Dodaj do ulubionych

Kocie spacery

15.09.05, 22:05
Mam pytanie do osób mieszkający z kotkiem w bloku. Czy wyprowadzacie swojego
kotka na spacery na smyczy? Mojego Felixa bardzo ciągnie na balkon, jednak
obawiam się, że gdy tylko przeleci jakiś ptaszek może starać się go złapać. I
nieszczeście gotowe, bo niestety jest jeszcze młody i troszkę bez wyobraźni.
Obserwuj wątek
    • umfana Re: Kocie spacery 15.09.05, 22:29
      Limonka załóż siatkę na balkon. Nawet jak będzie stary też może próbować "latać"!
      Ja spacerowałam z jedną kotką(druga nie chciała- bała się) i skończyło się to
      robakami i tym, że spacerowiczka cały czas chciała wychodzić do ogródka, etc...
      sad((
    • groha Re: Kocie spacery 16.09.05, 01:22
      Nie, nie wychodzę z kotami na spacer. Mieszkamy w blokowisku, gdzie każde
      wyjście byłoby stresem, bo: samochody, psy, kupa obcych ludzi i trawniki, w
      których więcej psich odchodów, niż trawy. Nawet, gdy musimy przejść na parking,
      to koty przenosimy w koszykowych domkach, żeby nie panikowały. A na balkonie (3
      piętro), mimo, że zabezpieczony i zarośnięty pnączami na maxa, też pilnuję, bo
      ich chodzenie po barierce przyprawia mnie o palpitacjesmile)Wiadomo, że w
      kombinowaniu i eksploracji nowych miejsc, koty są lepsze, niż pomysłowy
      Dobromir i rzadko miewają lęk wysokości. Wszystkie okna mają tzw. ograniczniki
      na szerokość najmniejszej kociej głowy, bo w przeciwnym razie, każde polowanie
      na muchy kończyłoby się tragicznie. Napatrzyłam się na tak różne, przykre
      skutki wypuszczania kotów na "świeże powietrze", że dziękuję bardzo. No cóż,
      blok dla ludzi też nie jest idealnym miejscem do życia, a musimy w nim żyć.
      Moje koty nie narzekająsmile
    • snape82 Re: Kocie spacery 16.09.05, 11:22
      Nie wyprowadzam kota, bo to był dla niej większy stres niż to warte, a poza tym
      raz chciała nam uciec (jak była jeszcze młoda i smukławink. Moja mama bardzo na
      tym ucierpiała, bo goniła ja po krzakach i "trochę" podrapana wróciła, z obłędem
      w oczach, trzęsącymi się rekoma i zadowolnym z siebie kotem. Nawet na balkon
      wychodzi pod nadzorem, ale to dlatego, że mamy połączone balkony z sąsiadami.
      Zdarzyło się już, że dowiedziła sąsiadów - byli w strasznym stresie jak
      zobaczyli kota w swoim mieszkaniu wink)

      Pzdr
    • utrapieniec Re: Kocie spacery 17.09.05, 00:03
      A mnie Rudzielec wyprowadza na spacer. Mieszkamy na osiedlu z niskimi blokami i
      szeregowcami.
      Wieczorem (tylko taka pora, a właściwie sympatyczny mrok)zachęca naszego Żbika
      do założenia puszorka, przypięcia smyczy i spaceru. Spacerujemy tak drugi rok.
      Początkowo budziliśmy małą sensację, teraz gawędzimy z psami i ich
      właścicielami. Bywają dni, kiedy Rudzielec szaleje z zaprzyjaźnioną kotką (bez
      smyczy)- bez problemu po 20-30 minutach pozwala się zabrać do domu.
      Na spacerze obowiązkowo Kocamberek wcina trawę, ale nie dowolną tylko ściśle
      wybraną przez niego (parę kęp). Trawa rozwiązała mam jeszcze parę problemów:
      obgryzanie roślin w domu, regularne "kupkowanie" i sprawę
      oczyszczania "brzucha" z sierści.
      Może zależy to od terenu, ale nam się podoba (no może nie tak bardzo kiedy
      pada, nasze Futro uważa, że jest nieprzemakalne)
      Ale tak ogólnie jest fajnie.
    • aniabe13 Re: Kocie spacery 17.09.05, 13:37
      Nie wychodzę z kotem. Mieszkam w takim miejscu że jest to niemożliwe,
      samochody, luzem ganiające psy itp Kota za to parę razy w roku wyjeżdża z nami
      na działkę i tam szaleje do woli.
    • klle Re: Kocie spacery 17.09.05, 19:36
      wszystko na pewno zależy od miejsca, a raczej umiejscowienia bloku i stosunku
      ludzi do zwierzaków
      nam się nawet udało
      mieszkamy w bloku w mieście gdzie jest masę zieleni
      nasze dwa kocurki dwa metry od balkonu mają wszystko co do szczęścia potrzebne
      trawa,krzaki i oczywiście drzewa
      są to koty wychodzące prawie,bo pod nadzorem - tylko wtedy jak ktoś jest w domu
      i może z balkonu przypilnować kociaki, a na długie spacery to do lasu sobie
      jeździmy i tam parę godzin daje szczęście kotom na długo - ganiają oczywiście
      samopas bez smyczy, ale nie znikają w lesie bez śladu zawsze patrzą gdzie
      jesteśmy i gdzie idziemy dzięki temu my mamy grzybobranie, a koty spacer

      kocurki
      • marta_i_koty Re: Kocie spacery 17.09.05, 20:59
        Ja jestem w tej dobrej sytuacji, że mieszkam na parterze i na osiedlu, które
        jest połozone praktycznie w lesie, więc moje koty maja raj... Wychodzą, kiedy im
        sie podoba...
        Ale myslę, że siedziałyby w domu, gdybo to było piętro, albo ruchliwe i
        niebezpieczne blokowisko... Poza tym nie miałabym 10 kotów, tylko góra dwa, bo
        przy takim niwychodzącym stadzie żwierek kosztowałby majątek...smile
        • klle Re: Kocie spacery 18.09.05, 19:53

          Odpowiadasz na :

          marta_i_koty napisała:

          > Ja jestem w tej dobrej sytuacji, że mieszkam na parterze i na osiedlu, które
          > jest połozone praktycznie w lesie, więc moje koty maja raj... Wychodzą, kiedy i
          > m
          > sie podoba...
          > Ale myslę, że siedziałyby w domu, gdybo to było piętro, albo ruchliwe i
          > niebezpieczne blokowisko... Poza tym nie miałabym 10 kotów, tylko góra dwa, bo
          > przy takim niwychodzącym stadzie żwierek kosztowałby majątek...smile

