Dodaj do ulubionych

do matek - jak rozmawiać z dziećmi o śmierci...?

30.05.06, 18:22
muszę zadać to pytanie. i zdam je właśnie akurat tutaj. bo ja nie wiem jak
mam wytłumaczyć Asi, że nie ma i nie będzie, koniec, nieodwołalnie, nie
wróci.
przypomina mi się cały czas scena z "Awantury o Basię" - jak mówili jej "mama
odeszła", a ona uparcie powtarzała "ale wróci po mnie...". i moje dziecko tak
samo. "Gdzie jest Mlauszek, mamo?" "Maluszka już nie ma Asiu". "A gdzie
jest?" "W niebie" "A kiedy wróci...?"
nie wiem jak wytłumaczyć, nie umiem. nie chcę nawet myśleć, że keidyś będę
musiała jej wytłumaczyć stratę jakiegoś dwunoga, kogoś bliskiego, no nie
wiem, w mojej (wydawałoby się dorosłej głowie) to wszystko się nie mieści sad

jak rozmawiać z dziećmi o śmierci? a zasadnicze pytanie - jak wytłumaczyć
dziecku jej NIEODWRACALNOŚĆ?
pozdrawiam
Aga
Obserwuj wątek
    • patrysiass Re: do matek - jak rozmawiać z dziećmi o śmierci. 30.05.06, 18:51
      W mojej rodzinie była podobna sytacja.
      Brat musiał wytłumaczyc swojej 2,5- letniej córce dlaczego ich, a raczej
      Małgosi, pieseczka już nie ma, dlaczego był a teraz go nie ma...
      Mała szukała pieska w domu, w ogrodzie nie wiedziała co się stało.
      Też ciągle pytała -kiedy wróci?
      Brat wpadł na pomysł (może trochę dziwny).
      Małgosia wiedziała że piesek jest w niebie, ale 2-latek nie wie tak naprawde o
      co chodzi.
      Powiedzieliśmy jej żeby wybrała jedna zabawkę którą wyśle do nieba aby piesek
      miał sie z kim bawić. Następnie zabawke pożegnaliśmy, wyposażyliśmy w prowiant,
      przekazaliśmy życzenia dla pieska. Potem plusak "poszedł" do nieba, a dokładnie
      został posadzony na dachu domu. Z dachu powiedzieliśmy jej że aniołki przlecą
      po niego w nocy i szybko będzie z pieskiem.
      Małgosia wie, że pluszak jest w niebie i że może patrzy na nią.Wie,że ona
      pluszaka nie widzi, ale nie smuci się, bo wie,że pluszak spotkał się z pieskiem
      i że razem jest im wesoło i bawią się. Wie,że piesek nie wróci i że pluszak też
      nie wróci.
      Może nie jest to jakieś super wyjście, lecz w naszym przypadku działa. Mała juz
      nie szuka psa, kiedy jej się on przypomina patrzy w niebo i mówi "cześć piesku,
      nie bój sie, Małgosia wie,że patrzysz i widzisz. Małgosia nie widzi ale nie
      smuci sie. Papa"
      Mineły już 3 tygodnie i jest dobrze.

      W tym sposobie jest troszką okłamywania dziecka, ale miejy nadzieję, że
      Małgosia jak podrośnie nie będzie miała o to pretensji.

      Pozdrawiam

      Patrycja
    • joisana Re: do matek - jak rozmawiać z dziećmi o śmierci. 30.05.06, 20:30
      Córeczka miała 3,5 roku kiedy odeszła Masza-rodzinna kotka. Ciężko chorowała i
      musiałam jej w tym pomóc. Ponieważ po śmierci, pojechaliśmy cała rodziną na
      działkę letniskową gdzie miała spocząć, złożona w piękne lakierowane pudło w
      kwiaty. Nic córce nie mówiliśmy poza tym, ze Maszeńka poszła do kociego nieba,
      ale dziecko jakby miało szósty zmysł zaczęło zadawać zasadnicze pytania. A co
      jest w tym pudle, a po co zakopać, jak zakopaliśmy to zażądała żeby odkopać i
      tak w kółko. Zrozumiałam, ze popełniłam błąd. Enigmatyczne stwierdzenie, że
      ktoś idzie do nieba, to dla racjonalnego umysłu małego człowieka informacja
      niewystarczająca. Usiadłam wtedy z córcią nad grobem kotki i tłumaczyłam, nie
      jak dziecku, ale jak człowiekowi. Zdając sobie sprawę, ze nie wszystko
      zrozumie, mimo moich starań, ale upraszczanie sytuacji przynosi zazwyczaj
      więcej szkody niż pożytku. Powiedziałam jej, ze kotek składa się z olbrzymiej
      ilości miłości, radości, przyjaźni i futerka, ponieważ pierwsze trzy nie mogą
      umrzeć i odejść, na zawsze zostają w naszych sercach, to co pochowaliśmy to
      było tylko futerko, już nie potrzebne. Stało sie tak, bo kotka była bardzo
      chora, niestety istnieją choroby na które nie pomogą żadne leki i syropki i w
      ich wyniku się umiera, przestaje sie oddychać, widzieć i czuć. Teraz nasza
      kochana Maszka jest w kocim niebie które nazywam Krainą Wielkich (Wiecznych)
      Łowów gdzie jest szczęśliwa mimo, że za nami tęskni, tam nicją już nie boli,
      jest silna jak wtedy keidy była kociakiem, poluje na wlekiej łące i wygrzewa
      się słońcu. My też tęsknimy, ale nie mogliśmy pozwolić, aby została z nami
      ponieważ była bardzo chora i ciepiałaby, a nie chcieliśy przecież przecież aby
      istotka która nam ufała, kochała nas całym swoim serduszkiem czuła ból. My
      nigdy o niej nie zapomnimy, a ona nie zapomni nas i kiedyś wszyscy się
      spotkamy.
      Myślę, żę była na tyle dża, ze zrozumiała, że to nieodwracalne, ale gdyby była
      młodsza i powielała pytanie, do upadłego tłumaczyłabym: pamiętasz naszą
      rozmowę, nie może wrócić, z nieba się nie wraca, ale nasza pamięć o niej bedzie
      trwac wiecznie.
    • dradam2 Re: do matek - jak rozmawiać z dziećmi o śmierci. 30.05.06, 21:40
      teczowymost.atspace.com/
      Pozdrawiam


      dradam 1/2
      • pixie65 mamusie... 31.05.06, 09:18
        jesteście wspaniałe...Żałuję, że mnie nikt TAK o śmierci nie opowiadał...To
        bardzo piękne, mądre i...prawdziwe.Słyszałam też takie porównanie, że ktoś
        odchodzi do nieba tak jak statek wypływa w morze:oddala się coraz bardziej aż w
        końcu znika za linią horyzontu. My już go nie widzimy, ale przecież statek nie
        przestał istnieć, tylko odpłynął bardzo, bardzo daleko...Każdy kiedyś popłynie
        za nim...pozdrawiam.
        • mama007 Re: mamusie... 31.05.06, 09:55
          pixie - bardzo dobre porównanie.
          tak sobie myślę, że ja jestem w o tyle dobrej sytuacji, że nie umarł kot, do
          którego Asia była bardzo mocno przywiązana. Maluszek był z nami raptem kilka
          dni. myślę, że bardziej mnie to boli tak naprawdę, niż Asię. dla niej to był
          kociaczek, "Maluszek", jak puchowa zabawka właściwie, tylko taka, której nie
          można brać na ręce i głaskać można tylko pod kontrolą mamy.
          ale tak czy siak, to właściwie pierwsze zetknięcie mojego dziecka ze
          śmiercią... Burka straciliśmy w takich okolicznościach, że Asia tego mocno nie
          odczuła. była wtedy bądź co bądź odizolowana od kotów i nie widywała ich na co
          dzień. po przeprowadzce do nowego domu Buraska po prostu nie było - wszystko
          odbyło się wtedy jakoś tak płynniej i z mniejszą ilością pytań. poza tym była
          jednak młodsza o kilka miesięcy, w takim wieku to bardzo duża różnica...
          chociaż Burka pamiętała i pamięta. pytała jakiś czas o "kota z malutkim
          ogonem". teraz czasami też mówi, że Nocka ma "malutki ogonek jak Burek miał".
          ale pytania o to "dlaczego nie ma i nie wróci" zaczęły się dopiero po
          zniknięciu Cośka.
          wydaje mi się, że za jakiś rok łatwiej będzie jej wytłumaczyć - jak napisał to
          ktoś wyżej - wytłumaczyć w prostych słowach podział na materię i duszę, albo
          użyć metafory odpływającego statku. Asia jest chyba w takim wieku, że muszę
          uparcie powtarzać - nie ma, odszedł na zawsze, patrzy na nas, ale nie wróci, bo
          nie ma go już na ziemi między nami.
          i chyba zaznaczać, że teraz już go nic nie boli i jest bardzo, bardzo
          szczęśliwy. to przynajmniej mi pomaga...
          dzięki za wszystkie wypowiedzi i pozdrawiam
          Aga
      • wazna_osoba Tęczowy Most 11.06.06, 22:06
        Piękna ta strona...
        • 1966f Re: Tęczowy Most 12.06.06, 09:09
          No i na dzień dobry poryczałam sie.Kolejny przykład że w internecie jest
          wszystko.Ja na szczęście mam już duże dzieci i to one mnie pocieszają kiedy
          odchodzą nasze zwierzaki.
    • kotbehemot6 Re: do matek - jak rozmawiać z dziećmi o śmierci. 11.06.06, 22:15
      niedawno pisałam o tym jak chorował i umarł nasz kot Filp. Moja córcia bardzo przeżywała chorobę kotka i jego śmierć, tak jak my wszyscy, ma 7 lat więc zaczyna zdawać sobie sprawę ze śmierci i jej ostatecznego charakteru. Pozwoliłam jej pożegnać się z ukochanym kocurkiem,pojechaliśmy wszyscy razem i kotka pochowaliśmy. Wytłumaczyłam jej że wszystko przemija, tak jak rośliny na wiosnę rozkwitają pąki , pięknie kwitną potem przychodzi jesień kwiaty więdną i umierają , i tak właśnie wygląda życie.ukochane osoby i inne istoty będą żyć tak długo jak długo będą żyć w naszej pamięci i sercach. Córcia przyjęła takie tłumaczenie z pełnym spokojem .
      • mama007 kotbehemot6 12.06.06, 15:02
        a jak udało Ci się wytłumaczyć to wszystko spokojnie? nie rycząc... - ja nie
        potrafię się w końcu nie popłakać, może dlatego jest mi tak trudno o tym
        rozmawiać z córką. mnie chyba nikt nie tłumaczył, nie wiem, może po prostu nie
        pamiętam. tak naprawdę pierwszy raz muszę o tym mówić, wyjaśniać, tłumaczyć, po
        prostu rozmawiać. i jest mi bardzo ciężko...
        pozdrawiam
        Aga
        • kotbehemot6 Re: kotbehemot6 12.06.06, 22:52
          oczywiście że płakałyśmy, nie ma lepszego lekarstwa na ból niż łzy, jak kocio zmarł wszyscy płakaliśmy-był naszym przyjacielem , członkiem rodziny, nie należy wstydzić się łez.
        • kotbehemot6 Re: kotbehemot6 12.06.06, 22:55
          ależ płakaliśmy, wszyscy, jak Filip umarł płakaliśmy wszyscy razem, przecież był naszym przyjacielem, członkiem rodziny, a na ból nie ma lepszego lekarstwa niż płacz i łzy, nie należy się wstydzić swoch uczuć i emocji...
          • mama007 Re: kotbehemot6 13.06.06, 15:18
            rozumiem, tylko ja chyba się źle wyraziłam. moja cóka ma niecałe 3 lata i chyba
            nie rozumie do końca co się dzieje, działo. na pewno nie rozumie. i jak ja przy
            każdym słowie wybucham płaczem to Mała tyle tylko, że jest przestraszona. ona
            nie płacze po kocie, bo nie rozumie, że odszedł. robi jej się smutno, że TERAZ,
            fizycznie go nie ma. ale nie rozumie, że on już nie wróci.
            zresztą mój płacz przy niej to długa i całkiem inna historia, tak czy siak -
            staram się przy niej nie płakać, bo nie przynosi to żadnych dobrych
            rezultatów...
            dzięki za wypowiedź
            pozdrawiam
            aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka