barba50
24.10.16, 13:55
Nie będę męczyć Ksiki. Zamiast poprawy jest totalna porażka. Nie ma sposobu na podanie bioxetinu w jakikolwiek sposób, żeby tego nie wyczuła. Ani prośbą, ani groźbą, ani podstępem.
Jest zestresowany kot, który na mój widok kuli się, syczy i najchętniej schowałby się w najciemniejszy kącik. I jest o wiele mniej aktywna niż poprzednio. Nie była wulkanem energii, ale przemieszczała się jakoś po domu, wychodziła na małą przechadzkę do ogrodu. Teraz leży na fotelu komputerowym i wygląda biednie. Trudno, niech żyje po swojemu, bo to jakby "uszczęśliwianie" na siłę, bardziej dla nas niż dla niej.
Mysiulku jeśli rzeczywiście prozac (to i chyba bioxetin) jest bez smaku/zapachu/goryczy to Ksikula ma 16 zmysł (nie szósty!), dziś spróbowałam w ulubionym mięsie - kawałek z mikroskopijną tabletką nie trafił nawet do pyszczka, zatrzymał się na zębie i został momentalnie wypluty...
Gdyby to był lek dla zdrowia, że tak powiem nie byłoby wyjścia, ale w tej sytuacji dam spokój.