cerveja
16.05.06, 21:25
az mi sie rece jeszcze trzesa..wrocilam do domu po pracy i odsunelam troche
bardziej okno, bo tu strasznie dzis goraco. jak nas nie ma, wszystko
pozamykane. po jakims czasie stwierdzilam, ze cos za cicho jak na mojego
kocieja, wolam i nic. wchodze do sypialni, a on siedzi sobie spokojnie
boczkiem na parapecie za oknem, 4-te pietro, parapet waziutki, moze 8cm, pupa
odwrocony do wejscia. ja zamarlam i zemdlalam prawie, nigdy tego nie robil,
bo na oknie jest dluga i ciezka mata bambusowa, nie wiem jak on wyszedl.
patrzylam na niego jak podziwia swiat i nie wiedzialam czy zawolac, czy nie
spadnie jak go przestrasze. zawolalam, nie wiem jak on sie odwrocil na tym
waskim parapecie, wciagnelam go za glowe do srodka. nie wiem co bym zrobila
jakby mu sie cos stalo, chyba bym sobie nie darowala nigdy. W nowym
mieszkaniu, na ktore czekam na pewno zrobie zabezpieczenia, a w tym musimy
sie pomeczyc. Uff, gorzej niz z dzieckiem. Uwazajcie na swoje kociaki, nie
wiadomo co moze im wpasc do glowy. Pozdrawiam z mruczacym na kolanach rudolfem