Dodaj do ulubionych

Nadeszło Białe Futro...

17.10.07, 19:20
...krótko mówiąc, u nas wielkie zmiany smile
Wrócili ze wsi teściowie. Mieliśmy trochę stracha, czy przyjmą Hermionkę - bo
do tej pory nic nie ustaliliśmy na pewno... Tymczasem teściowa natychmiast
wzięła małą na ręce (a Hermi cwaniara, nie ugryzła ani raz!) i rozczuliła się
na amen słuchając historii akcji ratowniczej w cudzym silniku. Stwierdziła, że
kocia miała ciężkie dzieciństwo i koniecznie trzeba się nią zaopiekować smile))
Jejku, ja jednak mam szczęście z tą teściową!
Zobaczymy, jak się Hermi dogada z Felusiem - na razie na niego trochę
poprychała, on przyjął ją całkiem dobrze. W każdym razie jesteśmy zgodni, że
obojgu się przyda nie być jedynakami.

A teraz Białe Futro. Słuchajcie, Fred i George przez te pół roku na wsi
strasznie urosły! Nie to, że utyły - urosły! Na długość i wysokość. To są
naprawdę olbrzymie kociska... Pewnie, że w zimowym futrze wyglądają jeszcze
bardziej imponująco - ale "same w sobie" też są dużo większe.
Całe popołudnie zajęło nam przemeblowywanie domu pod kątem kociej wygody.
Zostały wymoszczone dwa stanowiska sypialno-obserwacyjne na szafie, opróżniony
mostek kapitański na parapecie, pas startowy i lądowisko na biurku...
Wymiatam z kątów zabawki Hermiauny. I wiecie co? Szkoda mi tego czorta.
Pewnie, że u teściów będzie miała dobrze, a my będziemy ją odwiedzać, to w
końcu ten sam blok. Ale jakoś tak...
Obserwuj wątek
    • marta.kunc Re: Nadeszło Białe Futro... 17.10.07, 21:02
      minerwasmile
      tyle serca na tak malo kotow...
      rozpieszczone futrakismile
      a na powaznie
      za kotami sie nie da nie tesknic
      w koncu to sama milosc w puchatym ubraniu
      pozdrawiam was wszystkich
      odwiedzajcie hermione i cieszcie sie powrotem blizniakowsmile
      • minerwamcg A, i jeszcze jedno! 18.10.07, 00:29
        Mama mojego Szczęścia już na wstępie powiedziała, że Hermionkę
        trzeba będzie wysterylizować. To się nazywa sensowne podejście do
        sprawy. A jak sobie przypomnę, jak się opiekowała chorymi swoimi i
        nieswoimi kotami - jestem spokojna, że kocia po operacji będzie
        miała dobrze.
    • biljana Re: Nadeszło Białe Futro... 18.10.07, 11:54
      fajną masz teściowąsmile
      pomiziaj ode mnie chłopaków! Widać wiejskie powietrze im posłużyło smile
    • oxygen100 Re: Nadeszło Białe Futro... 18.10.07, 17:48
      wiem co czujesz, bo jak oddawalam odchowana Coco mojej siostrze to
      myslalam ze mi serce pekniesad( Ale w sumie dobrze wyszlo. Teraz tez
      nachodza mnie mysli o kocie np. sfinksie albo cornish rexie jesli
      pozytywnie przejde test na kota (rodzice za jakis czas wyjada na 3
      tygodnie wiec Melka bedzie w tym czasie u mnie) ale jak sobei
      pomysle ze musialabym tego kota oddac bo bym zaczela zdychac, wole
      nie ryzykowac.
      A wlasnei mialam sie Ciebie spytac jak Twoje koty (kot?) przyjely
      malego gnojka, bo jakos mi umknelo ze koty byly na wsi
      • minerwamcg Re: Nadeszło Białe Futro... 18.10.07, 20:14
        Mam wrażenie, że o wzajemnych układach Hermi z Felusiem będzie można napisać
        książkę. Feluś zawsze mieszkał z innymi kotami - najpierw z trzema braćmi, potem
        z Burasem, na wsi z Burasem i resztą braci. Więc do innego kota pod swoim dachem
        jest przyzwyczajony i nie wyobraża sobie, żeby było inaczej. Cały problem w tym,
        że w tej chwili "inny kot" to rozwydrzona smarkula, która dwa miesiące swojego
        krótkiego życia przeżyła jako jedynaczka.
        Na razie Feluś przyjął małą przyjaźnie, ona na niego nasyczała najpierw
        okropnie, później już tylko tak zwyczajnie. Mam nadzieję, że Hermi zmianę
        warunków życia potraktuje jak zachętę do zmiany obyczajów i np. przestanie gryżć
        smile Zresztą ugryziony Felek będzie umiał odwinąć łapą i wytłumaczyć młodej, że
        nie wypada.
        • oxygen100 Re: Nadeszło Białe Futro... 18.10.07, 21:08
          hehe no wiesz nie chce Cie straszyc ale rozwydrzone smarkule nie tak
          latwo daja sie sprowadzic do pionusmileUwazaja wszystko sie kotu
          nalezy, nie boja sie niczego i nikogo, robia co chca od gnojkasmile)
          Coco gryzc nie przestala nigdy, wrecz przeciwnie, jej kunszt w tym
          temacie jest doprawdy imponujacysmile)
          Jak byla mala skakala Bipi na glowe bo sie chciala bawic. Nie raz w
          lep lapa dostala, ale Bipi chyba nie ugryzla nigdy. Niestety chyba
          stosunki maly kotek i dorsly kot wygladaja niemal zawsze filmowo jak
          w "Przygodach kota Filemona" male swiata ciekawe, a starszy piecuch
          lezy i glownie spismile)
          • minerwamcg Hermi się aklimatyzuje :) 19.10.07, 11:47
            Półtora dnia siedziała w kąciku, wychodziła tylko do kuwety. Dzisiaj zaczęła
            normalnie jeść. Głaskać i brać na ręce się pozwala, "glizie" umiarkowanie. Łasi
            się. Dzisiaj nawiązała stosunki dyplomatyczne z Duńką (suczka, rasa pompon
            samobieżny), na Felusia już nie prycha.
            • oxygen100 Re: Hermi się aklimatyzuje :) 19.10.07, 13:07
              jeszcze troche a bedzie go prowokowac do zabawy, skaczac na kota,
              lub skaczac przed doroslym kotem bokiem z ogonem jak wyciorsmile
            • annb Re: Hermi się aklimatyzuje :) 19.10.07, 13:44
              zaintrygowala mnie ta rasa psia
              • minerwamcg Pompon samobieżny - opis dość pobieżny :) 19.10.07, 19:05
                > zaintrygowala mnie ta rasa psia

                Trudno powiedzieć, jacy byli rodzice - ale zza wegła chyba przyglądał się
                owczarek nizinny. Pompon samobieżny jest wysokości dużego kota, szerokości dwóch
                dużych kotów, cały w długich, biało-beżowych loczkach, z ostrym, czarnym
                noskiem. Uszy nieduże, kłapciaste, z długim futerkiem. Ogon krótki, spiczasty,
                porośnięty rzadkim ale długim włosem. Wrażenie ogólne bardzo sympatyczne. Ma dar
                rozbawiania mnie - kiedy biegnie lub skacze, jest przekomiczny smile Samym wyglądem
                wprawia w dobry humor.
    • minerwamcg Żarty żartami... 21.10.07, 19:53
      Z jednej strony powrót futrzaków jest dla nas źródłem radości, z drugiej -
      pamiętacie co pisałam w zeszłym roku o zdrowiu Freda (przypomnę - padaczka).
      Lato było cudowne: kot nabrał siły i energii, mimo przymulających leków biegał,
      skakał i łowił myszy, które zresztą zżerał z wielkim apetytem. Ataki miał w
      ciągu półrocza może ze trzy, ale króciutkie.
      Teraz kicury wróciły na zimowe leże. Są u nas trzy dni i biednego Freda trzęsło
      już dwa razy... Prawda, że króciutko i był potem przytomny. Lekarstwa oczywiście
      daję, wczoraj wetka go obejrzała i powiedziała, że jest w znakomitej formie. Ale
      zastanawiam się - czy te ataki dzień po dniu to efekt stresu związanego z
      powrotem do miasta (na wsi wszystkie zwierzaki lepiej się czują, normalka, może
      poza George'em, któremu wszędzie dobrze), czy choroba się nasila?.. Cholibka,
      wiem, że czas pokaże, ale się martwię.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka