Rudy kudlacz uwielbia kabanosy z Catessy, szal po prostu. Tak go wujek MD rozpiescil.
No stalo sie co sie stac musialo

Zostalam sama na gospodarstwie przez 5 dni, a Chestera w pojedynke gdzy w gre wchodza kabanosy w jedna osobe trudno okielznac, on po prostu wyrywa te kabanosy z reki i nie ma mowy zeby reszta Kurnika skorzystala.
Jak nic wiec wzial sie i przezarl, tak zwyczajnie. A jak przezarl to sie ob....l, koncertowo. Nie zeby byla biegunka, gdzie tam, porzadny kupal, tylko tyle ze rozniesiony po polkach, kocach i futrzatej dupie Chestera... Smrodek spory, a on niewiniatko.
Posprzatanie Kurnika to byl pikus by fakcie czyszczenia Chestera, mnie od czasu pakowania w kontener nei ufa, owszem moge glasknac, ale zajrzec pod ogon?? poczesac?? a w zyciu.
Rzecz sie dziala wczoraj w godzinach popoludniowych, chlopaki wrocili okolo 22. Do Kurnika MD dotarl okolo 1 i chcac nie chcac zaczelo sie zaklinanie Chestera zeby choc na chwile zalegl na boku i dal sie oporzadzic. Za pomoca szczotki, patyczka matabi jakos sie udalo obciac brudne futro i jakos umyc te dupe. Juz nawet nie zwazalam na drapanie
Skonczylismy po 2, sama bym w zyciu nie dala rady.
A w czwartek wypralam koce i kolderki w Kurniku....
Lazi teraz z wystrzyrzona w stylu rozpaczliwym dupa i pewnie dzisiaj bedzie poprawka zeby choc troche lepiej wygladal.
Takiej jazdy to nam nigdy wczesniej nie zafundowal.