Leżał razem z bratem/siostrą na chodniku pod jedną z posesji. Razem z łożyskiem. Braciszek/sistra nie wykazywał oznak życia. On przy dotknięciu zapiszczałem. Oderwałam palcami pępowinę wzięłam go do domu.
Wątpię, że kocica okociła się pod posesją na chodniku. Czasami zastanawiam się, czy warto ratować taki szkraby. On na pierwszy rzut oka wyglądał jak nieżywy.
Na początku tylko przeszłam obok, ale coś kazało mi wrócić i zobaczyć, jak się sprawy mają.
2 czerwca

3 czerwca

4 czerwca

5 czerwca