Dodaj do ulubionych

Przyczynek do historii o świętym Mnie

17.06.09, 22:47
Już jako dziecko wiedziałem, że historia o świętym Mnie będzie z konieczności
historią autobiograficzną. Autohagiografia. Zaplanowałem ją w każdym detalu i
zacząłem ją realizowć jeszcze zanim nauczyłem się takich trudnych słów:
- Au to ha gio gra fia.
- Ko pyt ko.
Niestety, nie było to takie proste. W miarę jak dorastałem moje vita zbaczało
z wyznaczonego wcześniej szlaku, passio rosły ponad miarę, a miracula
zdewaluowały się paskudnie.Rowerek nie zmienił się w motorek, trądzik zmienił
się w ospę i zamiast dostania się na szklaną górę - dostałem się do liceum.
Na dodatek, zupełnie jakby przypadkiem, pojawiła się moja nemesis: kompulsywna
masturbacja. Nie mała masturbacyjka, trzepanko przy świerszczyku, czy
wieczorna sesja w wannie. Nie. Obesyjna pasja, manualna mania i choleryczne
hobby... Iluzje, którymi się odurzałem miały też gorszy efekt. Przez
pobudzanie wyobraźni do tworzenia coraz to nowych simulacra, wyobraźnia ta
przyzwyczaiła się do odrabiania nadgodzin i tak jej zostało. Odbija się to na
mnie aż do tej chwili i prawdopodobnie jestem na to skazany już pewno do
śmierci, a co najmniej do momentu aż mój mózg zdecyduje się popełnić
samobójstwo przez Alzheimera.
Zapędzam się tutaj trochę za daleko w przyszłość, a chciałem napisać jeszcze
kilka słów o wcześniejszej młodości.
Jedną z rzeczy które sam zaplanowałem była moja koncepcja zła. Zło to,
przyjęło dla mnie bardzo osobową postać. Zrodzona zapewne z gorączkowego snu
paroletniego chłopca, moja personifikacja zła miała twarz o trzech dziobach.
Nie przywiązywałem specjalnego znaczenia do tego że były to trzy dzioby, nie
nadawałem im imion, nie była to też metafora. Dzioby były skórzane i twarz, na
którą się składały, wyglądała jak maska. Tyle że była twarzą.
- Twarz;
- Maska;
Maskotwarz wyglądała nieco jak członek szesnastowiecznego kultu czcicieli
czarnej ospy, więc należycie źle i przeraźliwie. Pamiętam też, że to nie twarz
była w Moim źle najważniejsza. Najbardziej znacząca był noga. Noga ogromna i
obuta. Nieproporcjonalna, jakby perspektywicznie przyciągnięta względem
oddalonej postaci, noga pojawiała sie w kącie, najczęściej za szafą. Gdy tak
sobie stała za szafą to sporadycznie się poruszała, czasem takim ruchem jaki
mogłoby wykonywać zawstydzone dziecko, czubkiem bucika drążąc podłogę i kręcąc
nóżką, a czasem tupiąc do nieobecnego rytmu.
Gdy ją widziałem to zawsze mi się wydawało, ze od tego ruchu zadrżą, i wzorem
Jerycha, zawalą sie na mnie ściany. Nigdy jednak nie wydobyły z powietrza
nawet najlżejszego dźwieku. oczywiście już od dziecka rozumiałem co to znaczy
- Moje zło nie ma wagi, ale ma grawitacje. Więc nierozważnie dążyłem ku niemu;
nadal dążę, mając tylko nadzieję że w tym locie rozbłysnę, choć na krótko, jak
kometa zanim uderzy w masę słońca.

Zanim więc wyrżnę głową w słoneczną kulę muszę się upewnić czy aby wszyscy wiedzą,
że ja,
to tak specjalnie.
Obserwuj wątek
    • szprota Re: Przyczynek do historii o świętym Mnie 17.06.09, 23:11
      Dialogi złe. Bardzo niedobre dialogi są.
      • aard Re: Przyczynek do historii o świętym Mnie 22.06.09, 15:48
        y porywające!Ale za to opisy przyrod
    • aard Pytanie pomocnicze 26.08.09, 13:06
      Czy próbowałęś masturbować te dzioby albo tę nogę? Czy co wytrysło?
      Którędy oraz czy należycie przeaźliwie?
      • szprota Mogę ja? 27.08.09, 20:54
        Tylko sępy samogwałcą dzioba!
        • aard Przecież to jest aksjomat, że możesz 28.08.09, 12:13
          szprota napisała:

          > Tylko sępy samogwałcą dzioba

          Ale czy wyżej niż kondory?
          • szprota Nie ufam aksjomatom 29.08.09, 00:17
            Zawsze mam wrażenie, że coś knują.
            No więc niżej niż kondory wszelkiego kolibru.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka