aalata
05.07.07, 13:07
dawno u Was nei bywalam, bo troche mnie nie bylo i takie tam, ale nie o tym
chcialam pisac.
Nie bylo mnie w domu miesiac. W tym czasie mieszkala u mnie kuzynka, ktora
zajela sie obiema bestiami i musze przyznac, ze zajela sie dobrze, bo koty na
jej punkcie oszalaly. (nawet troche zazdrosna bylam). no ale wrocilam i ...
odkrylam pchly u moich kotow, ktore nigdy nie wychodza, a jesli juz to zdarzy
im sie tylko krotki spacer po klatce schodowej bez wychodzenia na zewnatrz.
Polecialam do weta po frontline, zaaplikowalam na zjezone karki i czekalam.. i
wiecie co? Te pchly ciagle tam sa. A minelo juz 11 dni. Nie wydaje mi sie to
normalne. Koty jak byly male, byly odpchlone w ciagu 2 dni po zaaplikowania
frontlinu. co jest grane? Nie wiem czy moge jeszcze raz im to zaaplikowac,
czy zmienic, czy zwiekszyc dawke?? juz calkiem zglupialam przy tak blahym,
zdawaloby sie, problemie. A asystentka weta (bo do samego weta nie dalam rady
sie dodzwonic) troche problem zbagatelizowala i powiedziala, ze moze mieszkam
z zapchlonym mieszkaniu, bo pewnie sa u mnie inne wychodzace zwierzeta. Rece
mi opadly? Pomozecie?
z gory dziekuje za Wasze cenne rady.