wiesia.and.company
13.09.06, 10:38
No i słusznie jakoś tak wypadło, że oba imiona na F. W ogóle zachowują się
jak rodzeństwo, jakby nie było różnicy w zasiedleniu, w wieku (Fryga o
miesiąc starsza). Sypiają razem, czasem oddzielnie, bawią się razem, zgodnie,
biegają grając w berka, zmieniając konfigurację. Szybkie są bestie, trzeba
uważać podnosząc nogę, bo można postawić na przebiegającym ciałku. Na
zakrętach wpadają w poślizgi. Dywaniki zrolowane. Filipek jest niesłychanie
pazerny na jedzenie. Mógłby bez przerwy. Przy nim i Fryga, i Lusia, i Wikcia,
i Misia nauczyły się jeść zachłannie i dużo. Filipek kwili pod drzwiami
łazienki - bo w łazience to ja się zamykam, kiedy kroję mięso i rozkładam na
poszczególne deseczki. Po otwarciu drzwi następuje zmasowany atak drżących z
napięcia ciałek i rzut na deseczki. Fryga jest długa i dosyć wysoka, ale
szczuplutka, Filipek tego wzrostu, ale przy kości, po jedzeniu brzuszek
wypchany na boczki, co nie przeszkadza że za chwilę oba FF już galopują.
Wystarczy, że na chwilę usiądę, a Filipek włazi na kolana, nie bacząc że to
miejsce raczej dla starych rezydentek: Wikci i Grosi. Te ostatnie też
natychmiast na kolana, więc trójka się nie mieści, któreś musi ustąpić i na
ogół nie Filipek. Na łóżku ze mną w nogach pomiędzy Grosią i Wikcią
najczęściej Fryga. Filipek albo na oddzielnym posłaniu, albo na poduszce koło
mnie i obok Wikci (tylko Wikcia tak mnie na poduszce pilnuje, bo Grosia leży
mi na piersiach i podsysa moją brodę lub rękę). Wikcia spaceruje ze mną po
korytarzu, czasem się pcha Filipek też na korytarz, pilnuje Wikci, ale czasem
wypycha się do przodu przed nią. Ale jest grzeczny. To taki dzielny
chłopaczek, słodki wojowniczek, jedyny który się przegląda w lustrze (tak
robił tylko Uranek). Jeszcze na razie Wikcia jest troszkę ostrożna (czasem go
obwąchuje i liźnie) a Lusia na niego prycha ze strachu i ucieka. Natomiast
Frygusia już jest zaakceptowana, czasem któraś z kotek na nią syknie lub
zamierzy się łapką (tylko taki gest dla poskromienia) wtedy się kuli i
poddańczo przyciska główkę do podłogi, i spokój.... a potem Fryga śmiga do
swojej zabawy.
Ach, Fryga raz się wspięła na siatkę balkonową, tak gdzieś do połowy
wysokości, poradziła sobie z zejściem, ale zrobiła to kiedy żaden z kotów nie
widział, chyba chciała wypróbować, żeby potem błysnąć nową umiejętnością.
Filipek nie podejmuje wspinaczek, zbyt jest zainteresowany innymi rzeczami
i jedzonkiem, jedzonkiem, jedzonkiem.
Jeszcze opowiem, teraz muszę przerwać.
Pozdrawiamy. Wiesia + 7