Pisałam tu na forum dobry miesiąc temu, pocieszałyście mnie, wspierałyście po nagłej i tragicznej śmierci naszej kotuni, młodziutkiej szalonej Koli...
forum.gazeta.pl/forum/w,10264,159209598,159209598,z_jedna_maluczka_dusza_tak_wiele_ubylo_.html
Nie mogliśmy tak wytrzymać, ta pustka, cisza w domu, taki straszny spokój, nasza Tigra znowu chowała sie po szafach, znowu znudzona, tylko jeść i spać, nie ma Koli, nie ma bodzca do zabaw, brakuje tego ruchu, radości, życia w domu.
Szybko postanowiliśmy, że damy dom jakiejś małej znajdzie ale miała być to kociczka i najlepiej szylkretka, taka z naszej ,bandy'

Trochę sie obawialismy czy nei bedziemy jej porównywać do Koli, szalonego wilkora z bzikiem w oczach, czy polubimy nowego kotka tak jak ją no i czy Tigra ja polubi i zaakceptuje.
Obserwuje na face pewną fundacje z mojego miasta i tak ni stąd ni zowąd pojawiło się ogłoszenie... kotka podrzucona pod uczelnie, do fundacji przyniósł ją student. Pojechaliśmy zobaczyć ale daliśmy sobie noc na zastanowienie...
I jest

w domu od razu okazała się strasznie milusińska, miziasta, przytulasta, spokojniutka, grzeczniutka, taka delikatna i bezbronna. Od razu wlazła nam na głowę, dosłownie, ciągle by na nas siedziała, mziiała się, strzelała baranki, robiła noski-noski, taka całuśna i rozmruczana. Widac, ze szuka ciepła, ciągle sie chce przytulać, być z nami, non stop przyklejona, robi z siebie ,szalik' albo czapkę w nocy otulając swoim ciałkiem, taka słodka przylepa

ehhh

Mówimy sobie, że nasza Kola odchodząc za TM szybko znalazła nam swoją następczynie, małego puchatego kociaka, widziała że cierpimy, że płaczemy, że bez niej jest pusto i smutno. Odszukała taką małą miłą, grzeczną Mufkę nam na pocieszenie, taki plasterek na serce

dosłownie. Mufka jest zupełnie inna niż Kola ale przecież kochamy bo jest juz nasza

taka słodycz beztroski,miód na nasze serca i dusze.