Dodaj do ulubionych

dokociłam się :)

08.09.06, 20:14
Witamsmile) do dzisiaj bylam szczesliwa posiadaczka jednego wspanialego
rudzielca Guciasmile Dzis sie dokociłam koteczką ktora bedzie mial na imie Maja
(bo jakze inaczej)
Maja jest z tego watku na miau forum.miau.pl/viewtopic.php?t=48270


Teraz Majeczka sobie spi obok mnie na kanapie, a Gucio jest obrazony i
obserwuje ja z szafek kuchennych. Ona go kompletnie ignoruje a on z rozpaczy
chyba, ze nie jest jedynym kotem na swiecie przestal jesc. Tzn. moze to za
duzo powiedziane - nie zjadl kolacjismile

trzymajcie kciuki za udane dokocenie, bo stres mam ogromny. Boje sie, ze
Gucius mi tego nie wybaczy. Jest bardzo zdziwiony w kazdym razie.
Mam nadziej, ze bedzie dobrze smile)
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: dokociłam się :) 08.09.06, 20:41
      No nie jaki miły wieczór sie zrobił.Maja jest przesliczna, widziałam ją juz
      wczesniej no ale sama rozumiesz trzy ogony to starczy.Gucio się ucieszy jak
      będzie w stanie logicznie ocenic sytuacje.Na razie musi bronic swego stanu
      posiadania i tym podobne bzdury.Na glodnego sie lepiej mysli więc dobrze,ze
      darowal sobie kolacje.Ale powaznie to będzie dobrze.Moje chlopaki strasznie sie
      ucieszyły z koteczki i z Guciem tez tak będzie.Kciuki trzymam, na wszelki wypadek.
      • mirmunn ja też 08.09.06, 20:45
        Max (rezydent) 2 razy obserwował mini - nie wchodzą sobie w drogę, na razie
        oboje drzemią, Mini w klateczce, max na lodówce. ale zjadł Maxon i nie wyglada
        na obrażonegosmile)
    • claire_de_lune Re: dokociłam się :) 10.09.06, 19:33
      biljana, gratulacje! Witam w gronie "dwukotnych" smile Kotka jest przesliczna. U
      Ciebie na pewno bedzie jej wspaniale, a dla Gutka to jedyny sposob na
      okielznanie.
      Mam nadzieje, ze wreszcie kiedys sie spotkamy i pokazemy nasze towarzystwo smile
    • annb Re: dokociłam się :) 10.09.06, 20:05
      jaka piekna smile
    • asienkaz Re: dokociłam się :) 11.09.06, 09:38
      jest prześliczna smile Trzymamy kciuki
      • wiesia.and.company Re: dokociłam się :) 11.09.06, 10:14
        Cieszę się, dziewczyny. Majeczka cudowna. Będzie dobrze, Gucio będzie teraz
        panem nowego stworzenia, tylko musi obrać strategię. Pewnie dlatego tak
        zgłupiał, bo to jego pierwszy raz, żeby komuś się pokazać jako pan i władca.
        Dobrze będzie, to jest bardzo dobry układ starszy kot i młodziutka płci wręcz
        przeciwnej.
        Pozdrawiam. Wiesia + 7
    • biljana Re: dokociłam się :) 11.09.06, 11:05
      Niestety nie jest dobrze. Chyba zostalam czlonkiem klubu trudnego dokoceniasmile).
      Gucio jest nieszczesliwy, nie chce jesc caly czas. Musze go karmic w ukryciu -
      bo jak widzi Majke to nie je. Poza tym jest tak: ona go ignoruje a on za nia
      chodzi caly czas i jak tylko udaje mu sie ja dopasc, to bije ja lapa po glowie.
      Poza tym zagania ja pod szafke i kaze jej tam siedziec. Acha i jeszcze przestal
      zakopywac swoje siki w kuwecie. No i placze calymi nocami, nie daje sie
      poglaskac ani wziac na rece. Co ja zrobilam mojemu kotu! Jestem jednym wielkim
      wyrzutem sumienia.

      Co ja mam robic?

      Claire - zapraszam, wpadnij po prostu do nas kiedys po fitnesie smile
      • annb Re: dokociłam się :) 11.09.06, 11:16
        biljana spokojnie
        daj im szanse
        u mnie na poczatku tez gaba nei jadla, odchodzila od miski
        nie chciala malej i zaganiala ją pod łózko
        smile
        po 3 miesiacach wzglednej tolerancji doszło do bójki, futro latało
        ustaliły reguły i jest dobrze smile
        a co do kuwety to moze kup druga??
        • beali Re: dokociłam się :) 11.09.06, 11:30
          Tak,tak spokojnie.
          One potrzebują czasu,a dotrą się.
          Bardzo trudne dokocenie przeszłam z najmłodszą,
          której obecności Adelka nie mogła przeboleć,
          choć Majka -charakterek nie dawała się stłamsić,
          a wręcz przeciwnie.
          Z czasem jednak Adela pogodziła się z losem
          i stała się na powrót taką,jaką była,ale nie cierpią
          się do tej pory- to już wina Majuśki.
          A Twoja Maja wyjątkowo ślicznasmile
          • claire_de_lune Re: dokociłam się :) 11.09.06, 12:46
            biljana, wszystko bedzie dobrze. Potrzebuja troche czasu. Zobacz, ze wszystkie
            dokocenia przebiegaja podobnie. Uzbroj sie w cierpliwosc. Ustala sobie wszystko
            niedlugo.

            Wpadne wobec tego na pewno smile
            • biljana Re: dokociłam się :) 11.09.06, 12:50
              claire_de_lune napisała:


              > Wpadne wobec tego na pewno smile

              Trzymam Cie za slowosmile))) Naprawde, bardzo zapraszamsmile

              dzieki za slowa otuchy, bo jestem wlasnie w fazie zwatpienia i wydaje mi sie ,
              ze zrobilam wieeeli blad.


              • annb Re: dokociłam się :) 11.09.06, 12:53
                biljana
                ciach
                > dzieki za slowa otuchy, bo jestem wlasnie w fazie zwatpienia i wydaje mi
                sie ,
                > ze zrobilam wieeeli blad.
                >
                tak
                moj m patrzył na mnie z wyrzutrem i mowil-co mysmy gabie najlepszego zrobili


                a teraz jest dobrze
                bedzie dobrze
                mysl pozytywnie
              • claire_de_lune Re: dokociłam się :) 11.09.06, 12:53
                jeszcze bedziesz bardzo zadowolona, zobaczysz smile
            • misia007 Re: dokociłam się :) 11.09.06, 12:54
              Bijana spokojnie, będzie dobrze, zobacz ile osob to przeszło z dobrym
              skutkiem.Staraj sie nie denerwowac, bo koty odbieraja twoje nastroje.Trzymam
              kciuki, Jeszcze będa Ci wdzięczne.Pozdrawiam z moją trójka.
              • smolimo Re: dokociłam się :) 11.09.06, 13:53
                Przede wszystkim cierpliwosci, niestety na poczatku jest zwykle trudno, ja tez
                czasem juz chcialam plakac, bo duzy kot mial depresje, nie jadl, siedzial w
                szafie, przestal z nami spac, przestal sie przytulac, co i tak czynil rzadko,
                byla nawet wizyta u weterynarza i kroplowka, ja nie spalam i chodzilam jak
                pijana, bo od 4-5 rano zaczynalo sie miauczenie, bicie, walki, robienie na
                zlosc, przez drapanie scian, zrzucanie wszystkiego z polki i stolu w pokoju
                gdzie spimy. Minelo ok. 3 miesiace - jest lepiej.
                Do milosci nie doszlo, ale mozna powiedziec, ze widac tolerancje.
                Duzy kot mial 2 lata, maly ok 3-4 miesiace, oba przypadkowe znajdy z parkingu,
                ktorych plakanie uslyszalam i jakos jedyna na to zareagowalam.
                Duzy byl wyraznie porzucony, musial byc czyjs, bo byl wykastrowany, zadbany,
                dozywiony, akcja szukanai wlasciciela sie odbyla, ale nikt sie nie przyznal,
                nie zglosil, wiec kot zostal, i jest z nami juz od stycznia.
                Malenstwo, czarniutkie jak smola, tez plakalo w srodku nocy i wylecialam szukac
                je i szczesciem wypatrzylam je mimo ciemnosci i jego czarnosci.
                Bylo zaniedbane, wychudzone, bardzo glodne, zaswierzbione, brudne i bardzo
                przestraszone, podejrzewam, ze ktos je wyrzucil z samochodu pod naszym osiedlem.
                Zobaczysz bedzie dobrze, musisz tylko byc dzielna na poczatku i jakos to
                przetrwac i tez pomoc to przetrwac rezydentowi, pokazywac mu stale, ze go nadal
                kochasz. Ja swojego na sile wyciagalam z szafy i na sile przytulalam.
                Opisalam wiecej w moich starych postach, gdy bylo jeszcze bardzo zle.
                • smolimo Re: dokociłam się :) 11.09.06, 16:40
                  Tak jeszcze tylko dodam, ze poczatki moga byc trudne i czasem zniechecajace,
                  ale naprawde warto, kazdy Ci to przyzna na forum. To jak jak z malym dzieckiem
                  na poczatku jest trudno, ale potem spojrzysz na dwa koty i pomyslisz sie ze
                  bylo warto!
                  • graz.ka Re: dokociłam się :) 11.09.06, 18:50
                    Ja nie żałuję smile Chociaż nasze zżyły się względnie bezboleśnie - trzymam kciuki!
                    • nupik Re: dokociłam się :) 12.09.06, 07:20
                      no to witam w klubie, pisalam juz post dwa koty dwie kuwety, ale wpisuje sie na
                      liste vnowych dokoconych. noc minela wzglednie spokojnie . maly pokrak latal po
                      mieszkaniu a stara kocica fukala na niego. no i sie kompletnie zablokowala, bo
                      maly uwielbia jej kuwete. ciekawe , gdzies bedzie musiala sie zalatwic. czekamy
                      w napieciusmile
                      u nas sajgon bo jest jeszcze dwuletni monster nas syn. lataja mi po glowie
                      wszyscy, ale nie zaluje ze uratowalam pokraka (przejechal na silniku samochodu
                      300 km i prawie umarl, ma spalone lapeczki). pozdrawiam i pewnie nie raz bede
                      was dreczyc pytaniamismile
                      • misia007 Re: dokociłam się :) 12.09.06, 12:29
                        Nupik napisz wiecej o tym biedaku, jak sie do was dostal.A co do kocicy to
                        nieraz są bardziej terytorialne od kotów wiec moze troche potrwac zanim zapanuje
                        zgoda.
                        Pozdrawiam z moja trójka
                      • adrzewoj Niepokój i ciekawość zżerają 12.09.06, 15:45
                        Spalone łapki? Ale jakoś biega, jak się domyślam?
                        Biedny Pokraczek, będzie dobrze.
                        Fajnie, że mogłaś go wziąć.

                        Pozdrawiam
                        • nupik Re: Niepokój i ciekawość zżerają 12.09.06, 17:00
                          bylo wiec tak: jestem nauczycielka, jeden z moich sluchaczy pamietajac ze
                          rozmawialismy , zreszta na lekcji, bo ucze jezyka, o tym, ze chcialabym kiedys
                          wziac drugiego kotka, zadzwonil do mnie wczoraj rano. otoz jego rodzice wracali
                          z nad morza, z wakacji. 500 kilometrow. zaparkowali pod domem w centrum
                          warszawy i poszli do domu. schodza po bagaze a tu cos miauczy przerazliwie,
                          mysleli ze kot z piwnicy, szukaja, nie ma. wreszcie ich mlodszy syn zajrzal pod
                          samochod a tak na silniku doslownie siedzi ta kupa nieszczescia. cala czarna,
                          usmolona i skwiercza mu łapki! pędem do weta (mają owczarka i znaja weterynarza
                          dobrego), ledwo odratowal pokraka, bandaze na łapki, maści, antybiotyki,
                          kołnież cuda wianki. Przyniesli to to do mu, a owczarek dalej go ganiac, mały
                          nie miał siły uciekac, wiec go schowali do szafy przed bestią. młodszy syn
                          alergik totalny, zdesperowani zadzwonili dos chroniska a tam ktos im
                          powiedzial, ze owszem przywiezc moga ale oni go od razu uspią bo nikt chorego
                          kota nie chce. no i ten koleżka zadzwonil do mnie. jak zobaczylam to
                          nieszczescie to sie od razu zakochalam, mąż i synek też no i go wzięliśmy z
                          tymi maściami. teraz juz biega troche, ta małpa kocica masza jeszcze na niego
                          syczy ale dzis juz załatwiały sie do jedenj kuwety i dotykały sie noskami.
                          potzreba czasu chyba. ot i historia cudeownie ocalonego pokraka. Postaram sie
                          jakąś fotę załączyc, jak tylko sie dowiem jak to zrobicsmiletrzymajcie kciuki.
                          jestescie kochani
                          pozdarwiam was i wasze futrzaki
                          aga
                          • misia007 Re: Niepokój i ciekawość zżerają 12.09.06, 18:15
                            No historia jak z filmu.Tyle kilometrow na silniku, zeby do was trafic.Cud, ze
                            biedak zyje a kochana to jesteś , Twój mąż , syn i kocica(syki to gra wstepna).
                            Donos co z łapkami malucha, no i jak sie nazywa, bo pokraka to myślę tymczasowe.
                            I napisz cos o kocicy, co to za jedna.Pozdrawiam z moja trójka.
                          • adrzewoj Straszne, ale ze szczęśliwym końcem 13.09.06, 08:06
                            Wielkie dzięki za uratowanie malucha!

                            Pozdrawiam
                            • claire_de_lune Re: Straszne, ale ze szczęśliwym końcem 13.09.06, 09:37
                              niesamowita historia. piekne zakonczenie
                              • wiesia.and.company Re: Biljana, co tam u Was? 13.09.06, 10:13
                                Napisz troszkę, może na maluszku goi się szybko jak na psie? Jak postępy
                                w aklimatyzacji?
                                Pozdrawiam. Wiesia + 7
                                • biljana Re: Biljana, co tam u Was? 13.09.06, 16:50
                                  Nie odzywalam sie, bo po pierwsze sajgon z kocikami coraz wiekszysmile po drugie
                                  jakos ostatnio dostep do netu ograniczony.
                                  ale po koleji: zimna wojna trwa. koty wyłysiały przy uszach, gucio ma
                                  rozwolnienie a poza tym caly czas gania małą i ją bije. Ponadto w nocy trwają
                                  jakieś dzikie wyscigi po calym mieszkaniu. A że gucio to 5 kilo kota, to
                                  odglosy są jakby stado sloni demolowalo mi mieszkanie. Mała przestraszona, bo
                                  moj kocisko zaczaja sie na nia i poluje (na szczescie niegroznie).
                                  Poprawe widze tylko jedną: gucio zacząl jesc.
                                  Mam dosyc.
                                  Chyba to byl zly pomysl sad
                                • nupik Re: Biljana, co tam u Was? 13.09.06, 17:00
                                  drodzy moi,
                                  aklimatyzacja przebiega pomyslnie, Napsha (stara kocica) juz nie syczy, dała
                                  się łaskawie dotknąc w nosek. Młody (wciąż nie mamy imienia, wołamy na niego
                                  pan krewetka bo taki jest chudy i maleńki) za to skacze wokoł niej i zaprasza
                                  do zabawy a ta fimoza się odwraca i ucieka! no i tak ją ganiał dziś dzień cały
                                  (przeziębiona jestem i siedze w domu wiec obserwuję ten cyrk live). Poza tym
                                  bawi się z naszym synkiem Wiktorem, Wik rzuca mu myszkę i generalnie się w tym
                                  kocie zabujał. Napsha pożera młodemu suche żarcie, ale to już chyba tak byc
                                  musi. Mlody spi z nami albo w garderobie w takim malym kącie i juz jest
                                  naprawde wesolutki. Lapki sie goją, smaruję mu dzielnie maścią, którą on
                                  natychmiast zlizuje. Myslę, ze mu tu dobrze , bo łazi uśmiechnięty, ma
                                  stumetrowe mieszkanie do hasania i duży zabezpieczony taras i lata sobie. Taki
                                  jest kochany mały mówię wam. Strasznie napalony na żarcie, ale pamiętam że
                                  NApsha też taka była. Mam dobre przeczucia, stara będzie musiała go tolerowa a
                                  po cichutku myślę, ze może go polubi. Jest juz o niebo lepiej niz wczoraj. a co
                                  do kociczki, to trzy lata temu w lutym (minus 20 bylo)znalazlam ja przy drodze,
                                  jakis palant musial wyrzucic kocieta bo z trzech tylko ona byla zywa, ledwo ale
                                  dychała> no i się ją ratowało. a dodam , ze całe zycie psiara byłam a teraz
                                  kocham koty ponad wszytsko.
                                  pozdrawiam was kociarze
                                  aga
                                  • wiesia.and.company Re: Nupik, bardzo się cieszę 14.09.06, 12:25
                                    że idzie ku normalizacji stosunków, a też cieszę się, że następna osoba (i
                                    Twoja rodzina też, więc więcej nawet osób) docenia koty.
                                    Trzymajcie się! Pozdrowionka. Wiesia + 7
                                    • wiesia.and.company Re: Biljana, to co piszesz, to już jest z górki 14.09.06, 12:29
                                      Rozwolnienie czy wręcz przeciwnie, to są psychosomatyczne sprawy. Moje miewały
                                      różne kuwetkowe historie, nawet wręcz brak odwiedzin w kociej toalecie.
                                      Nie załamuj się teraz, bo właśnie następuje zwrot pozytywny.
                                      A za to bardzo cieszy każdy malutki kroczek poczyniony przez obie kocie
                                      osobowości. Już za chwilę będziesz widziała wyraźne postępy.
                                      Powodzonka, kto wie, może dzisiaj wrócisz do domu a tu...śpiące, niby
                                      niechcący, na tym samym posłaniu?
                                      Hej! Wiesia + 7
                                      • biljana moze pierwsze oznaki zawieszenia broni??? 14.09.06, 12:56
                                        rano wstalam, wchodze do pokoju w ktorym Gucio zazwyczaj spi... a tam
                                        nastepujacy obrazek: gucio lezy wyciagniety na kanapie, oczka zamkniete -
                                        teoretycznie spismile A Maja nad nim siedzi i ... liże go po łepetyniewink))
                                        Guciowi sie to najwyrazniej bardzo podobało, bo sie nie budzil przez dluzszy
                                        czas, choc zazwyczaj najlzejsze dotkniecie go budzi. Ale po chwili uznal, ze
                                        dosyc tych poufalosci i sie obudzil przy okazji waląc Majkę łapą po glowie -
                                        zeby wiedziala, kto tu rządzismile

                                        Potem jadly razem z miseczek postawionych obok siebiewink

                                        A jak wychodzilam do pracy leżały sobie grzecznie na tym samym balkoniesmile)
                                        • misia007 Re: moze pierwsze oznaki zawieszenia broni??? 14.09.06, 13:04
                                          Ni i prosze jak szybko poszło, teraz bedzie tylko lepiej.No bo czy ktos Gucia
                                          wczesniej lizał po łebku .Pewno nie a tu prosze takie pieszczoty na dzień
                                          dobry.Gucia będzie Mai "jadł z łapy".Na bank.Kocice potrafia sobie kota okręcic
                                          wokół pazura.Moja Nina dwóch tak sobie okręciła.
                                          • claire_de_lune Re: moze pierwsze oznaki zawieszenia broni??? 15.09.06, 08:54
                                            biljana, piekniesmile Wiesiu- jestes jasnowidzem smile))
                                            Zobaczysz jaka to przyjemnosc obserwowac kocie pieszczoty. Ale do tupania
                                            musisz sie przyzwyczaic. Koty bawia sie glownie poprzez gonitwy. Ja czesto w
                                            nocy slysze stado sloni (jeden 4,3 drugi 3,8). Na szczescie ostatnio coraz
                                            czesciej zasypiaja z nami.
                                            swoja droga to niesamowite. Kobiety to zawsze wiedza jak podejsc do faceta,
                                            zeby go rozbroic....smile
    • biljana jest lepiej:) 15.09.06, 16:35
      proces podbijania Gucia przez Maję postępuje. Majusia jest prawdziwą kocią
      uwodzicielką. Gucio nie spuszcza z niej oka, łazi za nią wszędzie i w ogóle
      stanowi ona obecnie centralny punkt jego zainteresowań smile
      Wprawdzie nadal od czasu do czasu jej przywali łapą, ale to chyba w ramach
      pokazania, ze to "on tu rządzi"

      Myślę, że będzie dobrze. Marwię sie tylko, że Gucio tak mało je - a Maja mu
      wszystko wyjada z misek, bo bardzo jest na razie żarłoczna.

      W nocy ganiają się przerazliwie. W dodatku zawiązali coś w rodzaju przestępczej
      spółki i razem broją smile Na przykład opracowali patent na wpuszczanie ich do
      sypialni. Gucio nad ranem zaczyna spiewac przed moimi drzwiami, ja otwieram aby
      sprawdzic co sie dzieje, ew. dac jesc - wracam, a obie Pszczółki już
      rozlokowane w sypialnismile) Maja w łóżku a Gucio na parapecie big_grin

      Hit dzisiejszego poranka: przez przypadek zamknelam Maje w szafce w łazience.
      Stoje sobie przy umywalce, przygotowuje sie do wyjscia do pracy, a pod szafką
      działa Gucio: drapie w drzwi, miałczy, szarpie... az otworzył drzwiczki
      szafki smile zza ktorych wyszła pszczółka Majasmile
      Myslalam, ze padnesmile Otworzył szafkę, żeby wypuscic Majkę!
      Potem oczywiscie dla porządku zdzielił ją przez głowę, ale sądzę że to początek
      pięknego romansu smile
      Tylko, że amant już bezjajeczny smile
      • nupik Re: jest lepiej:) 15.09.06, 19:07
        ciesze sie biljana ze u was kontakty nawiazane. u nas koty ciagle sie mijaja,
        to zanczy młody caly czas zapatrzony w starą a stara patrzy na niego jakby to
        nie wiem co było i siedzi całymi dniami jak królowa na tarasie. na szczescie
        obydwoje swietnie jedzą i załatwiają się do kuwety, myślę ze czas na przyjażź
        jeszcze przyjdzie. ogolnie jest wesoło. pozdrawiam wszystkich kociarzy
        aga
        • misia007 Re: jest lepiej:) 15.09.06, 20:02
          Nupik kotki to twardsze sztuki, młody musi sie lepiej postarać.Kocury łatwiej
          ulegaja urokowi młodych koteczek.
      • biljana jest zle - Gucio chory 16.09.06, 14:26
        Gucio jest bardzo chory. zabralam go dzis rano do weta. mial strasznie wysoka
        goraczke. dostal antybiotyk. jutro badania krwi. wet nie wie, co mu jest. Maja
        jest zdrowa, ale zabrala ja na weekend moja mama. wet tak kazal, dopoki sie nie
        okaze co jest Guciowi.
        Kurcze, a juz sie tak cieszylam, ze dokocenie przebiega dobrze, ze kociarnia
        sie dogaduje powoli...
        biedny nie je, jest odwodniony i nie sika. dostal lek przeciwgoraczkowy i spi.
        A Maja u mojej mamy smutna..
        • annb Re: jest zle - Gucio chory 16.09.06, 14:34
          biljana bedzie dobrze
          moja gaba tez byla niedawno chora-wysoka goraczka, biegunka i wymioty
          dostala zastrzyki
          3 wstrzyki ja robilam bo niedziela
          i wyszla na prosta
          i tez niewiadomo co jej bylo
          • misia007 Re: jest zle - Gucio chory 16.09.06, 16:09
            Biedny Gucio, co to za franca się do niego przyplątała.Trzymam za szybkie
            wyzdrowienie i powrót Mai.Wygłaskaj biedaka.
            • claire_de_lune Biljana, jak Gucio?? 19.09.06, 09:24
              jak sie czuje? co wykazaly badania?
              • biljana Gucio nie za dobrze... 19.09.06, 10:17
                ale jednak nie tak tragicznie, jak przedstawial to wet z KEN'u
                Badania wykluczyly cukrzyce i bialaczke. Jest jak na razie zapalenie pecherza,
                troche krysztalkow w moczu i podwyzszone wyniki nerkowe.
                Czyli poczatek problemow z nerkami.
                Leczenie teraz bedzie polegalo na tym, aby cofnac te zle wyniki i nie dopuscic
                do dalszego uszkadzania nerek. Bierze antybiotyk, codziennie kroplowka no i
                przechodzimy bezwzglednie na karme RENAL.
                Za dwa tygodnie kolejne badania krwi i moczu. Dopiero tak pozno, bo zeby
                Guciowi pobrac jakiekolwiek badania, to trzeba go usypiac. W niedziele i
                wczoraj juz dostal glupiego jasia, wiec teraz trzeba poczekac.

                W moich przygodach z Guciem trafilam w koncu do lecznicy na Rosoła. Wiem, ze sa
                rozne opinie na jej temat, ale Guciem sie dobrze zajeli.

                Jednoczesnie ostrzegam wszystkich kociarzy z Ursynowa/Kabat przed Kabacka
                Lecznica dla Zwierzat (KEN, vis a vis Tesco) gdzie zmaltretowali Gucia, bo wet
                nie umial robic zastrzykow ani dobrze wkuc sie do zyly. Gucio teraz ma lapki w
                strasznym stanie, nie moze chodzic, krwiak na krwiaku. Jednoczesnie przez stres
                i nieumiejetne pobranie krwi, z pierwszych badan wyszla ta nieszczesna cukrzyca
                i bialaczka. Poza tym wet, nie majac jeszcze wynikow badan - tylko na podstawie
                objawow (wysokoa goraczka, zatrzymanie moczu) powiedzial mi, ze Gucio umiera.
                Ma ciezka niewydolnosc nerek i ostra mocznice a poza tym.... chloniaka!
                Nigdy wiecej.
                • misia007 Re: Gucio nie za dobrze... 19.09.06, 11:27
                  Biedny Gucio musial byc strasznie zestresowany poczynaniami tych konowałów.A u
                  kota stres powoduje podniesieni poziomu cukru i stąd ta mylna diagnoza o cukrzycy.
                  Wyobrazam sobie jak ciężko to przezyłas.Guciowi duzo zdrowka i trzymaj się Biljana.
                  • biljana Re: Gucio nie za dobrze... 19.09.06, 11:33
                    misia007 napisała:


                    > Wyobrazam sobie jak ciężko to przezyłas.

                    hehe przezylam to malo powiedziane. W niedziele mialam ciezka histerie, caly
                    czas ryczalam. No bo wyobraz sobie, masz zdrowego, mlodego kota, ktory z dnia
                    nadzien zostal kotem umierajacym ! i nie masz na to zadnego wplywu!!!
                    • claire_de_lune Re: Gucio nie za dobrze... 19.09.06, 11:47
                      a ja wierze, ze bedzie dobrze. Trzymajcie sie. Troche za duzo u Ciebie ostatnio
                      przezyc, bo to i dokocenie i zaraz potem ciezka choroba. Ale Gucio wyzdrowieje
                      na pewno. To w koncu silny, mlody facet smile
                    • misia007 Re: Gucio nie za dobrze... 19.09.06, 12:27
                      Bijana potrafie sobie to wyobrazic, az za dobrze niestety.Trzymam za Gucia.
                      • wiesia.and.company Re: Będzie dobrze, to nie jest w końcu powód 19.09.06, 13:36
                        żeby miało być źle. Gucia wyciągną z tego, może będzie można odstawić Renal,
                        to może być (tak jak przejściowo u ludzi) jakieś zapalenie pęcherza albo
                        nereczek. A swoją drogą lecznica przy Rosoła to taka przy Ciszewskiego, w
                        pawilonach? Bo tam lekarze są nieźli, ja zwłaszcza lubiłam panią dr Raczko, ale
                        nie mogłam się tam już za nią przenieść, za daleko troszkę.
                        Nie martw się, to są tzw. normalne sprawy, choć udręka dla zakochanego opiekuna
                        jest okropna. Dobrze, że zrezygnowałaś z tamtych lekarzy, co zapewne
                        zaproponowaliby Ci eutanazję, tfu, tfu! A cukier ma prawo wzrosnąć u
                        zestresowanego kota, normalka. Czy Gucio bardzo się wyrywa, kiedy mu pobierają
                        krew? Moje koty mają bez "głupiego jasia", czasem rzeczywiście dwa razy
                        wkłuwane.
                        Życzę powodzenia, wszystko się przepłucze, uspokoi, może jakieś bakteryjne
                        zakażenie i będzie jak nowy. Uwielbiam imię: Gucio (moje pierwsze koty to była
                        dwójka: Gucio i Felutek).
                        Pozdrowionka. Wiesia + 8
                        • biljana Wiesiu, pocieszylas mnie:) 19.09.06, 14:21
                          wyobraz sobie, ze Gucius trafil wlasnie do pani dr Raczkosmile
                          zajeli sie nim bardzo profesjonalnie. Biedak mial traume po wecie z Kabat i nie
                          dal sobie podlaczyc kroplowki, wiec dostal glupiego jasia. I wtedy pobrali mu
                          wszystkie badania, zrobili testy na bialaczke, podali antybiotyki, kroplowke i
                          co tam jeszczesmile Potem Gucius do wybudzenia lezal sobie w inkubatorku, zeby mu
                          bylo cieplo. Minimum stresu maximum skutecznosci.
                          Jesli chodzi o wyrywanie sie Gucia - to on wczesniej nigdy sie nie wyrywal i
                          dawal sobie zrobic wszystko, ale ten konowal nie byl w stanie pobrac mu krwi
                          nawet po podaniu srodka nasennego!
                          dzisiaj kolejna kroplowka.
                          • misia007 Re: Wiesiu, pocieszylas mnie:) 20.09.06, 16:23
                            I co u Gucia?Mam nadzieje, że jest lepiej.Czekamy na wieści.
      • biljana wieści... 20.09.06, 17:50
        Gucio byl dzis na kolejnej kroplowce, nadal bierze antybiotyk (jeszcze bedzie
        bral kilka dni) i powoli przyzwyczaja sie do nowej karmy. Skonczyl strajk
        glodowy. Widocznie uznał, że kurczaczek w galaretce sie jednak nie pojawi, wiec
        trzeba spasowacsmile)

        Maja, zgodnie z instrukcja weta na razie u mojej mamy. Mam zamiar zabrac ja w
        weekend do domu. Musze tylko jeszcze opracowac strategie jak karmic te dwa
        kotuchy, zeby nie wyjadaly sobie nawzajem nie przeznaczonej dla siebie karmy.
        Primo Gucio nie moze jesc jedzenia dla kociat, secundo Majka tez nie powinna
        miec stycznosci z karmą Renal...

        Ona jest nadal strasznie zarłoczna. Ładnie juz przytyła Uwielbia sie bawic
        myszką na wędce - to hit sezonu. Potrafi męczyc czlowieka trzy godziny bez
        przerwy, ale potem na szczescie zasypia i przesypia ladnie cala noc. Tylko ze
        Majusi dzien zaczyna sie zazwyczaj kolo 6.00
        Poza tym Majka ma swoje łóżeczko w ktorym spismile kocie łóżeczko stoi na
        parapecie! Nie wiem dlaczego wszystkie (hmm wszystkie dwawink moje koty
        uwielbiaja spac na parapetach??? Żaden ie chec spac w łóżku z człowiekiem, jak
        na porządnego domowego kota przystało...

        Jutro kolejna kroplówka Gucia... Tak btw chyba wezme jakis kredyt na to
        leczenie...
        • misia007 Re: wieści... 20.09.06, 18:53
          Jak je to juz dobrze.Gorzej z tą strategia,żeby sobie nawzajem nie wyżerały.Mnie
          to jakos marnie wychodziło.Głaski dla biedaka i nieobecnej Mai.
          • wiesia.and.company Re: Hej, biljana...dobrze że u pani dr. Raczko. 21.09.06, 16:17
            To fachowiec, a i bardzo dobry diagnostyk (diagnosta?). Mniejsza, swoją drogą
            to i ja leczyłam mojego Gucia u pani Ireny. (Jeszcze na Wita Stwosza - Gucio
            miał nowotwór jamy nosowej, potem leczyłam Kiciusię - niestety też miała
            nowotwór, początkowo miała nadzieję pani Irena, że to plazmocytarne zapalenie
            jamy gębowej).
            Mam nadzieję, że wkrótce będzie dobrze. Czekam na wieści.
            Rzeczywiście karma Renal dla zdrowych jest niewłaściwa (te moje, które ją
            lubiły i zjadały, wymiotowały) i oczywiście na odwrót. Chyba będziesz musiała
            karmić pod kontrolą i w swojej obecności ale w różnych pomieszczeniach. Albo
            jakoś inaczej, a może Guciowi posypać troszkę Biogenem-kt, żeby Renal bardziej
            smakował? Biogen-kt podnosi odporność a zapach ma dla kotów nęcący.
            Pozdrawiam. Wiesia + 8
            • biljana Gucio wciaz chory.... 22.09.06, 15:12
              Nie poprawia mu sie, a ja nie wiem dlaczego. Codziennie chodzi na kroplowki,
              bierze antybiotyk, a znow nie sika...
              jestem zalamana...
              nie wiem, co zrobic z Maja. On jest caly czas zestresowany, nie wiem czy Maja
              moze w tej sytuacji wrocic....
              • misia007 Re: Gucio wciaz chory.... 22.09.06, 16:16
                Strasznie mi przykro, trzymam kciuki za zdrowie Gucia.Mai raczej nie sprowadzaj
                póki Guciowi sie zdecudowanie nie polepszy.Trzymaj sie i donos co z Guciem.
              • claire_de_lune Re: Gucio wciaz chory.... 22.09.06, 16:50
                bardzo mi przykro. Szkoda, ze nie moge Ci pomoc..Trzymam kciuki
                • hope37 Re: Gucio wciaz chory.... 25.09.06, 12:16
                  Czekam na wieści o Guciu. Czasami na córkę , która ma na imię Agniszka, mówię
                  Gucio i martwie się o Twojego kocinka choc go nie znam...
                  • wiesia.and.company Re: Martwi mnie Gucio... może po prostu musi 25.09.06, 16:21
                    upłynąć trochę czasu, nim nerki się przeczyszczą. Ale to że nie sika, to może
                    jednak niezbędne cewnikowanie? Albo może wyszycie cewki? Ale to już lekarze
                    powiedzą. Na cewkach się nie znam (i oby nie...) a może jednak Gucio gdzieś
                    robi siusiu?
                    Na razie trzymaj Majeczkę chwilowo odseparowaną. I czekam na wieści od Gucia...
                    Pozdrawiam. Wiesia + 7
                  • biljana Re: Gucio wciaz chory.... 25.09.06, 16:49
                    Gucio dziekuje za zainteresowaniesmile)) niestety zdrowko nadal nietegie... pisac
                    az mi sie nie chce, bo sie tym w depresje jeszcze wieksza wpedzam.
                    Ogolnie jest tak: jak dostaje kroplowe, furosemid i nospe to sika. Jak leki
                    przestaja dzialac, to Gucio tez przestaje.
                    Wetka twierdzi, ze kocina ma wyjatkowego pecha, bo prawdopodobnie na problemy z
                    nerkami nalozyl sie problem z cewka - o czym pisala wyzej Wiesia.
                    Dzisiaj ostatni raz dostal antybiotyk. W piatek badania krwi i moczu.
                    Trzymajcie kciuki, zeby do piatku poprawily sie Guciola wyniki crying
                    Liczymy na to, ze nawet jesli ma troche krysztalkow, to nospa i codzienne
                    kroplowki go przeplucza i bedzie lepiej chwilowo. Potem, jak juz podleczymy
                    nerki bedzie mozna przejsc na karme przeciw krysztalom...
                    ech szkoda gadac, taki mlody kot...
                    • biljana Maja... 25.09.06, 16:53
                      acha, jeszcze a propos Majki. Byla wczoraj "w gosciach" u Guciasmile Co za radosc
                      zapanowala, nie wyobrazacie sobiewink) I walka na kuwety byla (opisy zbyt
                      turpistyczne, wiec wam oszczedzesmile), i zabawa w mordowania, i biegi przełajowe
                      przez umykających w popłochu Dużych...smile
                      Tylko problem jest z jedzeniem - bo Maja jest wszystkozerna i zaraz by wyjadla
                      Gucia lecznicza karme. Ten znow ze swojej strony tez - zanim zje jeden posilek
                      to dwie godziny mijaja. Będzie podchodzil, zakopywal, degustowal, myslalsmile) Nie
                      do pogodzenia kocie osobowosci. Jedzeniowo w kazdym raziewink
                    • misia007 Re: Gucio wciaz chory.... 25.09.06, 18:16
                      Trzymam oczywiście, musi byc lepiej, mlody organizm da rade. Pozdrawiam z moja
                      trójką.
                      • claire_de_lune Re: Gucio wciaz chory.... 26.09.06, 08:53
                        chyba bedziesz musiala karmic ich w oddzielnych pomieszczeniach. Mam nadzieje,
                        ze juz niedlugo zamieszkaja razem..
                        • wiesia.and.company Re: Oj, myślę, ze Gucio ma przepłukane nereczki 26.09.06, 12:31
                          i że wyniki mu się poprawią. Co do cewki, to może jeszcze jest przytkana
                          piaseczkiem lub kryształkami, ale może w którymś momencie odsiura. Zapytaj wetki
                          czy mają do sprzedania Biogen-kt? Jeśli tak, to posypuj karmę Renal odrobiną
                          tego Biogen-kt, koty uwielbiają ten preparat wspomagający odporność (tylko
                          Felutek nie chciał), więc tak przekupiony Gucio może podjadać trochę tej karmy
                          weterynaryjnej. A, jeszcze bardzo dobry jest Renal firmy Trovet. Można ten RID
                          dla kotów kupić w klinikach (RID Trovet 3 kg i Biogen-kt kupisz w sklepiku przy
                          Multiwecie na Gagarina 5 w Warszawie, możesz też dojechać autobusem
                          Czerniakowską i z tej strony dojść - w sumie Trovet nie kosztuje tak okropnie
                          drogo, tyle że to zakup od razu 3 kg, ale koty go jedzą chętniej niż Royal
                          Canina weterynaryjnego). Trzymam kciuki za Gucia
                          Pozdrawiam. Wiesia + 8
                          • biljana Re: Oj, myślę, ze Gucio ma przepłukane nereczki 26.09.06, 15:43
                            Gucio dzisiaj juz nie dostał antybiotyku. Rano zrobil mi super niespodzianke,
                            bo odwiedzil z wlasnej i nieprzymuszonej woli kuwetęsmile))) Potem chyba myslal,
                            ze jego opiekunka zwariowala, bo w napadzie dzikiej radosci z powodu tego
                            wiekopomnego wydarzenia porwałam kocieja na ręce i zaczelam z nim tanczyc po
                            mieszkaniusmile))
                            mała rzecz - a cieszysmile))
                            • claire_de_lune Re: Oj, myślę, ze Gucio ma przepłukane nereczki 26.09.06, 18:03
                              tak sie ciesze!!!!!!!!! i gratuluje Guciowi i Tobie
                              • misia007 Re: Oj, myślę, ze Gucio ma przepłukane nereczki 26.09.06, 18:36
                                Bardzo sie cieszę, i to wcale nie jast mała rzecz.Głaski dla Gucia i nieobecnej
                                Mai.Pozdrawiam z moja trójka.
        • biljana jutro badania Gucia... 28.09.06, 16:55
          trzymajcie kciuki. Idziemy jutro do pani doktor na pobieranie krwi, aby
          sprawdzic czy dwutygodniowe leczenie cos dalo i czy nerki sie poprawily..
          znowu bedzie glupi jasio...
          • wiesia.and.company Re: Trzymam kciuki... 29.09.06, 13:55
            A czy Gucio tak bardzo się awanturuje, że musi mieć głupiego Jasia?
            Moje jakoś się obeszły bez "głupiego Jasia", inna rzecz że stres potrafi
            podnieść poziom cukru.
            Pozdrawiam. Wiesia + 8
            • claire_de_lune i jak? 29.09.06, 15:05
              bo to chyba dzis te badania? choc pewnie dopiero po pracy, wieczorem..
          • biljana jest lepiej....:) 29.09.06, 17:08
            wyniki sie bardzo poprawily! Cukier w normie, krysztalkow w moczu nie ma.
            Mocznik w cudownej normie!!!! Tylko kreatynina nieco podwyzszona: gorna granica
            normy jest 1,8 a Guciol ma 1,9.

            Teraz mamy tydzien spokoju od kroplowek. Kolejna dopiero w piatek. No i przez
            jakis miesiac beda te ktoplowki jeszcze mniej wiecej co 5-7 dni. Zostajemy przy
            karmie Renal + troche Urinary, zeby sie znow nie zatkal. Karma weterynaryjna
            juz chyba bedzie jego przeznaczeniem, bo na problemy z nerkami w tak mlodym
            wieku trzeba bardzo uwazac.

            Ciesze sie bardzo, ale jeszcze nie moge w to do konca uwierzyc. Przeciez
            pamietacie - jeszcze dwa tygodnie temu mialam rzekomo umierajacego kota!!!!!
            Ktorego zejscie bylo kwestia dni!!!

            Dzieki Wam wszystkim za wsparcie i podtrzymywanie, bo to byl dla mnie koszmarny
            okres. Poza tym, gdyby moja mama nie jezdzila z Guciem codziennie na antybiotyk
            i kroplowki, to nie wiem jak bym sobie poradzila..

            Teraz sie zastanawiam, jak przemycic z powrotem Maje do domu??? I jak ich
            karmic?

            ale sie cieszesmile)))))))))))))
            • claire_de_lune Re: jest lepiej....:) 29.09.06, 17:14
              my tez sie bardzo cieszymy smile
              chyba wobec tego teraz wpadne z jakas myszka do zabawy dla Gutella smile
            • katikot Re: jest lepiej....:) 29.09.06, 23:36
              No, oby tylko tak dalej! Głaski dla ozdrowieńca!
              • misia007 Re: jest lepiej....:) 30.09.06, 12:45
                Głaski dla ozdrowieńca .Pozdrawiam z moja trójka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka