minerwamcg
25.04.17, 09:33
Znacie George'a, nasz kochany biały miziak, kot doskonale pluszowy. Od dwóch lat zmaga się z martwicą brzeżną uszu, raz było lepiej, raz gorzej, nie wychodziliśmy od weterynarza... ale jakoś było. Teraz już nie będzie.
Nowotwór, cholera. Nieoperacyjny, szybko rosnący. Mamy czas, żeby się pożegnać, ale niedużo, bo trzeba zdążyć zanim zacznie się męczyć.
Od wczoraj nie możemy sobie znaleźć miejsca. Młoda jeszcze nie wie, musimy jej powiedzieć. George jest prawie dwa razy starszy od niej, taki przyjaciel od zawsze. Ciężko jest.