Gość: PIJANY KSIĄŻĘ
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.09.09, 15:02
Federer zaczął świetnie, ale Argentyńczyk skończył jeszcze lepiej.
Zajmujące widowisko z licznymi zwrotami akcji po drodze, a wcale tak
być nie musiało.
Federer zaczął świetnie, szybki, agresywny, bardzo skuteczny,
szybkie przełamanie, Argentyńczyk spętany przez nerwy. Set dla
Szwajcara bez problemu. W drugim od razu z przełamaniem z przodu,
zdawało się to zapowiadać na łatwe zwycięstwo Szwajcara, tym
bardziej, że była nawet szansa na podwójne przełamanie. Ale przy 5-4
dla Szwajcara nie było skutecznego dokończenia seta, tylko dwa
świetne minięcia Argentyńczyka (punkt zwrotny meczu). 5-5, Del Potro
wraca do gry, wyraźnie się ożywił, szybszy, odważniejszy,
agresywniejszy. Jeszcze tiebreak dla niego i wszystko otwarte. 1-1 w
setach.
Del Potro z przełamaniem z przodu w trzecim, ale zaraz traci, a co
gorsza przy 4-5 dwa z rzędu podwójne wielkiego chłopa i 2-1 dla
rekordzisty Rogera w setach. Na szczęście nie złamało to ducha walki
Del Potro. Set czwarty, Aegentyńczyk coraz lepszy, znów z
przełamaniem (na 3-2), Szwajcar jednak powraca (4-4), świetna
końcówka seta, znów tiebreak, doskonały Argentyńczyk i pomyłki
Szwajcara. 2-2 w setach.
Set piąty, zaczyna Del Potro, 1-0, w następnym gemie przełamanie,
potem dorzuca swoje podanie i 3-0. Szwajcar już się nie tylko nie
podźwignął, ale zaczął mylić się na potęgę. Argentyńczyk zaś ani
głowy ani serwisu nie stracił (z każdym setem zresztą serwował
lepiej) i pierwszy tytuł wielkoszlemowy dla niego.
Del Potro miał początek nerwowy i nieudany, w drugim też długo to
nie wyglądało dobrze dla niego, a tak naprawdę zaczął się liczyć gdy
Federer nie dokończył dla siebie drugiego seta. Od tego momentu był
zupełnie inny Argentyńczyk. Przy 2-0 w setach dla Federera byłoby po
zabawie. Ale Federer był zbyt pewny siebie, że ma to już w garści i
się przeliczył.
Jak na siebie Federer raczej słabo serwował w tym meczu, asów było
trochę, ale prawie tyle samo podwójnych i niski procent trafiania
pierwszego serwisu. Argentyńczyk z każdym setem coraz lepiej.
Forehand Argentyńczyka dużo skuteczniejszy w tym meczu od zwykle
świetnego forehandu Federera (bardzo wyraźna różnica punktowa).
W Australii między nimi były trzy sety i Federer (tylko trzy gemy
Argentyńczyk wygrał i nic nie mógł pograć, tak był tresowany), we
Francji w półfinale pięć setów było i bardzo bliski był
Argentyńczyk, ale Szwajcar w finale i z tytułem potem. Teraz też
pięć setów i Federer wyraźnie złamany w piątym.
Federer pierwszy raz przegrał w finale wielkoszlemowym z kimś innym
niż Nadal.
Dla miłośników Federera niedobrze, ale dla tenisa dobrze, że ktoś
inny się znów wtrącił do dużego wygrywania.