 21:19
      Behawiorysta, albo Pi.asiowy "Szaman", do kontaktu feliway (nie stosowalam, ale czesto tu dziewczyny radza) do jedzenia karma uspokajajaca. Skoro sika, potem przestaje, a potem znowu to trzeba obserwowac i wykluczac po kolei przyczyny. Czy zbadane siki? Czy sa tam jakies obce koty, ktore moga zostawiac swoj zapach? Trzeba duzo cierpliwosci, ja mam takiego sisiora wlasnie, omal sie nie rozwiodlam z jego powodu...
      • pi.asia Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 28.04.14, 21:53
        Tu są namiary na mojego Szamana. Moje koty nie mają problemów psychicznych, wszelkie dziwne zachowania są leczone i eliminowane w ciągu tygodnia-dwóch (mam trzy kotki i kocurka).
        • mist3 Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 28.04.14, 22:05
          Ja jeszcze zapytam, na czym polegała konsultacja? Tzn czy były robione badania krwi, moczu, usg?
          Gdzie koty mają kuwety i ile?
          Jak się układają między nimi relacje?
          Czy przyłapałaś go kiedyś na sikaniu? Jeśli tak, jak to wygląda? Jaka była twoja reakcja?
    • zaba_300 Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 29.04.14, 08:43
      Zrobiłaś mu wszelkie badania? A może zmieniłaś żwirek w kuwecie i ten mu nie odpowiada?
      Przestawiona kuweta? Za rzadko czyszczona? (koty różne maja wymagania jeśli chodzi o częstość sprzątania) - posprawdzaj wszystko.
      • ajaksiowa Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 29.04.14, 15:01
        Na mój gust wysyła sygnały że teraz chętnie by z Teściową zamieszkał wink/sorry livia/
        • karple Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 29.04.14, 22:54
          No skąd ja to znam.... jeśli zrobiłaś kotu wszelkie możliwe badania- tj. badanie moczu, krwi i usg i wyszło że kicia jest zdrowa to znam fajnego behawiorystę, który pomógł mojej Nelce po tym jak "mądry" pan wet kazał ją uśpić bo ma problemy psychiczne..... Oczywiście nie uspililiśmy tylko chodziłam od weta do weta aż znalazłam kociego psychologa który nam pomógł smile i tak od trzech lat ( tfu, tfu, tfu- żeby nie zapeszyć ) nie ma z Niuską problemów wink skąd jesteś???
          • livia1111 Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 30.04.14, 15:40
            Kot miał robione badanie moczu i krwi (usg nie) za pierwszym razem tzn jak zaczął pierwszą fazę sikania, że tak powiem. Wszystko było ok. Nie wiem może mu powtórzyć badania. Zaczęło się w zeszłe wakacje jak wyjechaliśmy na wczasy. Potem był spokój a od pewnego czasu leje zaś, tyle że tym razem pod drzwi wejściowe.
            Nic nie zostało zmienione, ani żwir,ani częstotliwość czyszczenia kuwety, ani jej miejsce, ani przemeblowania, nic!
            Uważam, ze za pierwszym razem to była tęsknota za nami, a teraz co????
            Mam drugiego kota (kotkę), jest to rodzeństwo, od urodzenia razem. Nie ma między nimi konfliktów, kocur dominuje podczas jedzenia itp.
            Nigdy nie przyłapałam Bogdana na gorącym uczynku, ale wiem że to on, bo były momenty że Baja smacznie spała na tapczanie a Bogdan się wałęsał i kałuża się pojawiała.
            Zastanawiam się nad feliway-em, bo wydaje mi się, że kot po prostu jest jakiś zestresowany. Nikt go ni bije, nikt nie straszy, choć teściowa na dole je goni, bo czasem drapią jej meble, no a jak naleje to już idą szmaty w ruch. Niestety teściowa niereformowalna, nie da się jej wytłumaczyć, żeby dała kotu spokój.
            Czy może ktoś stosował karmę uspakajającą, o której pisała niutaki??
            Nie wiem czego się chwytać.
            Jestem ze śląska.

            PS. Do ajaksiowej - koty prędzej treściowej robią na złość niż ją kochają wink
            • elle-joan Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 30.04.14, 17:18
              Wiesz, nawet jak nic się w sprawie kuwety nie zmieniło, to może kotek zmienił upodobania. Mają jeden kibelek na spółe? Może chce osobny, może nawet jak mają osobny, to dostawić jeszcze jeden. U nas czasami kupka ląduje obok kuwety i wygląda to tak, jakby kotka chciała mieć osobno siusiu i kupkę. Ostatnio było dobrze, więc na razie nie mamy dodatkowej, ale myślę nad postawieniem drugiej.
              • elle-joan Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 30.04.14, 17:24
                Może te drzwi dokładniej wymyć octem, sodą i zmienić ich zapach (perfumami teściowejwink, jakimś mocnym zapachem). Może przekonać teściową, żeby na jakiś czas zabrać dywam i zabezpieczyć parkiet zanim opanujecie sytuację.
            • pi.asia Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 30.04.14, 17:46
              Livia, skoro jestes ze Śląska, to możesz albo skorzystać z Karplowego behawiorysty (Dąbrowa Górnicza? Sosnowiec?) albo z mojego Szamana (Częstochowa).

              Kot leje ewidentnie ze stresu, żeby zaznaczyć, że jego na wierzchu. Trzeba go nieco wyciszyć, ustabilizować emocje, zwiększyć odporność psychiczną.
              Szaman pomógł mojej Duszce, gdy wymiotowała ze stresu po dokoceniu młodą koteczką, która lała Duszkę po łbie. Opisałam to tutaj. Powodzenia.
              • kasiak37 Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 02.05.14, 22:12
                opisywalam tu juz gdzie swoje problemy z lejaca wszedzie kotka. Nie pomoglo kompletnie nic. Okazalo sie, ze kot jest kotem alfa a w domu za duzo zwierzat(lacznie 4 koty i pies). Nie pozostalo nam nic innego jak znalezienie kotce nowego domu, gdzie bedzie jedynym zwierzeciem. Mieszka tam od 3 miesiecy i skoczylo sie lanie.
                Nie bylo innego wyjscia. Albo zostawic tylko ja i znalezc nowe domy reszcie albo jej znalezc dom. Wybralismy mniejsze zlo. Caly czas mi jej bardzo brakuje bo to moj ulubiony kotek byluncertain
                • salimis Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 03.05.14, 10:46
                  Dobrze byłoby w pierwszej kolejności poznać przyczynę tego lania zanim udasz się do "autorytetów" leczących tylko objawy. Oczywiście nie mam tu na myśli behawiorystów bo skorzystanie z ich doświadczenia jak najbardziej wskazane.
                  Jeśli chodzi o czyszczenie miejsc z przykrego zapachu to dobrze sprawdzają się neutralizatory np. Vitopar Fresh Cat. Trochę tego towaru na rynku jest tak więc pewnie musiałabyś poczytać w necie aby poznać opinie.
                  livia, czy ty mieszkasz w domu wolnostojącym ?
                  Może być tak ze kręci się pod waszym domem jakiś niekastrowany kocur i twój czuje się zagrożony, dlatego znaczy teren szczególnie przy drzwiach. Może widzi go przez okno, czuje jego zapach.
                  A może masz kontakt z kotami i przynosisz na sobie zapach jakiegoś dominującego kota.
                  Jeśli brak przyczyn zdrowotnych doszukiwałabym się przyczyn na dworze. Teściowa też nie pomaga bo pogłębia swoim zachowaniem stres.
                  Nie da się Bogdana izolować tak aby nie miał kontaktu z teściową i jej meblami ? Przynajmniej jeden czynnik stresu zostałby zniwelowany.
                  • wiesia.and.company Re: Kot mi leje... jestem już na skarju wytrzymał 04.05.14, 15:04
                    No tak... dla mnie to jest oznaka napięcia nerwowego. Nie tak problemu ze zdrowiem, co sprawą behawioralną. Też tak miałam. Moja szefowa stada Wikcia (bardzo rozsądna, kulturalna, z klasą kobitka) zaczęła strzykać na drzwi wyjściowe na klatkę. Zaczęło się nagle, już po trzech miesiącach, kiedy wprowadziłam do stada ostatniego jej członka-członkinię. Początkowo Wikcia na tę nową Natalkę nie reagowała. Ale na Natalkę zaczęła reagować lekkim strachem Fryga. I widać było, że Fryga i Natalka omijają się szerokim łukiem (omijają, nie syczą). Te wibracje odebrała Wikcia i chodziła pod drzwi ostrzykiwać granice terytorium stada - żeby powiedzieć mi, że ten układ jej się nie podoba, ten nowy układ, że ta nowa znajda narusza spokój. Dawała mi informację, żebym już nikogo więcej nie sprowadzała, bo tu jest jej królestwo. A też i dawała informację Frydze i Natalce, że do tego miejsca jest jej strefa wpływów i te dwie młodsze mają to respektować i być posłuszne prawom Wikci. Ona tu rządzi. Jak się zaczęło... tak nagle się skończyło, widocznie obie młode dostosowały się do wymogów Wikci. Pomagało przylepianie na drzwi folii aluminiowej, wykładanie folią podłogi pod chodnikiem i przykrywanie folią malarską chodnika. Czyszczenie najpierw płynem do kąpieli (cytrusowy jest OK) a potem przecieranie wodą z octem. Da się.
                    Sądzę, że Twój kot nie lubi teściowej. Czuje się niepewnie, jego prawa są łamane i nie są ściśle określone, raz jest tak, a raz inaczej zależnie od humoru teściowej czyli nieprzewidywalne. Skoro czuje się niepewnie w tej atmosferze, to po prostu chce podkreślić swoją obecność, nasączyć przyjaznym mu zapachem swoje terytorium.
                    W moim wypadku (i innym przypadku) pomaga także spsikiwanie miejsc newralgicznych sprayem Feliway i także wpięcie dyfuzora Feliway w kontakt (ten, który jest najbliżej miejsca newralgiznego). Gdyby jeszcze teściowa przestała go gonić, a udawała że kota nie widzi...
                    • livia1111 Diagnoza 29.05.14, 16:32
                      Dziękuję wszystkim za zainteresowanie.
                      Chciałam podzielić się z Wami co z Bogdanem. Postanowiłam ponowić mu badania.... i wyszło - nerki. Niestety wyniki złe. Dostaje teraz antybiotyk w zastrzykach co drugi dzień, później zobaczymy. Po leczeniu będzie dostawał kapsułki chroniące nerki.
                      Tak mi go szkoda, mój biedaczek. Z drugiej strony cieszę się, że zrobiliśmy ponowny badanie moczu, że jest już diagnoza i leczenie.
                      Odezwę się po następnych wynikach.
                      Pozdrawiam.
                      • dzedlajga Re: Diagnoza 29.05.14, 16:39
                        No to trzymam kciuki, żeby szybko wyzdrowiał
                        • niutaki Re: Diagnoza 31.05.14, 11:08
                          wazne, ze wiecie co mu dolega, niech szybko kicius wyzdrowiejekiss
                          • wiesia.and.company Re: Diagnoza 31.05.14, 16:03
                            Bogdan to młody kot, co to jest 3,5 roku dla kota wink Jeszcze nie pora na przewlekłe choroby nerek (czego szczerze Bogdanowi i Wam życzę, choć wiadomo że życie pisze różne scenariusze).
                            Po antybiotykach wnioskuję, że to może jakiś stan zapalny nerek, raczej ostry niż przewlekły, że trzeba wyleczyć (co oczywiste) i potem chronić nerki, bo są słabszym organem u niego i trzeba dbać, aby zapalenie nie przeszło w stan przewlekły. Trzymam kciuki. Pewnie USG też zrobiliście.
                            No a po przeleczeniu w jakieś dwa-trzy tygodnie trzeba będzie zrobić ponowne badanie krwi i moczu. Z własnego doświadczenia z Wikcią i Misią powiem, że wolę robić częściej badanie moczu (bo nie jest tak stresujące i inwazyjne jak igła w żyle w gabinecie wet.). Dla kotów ze schorzeniami nerek istotne jest tzw. badanie ogólne moczu i (to jest szczególnie ważne!) określenie stosunku białka do kreatyniny. Laboratorium podaje jako wartość w dziesiętnych. Wartość prawidłowa:
                            - pies: < 0.3
                            - kot: < 0.6
                            Wtedy wiadomo, że nerki jeszcze nieźle funkcjonują.
                            Moje dwie dziewczynki dostają Lespewet (to takie tabletki moczopędne, które sprawiają, że więcej piją i siusiają, czyli przeczyszczają nerki z mocznika), Wikcia dodatkowo Ipakitine (to suplement, który wiąże fosfor, z którym gorzej sobie radzą nerki trochę upośledzone, a w ten sposób wspomagamy pracę nerek).
                            W każdym razie trzeba będzie pomagać nerkom, żeby się stan zapalny ostry nie przerodził w stan przewlekły.
                            Trzymam kciuki, a że to młodziak, to mam nadzieję że da chłopak radę ujarzmić problemy (z Waszą wielką pomocą). Trzeba go też chronić przed stresem (czyli karcić teściową za niegodne zachowania smile ).
                            • livia1111 Re: Diagnoza 01.06.14, 19:20
                              Już jest duuużo większa poprawa, skończyło się sikanie po kątach.
                              Bogdan jakby wyciszony, ale myślę że to przez leki. Dostaje już od wczoraj takie kapsułki wspomagające nerki, URINOWET jak się nie mylę (nie znam dokładnej nazwy, bo dostałam wydzielone na 3 tygodnie do torebki, a po wet-ce trudno się rozczytać). Dajemy dziennie jedną, na szczęście Bogdan bez problemu przyjmuje. Antybiotyk jeszcze dostanie jutro i w środę. Co dalej, dowiem się pewnie właśnie w środę.
                              Mam nadzieję, że będzie dobrze, bo Bogdanka kocham miłością szczerą i nie wyobrażam sobie, że mogłoby mu się coś stać. Choć serce mi się kraja jak jedziemy do weta, bo kot strasznie zestresowany, płacze takim miałkiem, że samej mi się chce płakać.
                              Ale jakoś wytrzymamy, musimy, ważne żeby wyzdrowiał.
                              Najdziwniejsza dla mnie jest reakcja Baji, po każdej wizycie u weta, Bogdan jest ofukany, obwarczony, nie wiem czy to nieznajomy zapach, czy stres Bogdana.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka