Witajcie!
Moja kicia Walcia najprawdopodobniej jest kotna. Nie jestem pewna,bo
podejrzewam ten stan u niej już o pół roku

Ale teraz to już na 90%.
Mała dużo więcej je, jeśli wychodzi na dwór to na krótko lub wcale,a
zawsze była włoczykijem w przeciwieństwie do mojego kocurka Jantara.
Ostatnio też zauważyłam, że jej sutki są duże i różowe. Czy to już
wystarczające dowody?
Poza tym nie możemy się z mężem doczekać maluchów.Wiem, że niektórzy
nie popierają dopuszczania kotek tych dachowych,bo jest i tak za
dużo bezdomnych kotków itp.Ale my mamy kilka osób wśród przyjaciół
pragnących kotka.Zależy ile ich będzie.Jakby co, to dodaję iż
mieszkam w Gdańsku, mamusia śliczna trikolorka z zielonymi oczkami i
bardzo smukła.Ojciec nieznany, choć podejrzewam jednego takiego
burasa pręgowanego.Jeśli będą dziewczynki, to na bank będą
szylkretki.
Po ciąży i odkarmieniu małych czeka nas sterylka Walci. Już podczas
kastracji Jantarka strasznie histeryzowałam, a to był tylko zabieg.U
kotek to cała operacja. Narazie odsuwam te myśli od siebie.
I w związku z całą opowieścią mam do Was pytania.
Czy ktoś miał takową sytuację.Mianowicie chodzi mi o zachowanie
kocura w stosunku do kociąt. Czy trzeba je izolować czy nie powinno
im nic grozić.
I czym karmić przyszłą kocią mamę a potem karmiącą?
I jak wrzucić zdjęcie moich skarbów?
Pozdrawiam wszystkich kociarzy.