kawka74
03.01.07, 19:42
nie umiem sobie z tym poradzić
nie garnę się wyłącznie do maleńkich ślicznych puchatych kociątek o
błękitnych oczach (z których potem wyrastają pięciokilowe potwory z oczami
jak sam diabeł i centymetrowymi pazurami), ale wzruszają mnie koty
potrzebujące pomocy, poszkodowane przez los, chore, samotne, biedne, na które
żaden amator puchatych kociąt nie zechce nawet spojrzeć
ostatnio natrafiłam na zdjęcie dorosłej, zezowatej kotki, której trudno się
żyje, bo inne koty jej nie akceptują
no i się popłakałam - taka była strasznie biedna z tym zezem, normalnie te
niezborne oczy chwyciły mnie za serce, ale mam dwie cholery, które też pewnie
będą jej dokuczać, i nie mogę jej wziąć
przygarnęłabym każde kocie nieszczęście na tej cholernej planecie - i nie mogę
wzięłam dwa wstrętne krówska, wzięłabym trzecie, czwarte, dziesiąte, ale boję
się, że Czarna już w ogóle sfiksuje, a mój mąż wywali mnie razem ze
wszystkimi kotami
cholera, no, o ile byłoby mi łatwiej, gdybym była nieczuła i ślepa na kocie
nieszczęście
i nie wiem, czy kociomamowatość to błogosławieństwo, czy przekleństwo