Dodaj do ulubionych

jazda samochodem

24.04.07, 16:46
Witam i zwracam sie z prosba o rady i ewentualne podzielenie sie swoimi
doswiadczeniami na temat nauczenia kota jazdy samochodem
Obserwuj wątek
    • biljana Re: jazda samochodem 24.04.07, 16:58
      w charakterze kierowcy jak rozumiem? smile
      powinien szybko załapac, to inteligentne zwierzetasmile
      z tym , ze kocurki maja wiecej zmyslu technicznego niz kotkismile wiem z obserwacjismile
      • michal02 Re: jazda samochodem 24.04.07, 17:12
        Smieszne, ale rada nie rozwiazala mojego problemu. Wyrazilem sie moze niejasno,
        ale nie chodzi mi o posadzenie kota za kierownica, a jako pasazer jechala raz i
        wtedy to juz wcale nie bylo mi do smiechu.

        biljana napisała:

        > w charakterze kierowcy jak rozumiem? smile
        > powinien szybko załapac, to inteligentne zwierzetasmile
        > z tym , ze kocurki maja wiecej zmyslu technicznego niz kotkismile wiem z
        obserwacj
        > ismile
        • biljana Re: jazda samochodem 24.04.07, 17:16
          michal02 napisał:

          a jako pasazer jechala raz i >> wtedy to juz wcale nie bylo mi do smiechu.


          ale jechala w transporterku, czy tak bardziej luzem? smile)))
          • kiciowata Re: jazda samochodem 24.04.07, 17:36
            u mnie
            - bez transporterka, jeden raz, było sikanie na fotele, ślinotok, palpitacje
            serca, myślałam że kot nie dojedzie żywy
            - w transporterku, spokojniej, za to przeraźliwy płacz. Nie miauczenie tylko
            prawdziwy płacz. Serce się kroiło, myślałam że tym razem to ja nie dojadę żywa.
            Reasumując, wyjazdy ograniczone do niezbędnego minimum, czyt. wizyta u weta. Ja
            na środkach uspokajających, bo tak mi żal kota. A najlepiej jak wet przyjeżdża
            do domu, i ja i koty lepiej to znosimy
    • nessie3 Re: jazda samochodem 24.04.07, 19:06
      Obawiam się, że kota nie nauczysz. Może codzienne przejażdzki coś pomogą, ale
      wątpię, czy bedzie Ci sie chciało. Ja próbowałam i odpadłam. Teraz dostaje
      przed dłuższą podróżą tabletkę Sedalinu. Jest po tym na niezłej bani i jedzie
      spokojnie.
    • hesperidae Re: jazda samochodem 25.04.07, 08:19
      nie mam pojecia, jak jest z uczeniem, ale to jak kot znosi podroz samochodem
      zalezy pewnie tez od samego kota.
      nasze dwa nie maja problemow. owszem denerwuja sie, ale pewnie dlatego, ze
      kojarza to z wizyta u weta albo z wystawa.
      tez mam zagwozdke, bo wkrotce czeka nas podroz ok. 1500 km z kotem, ktory
      jeszcze nas nie zna.... smile
      • nink Re: jazda samochodem 25.04.07, 10:53
        A to chyba rzeczywiście zależy od Kota...nasza Kiciowata na początku nie była
        zachwycona i miauczała troszkę podczas drogi...ale chyba juz sie przyzwyczaiła.
        Tzn nie lubi tego ale przyjmuje ze zrezygnowaniem. Kładzie sie w koszyczku i
        czujnie śpi.
        Nie jeździmy często - raz na miesiąc do moich rodziców.
        Może wizja smakołyków czekających na nią na koncu podróży osładza chwile
        cierpienia smile
        • nastja Re: jazda samochodem 25.04.07, 12:23
          Witam!
          Moja dwójka jest dowodem na to, że to wszystko zależy od kota. jechaliśmy 400
          km. Transporterek z wikliny z kocim kocykiem w środku. Janosik jechał
          spokojniutko, bez płaczu, zanął sobie w koszyczku i spała całą drogę. Belweder -
          na co dzień baaardzo spokojny kocur - darł się przez calutką drogę - 4,5
          godziny - darł się, nie miauczał! w drodze powrotnej było tak samo. a nawet
          gorzej, bo darł się głośniej. poza tym szantażował nas dysząc - że mu niby jest
          gorąco, że umiera z pragnienia - a pić nie chciał!
          Pozdrawiam zakoconych
          • annb Re: jazda samochodem 25.04.07, 12:40
            gaba się mości i spi
            mała drze się wniebogłosy
            ostatnio musiałam zrobić przerwe bo przypiety pasami transporter latał po
            samochodzie
            aha
            czy można gdzies dokupic drzwniczki do transporterka bo mała dała radę je
            wyłamać?
            • funghettino Re: jazda samochodem 25.04.07, 14:49
              u mnie to wyglada tak: podroze do 30 minut: kot drze sie w nieboglosy i patrzy
              na nas z takim wyrazem twarzy, jakbysmy mu niewiadomo jaka krzywde robili
              po tym czasie wyraznie jej sie odechciewa plakac, i idzie spac
              jezdzi w transporterze
              w tym roku czeka nas podroz z wloch do polski i spowrotem uncertain
    • hakdil Re: jazda samochodem 25.04.07, 19:34
      U nas kiepsko to wygląda:Leoś podczas 45 min.podróży potwornie się ślini(wg
      weta to objaw stresu),dyszy,pomiałkuje...Jak go nie odsikam wczesniej(a wez
      odsikaj kota!) to potrafi nasikać pod siebie do koszyka.Na szczęście jezdzimy z
      kotem tylko w sezonie wiosenno-letnim,na weekendy...Ale znam koty,które
      spokojnie znoszą podróże.
    • hakdil Re: jazda samochodem 25.04.07, 19:34
      U nas kiepsko to wygląda:Leoś podczas 45 min.podróży potwornie się ślini(wg
      weta to objaw stresu),dyszy,pomiałkuje...Jak go nie odsikam wczesniej(a wez
      odsikaj kota!) to potrafi nasikać pod siebie do koszyka.Na szczęście jezdzimy z
      kotem tylko w sezonie wiosenno-letnim,na weekendy...Ale znam koty,które
      spokojnie znoszą podróże.
    • asidoo Re: jazda samochodem 25.04.07, 22:08
      Mój kocur ma chorobę lokomocyjną. Jeździ tylko na czczo.
    • kot00 Re: jazda samochodem 26.04.07, 10:30
      Nie wiem jak przyzwyczaic kota. Niektore lubia jezdzic samochodem inne nie. Te
      inne moga jednak sie przyzwyczaic, co nie znaczy polubic. Nasza kocica jadac
      luzem do weterynarza plakala i lazila po calym samochodzie. W transporterku tez
      plakala. Wyjazdy z nia ograniczaly sie tylko do jakiejs 10 min. jazdy. Jakis
      czas temu jednak zapadla decyzja, ze przeprowadzamy sie bardzo daleko, jakies
      1400 km i trzeba zabrac kota. Najpierw leciala samolotem (opisywalam to pare
      razy tutaj), potem juz tylko samochodem. Samochodem pokonujemy te trase tak
      srednio 6 razy w roku. Zawsze jak widzi ze sie pakujemy chowa sie gdzie tylko
      sie da. Gdy jednak wpakujemy ja do transportera to na poczatku pomiaukuje,
      dajac wyraz niezadowoleniu "znowu jedziemy tak dlugo". Po jakiejs godz. jej to
      mija i stara sie znalezc odpowiednie dla siebie miejsce. Zwykle wychodzi z
      transporterka i udaje sie na polke przy tylnej szybie. Na poczatku wojazy
      mielismy samochod bez klimy i kotek rzeczywiscie cierpial. Oddychala jak pies,
      nie chciala nic pic. Powiedziano nam, ze jak kot tak oddycha to po prostu sie
      poci, jest mu goraco. Rzeczywiscie bardzo wtedy cierpiala. Staralam sie wtedy
      cos uczynic aby slonce bezposrednio na nia nie padalo. Teraz gdy samochod jest
      z klima, wlasciwie nie ma problemu. Zawsze przed droga jej nie karmimy. Dzien
      wczesniej tez malo je. W trakcie drogi sypne jej pare chrupkow ale zauwazylam,
      ze je bardziej z musu niz z checi. Wyjezdzamy najczesciej bardzo rano a nasza
      kocurka wtedy tez sie wysikuje wiec ten problem jest z glowy. Na wszelki
      wypadek mamy mala kuwete w samochodzie, ktora zawsze jej pokazujemy (o dziwo
      zdazylo sie jej z niej korzystac ale bylo tez, ze o niej zapomniala).
      Najczesciej wytrzymuje cala droge. Ogolnie kota nie cierpi tych podrozy ale
      uznala, ze skoro my jedziemy to ona tez musi. Pierwsza podroz byla najgorsza bo
      miauczala bardzo dlugo, ale w koncu uznala, ze nic to nie zmieni i starala sie
      dostosowac do nowej sytuacji. Zabawne jest to, ze zaakceptowala takze dwa domy.
      Ten pierwszy, pierwotny jest dla niej najwazniejszy ale ten drugi tez juz
      bardzo dobrze rozpoznaje i czuje sie w nim dobrze. Dodam jeszcze, ze nasza
      podroz trwa 12-14 h.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka