Siedząc przy kompie usłyszałam nagle potworne warkoto-szczeko-skomlenia-
wiedziałam,że to moja psica molestuje jakiegoś psa poza ogrodem
/wylazła jakoś mimo,że ślubny był z nią/.Co sił wybiegłam i widzę
taki oto obrazek:Verson usiłuje jak zwykle znajomego kundelka
połozyć plackiem i usiąść na nim,warczy i charczy przy tym niemiłosiernie/też jak zwykle/,pies próbuje się obronić i także drze pyszczek.W tym momencie z krzaków obok psów wyłazi Sylwunia,staje,patrzy jakby oceniając sytuację i nie zastanawiając się wbiega pomiędzy psy.Psy odstępują od siebie i zdziwione patrzą.Kota odwraca się w kierunku kundelka,stroszy się i chyba ma zamiar
zaatakować,taaak,kroczy w jego kierunku.Kundelek wycofuje się najpierw tyłem,a zaraz potem podkula ogon i wieje.Verka stoi i patrzy,.W czasie działań Sylwka zewsząd nabiegają pozostałe nasze koty/ żadnej niby nie było koło domu/ i każda kieruje się w stronę psów.Po akcji Verka jest szczęśliwa i cieszy się,wszystkie futrzaki schodzą się spokojnie przed dom.
Szczęka mi opadła i gdyby ktoś mi opowiedział,nie uwierzyłabym,mimo że znam przecież swoje sierściuchy.Koty raczej stronią od Very-ona potrafi je również przytłamsić i wiedzą o tym,więc nauczyły się zbytnio nie spoufalać z nią,
a Sylwia jest od początku wyjątkowo ostrożna jeśli chodzi o psicę.
Myślałam ,że jej nie lubi,a tu masz mała kota rzuciła się bronić swojego olbrzymiego psa,a reszta kot chciała jej pomóc.Wszystkie biegły na ratunek Verce

Jeśli ktoś ma psa,wie że nie należy wkładać łapek pomiędzy gryzące się/czy straszące jak Vera z kundelkiem/,bo pies wtedy może pana ugryźć nie wiedząc co robi.Nie dość,że zdziwiła mnie Sylwia,to Verson także-pozwoliła się 'obronić' i ostatnią rzeczą byłoby wtedy łapsnięcie zębami Sylwuni.
Sytuacja ta uzmysłowiła mi jak wielka jest siła stada,jaka to mocna więź,że nawet życie jest się gotowym zaryzykować dla drugiego stworzenia.
Mam wspaniałe zwierzaki,czyż nie?
Ps.Takie zachowanie mojej psicy jeszcze nigdy nie uczyniło krzywdy/noo, może poobijała twardymi zębami/ żadnemu psu,ona musi zdominować i kwita,a ja muszę pilnować żeby tego nie robiła.Nie jest niebezpieczne,ale strasznie wygląda.Czasem jej się uda dorwać tego własnie kundelka,który za nic w świecie nie chce pojąć,że Vera go przytłamsi i przychodzi do niej.