mysiulek08 31.10.16, 05:51 przyznaje, jestem w lekki szoku www.zooplus.pl/shop/psy/barf wprawdzie w dziale dla psow, ale co tam Nie wiem jak to cenowo dla Was wyglada, ale ja nie kupie juz kg wolowiny za 15zl, no i bez mielenia Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aankaa Re: Barf w zooplusie 01.11.16, 22:08 > z opisu "BARF...Polega na podawaniu przede wszystkim surowego mięsa, warzyw i owoców - czyli pożywienia maksymalnie zbliżonego do takiego, jakie zwierzę jadłoby w warunkach naturalnych" > ze składu "Brak warzyw i owoców" litościwie pominę czas dostawy (2-6 dni) i warunki w jakich karma jest transportowana... wolę kupić 1 kotlet (1-2 cm gruby, kroję w kostkę, nie mielę) i od razu zapodać do misek Odpowiedz Link
mysiulek08 Re: Barf w zooplusie 02.11.16, 00:06 Anka, warunki raczej spelnione, w koncu nie takie rzeczy sie przesyla, trudno zeby byly w skladzie warzywa i owoce ok, Ty kupisz jeden kotlet i to wystarczy, przy sporym psie juz nie i przy kociej bandzie tez nie, zareczam, ze dosc szybko by Ci sie odechcialo krojenia Slowem, czepiasz kochana Odpowiedz Link
dzedlajga Re: Barf w zooplusie 02.11.16, 01:24 Ja mielę w blenderze. Ale nie na papkę tylko zostawiam większe kawałki. Czasami nawet całkiem duże. Kocur, czy też pies po coś jednak ma ząbki. Często też podaję np całego kotleta. Kot radzi sobie bez najmniejszego problemu. Odpowiedz Link
dzedlajga Re: Barf w zooplusie 02.11.16, 01:22 Po pierwsze barf mielony zawsze budzi duże podejrzenia. Bo tak naprawdę nigdy do końca nie wiesz co jest w środku i ja zwyczajnie nie ufam. Ja nie kupuję w ogóle mielonego ale gdyby... to z całą pewnością wybrałabym kawałek mięsa i poprosiła o zmielenie go na moich oczach. choć tak do końca chyba też bym nie zaufała. Mięso leży w ladzie chłodniczej, więc można zaufać, że jest świeże, zresztą to widać. Jednak maszynka nie jest myta po każdym mieleniu tylko zapewne raz dziennie. Więc jeśli kupuję np. popołudniu a mięso jest mielone od rana to świeżość tego co jednak gdzieś tam w maszynce zostaje budzi moje ogromne wątpliwości. Wolałabym zmielić sama w domu Po drugie - koty mają zupełnie inne zapotrzebowanie żywieniowe i jest ogromnym nieporozumieniem podawać kotu jedzenie, które jest przeznaczone dla psów. Także jeśli chodzi o moje zdanie - zdecydowanie na nie Odpowiedz Link
mysiulek08 Re: Barf w zooplusie 02.11.16, 02:06 O tym, ze koty nie moga jesc psiego zarcia, to ja dobrze wiem. Ale jesli to jest mieso bez dodatkow, to co w nim zlego? Sama czasami kupuje gotowa zmielona (na szarpakach, ze niby na gulasz) wolowine, jak wiem, ze pozno wrocimy i nie dam rady po powrocie do domu, szybko przygotowac kociastym porcji surowego. Osobiscie, wcale bym sie za taki serwis, w takiej cenie nie obrazila. U nas schodzi okolo 0,6-0,8kg surowego dziennie. Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Barf w zooplusie 02.11.16, 18:39 Kiedy miałam 9 kotów, dosyć żarłocznych, to i tak podawałam im wieczorem mięso (pal sześć moją niewygodę). Dla dziewiątki musiałam skroić 1 kg mięsa niezbyt pięknego, kupionego w tanich jatkach, więc takiego poprzerastanego żyłami, powięziami, błonami. Nawet kupiłam nóż elektryczny z dwoma ostrzami. Ale mi się to mięso ślizgało na desce, a już docięcie włókien kończyło się cięciem deski... Ale mam ten nóż elektryczny jakby co... Zakończyłam na super ostrym nożu i tnę mięso odkładając równe cienkie kawały, potem te plastry wzdłuż i wszerz cieniuteńkimi talarkami... Teraz jestem fachowcem (ha ha) od różnych części mięsa, od trybowania, od krojenia, od nożów (nie kupiłam sobie noża Global ani Wuesthof, chociaż byłam blisko). Przy mojej maszynce do mięsa (zwykła, na przyssawkę, która co chwilę puszcza), to zdecydowanie wybrałam technikę krojenia nożami. Nóż elektryczny czy też normalne noże to ja mogę schować do szuflady, ale już blender... (skoro mam maszynę do lodów, mikser kielichowy, garnki żeliwne emaliowane, garnki z odlewu aluminium, patelnie też i do piekarnika, różne takie gadżety - oj lubię, lubię) no to już blender mi się nie zmieści. Trudno, nie będzie mięsa szarpanego Będzie drobno krojone. Jak sobie pomyślę, że kiedyś kroiłam gulaszowe (z bazaru) na drobniejsze dla 13 kotów wolno żyjących na Filtrowej to brrrr.... A co do zooplusa, to muszę ich pochwalić. W tej chwili jest tak, że dostaję info o odebraniu przesyłki przez kuriera i drugiego dnia już mam, mimo że paki są naprawdę bardzo ciężkie (jedna zawsze ok. 22 kg). Więc spokojnie ta karma BARF dotrze w terminie i zapewne jest opakowana w jakieś coś trzymające długo temperaturę. Odpowiedz Link
dzedlajga Re: Barf w zooplusie 05.11.16, 22:00 Nie wczytywałam się nt. dodatków itp bo dla mnie nie do pomyślenia jest kupowanie mielonego. Jeśli wystarczy Ci że mięso jest bez dodatków i gotowe do podania a mniejsze znaczenie ma pewność co do jego jakości to jeśli cena faktycznie jest dobra to faktycznie ok. Dla mnie to jednak jest różnica czy podaję mięso czy produkty pochodzenia zwierzęcego (np pazury sierść itp). Ja rozumiem, że na etykiecie jest mięso i nikogo nie oskarżam, że zawartość jest inna niż mówi etykieta. Ale cierpię na chorobliwą podejrzliwość jeśli nie mogę zobaczyć co faktycznie jest w środku. A dla mnie niebagatelne znaczenie ma zdrowie moich chłopaków. Choć argument siły i czasu przy liczebności Twojej kociarni jakoś tam się broni. Osobiście wolałabym zainwestować w dedykowaną zamrażarkę, co zresztą niechybnie wkrótce zrobię i wolała raz w tygodniu/miesiącu przygotować sobie mięso i codziennie wyciągać gotową porcję. I wiedzieć CO podaję. Bo to, co zaoszczędzisz na jedzeniu to potem z nadwyżką oddasz weterynarzowi. A o to, że akurat Ty oddasz to jestem spokojna. Nawet sobie nie próbuję wyobrażać ile Cię kosztuje utrzymanie tej czeredki. A przecież nie tylko o pieniądze w tym wszystkim chodzi. Chodzi też o czas oraz - chyba przede wszystkim - dobrostan kociastych Odpowiedz Link
mysiulek08 Re: Barf w zooplusie 06.11.16, 01:33 W naszym przypadku to sa wylacznie rozwazania teoretyczne nie ma tutaj zooplusa W zamrazarce (lodowka z zamrazarka) dodatkowa juz zainwestowalismy, nie tylko dla miecha dla kociastych, choc glownie. Poniewaz futra lokalnego miesa jesc nie chca, kupuje importowanego indyka czy kuraka bez antybiotykow i bez wody ostrzykujacej (na lokalnym rynku nie czesto jest takie mieso dostepne), wiec sila rzeczy sa to mrozonki. Wolowina jest pakowana prozniowo (Argentyna, Urugwaj, Paragwaj) i jak rozpakuje takie 2kg to wiadomo musze reszte zmielona w domu zamrozic. Choc ostatnio mrozonej wolowiny nie chca jesc. Wydatki sa, suche bezzbozowe kupujemy bezposrednio u importera, 1/2 ceny sklepowej, zwirek mamy za friko (chilijskie koty zaplacily), a surowe da sie przezyc, tym bardziej, ze my miesa jemy niewiele, czerwonego to juz w ogole (tatar od czasu do czasu), wiec w sumie, to my podbieramy kotom , a nie one nam Nie da sie tez ukryc, ze uslugi wet sa drogie, np ostatnia wizyta Prosiaka z zatkaniem, 2xusg, krew, mocz, wyszla okolo 800zl, w dedykowanej kociej lecznicy, Chester podobnie, ale on byl dwa dni w szpitalu, z tym ze lecznica gorsza byla, bo akurat lykend sie trafil. Typowa wizyta to okolo 50zl, szczepienie okolo 100 zl. Srodki do odrobaczenia czy na pchly, typowe leki, suplementy kupujemy w hurtowani, albo via moja mama w zooplusie. Ale nasze kociaste przyniosly nam tak niespodziewane szczescie, ze zadnego wydanego na nich pesesta nie zalujemy. Nowe miejsce do zycia poszukiwane pod katem kotow, bliskoc cywilizacji z wetem , itp. Mamy cicha nadzieje, ze na poludniu, w mniejszych miastach weci beda jednak mniej ofochowani niz w stolicy i da sie ustalic jakas stala wspolprace lacznie z naglymi wizytami w nocy. Docelowo chcemy miec cos w rodzaju wlasnej lecznicy na miescu, usg, ekg, urzadzenia do testow itp. Tylko sila fachowa na telefon bedzie potrzebna, bo na studiowanie lokalnie weterynarii do nikt z nasz ani czasu ani ochoty nie ma. I jak powyzej, zasluzyly sobie na to. Odpowiedz Link