Chester jak wiecie niemal wylysial po pobycie w lecznicy, stres, tesknota za bratem i kolega

Jak wyjezdzalam, to bylo juz ok, futro calkiem ladnie zaroslo, stan psychiczny sie poprawil. Po powrocie, a nie bylo mnie 6 tygodni, nie poznalam Chestera! Futro tak puchate i tak go duzo, jak nigdy nie bylo

poza tym nabral troche ciala i teraz wyglada naprawde cudnie, no rude, puchate, kudlate kocisko!
Zasluga oczywiscie wujka MD, tu miamorek lososiowy z kropelkami na siersc, tam kabanoski z catessy, przysmaczki britta, czesanie, glaskanie, nasiadowy.
I nabral wreszcie pewnosci siebie
Co to milosc robi z kota