          tak mi się ten żwirek przypomniał
          wcześniejsza kotka mini, ani nie myślała o kuwecie wolała na polu
          Mini - wodny kot
          a teraz dwa koty także wychodzace zawsze do domu wracają za potrzebą i mniejszą,
          i większą i to dwa na raz
          czy to nie dziwne?
          kocurki
      • joanka.k Re: Kocie spacery 22.09.05, 10:15
        witam
        chciałabym równiez mojego kota zaznajmomić z "dworem". zastanawiają mnie te
        spacery po lesie - czy Twoje koty nie uciekają, nie oddalają się zanadto,
        przychodza na zawołanie? w jaki sposób udało się Tobie to osiągnąć? ja boję sie
        moją kotkę wypuścić bez smyczy. nie wiem czy jest nauczona przebywania na
        powietrzu bo to "znajda" (mam ją około 6 miesięcy), a poza tym ma około 3 lat i
        nie wiem czy nie jest to za późno na naukę wychodzenia bez smyczy i w ogóle na
        wychodzenie. mieszkam w bloku na 2 piętrze, w odleglości 5 min od domu mamy
        mały lasek-park. chciałam ja tam wyprowadzać, ale przychodzą tam również
        właściciele psów, wiec nie wiem czy to dobry pomysł? wyjazdy samochodem raczej
        wykluczone, poniewaz nie lubi jeździć autem - płacze i gubi sierść z nerwów.
        moze ma jakieś złe wspomnienia. co radzisz? pozdrawiam
    • monawaw1 Re: Kocie spacery 19.09.05, 10:40
      Mnie się wydaje, że dużo zależy od kota. Kotka u moich rodziców od samego
      początku wychodzi na dwór razem z psem. Pobiega sobie sama i za chwilkę wraca
      do domku (mieszkanie w bloku 2 piętro). Mojego kocura nauczyliśmy od małego
      jeżdzić autem i wychodzić na dwór. Teraz jazda autem to wielka frajda dla
      niego. Siada na tylniej półce i oglada świat a jak mu się znudzi to przechodzi
      na miejsce dla pasażera i zasypia sobie. Na dwór pod blokiem żadko wychodzimy
      bo za dużo psów biega samopas natomiast często wyjeżdzamy na wieś i tam kot
      osiąga apogeum swoich możliwości. W domu mieszkam na 10 piętrze i z początku
      strasznie się bałam że kicia mi wyleci. Jak wychodzimy z domu to balkon i okna
      zamykamy ale po powrocie mały już sie domaga wyjścia więc otwieramy mu balkon.
      Pierwsze dni były koszmarem bo cały czas przy nim siedziałam i pilnowałam.
      Teraz Figo ma prawie 6 miesięcy i juz nie robi głupich akrobacji na barierce
      ani nie poluje na paprochy - chyba sam doszedł do wniosku, że za wysoko.
    • wiesia.and.company Re: Kocie spacery 19.09.05, 11:00
      Limonko, kocie spacery na smyczy są zawsze bardzo ryzykowne. Kot nie może mieć
      obroży, tylko dobrze zapięte szelki. Jeśli na Twoim podwórzu są psy lub
      hałasują samochody, albo przebiegają dzieciaki, to możesz być pewna, że Twojego
      kota coś przestraszy. Wyrwie Ci smycz i ucieknie, oby tylko wysoko na drzewo,
      oby nie pod samochod. A jeśli nie wyrwie, a napadnie na niego pies, który go z
      miejsca zagryzie, to zginie na Twoim oczach, bo nie będzie mógł uciec.
      Sprawdź w domu, jak się zachowuje na smyczy i pomyśl, jakie są warunki pod
      Twoim blokiem.
      Na balkonie musisz mieć siatkę (są już takie w sprzedaży, z kołkami i
      haczykami, kupowane na wymiar balkonu robi firma Trixie, wejdź na stronę Trixie
      i pooglądaj. Może Ci ktoś założy siatkę.
      Pozdrawiam
    • utrapieniec Re: Kocie spacery 21.09.05, 18:49
      W przypadku kontrolowanego spaceru nie ma znaczenia czy jest to
      obroża czy puszorek (szelki)-jeśli Kocamber zachce się uwolnić. Kiedy
      Rudzielec stwierdza, że jeszcze nie pora do domu robi dwa szybkie kroki do tył,
      łapką przytrzymuje puszorek i to by było na tyle.
      Bardziej obowiam się, że jak zweje bez kontoli to puszorek może być powodem
      większego niebezpieczeństwa - ponieważ mocniej się "trzyma kota" może być
      powodem zaczepienia się, a to spowoduje, że kot będzie wolniejszy, nie będzie
      mógł zwiać na drzewo ... . Jeśli kot biega sam lepsza będzie obroża z
      identyfikatorem.
      • marta_i_koty Re: Kocie spacery 22.09.05, 10:42
        Utrapieniec napisał:
        Jeśli kot biega sam lepsza będzie obroża z
        > identyfikatorem.
        Moej koty maja właśnie taki obroże... Maja też zawieszone dzwoneczki, aby
        odstraszać ewentualne ofiary, ale to nie zawsze skutkuje, Zorka i tak jest
        bardzo łowna... Co ciekawe, osiedlowe stado gołębi nie reaguje na moje koty
        (zreszta one też je olewają...), ale jak widzą Zoreczkę, to momentalnie odlatują....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka