Dodaj do ulubionych

Nie. Poddaję się.

24.10.16, 13:55
Nie będę męczyć Ksiki. Zamiast poprawy jest totalna porażka. Nie ma sposobu na podanie bioxetinu w jakikolwiek sposób, żeby tego nie wyczuła. Ani prośbą, ani groźbą, ani podstępem.
Jest zestresowany kot, który na mój widok kuli się, syczy i najchętniej schowałby się w najciemniejszy kącik. I jest o wiele mniej aktywna niż poprzednio. Nie była wulkanem energii, ale przemieszczała się jakoś po domu, wychodziła na małą przechadzkę do ogrodu. Teraz leży na fotelu komputerowym i wygląda biednie. Trudno, niech żyje po swojemu, bo to jakby "uszczęśliwianie" na siłę, bardziej dla nas niż dla niej.

Mysiulku jeśli rzeczywiście prozac (to i chyba bioxetin) jest bez smaku/zapachu/goryczy to Ksikula ma 16 zmysł (nie szósty!), dziś spróbowałam w ulubionym mięsie - kawałek z mikroskopijną tabletką nie trafił nawet do pyszczka, zatrzymał się na zębie i został momentalnie wypluty...

Gdyby to był lek dla zdrowia, że tak powiem nie byłoby wyjścia, ale w tej sytuacji dam spokój.
Obserwuj wątek
    • adrzewoj Re: Nie. Poddaję się. 24.10.16, 14:47
      Bardzo to smutne. Ale nie wolno tracić nadziei, w czym Was wspieram.
      • wiesia.and.company Re: Nie. Poddaję się. 24.10.16, 17:06
        To tak jak moja Fryga. Dokładnie tak. Zwodniczo lubi od czasu do czasu podłożyć łepetynę do pogłaskania (tak z 5 głasków) i tylko wtedy, gdy tuż obok jest Miluś, ale potem drga nerwowo, warczy, usiłuje ugryźć, nerwowo mruga oczami. Ale mogę jej podawać z ręki kawałki mięsa i trochę je (woli sama z deseczki). Żadne tabletki, żadne... żaden żel, żadne fortele.
        Basiu, tak ją chyba zostaw w spokoju, niech ma wszystko według własnych reguł. Grunt, że uczestniczy w życiu z daleka, jest na fotelu komputerowym, czyli widzi, a jak nie chce uczestniczyć to zmywa się do jakiejś samotni.
        Właśnie złożyłam zamówienie w Zooplusie, w tym na Feliway Friends. Zobaczę, jak to zadziała na moje bractwo, bo teraz mam towarzystwo, które nie chce się zanadto integrować, mają wzajemne animozje, przynajmniej Miluś, Fryga i Gacuś sypiają w nogach łóżka w trójkąciku. Natomiast Natalka nie lubi nikogo, Leosia nie lubi nikogo, Fryga jest przeganiana przez Natalkę, Gacuś też (tyle, że on to bierze za doskonałą zabawę zręcznościową), Leosia wszystkich wali łapą. Ale przynajmniej mnie lubią (Fryga nie) i łóżko nas łączy...
        No cóż, stado domowe to trochę (w moim wypadku) zorganizowane zostało przeze mnie, dobierane przeze mnie. Gdyby moje koty mogły same zorganizować swoją grupę, to zapewne inaczej by to wyglądało. To jak w życiu - jak w pracy, gdzie nie wszyscy z kolektywu muszą się lubić, ale są załogą.
        I nigdy nie wiadomo, co będzie przełomem w nastawieniu Ksiki. Moja Misiunia zaczęła się zmieniać, gdy miała 13 lat, bardzo pozytywnie się zmieniła, pewnie gdyby żyła dłużej niż 15 lat i 4 miesiące to teraz byłoby jeszcze lepiej. Kto wie?
        Działania siłowe dla dobra kota ze stanami lękowymi wcale nie poprawiają relacji kota z człowiekiem. Ze stadem to sobie kot radzi w sobie znany sposób, w taki, żeby czuł się stosunkowo jak najlepiej. Kot wie, co jest dla niego dobre (albo przynajmniej lepsze niż złe). A kciuki trzymam... a nuż...
    • kkjp Re: Nie. Poddaję się. 24.10.16, 17:48
      Basiu masz absolutną rację. Nic na siłę, niech sobie żyje po swojemu. Dzisiaj po raz pierwszy od czasu, kiedy złapałam Miśka pojawił się w krzakach na posiłek, tak że mąż (on w pn pełni dyżur) go zobaczył. Oto co znaczy stres, potrzebował baaardzo dużo czasu by się nie bać przyjść na michę.
    • mysiulek08 Re: Nie. Poddaję się. 24.10.16, 17:53
      Na bank jest bez smaku, spawdzalam osobiscie, z tym ze ja kupuje fluoksetyne generyczna. To tez jest taki lek, ktory sie rozpuszcza w slinie i jak ma w pychu to juz jakos idzie.

      Ale dokladnie tak jak mowisz, mam z Padme/Kluske. Z tym, ze kocie relacje sa ok, spustoszenie w jej psychice zrobil czlowiek i mimo bycia z nami juz 4 lata nadal sie kuli, spina, podniesiona reka to panika, choc i tak jest duzy postep. Jednak podawanie jej leku jest ciezkie, dwa-trzy razy jakos sie uda, a potem zwiewa w ciemny kat, zadne masla, miesa, pasztety. Czasami uda sie przemycic rozpuszczona tabletke w miesie z puszki albo w tunczyku, tylko tu Miki musi koniecznie sprobowac co mama ma w misce, a jak stoisz nad Kluska i odganiasz Miki, to nie ruszy jedzenia, albo od razu schowa sie pod stolem.

      Probowalas rozgniesc tabletke z miesem, fluoksetyna sie rozpada pod wplywem wilgoci, wiec moze to jest jakis sposob i sprobuj czy faktycznie bioxetin jest bez smaku.

      A jak to nie wypali, to, lepiej niech zyje swoim zyciem, tak jak nasza Kluska.

      Za to z Wasiem czy Krzykalda nie ma zadnych klopotow tabletkowych, glownie z Krzykalda, ta to lyka jak ges smile Pan Wasik sie czasami stawia i potrafi wypluc nawet jak po aplikatorze, ale wtedy wypluta papke wcieram mu dziasla smile choc troche poklute dlonie mam. U Pana Wasika to bedzie raczej krotka kuracja, bo juz widac duza zmiane smile
    • aankaa Re: Nie. Poddaję się. 24.10.16, 18:37
      niech kocisko ułoży sobie życie na swoich zasadach
      • alus59 Re: Nie. Poddaję się. 27.10.16, 16:48
        Bardzo mnie ciekawią doświadczenia Wiesi z Feliway Friedns - szczególnie w kontekście relacji: dotychczas agresywny kot kontra kot wycofany. Na ile te feromony wyciszają agresywnego kota i czy poprawiają kondycję kota zastraszanego. Poprzedni Feliway aż tak nie działał.
        • wiesia.and.company Re: Nie. Poddaję się. 27.10.16, 18:48
          Dzisiaj przyszła paczka z zooplusa. Wpięłam Feliwaya Friends do kontaktu. Działa godzinę. Mam tylko w jednym pomieszczeniu (w tym pokoju, w którym Fryga usadza dupcię na kanapie i sika. A sika też w kuwecie, więc to jest taktyka Frygi zaznaczania swojej wyraźnej obecności tam, gdzie żaden z kotów nie chce objąć w posiadanie - więc mówi, że ta przestrzeń ma być tylko dla niej). Zobaczymy. To nie wpłynie na pewno od razu. Chciałabym, żeby i Natalka zrobiła się bardziej stadna, bo jest jedynaczką unikającą kontaktów z kotami. I żeby Leosia mniej biła łapą ostrzegawczo przy podejściu każdego kota (ale akurat Frygą jest zaciekawiona, więc ją oszczędza). Eksperymentowanie rozpoczęte.
          • alus59 Re: Nie. Poddaję się. 27.10.16, 20:28
            Spokojnie poczekam na rozwój sytuacji - przecież wiadomo, że to nie od razu działa smile Jednak bardzo zainteresowana jestem efektami z uwagi na nieciekawe relacje moich futer ...
            • mysiulek08 Re: Nie. Poddaję się. 27.10.16, 23:23
              Moge sie podzielic smile Felifrienda kupilam dla wariatki Krzykaldy, ktora musi mieszkac z dala od kotow sad Jak miala wlaczona wtyczke, to byla wyraznie spokojniejsza, tzn nie darla pyska, przesypiala cala noc bez wzywan.

              Teraz dwie wtyczki sa livingu, bo z kolei cos sie Czarnej Cholerze we lbie przestawilo i zaczela wieczorami atakowac Miszcza! Miszcza Zen, ktory by jej na jednym posiedzeniu leb odgryzl!
              Po wlaczeniu wtyczek jakby troche ochlonela, robi jeszcze wprawdzie podchody, ale z z mniejszym przekonaniem.

              Jak by dzialalo na wieksza grupe to nie wiem, po pierwsze wtyczek bysmy musieli miec najmniej z piec (a tylko w zooplusie jest, na ebayu ceny z kosmosu), a po drugie teraz mamy calodniowe wietrzenia, bo gorac sie rozkreca.

              Natomiast na te chwile i w tym miejsciu Krzykaldy sie nie odwarze wypuscic ' w koty' nawet przy 10 wtyczkach.

              W kazdym razie zbieram zapas, w jednej paczce wole, zeby wiecej niz dwoch opakowan nie bylo.
    • kkjp Re: Nie. Poddaję się. 27.10.16, 23:39
      Mysiulku a próbowałaś ssocjalizować Krzykaldę choć z jednym i na razie tylko jednym kotem?
      Basiu jak Kiśka?
      • mysiulek08 Re: Nie. Poddaję się. 27.10.16, 23:53
        My probowalismy WSZYSTKIEGO, od szpary w drzwiach i kociego ambasadora w osobie Aramisa po terapie antydepresantami, behawiorysta zarowno lokalny (zalecenie uspienia kota) jak i ojczyzniany (bardzo jej zal bylo Kici.Yody tongue_out)

        Kazdy inny kot by sie zlamal, przypominam Kicia.Yoda juz kotow na podworku nie zabija, terapia Miszcza smile, ale nie Krzykalda, ona idzie na na smierc i zycie, doslownie piane z pyska toczy, co dziwne, na czlowieka agresji nie przenosi, jak to robila Kicia.Yoda.
        Owszem, jest cholernie zaborcza, kocha czlowieka cala soba, bardzo emocjonala w uczuciach, tu kasnie, tam drapnie, tam ugryzie.

        Szukalismy je domu, niewychodzacego, bez dzieci, bez kotow, bez psow...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka