Dodaj do ulubionych

Choroba sieroca???

27.06.05, 10:48
Moja dwutygodniowa kocinka rosnie. Robie co moge ale wiadomo, matki jej nie
zastapiesad(. Teraz dla odmiany kotek podgryza i lize moje palce gdy tylko ma
okazje. Biora go narece glaszcze przytulam ale na pewno nie zrobie tego tak
jak prawdziwa kocia mama. Zastanawiam sie czy to jest objaw choroby sierocej
czy wyrzynaja mu sie zabki i musi cos popodgryzac?? A potrafi bestia ugryzc
juz dosc bolesniesmile) No i martwi mnie to czy da sie oswoic i bedzie slodkim
przymilnym kotkiem czy malym dzikusem ktory nie pozwoli sie dotknac?? Jego
matka to piwniczna kotka.
Obserwuj wątek
    • marta.kunc Re: Choroba sieroca??? 27.06.05, 11:09
      moj kocuch tez byl malenki jak do mnie trafil - max miesiac mial sierotek.
      po ok 2 dniach zaczal ssac w nocy moja pizame ugniatajac znajdujacy sie pod nia
      dowolny kawalek mojego ciala. napoczatku bylam przerazona bo nie mialam pojecia
      co to ma bycsmile
      po 2 tygodniach poddalam sie i podarowalam mu jego (i moja)ulubiona koszule do
      spania ktora ciamka przed zasnieciem do tej pory. przywleka do lozka i spi
      wtulony we mnie ale ssie tylko te koszulesmileobecnie tiger - ciamkotek ma rok i
      nadal momentami zachowuje sie jak bobassmile
      z dzikusa wyrosl na niezaleznego lobuza ktory jest przylepa jak ma na to
      ochote. ale jak ma ochote to wtulnik extremalny z niego.jak nie ma ochoty to
      nawet nie zaszczyci nikogo spojrzeniem lub zeby i pazury ida w ruch.
      z tego malenstwa wyrosnie 100% kot. czyli jak kazdy kot nieprzewidywalnywink
      pozdrawiamy
      marta i tiger (aktualnie rozkoszny i uroczysmile
    • beali Re: Choroba sieroca??? 27.06.05, 11:47
      Cześćwink
      Tak,nie wiadomo,co wyrośnie z okruszka,bo to jest kotwink
      U mnie było tak,że Kacper z może nie najlepszych jakościowo,
      ale pełnych miłości warunków wyrosła na najbardziej czułą
      kotkę,jaką mozna sobie wyobrazić,Bąbel z dzikiej mamy,wzięta,
      jako miesięczny bobas na milusiego charrrakterka,którego
      nie każdy potafi pieścićwinkale za to ,jak umie/tylko ja
      i mój męzuś właściwie/,to jest to prawdziwa rozkosz,
      bo jako jedyna nasza kota potrafi przytulić... mnie/lol/.
      Dla Ciebie Oxy ważne jest chyba jednak coś innego...
      Z maluszków Sylwuni urodzonych na moich rękach i pieszczonych,
      tulonych,ciamkanych od pierwszych chwil ich zycia wyrosły
      koty tak ufające człowiekowi,tak wylajtowane,bezstresowe,
      słodkie i milusie,że aż się dziwiliśmywink))
      Były trzy kocurki i Adelka,przez ponad pół roku
      mieszkały u nas Czarnuch,Jacek i Adelka,Leoś poszedł
      wcześniej,więc było sporo czasu,by się o tym przekonać.
      Moja teoria jest więc taka,że sporo zależy od tego początkowego
      okresu,a więc możesz się spodziewać pieszczoszkawink
      Choroby sierocej również niestetycryingBąbel zbyt wcześnie
      straciła mamę,mała Kacper zaczęła jej matkować i to ją
      właśnie Bambisia ssała,robiąc sobie smoczek z futra,
      ugniatała przy tym łapkami,bardzo ją to uspokajało
      i nikomu nie szkodziło.Bambiśka była już dawno dorosłą
      kotą po sterylce,większą od Kacpra,ale nadal ciamkałasmile
      Dopiero pojawienie się dorosłej Sylwuni zakończyło ten proceder.
      Pougniata łapinami,pociamka,possie i nie ma co się martwić,bo to
      nic złego,ani broń Boże zabraniać,bo to wyraźnie kota uspokaja.
      Mnie też maluchy podgryzały,nic nie musi chyba podgryzać,a jak
      będzie chciał,to już on sobie znajdziewink
      Okruszek już jest oswojony,po dzikiej mamie ma tylko jak każdy kot
      niezależną naturęwink))
      Aaa daj mu coś futrzastego do ugniatania,u mnie uwielbiały
      i nadal kochają ugniatać barnicę-można spróbować.
      Pozdrawiam Was i tysiące głasków dla malucha

      beali
    • oxygen100 Re: Choroba sieroca??? 27.06.05, 11:58
      smile) Kocina ma od poczatku pluszowa zabawke w pudelku. Gdy odkladam kotka spac
      klade go wlasnie tak zeby wtulal sie w ta zabawke. Sama tez go glaszcze i
      gmeram bardziej niz moge sobie na to pozwolic (mam astme i straszne uczulenie
      na koty ale arsenal lekow lub/i sila woli zdzialaly cudasmiledzisiaj kotek jest ze
      mna w pracy. Ma tu cisze i spokoj a ja jestem na kazde jego zawolanie. Zabki
      juz jak widze masmile)
      • beali Re: Choroba sieroca??? 27.06.05, 12:39
        Ja Cię nieustannie podziwiam OXY,bo wiem o Twojej chorobie!!!
        W każdym razie mama z Ciebie wspaniała,kociak ma szczęście,że na taką trafił!wink
        beali
    • kawka74 Re: Choroba sieroca??? 27.06.05, 12:21
      CHorobę sierocą przerobiłam z moimi kotami - jedna ssała sierść, a druga jest
      walnięta sad Obie zostały dość wcześnie odebrane matce (z różnych względów),
      jedna wyrosła na spokojną damę, druga na diabła wcielonego, który tylko by
      gryzł, co popadnie, bo tak lubi (na przykład kładzie mi się w nocy na plecach i
      pieszczotliwie podgryza w ucho. Tzn w założeniu pieszczotliwie, bo dla mnie
      jest to dość bolesne, no ale...).
      Warunki w sumie te same, sposób wychowywania prawie ten sam. A efekty zupełnie
      inne.
      Czyli loteria, Oxy, loteria... wink)
      • wiesia.and.company Re: Choroba sieroca??? 27.06.05, 13:03
        Uściski dla dzielnej kociej mamy! Dwutygodniowe kociątko to naprawdę wyzwanie,
        no i dla astmatyka. Chociaż może być gorzej, kiedy kociątko urośnie i będzie
        się samo wylizywać, a ta wysuszona ślina z białkiem na kociej sierści jest
        właśnie wyjątkowo uczulająca. Będziesz musiała chyba zapobiegać takiemu lizaniu
        i sama lekko wilgotnym ręcznikiem wylizywać i wylizywać...
        Jak najczęściej na pewno bierz ją na ręce, na kolana, przylepiaj do siebie jak
        długo możesz. Wtedy masz pieszczoszka (może wyrosną zadziora temperamentna, ale
        łasa na pieszczoty). Ja niestety zaniedbałam jedną małą kiciunię - wydawało
        się, że jest i pogłaskana i trochę ze mną i z resztą kotów pieszczochów. Moja
        wina, niestety, jest strachliwa i trochę trzyma się z boku stada,ale mnie
        pozwala na pieszczoty umiarkowane i tylko waruje jak piesek przy nodze.
        Trzymaj się i powodzenia w zastępowaniu mamusi. I tak pewnie nie unikniesz
        spania razem i udeptywania i podsysania oraz podgryzania palców. Palce to
        jeszcze nic, moja mała robiła mi malinki na szyi (no i jak to wytłumaczyć w
        pracy?), teraz też ssie moją szyję a ja ją przez sen odpycham, a potem
        głaskanie i spanie.
        Trzymajcie się!
        • oxygen100 Re: Choroba sieroca??? 27.06.05, 13:39
          A kiedy mozna zaczac juz "wylizywanie" wilgotnym recznikiem?? Juz? czy jeszcze
          poczekac?? Widze ze kocina juz nieudolnie probuje sia sama lizac ale moze
          towlasnie jest objaw tej choroby sierocej a ja zle to interpretuje??
          -
          • kasikk Re: Choroba sieroca??? 27.06.05, 14:24
            ona sie uczy myć po prostu i dobrze, bo brudny kot, to kot niefajny,
            a nie wszystkie wcześnie zabrane od matki umieją toaletę robić
            co do charakteru - nie można zgadnąć, ale na pewno nabierze ufności do ludzi i
            będzie akceptować ich dotyk
            nie koniecznie musi mieć na to ochotę wink)
            • meduza7 Re: Choroba sieroca??? 27.06.05, 14:44
              Mój Filemon też mnie ssie, w zgięciu łokcia albo pod pachą i wysysa mi takie
              malinki, że hej! Niedługo skończy 4 miesiące, a od mamusi byl wzięty jako
              miesięczny kociak. W zasadzie mógłby pobyć z nią dłużej, ale pani oddająca się
              uparła. No ale niech ssie, to jedyny moment, kiedy mogę go do woli nagłaskać i
              poprzytulać...
    • annskr Re: Choroba sieroca??? 27.06.05, 15:42
      Z tym myciem to chyba bym poczekała, może się przeziębic. Gdzieś czytałam, że
      takich maleńkich nie powinno się brać gołą ręką, tylko przez chusteczkę - chyba
      dlatego, żeby nie zapocić ręką futerka. Podziwiam Cię i życzę powodzenia smile) A
      może astma się wystraszy i zniknie - podobno mamy ogromny potencjał
      immunologiczny w organiźmie, może w ekstremalnych warunkach Twój się
      zaktywizuje?
      • wiesia.and.company Re: Choroba sieroca??? 28.06.05, 10:48
        Oj nie, nie mycie! Ręczniczek nie może być mokry! Nawilżanie ręczniczka tylko
        zwilżoną ręką. Takie bardziej muskanie o ręcznik dłoni wcześniej otrzepniętej z
        wody. Kiedyś osobiście lizałam kociątko, gdy się przeraziło czegoś i szybciutko
        oddychało. Nie jest to szczyt mądrości może, ale akt desperacji. Dlatego
        wolałam ręczniczek. Jest on przydatny w takiej wersji i do masowania brzuszka,
        jak wilgotny język mamy kotki, który zbiera zanieczyszczenia i masuje.
        A w ogóle to małych kotków nie powinno się kąpać, nawet jeśli wydają się mocno
        brudne. Można im bowiem nalać wodę do uszu (zapalenie ucha!) lub zalać
        niechcący pyszczek (zachłystowe zapalenie płuc, kończące się albo ciężką walką
        o życie - udaną, albo śmiercią).
        Trzymaj się a maleństwo niech sobie na razie pozwala - wolno mu - jak
        niemowlakowi. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka