Dodaj do ulubionych

Dokociłam się - relacja na żywo z frontu :-)

17.09.06, 22:21
Od kilkunastu minut jestem dumną posiadaczką dwóch kotów.
Dumną, ale trochę przerażoną, czy wszystko się dobrze ułoży.

Na razie wygląda to tak.
Młoda kota czyli Szarlotka bez kompleksów weszła do mieszkania, pozwiedzała
wszystkie kąty, podjadła chrupki Any (choć nie są one przeznaczone dla
kociaka), napiła się wody z jej miseczki i pogrzebała w jej kuwecie.

Anabel z kolei, zdumiona widokiem kociego intruza wydała z siebie syk,
później cichy i żałosny miauk, po czym schowała się gdzieś za kanapą (lub w
kanapie) i udaje, że jej nie ma.

Szarlotka natomiast siedzi mi na kolanach i jest zadowolona.
Mnie natomiast jest trochę słabo z wrażenia.

Co będzie dalej - nie wiadomo. Oj, ciężka noc przed nami smile)

Zdjęcia będą, gdy dostanę je od byłej właścicielki koty, lub gdy kupię
telefon kom. z aparatem.

To tyle na razie, trzymajcie kciuki.

Ps. czy kotę można wyprać? wydaje mi się, że ma taki trochę lekki zapaszek.

......
Morgen wirst du sein was du heute denkst
......
Byłam Daschą
Obserwuj wątek
    • jul-kot Re: Dokociłam się - relacja na żywo z frontu :-) 18.09.06, 01:23
      Witaj,
      Jeśli się nie pobiły, to w porządku. Głaszcz obie, żeby Ana nie czuła się
      odtrącona.
      Jak to mówią, kota można prać, ino sie nie wykręco ...
      Ja Ci prać nie radzę, bo wysuszenie jest kłopotliwe i kot może się przeziębić.
      Kota suszy się owijając w ręcznik, długowłose najlepiej przyzwyczaić do
      suszarki.
      Wystarczy, że Twoją kotkę przetrzesz wilgotną szmatką, a potem suchą. Stopniowo
      do czystości powinna wylizać się sama. Czasem biorę do domu dzikie koty, często
      bardzo brudne. Po pewnym czasie same się doczyszczają.
      Co do aparatu, lepiej kup tani aparat cyfrowy. Zdjęcia będą znacznie lepsze,
      niż z telefonu.
      Pozdrawiam, Juliusz.
    • dachowiec.fernando Re: Dokociłam się - relacja na żywo z frontu :-) 18.09.06, 01:40
      miau!
      ja nie moglem zniesc tego malego czarnucha co mi go kiedys ludzia przyniosla;
      caly czas go gnalem od jedzenia i z kuwety i plulem na drania, az do ludzi
      dotarlo i zgodzila sie go oddac z powrotem tej pani od ktorej go wziela
      ale przede mna ludzia miala dwie kotki i mowi mi ze one z poczatku boczyly sie
      na siebie, a po tygodniu zaczely nawet razem bawic; i jadly z jednej miski i
      siusialy w jedna kuwete wiec bylo oke
      tyle ze musiala je zawsze glaskac jednoczesnie, obiema rekami naraz, bo jak nie
      to zaraz byla awantura
      • miezekatze_78 Re: Dokociłam się - relacja na żywo z frontu :-) 18.09.06, 10:43
        Cóż, nie jest różowo

        Ciężką miałyśmy dzisiaj noc, szczególnie ja praktycznie nie zmrużyłam oka.
        Bałam się, że Ana zrobi coś złego Szarlotce albo mnie.

        Kocica warczy na małą i syczy, na szczęście Szarlotka niewiele sobie z tego
        robi.
        Gorzej ze mną.
        Ana nie dość, że warczy i syczy na mnie jak wściekła, to jeszcze wykonuje
        manewr rzucania się na mnie, kiedy tylko próbuję się do niej zbliżyć.
        W tej sytuacji boję się podejść do niej bliżej.

        Aż trudno uwierzyć, że to ten sam kot, którego znam od 3,5 roku i którego
        uwielbiam.
        Teraz siedzi za lodówką i nawet nosa nie wyściubi. I dobrze, bo na razie nie
        mam ochoty na nią patrzeć.

        Szarlotka z kolei jest uroczym kocim dzieciakiem. Dużo je, chodzi za mną niczym
        piesek, ładnie korzysta z kuwety (po małej akcji animacyjnej z mojej strony smile).
        Właśnie zjadła olbrzyyymie śniadanko i wyleguje się na moich kolanach.

        Co robić w tej sytuacji? Przeraża mnie myśl o kolejnej bezsennej nocy.

        .........
        Morgen wirst du sein was du heute denkst
        ..........
        Byłam Daschą
        • napolnoc Re: Dokociłam się - relacja na żywo z frontu :-) 18.09.06, 10:54
          Hej,ja tez jestem w trakcie dokocania.
          Bedzie wszystko cacy smile
          Ja mam dwie nocki za soba.W pierwsza noc walczyly (wprawdzie cicho) i byly potem bardzo
          zmeczone.Wiec stwierdzilismy ze noca zostana rozdzielone,wyspia sie,maly spokojnie salon
          pozwiedza,a w dzien beda sie ganiac.Co lepsze,bo ja pracuje w domu i moge miec ten caly cyrk na oku
          tongue_out
          Na szczescie Froukje (duza) sie nie obrazila na nas,biega caly czas za Alexem,non stop obserwuje,co
          tez mlodemu do glowy wpadnie.
          pozdrawiam!
          • misia007 Re: Dokociłam się - relacja na żywo z frontu :-) 18.09.06, 12:23
            Czy szarlotka jest tą trikolorka o którą pytałas na zwierzakach? i nie martw sie
            bedzie dobrze.Dokacalam sie kilka razy więc wiem co mówie.Pozdrawiam z moja trójka.
        • gopio1 Złota rada ;-) 18.09.06, 11:02
          Witaj
          Nam przemila pani weterynarz zalecila przy dokoceniu wyrownywanie zapachow. A robi sie to mniej
          wiecej tak: glaszcze sie kota po wąsach, dosc mocno i intensywnie (chodzi o to, ze nie jakies tam
          łaskotanie, tylko konkretne głaski). Potem to samo z drugim kotem. I tak na przemian, kilkanascie razy
          dziennie. Efekt taki, ze, jeden kot dostaje zapach drugiego i nie traktuje go jak rywala, ale jak swojaka.
          U nas ten zabieg stosowalismy 2 dni. Pod koniec dnia drugiego koty raczyly nas takim widoczkiem:
          img99.imageshack.us/img99/4859/mojekotync7.jpg
          Pozdrawiam Gosia
          • miezekatze_78 najnowsze wieści z okopów:-) 18.09.06, 13:37
            Ana za długo nie wytrzymała za lodówką, zaczęła wkoło nas chodzić, gdy
            wylegiwałyśmy się z Szarlotką na kanapie.

            Podeszła do mnie i obwąchała moją rękę - chciałam ją pogłaskać- nawet tak
            delikatnie mi się udało - ale zaczęła syczeć, podniosła na mnie łapkę, ale nie
            uderzyła, ani nie ugryzła, tylko uciekła.

            Teraz siedzi za kanapą. Wiem, bo Lotka chodzi tam ją zaczepiać, a może po
            prostu chce się przywitać.

            Będzie potrzeba dużo cierpliwości ale wierzę w moją kotę.

            A Lotka to żywe srebro. Tarmosi wszystkie zabawki, którymi Ana już dawno
            wzgardziła.

            Misiu, wyobraź sobie, że ostatecznie nie wzięłam trikolorki, bo tak bardzo
            spodobała mi się Lotka.

            Postaram się wstawić linki do zdjęć, ale jestem w tym cienka, jak się nie uda,
            poproszę panią Hanię.

            poczta.gazeta.pl/poczta/getMailPart/DSCF0053.JPG?
            ID=1158532010.24588_6906445.imail3&Seq=2&name=DSCF0053.JPG&t=1158578292476
            poczta.gazeta.pl/poczta/getMailPart/DSCF0055.JPG?
            ID=1158532010.24588_6906445.imail3&Seq=4&name=DSCF0055.JPG&t=1158578292476

            .......
            Morgen wirst du sein was du heute denkst
            .......
            Byłam Daschą
            • misia007 Re: najnowsze wieści z okopów:-) 18.09.06, 14:21
              Nie moglam otworzyć.Napisz skąd się wzięła Lotka .
              • miezekatze_78 Re: najnowsze wieści z okopów:-) 18.09.06, 14:34
                Lotka pochodzi z tego samego domu, w którym tymczasowo przebywały te inne kotki
                z latającej brygady (m.in trikolorka)
                Chociaż nie jest z nimi spokrewniona.
                Miałam wyjątkową przyjemność obserwować całą gromadkę podczas ich harców.

                A zdjęcia są świetne, mam nadzieję, iż uda się je opublikować. Wieczorem
                przychodzi mój najlepsiejszy, może on coś poradzi smile

                .......
                Morgen wirst du sein was du heute denkst
                .......
                Byłam Daschą
                • miezekatze_78 Re: zdjęcia jeszcze raz :-) 18.09.06, 15:42
                  upload.miau.pl/2/3198.jpg
                  upload.miau.pl/2/3199.jpg
                  upload.miau.pl/2/3200.jpg
                  I ziewająca...
                  upload.miau.pl/2/3201.jpg
                  • misia007 Re: zdjęcia jeszcze raz :-) 18.09.06, 16:23
                    No cudna jest, te oczeta niewinne i minka rozbrajająca.Piekna Lotka nie dziwie
                    sie, ze sie zakochałas.A co ze starsza gdzie jej fotki? Ale jestem namolna.
                    • wiesia.and.company Re: Ale pięknotka puchatka! A reakcję Any też 18.09.06, 16:31
                      przeżyłam z Urankiem i Bartusiem. Gorzej, że Bartuś to był też samiec i w
                      dodatku pełną "gębą" bo niekastrowany. Złość Uranka z rzucaniem się z pazurami
                      była ukierunkowana na mnie najbardziej. Wycofywał się oczywiście, ale się bałam.
                      Więc go ignorowałam (nie wiem, czy to metoda), nie uciekałam, nie cofałam się,
                      po prostu kiedy syczał to mu nie wchodziłam w drogę, nie zaczepiałam, nie
                      patrzyłam na niego, robiłam swoje, albo odchodziłam. Minęło szybko.
                      Czego Ci życzę. Nie będzie źle, za chwilę się polepszy, bo różnica wieku od
                      razu narzuci układ.
                      Pozdrowionka. Wiesia + 8
    • krystyna-anna7 Re: Dokociłam się - relacja na żywo z frontu :-) 19.09.06, 23:53
      Co u was słychac po kolejnym dniu?
      Jak obie kotki a ty przy nich?
      Pozdrawiam
      • miezekatze_78 koniec marzeń 20.09.06, 00:41
        Wysłałam maila, bo nie mogłam się dzisiaj dodzwonić, mam nadzieję, że doszedł.
        Postaram się zadzwonić jutro rano.

        Niestety nie udało się, choć tak bardzo chciałam. Kocica rzucila się wczoraj na
        Szarlotkę, zainterweniowałam, i w rezultacie ja bardzo poważnie oberwałam.

        Caly dzisiejszy dzien to bieganie od lekarza do lekarza, szukanie po wszystkich
        aptekacj szczepionki przeciwtężcowej, później chirurg, bo ręka bardzo mocno
        spuchla, i jest praktycznie calkowicie niesprawna (przepraszam za literówki,
        ale ledwo piszę)

        Grunt to jednak to, że małej Lotce nic się nie stało, bo to taki kochany kotek.
        Na pewno znajdzie dobry dom.

        Tak mi przykro. Wszyscy mówili, że się uda, a tu taki pasztet.
        • annb Re: koniec marzeń 20.09.06, 08:38
          3 dni?
          szkoda
          moje się prały do krwi
          po 3 MIESIACACH!! był omłot totalny
          i lizanie ran
          ustalily zasady w domu i jest spokoj
          teraz są walki na niby
          opisane w innym watku
          • ewung Re: koniec marzeń 20.09.06, 08:44
            Tak mi przykro...
            Mam nadzieje że z ręką bedzie dobrze.
            Co do kitek trzy dni to dosyć krótko. pewnie by się jeszcze dogadały.
            Zdrowiej i zobacz czy jest jeszcze nadzieja.
        • gopio1 Re: koniec marzeń 20.09.06, 09:01
          Miezekatze, nie poddawaj sie jeszcze! 3 dni to zdecydownie za krotko. Daj im 3 tygodnie.
          Daj im szanse na dotarcie i wypracowanie kompromisu. Koty potrzebuja wiecej czasu.
          • annb i nie wkladac reki miedzy koty 20.09.06, 09:04
            one sobie krzywdy nie zrobia
            pomimo tego ze tak to wyglada
            tak jak nie rozdziela się "ręcznie" walczacych psow
            tak nie nalezy wkladac reki miedzy koty
            • wiesia.and.company Re: Popieram, dziewczyny. No coś Ty, nie poddawaj 20.09.06, 09:44
              się! To prawdziwa miłość zaczyna się tylko od pierwszego wejrzenia? Co to są 3
              dni, to za mało, już się przecież trochę poznały, teraz to była próba sił,
              normalne ustawianie w szyku. Dopiero teraz wszystko wynormalnieje, bo każda
              kotka zna teraz swoje miejsce.
              Nie oddawaj, nie poddawaj się, bo teraz już z górki.
              A co ja mam powiedzieć? Mój nowy kotek rzuca się na 7 rezydentów. Krzyki i
              tupoty, rezydenci teraz w strachu. Ale coraz to lepiej, już na siebie wyzierają
              zza rogu, boją się, uciekają, nie za bardzo jedzą. Ale będzie dobrze.
              W końcu wiem, co mówię, to nie pierwsze moje dokocenie. To już 12. dokocenie
              teraz.
              Zatrzymaj słodyczkę, nic złego nie będzie, przez 3 dni nie było, to chwilowa
              pyskówka.
              Pozdrawiam. Wiesia + 8
              • marta.kunc Re: Popieram, dziewczyny. No coś Ty, nie poddawaj 20.09.06, 09:47
                ja tez popieram.zainwestuj w spryskiwacz na wode i zamiast pchac lape miedzy
                mlot a kowadlo uzywaj broni o szerszym razeniusmileNIE PODDAWAJ SIEsmile uszy do
                gory!!!
                • misia007 Re: Popieram, dziewczyny. No coś Ty, nie poddawaj 20.09.06, 10:45
                  Za wczesnie zrezygnowałas, one by sie dogadały.No i nie podkłada sie
                  rozwścieczonej kotce.Spryskiwacz to własciwe narzędzie.Koty sie leją to
                  naturalne.My się najpierw kłócimy a one do rękoczynów z punktu, no bo jak
                  inaczej mozna pokazac kto silniejszy.Pozdrawiam z moja trójka.
                  • wiesia.and.company Re: Mietzekatze - przeczytaj ten wątek weterynarii 20.09.06, 13:54
                    i odpowiedź pani doktor. Też w swojej wypowiedzi radzi odczekać dwa tygodnie
                    przy adaptacji dwóch kotów. To wypowiedź fachowca. Zaufaj.
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=48875899&a=48933305
                    to właśnie z forum Weterynaria.
                    Hej! Wiesia + 8 (na razie w domu bonanza, nowy kotek terrorozuje rezydentów na
                    razie czwarty dzień, ale coś się zaczyna przełamywać, bo moje koty rezydentne
                    mogą już pokazać się na przedpokoju w drodze do łazienki i kuwety - ale to
                    przetrzymamy, w końcu to nie pierwszy kowboj u mnie).
        • gatta_gatta Re: koniec marzeń 20.09.06, 15:42
          mija miesiac odkad przygarnelam Franke. jest dobrze, powiem wiecej jest bardzo
          dobrze.
          przypominam pierwsze dni jej pobytu u nas, jak ta kochana czarna mala bida
          siedziala przez 3 dni pod lozkiem wychodzac tylko do kuwety o ile udalo mi sie
          odwrocic uwage Sprytka od niej.
          jakaz byla moja radosc, kiedy obudzilam sie w srodku nocy i zauwazylam mala
          czarna kocia sylwetke na tle okna jak wpatrywala sie w ksiezyc w pelni.
          poglaskac moglam ja tylko jak jadla, bo uciekala na moj widok.
          gdyby pani ze schroniska zadzwonila za 3 dni jak obiecala, to napewno
          zasugerowalabym znalezienie kotce nowego domu, w ktorym nie ma 12-letniego
          burego kocura, ktory utrudnialby jej zyciewink
          dzieki Bogu pani nie zadzwonila, a Frania dzien po dniu nabierala odwagi i
          ochoty do zycia poza jej podlozkowym azylem.
          Miezekatze, zebys widziala ja teraz, az mi sie wierzyc nie chce ze to ta sama
          kotka! Sprytek tez zaakceptowal zupelnie jej obecnosc w rodzinie, przestal
          kompulsywnie wyzerac z obu misek, znowu przychodzi do mnie na kolana i do
          lozka. czyli wszystko wrocilo do normy. baah, jest nawet lepiej niz bylo, bo
          mamy Franciszkesmile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka