Dodaj do ulubionych

Coś jest nie halo

01.07.05, 08:34
podejrzewałam swoją kotę-głupotę o nieskalaną bezinteresowną złośliwość, ale
to chyba nie to - kota co jakiś czas przysiada w kuwecie i siusia, ale mniej
niż zwykle. Za to częściej. Trzykrotnie zauważyłam, że pojawiły się "różowe
kropelki", jakby mocz zabarwiony krwią (chociaż bardzo słabo). Poza tym kota
wścieka się jak zwykle, apetyt ma normalny.
Dzisiaj idziemy do weta, ale dopiero po południu i do tego czasu chyba
zwariuję z niepewności. Macie jakieś doświadczenia, co to może być?
Obserwuj wątek
    • mirmunn Re: Coś jest nie halo 01.07.05, 09:05
      z tego, co piszesz, to wygląda, ze kotek ma jakąś infekcję dróg moczowych (oby
      nie poważniejszą chorobę nerek). Mój Maksik na to (odpukać ) nie chorował, ale
      z tego co czytam w postach i słyszę, to własnie tak może być (objawy). Tu
      sprawa zależy od szybkiej interwencji, później kotek musi miec odpowiednią
      dietę , aby problem się nie powtarzał. Gratuluję rozsądku i szybkiej
      interwencji, bo niestety nie wszyscy tak robią (posty od niejakiej pantarehi,
      od których mnie lekko zatrzęsłosmile))
      Pozdrawiam, nie denerwuj się, kotek po wizycie u weta na pewno poczuje się
      lepiejsmile))
      • angieblue26 Re: Coś jest nie halo 01.07.05, 09:56
        sad Na pewno jakas infekcja drog moczowych, pewnie dostanie antybiotyk,
        biedaczek sad
        Napisz, co powiedzial weterynarz...
        • angieblue26 Re: Coś jest nie halo 01.07.05, 09:58
          Biedulka, nie biedaczek, oczywiscie smile Mam dwoch facetow w domu, stad to
          przejezyczenie smile
    • beali Re: Coś jest nie halo 01.07.05, 11:11
      Jeśli jest krew,to może to być piasek,
      ale wtedy kot załatwia się z trudem,bólem,
      albo nie załatwia w ogóle.Skoro jednak siusia
      częściej,to możliwa jakaś infekcja dróg moczowych.
      Nie denerwuj się,bo odkryłaś to szybko,co jest najważniejsze
      w tego typu dolegliwościach.

      beali
    • kasikk Re: Coś jest nie halo 01.07.05, 14:29
      nie czekaj, leć do weta!
      u mojej właśnie skończyło się dwutygodniową kuracją antybiotykową, a pobadaniu
      moczu, diagnozą - kamica sad(
      i wydatnym uszczupleniem portfela oczywiście
      kocica do końca życia na diecie weterynaryjnej... sad(
      szkoda mi tylko bedulki, bo boli to jak cholera, nawet jak się samemu ma
      malutki stan zapalny to można zwariować, a co dopiero... sad(
      • kawka74 Ale z czego to wynika?? 01.07.05, 14:36
        Czy z niewłaściwej diety? (Przemrożone mięso wołowe i kocie żarcie suche i
        mokre, czasem gotowana ryba)
        Czy ja czegoś nie dopatrzyłam?
        • annskr Re: Ale z czego to wynika?? 01.07.05, 15:01
          Koty mają w ogóle delikatne nereczki, więc nie jest to raczej wina
          karmiciela smile) A te domowe żyją dłużej niż "wolne", więc i na chorowanie mają
          więcej czasu. Kilkanaści lat temu miałam foxterierkę, nie było wtedy puszke dla
          zwierzaków, tylko kartki dla ludzi, jadła czasem lepiej ode mnie smile)
          Zachorowała, cuda robiłam żeby ją ratować przy uwczesnym poziomie opieki
          weterynaryjnej - ludzki rentgen i biopsja, wożenie gdzieś do badania krwi
          pobranej przez weta itd. Od kilku lat przez przypadek mam koty i cały czas
          zachwyca mnie poziom i dostępność leczenia dla zwierząt (chociażby rtg czy usg,
          testy itp), karmy specjalistyczne itp - teraz twój kot ma szansę na długi życie
          na diecie, patrz pozytywnie smile
          • kasikk Re: Ale z czego to wynika?? 01.07.05, 15:15
            nie twoja wina - mam kocura i kotę i oboje karmieni jednakowo
            ona chora, a on zdrowy...
            tak jej uroda, predyspozycje organizmu, czy jak to tam zwał
            mam nadzieję, że po karmie specjalistycznej wszystko wróci do normy
            i Mania nie będzie cierpieć
            • monikate Wracam... 09.11.05, 18:24
              ...do sprawy, jako że u mojej 8-letniej koty zdiagnozowano stan zapalny nerek.
              Było zdjęcie RTG, USG, wizyta u weta, badania kota, leki. Kota dostała
              antybiotyk w tabletkach, ktory powinna brać przez tydzień. Plus furagin-brać
              przez cały miesiąc. Przed wizytą u weta dawałam jej furagin na własną rękę;
              mieszałam jej z ulubionym jedzonkiem i jadła bez problemów. Antybiotyku
              (symulox) brać nie chce, zastrajkowała też odnośnie furaginu. Wet i koci
              znajomi radzą spróbować wziąć ją głodem... Od wczoraj w jednej miseczece z
              jedzonkiem jest antybiotyk, w drugiej furagin. Nie wiem, kto kogo weźmie; kicia
              tego nie ruszyła. Owszem, ponadto próbowałam fachowo ją przytrzymać i wepchnąć
              tabletki do pyszczka - bez skutku, jestem pogryziona i podrapana, a kota daje
              nogę w najciemniejsze kąty na mój widok. Trochę leku przemyciłam jej w owocowym
              jogurcie, lecz szybko się cwaniara zorientowała i odmówiła dalszej konsumpcji.
              Można robić zastrzyki antybiotyku, lecz tutaj zaczyna się problem transportu,
              już na 1-szym etapie: złapanie kota w mieszkaniu. Ale co z furaginem?? Głupio
              to może brzmi, lecz do tej pory moja kicia nigdy nie chorowała. Nie dawać jeść,
              aż wreszcie spożyje żarełko z lekami???
              • beali Re: Wracam... 09.11.05, 18:43
                Nie czekaj aż kota zdecyduje się na jedzenie,bo ona tego nie zje.Leki musi brać to raz,a dwa nie ma powodu by ją głodzić denerwując sie przy tym.Trzeba jej podać leki i tyle,a tu tylko potrzeba spsobu.Ja robię tak: rozpuszczam tabletę w maleńkiej ilości wody,troszkę wody na łyżeczce,wciągam strzykawką 2mm,mąż trzyma kota,a ja aplikuję wszystko do pyszczka.Nie jest to absolutnie cała strzykawka,im mniej zawartości,tym lepiej-łatwiej kotu połknąć na jeden raz,byle było max rozpuszczone-lek+ woda=papka.30sek. i po sprawie.
                Są na forum wątki o innych metodach podawania tabletek,ale znalazłam tylko ten:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=22155094&v=2&s=0Powodzenia
                • beali Re: Wracam... 09.11.05, 19:04
                  2ml oczywiście
                • monikate Re: Wracam... 09.11.05, 19:55
                  Dziękuję, nie przyszło mi to do głowy! Strzykawka jednorazowa, rozumiem? Jakiej
                  wielkości? Te 2 mm to rozmiar? Ale jak kota nie chce otworzyć pyszczka, to co?
                  Kot nie wypluwa tego? Nie wymiotuje? Pytam, bo jestem kompleynie zielona w
                  temacie, pomimo "mania" kota prze 8 lat.
                  • monikate Re: Wracam... 09.11.05, 20:04
                    Wątek o podawaniu tabletek przeczytałam smile przemawia jeszcze do mnie smarowanie
                    kotu łapek masłem ze sproszkowanymi tabletkami.
                    Jednak przy mojej diablicy widzę caly czas problem: jak ją złapać i
                    unieruchomić?? Zmarnowała mi skubana trochę leku, a nerki dalej chore...
                    • beali Re: Wracam... 09.11.05, 20:20
                      Monikate,chwyt za kark powinien pomóc.Nas nauczył kiedyś wet-wtedy łatwo możesz nawet rozciągnąć kotę na całą długość i zrobić opatrunek ,zdjąć szwy z brzuszka,a chwilowy zwis jak najbardziej służy szybkiemu podaniu tabletki.
                      Szczególnie jest to dobre dla cholernic/a mam taką/,choć podobno nie każdy kot reaguje na ten matczyny chwyt i są takie,które nie poddają się mu.
                  • beali Re: Wracam... 09.11.05, 20:15
                    Jednorazówka 2 ml pojemności.Kotu,którego trzyma druga osoba/mąż trzyma przez moment kotę za skórę na karku w powietrzu,chwyt musi być pewny i w miarę mocny,więc ja tego nie robię/łatwo można pyszczek otworzyć/pomagasz sobie palcami i dziobem strzykawki/,bo jest bezbronny,a potem już tylko wstrzykujesz dość głęboko,zamykasz pyszczek,gładzisz po szyi i finito.Czasem jak nie połkną wszystkiego troszkę plują,ale u mnie ta metoda najlepiej się sprawdza.Tej papki ma byc w strzykawce jak najmniej,oczywiście zalezy od wielkości tabletki- z reguły staram się,by było najwyżej ok.1ml.
                    Na początku bałam się,że się zakrztuszą,denerwowałam i szło tak średnio,teraz
                    szybka akcja- pięć kot załatwiam w pięć minut,podając np.tableki na robale.
                    Nie wymiotowały ani razu.
    • groha Re: Coś jest nie halo 09.11.05, 20:24
      Równie prawdopodobne jest to, że kicia siedziała na zimnym parapecie i po
      prostu podziębiła sobie pęcherz. Przerabiałam to z Frotką już dwukrotnie. Za
      każdym razem było kucanie w kuwecie co chwilkę, chowanie się po kątach, a w
      końcu - krew w moczu. Teraz już pilnuję okien i jej, gdy tylko zrobi się
      chłodniej. Na szczęście, po trzech bodajże wizytach u weta i kilku zastrzykach
      (pieronica jest bezpastylkowa zupełnie), wszystko wracało szybko do normy. Cóż,
      koty siedzące w domu trochę się zapiecuszają, niestety. Mam nadzieję, że już
      wiesz, co się dzieje i nie jest to nic przewlekłego? Bo z moczowymi historiami,
      kurczę, to nigdy nie wiadomo.
      • monikate Re: Coś jest nie halo 10.11.05, 12:31
        Nie miałam w domu strzykawki, ani drugiej osoby do pomocy, więc wczoraj
        wieczorem skorzystałam z innego sposobu polecanego w linku: tabletki starłam na
        proszek, wymieszałam z masłem i posmarowałam kocie łapy. Ponieważ z rozpędu
        wziło mi się trochę za dużo masła, posmarowałam nieco koci boczek. Kota od razu
        się wylizała. Tak samo zrobiłam dzisiaj rano. Bingo! Tyle, że kota jest
        obrażona i omija mnie szerokim łukiem. Mam pytanie: czy ta metoda nie spowoduje
        wzrostu poziomu cholesterolu u kici? W końcu furagin ma brać przez miesiąc...
        Wet też mówił, że kicia pewno przeziębiła się na parapecie okna.
        Dzięki za rady, jesteście niezawodne!
        • wiesia.and.company Re: Synulox jest OK 10.11.05, 16:25
          Mnie się udaje Synulox 50 mg (jako że jest bezwonny i bezsmakowy - wypróbowałam
          sama) podać pokrojony na 2 części i zatopiony w kuleczkach pasztetu. Tylko
          pasztet musi być bardzo dobry, do byle jakiego nie zmuszę. Jeśli nie zje od
          razu, to wydłubuję różową połówkę tabletki i próbuję za pół godziny w nowym
          kawałku pasztetu (dlatego mam na ogół 2 rodzaje pasztetu w lodówce, kiedy kot
          choruje, jeśli nie chce jednego, to drugi gatunek pasztetu chwyta.).
          Pozdrawiam. W tym tygodniu trenuję Synulox na Bartusiu, ale on to spokój
          chodzący, więc wtykam mu w gardło bez wstrętów.
          Hej! Wiesia
          • monikate Re: Synulox jest OK 11.11.05, 20:22
            smile system "na masło" wciąż działa. Dzisiaj kicia zrobiła wreszcie porządne
            siusiu.
            Tabletkę do pyszczka mojej cholernicy? To nie Bartuś...
    • groha Re: Coś jest nie halo 11.11.05, 23:27
      Kawko, a co z Twoją kotą się okazało? Sytuacja opanowana?
      • monikate Re: Coś jest nie halo 12.11.05, 20:36
        Długo trwa takie leczenie? I czy faktycznie można to wyleczyć? Kicia dzisiaj
        znowu małe siusiu do kuwety, a w kącie podsiknęła sad
      • kawka74 Re: Coś jest nie halo 13.11.05, 23:32
        Opanowana, ufff. To były/są kamienie struwitowe czy jakoś tak się to nazywa.
        Były dwa rzuty sikania z krwią, wet nakazał karmę weterynaryjną, która - jak
        się okazało - pomogła. Od sierpnia nie było nawrotów, ale kotę cały czas
        obserwuję. Nic jej nie będzie (mam nadzieję, cały czas ją obserwuję), prędzej
        te dwie wiedźmy wykończą mnie psychicznie wink
    • dominkadg Re: Coś jest nie halo 12.11.05, 23:49
      może być: syndrom urologiczny, przeziębienie pęcherza lub problemy z nerkami
      leczenie najczęścien antybiotykowe + leki rozkurczowe
      możliwość podawania później pasty uropet lub specjalistycznej karmy, gdy okaże
      się syndrom lub nerki
      leczenie może trwać od 3-5 dni aż do momentu wyleczenia, zależy jak sobie
      organzim radzi
      jaka jest diagnoza weta? co kota dostaje za leki?
      • monikate Re: Coś jest nie halo 13.11.05, 12:34
        Kota dostaje antybiotyk Synulox, dziś wieczorem ostatnia dawka. Przez miesiąc
        ma brać furagin. Było lepiej, ale nagle znowu w kuwecie mało, a po kątach
        podsikuje... Widzę, że jest trochę po antybiotyku osłabiona. Wet powiedział, że
        to są przewlekłe sprawy, ale martwię się, że leczenie tak wolno idzie...
        • dominkadg Re: Coś jest nie halo 13.11.05, 14:41
          Przy antybiotyku podawaj lakcit.
          Jeżeli to syndrom przejdź na karmę specjalistyczną.
          Ja ze swoją kocicą tak długo się bujałam (i to kilka razy), że w końcu
          zmieniłam karmę i kupiłam Felisimo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka