miauczacy problem (nie rujka)

11.03.08, 23:23
kotka ma 1,5 roku. wysterelizowana.
Kicia nigdy nie wychodzila na dwor z racji, ze mieszkam w bloku.
3miesiace temu przenioslam sie do nowego mieszkania. A kotka zaczela
miauczec i drapac drzwi wyjsciowe. Jak ja wypuszczem na klatke, to
sobie chodzi po schodach w te i z powrotem i po jakims czasie znowu
zaczyna miauczec! Szalu mozna dostac, nie wiem jak zaradzic, co
zrobic zeby w koncu zamknela ten durny koci dziob wink Nie rozumiem
jej zachowania, z mojej strony ma tyle samo czulosci, zabawy i
uwagi... Moze ktos wie jak zaradzic ??
    • salimis Re: miauczacy problem (nie rujka) 12.03.08, 00:06
      Dałaś jej palec tak więc żąda teraz całej ręki.Z moją kotką było i jest tak
      samo.Z racji tego że na czas urlopu lądowała na wsi z drugą kiciuchą,po powrocie
      do domu drapała w drzwi i chciała wychodzić.Wypuszczałam ją na klatkę schodową
      (tylko na moim pietrze),była zachwycona ale nie na długo.Po jakimś czasie
      zaczęla się wypuszczać trochę dalej ale na to już jej nie pozwoliłam.Piętro
      niżej mieszka pies tak więc obawiałam się że w panice zamiast do góry zacznie
      zbiegać po schodach na dół i tyle ją będę widziała.Z bólem serca ograniczyłam
      jej klatkowe wychodne,czasami jak sobie przypomni to przycupnie przy drzwiach i
      miauczy ale częściej czyha na okazję gdy wychodzę rano do pracy.Gdy idę na
      popołudniówkę to nie reaguje na moje wyjście.Cwaniara jedna wie że rano muszę
      zostawić na chwilę otwarte drzwi aby z korytarza biło światło a to dlatego że
      kontakt światła klatki schodowej jest 3 metry dalej.Zeby móc zakluczyć drzwi
      muszę zapalić światło a zanim dojdę do kontaktu to Miśka smyk i już jest na
      korytarzu.Oczywiście jest mocno zdegustowana kiedy biorę ją na ręce i zanoszę do
      mieszkania.Swego czasu pozwalałam jej iść ze mną na strych gdzie lokatorzy
      wieszają pranie,ale też to ukróciłam bo chciała tak zawsze.Moja propozycja dla
      ciebie to drugi kot do zabawy,oczywiście jesli możesz sobie na niego
      pozwolić.Wiem co mówię bo sama miałam dwie kotki.Razem nie będą się nudzić. : )
      • nastja Re: miauczacy problem (nie rujka) 12.03.08, 08:54
        taa... dwa koty = dwa rozdarte dzioby. znam z autopsji. u mnie
        wzięci maluch pomogło na krótko - na czas obrażenia się Dużego.
Pełna wersja