Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Przyćmiony Wimbledon

    IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.16, 23:59

    Wimbledon 2016 rozpoczął się w cieniu ME w piłce nożnej, a także Brexitu i z tymi wydarzeniami ten Szlem będzie kojarzony. Pierwsze przyćmienie dla nas bardzo miłe, emocjonalne i historyczne, drugie jeszcze bardziej historyczne i lepiej dalej nomen omen nie rymować.
    W tym walącym się na naszych oczach starym świecie, czystość i elegancja bieli na tle zielonej trawy jawi się oazą spokoju i skrawkiem bezpiecznej rzeczywistości, która ma szanse przetrwać każdy Armagedon.
    Jaki będzie ten trochę wybrakowany absencją Rafy i Maszy Szlem ?
    Skoro wszystko w oku mgnienia się zmienia, powinien być też w jakimś sensie, albo i dosłownie przełomowy i dobrze by było, gdyby to był przełom sportowy.
    Jest sprzyjający klimat, by zabłysła w wielkim stylu nowa, młoda Gwiazda, skoro mogli zabłysnąć Islandczycy?.

    W natłoku wydarzeń i zdarzeń trudno się skupić na tym, co na kortach. Mnie ten szlem ucieka, nie ma możliwości czerpania przyjemności z beztroskiego oglądania, wypatrywania nadzwyczajności i nowości.
    Minął drugi dzień zakończony deszczem, pięknie prezentowały się panie w wysmakowanych strojach, nasza Linetka, Dona Vekic, a największe wrażenie, wiąże się z obrazem bosko zakomponowanej Serenie.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Luka Re: Angielskie wyjście IP: *.dynamic.chello.pl 03.07.16, 23:50
        Nie będzie ani klasycznego, ani złotego Szlema Djokovica.
        Na mączce był wzlot, na trawie wylot. W przyćmionym i poszatkowanym przez deszcz Wimbledonie wylot lidera, głównego Faworyta do tytułu i dodatkowych splendorów też był przyćmiony. Odbywał się na raty, w cieniu święta kopanej i nie na pierwszym planie antenowym.
        To było takie wyjście trochę po angielsku, w drugiej rundzie, kiedy jeszcze się dobrze nie zaczęło, a już się skończyło, przynajmniej dla głównego Aktora i przeogromnej rzeszy zwolenników djokovicowej gry. Nie mam nic do Jego osoby, wręcz przeciwnie, szanuję i podziwiam. Nie czerpię satysfakcji z tej porażki, ale z tego, że tenis z mojej bajki w jakimś sensie cały czas się broni. Myślę, że mimo wszystko, byłoby pewną niesprawiedliwością, gdyby taki mało wybredny sztuką tenis Serba został przypieczętowany laurem, jakiego nie sięgnął zdecydowanie bardziej stylowy i autorski tenis Feda, czy Rafy. Bo skoro teraz nie sięgnął, to nie czarujmy się, prawdopodobnie już nie sięgnie.
        Zaskakujące było to, że autorem gwoździa do trumny był gracz tak mniej więcej trzeciej ligi /licząc lącznie z ekstraklasą/, posiłkujący się dużo bardziej prostym tenisem, wcale nie laboratoryjnym, finezyjnym, czy magicznym, tylko jeszcze bardziej konkretnym.
        Amerykański przeciętniak, który sam raczej niczego wielkiego nie zwojuje, z kopa wyważył drzwi do nieba dla wszystkich głodnych, a nawet sytych wilków, które mają wyjątkową okazję zaspokoić swój apetyt. Będzie uczta!
        • Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Angielskie wyjście IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.07.16, 02:29

          jednak dość pesymistyczne jest to że tych nominalnie najskuteczniejszych tenisistów bądź też czasami nazywanych najlepszymi odprawiają zawodnicy mający zawsze 2 walory. albo samej siły fizycznej i dobrych warunków do serwowania, albo regularności ewentualnie połączonej z dużą dawką rotacji co jest skuteczne przede wszystkim na jednoręczny bekhend. tak więc zamiast zjawiskowo grającego gracza, zazwyczaj wygrywa 2metrowiec albo regularny zawodnik kręcący wysokiego top spina, ostatecznie inny po prostu regularny nudziarz, w zależności jaki typ nie leży w obliczu danego faworyta. Federer nie lubił mocnego spina, i czasami przy regularnych się dekoncentrował, Djokovic nie lubi wysokiego mocno serwującego gracza. Isner, Karlovic, Vesely, Querrey. dodamy Soderlinga, Cilica, i dawno temu raz na karierę Berdycha i na tym się zamyka obraz. do tego zazwyczaj dochodzi kiepski dzień faworyta. u Federera jednak głównie jednoręczny bekhend a u Djokovica zneutralizowany często dość normalny serwis i odłączona broń returnowa. jednak poza tym solidność, uniwersalność i równość faworytów zwycięża.
          • Gość: Luka Re: Wyloty nielotów IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.16, 10:00
            Nie tylko wielkoludom, osiłkom i wyregulowanym maszynkom zdarza się odprawiać faworytów i zdarza się to zdecydowanie rzadziej, niż autorskim graczom.
            Ważne, że nie parametry fizyczne rządzą, zgarniając niezasłużone w pełni tytuły.
            W końcu samym serwisem to i Fedek sporo się nachapał, a do siłaczy, ani wieżowców nie należy.
            Cilic jest słusznego wzrostu, ale jego sposób poruszania, nie ma nic z charakterystyki typowej dla ponad normę wyrośniętych i tytuł na USO wywalczył w doskonałym stylu.
            Pamiętam, wtedy pisałem, że gdyby tak zagrał Federer, to pianiom i zachwytom nie byłoby końca, ale Chorwat to nie medialna osobowość, więc jak trudno komuś przeżyć ten sukces, to trzeba chociaż przydeptać.
            Mała Cibulka wczoraj też zaimponowała kapitalną grą, wywalając wreszcie pańcię, która powinna wylecieć dużo wcześniej, ale swoim zwyczajem prześliznęła się dzięki kontuzji osiemnastoletniej Chorwatki, przy której nie istniała. Co prawda to nieszczęście żadną faworytką nie było, ale po co ma się czołgać i bruździć upierdliwą grą w najciekawszych fazach WS. Nie będziemy już tu oglądać żadnej wrednej gęby na korcie, ani trzech mumii w boksie, bucowatej, przytępawej i cierpiącej.
            Jeszcze jakby Wesoły wywalił Berdycha, to dryblasa z Kanady da się przeżyć.
            Świetnie oglądało się mecz Murka z Nickiem, zupełnie inny od przytłaczającej większości. Szkot potwierdził wielką formę i aspiracje do drugiego tytułu Mistrza Wimbledonu.
            • Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Wyloty nielotów IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.07.16, 10:42

              no to podaj mi ilu ludzi od autorskiej gry wywalało w czasach dominacji Djokovica i Federera.
              inne są przypadki Nadala, tu owszem. Darcis, Tsonga, Gonzalez, i tego jest trochę. u Federera, Canas, Andreev, Simon, to taki garnitur z którym najczęściej miał problem. czasem Soderling, Berdych, Isner. Djokovic praktycznie tylko tacy goście jak Querrey, Karlovic, Isner. oczywiście wśród tych tenisistów też są tacy którzy coś tam jeszcze potrafią, jak Vesely, czy wspomniany Canas właśnie, ale chodzi o wzrost i tą regularność właśnie. ewentualnie raz na 5 lat bardzo słaby dzień i wtedy złapać każdy może.

              Cibulkowa gra bardzo przeciętnie, jak Ferrer czy Davydenko nadrabia zaciętością i tempem. technicznie jest to bardzo ograniczone, środki bardzo proste. z Radwańską to jedne z najgorszych tenisistek w obecnym turze. dodać Errani i Woźniacką oraz Petkovic i umieścić we wskazanym miejscu na Marsie.

              • Gość: Luka Re: Wyloty nielotów IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.16, 13:16
                Autorska gra, niekoniecznie musi być genialna, ważne że prowadzona z zamierzonym, własnym, pozytywnym pomysłem i sposobem.
                Tenis nie jest zarezerwowany tylko dla wysokiej klasy graczy i nigdy tak nie będzie.
                Dlatego cieszy, kiedy wygrywają wznosząc się na wyżyny swoich umiejętności gracze niżej notowani, czy skazani na pożarcie, ale potrafiący wnieść do swojej gry jakiś pozytywny aspekt, coś ,jeśli nie technicznie, to chociaż mentalnie, czy estetycznie.
                Z Twojego zestawu, w takim sensie potrafi wnieść sporo Cibulka, Woźniacka, nawet Petkovic, a pańcia nic. Zawsze będzie pacała tym swoim pokracznym forhendem bezpiecznie na środek, albo na rakietę, czekając aż rywalka zaryzykuje i pomyli się. Czasami zmuszona, do mocnej wymiany, jak już pali się pod tyłkiem, albo czując ze traci siły odważy się na jakieś kończące uderzenie, ale zaraz po tym wróci do swojej gó...anej gry, bo tylko w takiej dobrze się czuje. Dlatego też mocą własnych zasług niczego wielkiego nigdy nie zwojuje.
                • Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Wyloty nielotów IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.07.16, 13:32

                  coś tą autorskość chyba rozmywasz.

                  Radwańska z całej tej grupy ma najwięcej argumentów natomiast nie oceniamy tylko tego jaki kto ma repertuar na treningu ale jak go stosuje i jaką taktykę przyjmuje. taktycznie Radwańska jest jeszcze gorsza niż Hingis nie wspominając o Jankovic jeśli o tenisistkach o podobnych profilach by mówić. to podejście jest żenujące i dlatego jej miejsce jest przynajmniej na Marsie.

                  Petkowić jest sztywna jak deska minimum tak samo jak płaska, i nie wiem co jest gorsze do oglądania puszer Radwańska czy decha Niemka, która swój tenis maksymalnie zubaża, chociaż czasami jest chociaż jakiś atak. Woźniacka i Cibulkowa oczywiście od jakiegoś czasu przeszły ewolucję w stronę przesunięcia gry do przodu ale argumenty są proste i nieciekawe. nie jestem za podnoszeniem rangi przeciwniczek z którymi Radwańska przegrała bo wtedy rośnie ona w oczach kibola. należy więc mówić że Radwańska przegrała z beznadziejną rywalką bo jest jeszcze bardziej beznadziejna a nie że w świetnym pojedynku pokonała ją jakaś genialna tenisistka bo jak wynik jest tak bliski to wynikałoby z tego że Radwańska nie była wcale taka zła a przecież to nie może być prawda.

                  żaden tenisista wygrywający prostym tenisem nie może zasługiwać na docenianie nawet jak wygrywa z Djokovicem czy Federerem. w końcu nie o wynik chodzi ale o grę jaką prowadzi. wiadomo że Kyrgios jest lepszy niż Murray a że ten jest puncher i wszystko przebije i ustawia się wygodnie w kontrze i defensywie i wbija te swoje kontry pewnie jak ma dzień i ryzykować nie umie to wynik przecież nic nie zmieni w ocenie.

            • andy_lt Re: Wyloty nielotów 05.07.16, 19:12
              Luka napisał(a):

              Nie będziemy już tu oglądać żadnej wr
              > ednej gęby na korcie,

              Takiej wrednej mordy jak twoja,nie ma nikt
              nareszcie degeneracie po długim czasie znalazłes okazję aby się dowartosciować.
              To zapewne dlatego,że twoje zasrane kangury i kangurzyce odpadły dużo wczesniej
              Czym ty się będziesz dalej dowartosciowywał?
              • Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Wyloty nielotów IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.07.16, 01:05

                Proszę Państwa!

                o to właśnie jaki poziom kultury prezentują kibole!

                na trybunach niechybnie doszłoby do rękoczynów.

                • Gość: Luka Re: Loty lotów i nielotów IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.16, 10:49

                  To tylko święte oburzenie i kultura ciotki ? cnotki, nie pierwszy raz i nie ostatni.
                  Wracając do tematu, to czasami najtrudniej jest wykonać coś najprościej. szczególnie w trudnych momentach w tenisie.
                  Wczoraj też teoretycznie dużo było niby prosto, ale we wszystkich czterech meczach praktycznie żadna piłka nie została zagrana na środek, ani na rakietę.
                  Mecze świetnie się oglądało może poza wykończoną Cibulką, bo każda miała swój pomysł i jak potrafiła, tak starała się sama dyktować grę, a nie czekać, że rywalka będzie musiała zaryzykować i się pomyli. Nie trzeba być geniuszem, żeby zagrać dobry mecz, ale trzeba włożyć coś swojego i wartościowego. Bliski wynik, też nie musi wiele znaczyć, ale wiele znaczy ilość samodzielnie wygranych piłek. Co z tego że wynik bliski, jak Słowaczka miała dwadzieścia winerów więcej i dwa razy tyle bp. Grała tenis odważnie i ryzykownie, tenis na tak i to wszyscy docenili, dlatego widownia Jej sprzyjała i dlatego zasłużyła na awans. Dalej tez powinno być ciekawie, bo każda wygrana będzie zasłużona.
                  Jeszcze ciekawiej powinno być dzisiaj u panów. Jest szansa, że będzie uczta.

                  • Gość: Luka Re: Była uczta, nawet dwie IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.16, 13:00
                    Ciekawie działo się już na meczu Chorwata z Fedem, ale to czym uraczył Tsonga ze Szkotem, to absolutne miodzio, jak za najlepszych dobrych lat.
                    Nawet nie szło się na Francuza wkurzyć, bo grał koncert i przypomniał, że potrafi grać pięknie i przegrywać głupio. Serce boli, jak takie talenty dysponujące tak niesamowitą siłą argumentów, nie mają siły by zapisać się złotymi zgłoskami w historii, jednocześnie znacząc w niej wspaniałe karty.
                    Trzy lata minęło od znakomitego półfinału w Wimbledonie Djokovic ? Del Potro, potem prawie we wszystkich męskich Szlemach na tym etapie i w okolicach dominowała mierność, a teraz w ćwiartkach zaiskrzyło. Wydaje się, że znowu w połówkach raczej trudno oczekiwać błysków, a już na pewno nie cudów i blasku. Został praktycznie jeden Faworyt do tytułu. Szkot idzie w tym szlemie po swoje i byłoby dużą niespodzianka, gdyby ktoś mu w tym przeszkodził. Praktycznie mógł to wczoraj zrobić Francuz, ale główka nie wyrobiła.
                    Gołym okiem widać w tej robocie, rączkę, a nawet główkę Lendla.
                    Tak, czy inaczej ten Szlem powoli wychodzi z cienia kopanej.
                    Wczoraj Ronaldo był łaskaw zaczekać z pierwsza bramką w SF, do czasu zakończenia londyńskiego koncertu, bo abstrahując od wyniku, to był koncert godny finału WS.

      • Gość: Luka Re: Powtórka z historii IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.16, 14:27
        Dzisiaj Wielkie Siostry walczą o finał Wielkiego Szlema. Piękna sprawa i dawnych wspomnień czar.
        Nie wiadomo, czy spotkają się w finale, byłoby pięknie. Serena, to właściwie obowiązek, w przypadku Wenus to marzenie, ale marzenia też się spełniają i tego życzę starszej Siostrze.
        • zbigz Re: Powtórka z historii 07.07.16, 16:36
          Niezła jest Serena>>'Those who imagined that Serena Williams might be in danger of succumbing to another first-time Grand Slam semi-finalist found themselves rapidly thinking again.'
          A Venus -aktualnie- 4:6,3:4. Właśnie przełamała podanie 'Angeli'.
          Keep it, just do it, Vee:-))
          • Gość: Luka Re: Powtórka z historii IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.16, 18:24
            Jak widać i słychać byli tacy, co tak właśnie sobie wyobrażali, albo też mieli taką nadzieję.
            Myślenie życzeniowe nie pomaga w postrzeganiu i ocenie rzeczywistości.
            Natomiast zgadzam się z tezą, że Serena może przegrać tylko sama z sobą.
            Jak powiedziała w wywiadzie, miniony rok nauczył ją czegoś i wie, ze musi koncentrować się na każdym meczu.
            Nie będzie dziewiątego finału WS Wielkich Sióstr, ale powinien być dobry mecz i o to chodzi.
            • andy_lt Re: Powtórka z historii 07.07.16, 19:19
              Tym razem,będzie uczta i powtórka z AO
              • Gość: Luka Re: Powtórka z historii IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.16, 19:31
                Jestem za, a nawet przeciw.
      • Gość: Luka Re: Cień Mistrza IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.16, 22:32
        Dzisiaj w półfinale Wimbledonu, przegrywając z Raonicem Roger rozstał się z marzeniem o osiemnastym tytule Szlema na swoim koronnym turnieju. W to marzenie dużo zainwestował, poświęcił, był blisko, może za bardzo, jak niegdyś Rodick.
        Zawiodła głowa, wyeksploatowane ponad normę ciało, a Rywal przejmuje pałeczkę i zdobywa się na koncert który ćwiczył dniami, śnił nocami, czuł, że może i musi wyzwolić się ze skorupy, w którą się wtłoczył, która go uwierała, od której z założenia chciał się uwolnić i to się w najbardziej newralgicznym momencie udało. Trening czyni mistrza, a wiara cuda.
        Wiara opuściła Rogera, kiedy poczuł bezbronne ciało, leżąc na korcie i ten dramatyczny moment doświadczyli wszyscy. Było to nieme pożegnanie Mistrza z nadzieją na jeszcze jeden wielki tytuł i dokonało się na tym najbardziej ukochanym Turnieju.
        Dziwne i przejmujące uczucie, nawet dla kogoś, kto nie był fanem jego Osoby.
        • Gość: Ekspert Powiedział Re: Cień Mistrza IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.07.16, 03:03

          dla mnie jest istotne dopiero to co Federer gra teraz. klasa zawodnika wychodzi dopiero po tym jak nie jest głównym faworytem i kończy się jego przewaga fizyczna. kiedyś łatwość grania zagrań za którymi stała najlepsza kondycja i sprawność może poza kilkoma latami Nadala trochę jego zachowawcze podejście do uprawiania sportu i chorą ambicję na wyniki przyćmiewała. jakiś tam luz czasem się trafił, była niby ta lekkość uderzeń, chociaż ciągle to była jakaś serio piłka. po tym jak sprawność Federera zrównała się z innymi zawodnikami, i jest i tak lepsza na dziś od wiele lat młodszego Berdycha czy Kohlschreibera, okazuje się że już tak dobrze i niesamowicie jakoś nie gra. i zjada do go tego presja bo on zawsze zamiast grać ciekawie, musiał wygrywać. i to ma do dzisiaj. jaki najlepszy gem zagrał Federer? przedostatni bo nie miał już nic do stracenia. on nigdy nie grał na luzie i ambicja go zżera. fajnie gra jak jest swoboda a ona jest na tle Evansa, albo jak otwiera mecz na tle wyraźniej krótszego Goffina. strach pomyśleć co to by było bez serwowania.

          nie ma co go żałować, on i tak za dużo już w życiu wygrał, i wielu innym się jakaś pula z tego należała co pozabierał. a że teraz to przejdzie na Murraya czy Raonicia to inna sprawa. jutro nie ma czego oglądać, przebijający wszystko szkot pewnie ogra ofensywnego zawodnika bo trawa jest już wyraźnie wytarta

          bardzo mało prestiżowy turniej, mimo że do ćwierćfinału dotarł Tsonga

          • Gość: Luka Re: Cień Mistrza IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.16, 09:40
            Klasa zawodnika wychodzi nie jak jest łatwo i o nic, albo o niewiele chodzi, tylko wtedy, jak jest najtrudniej. Masz rację, chodzi o podejście do sportu i zdrowe, a nie chore ambicje.
            Prostą receptę w prostych słowach podał na talerzu Małysz. ?Chce oddać dobry skok, wtedy sukces przyjdzie?. Niby proste, a jakże trudno wykonalne również w odniesieniu do tenisa.
            Muszę wygrać, chcę wygrać, nie ważne jak, byle wygrać. Tak myślą nie tylko pazerni na punkty, kasę i chwałę zawodnicy, ale też komentatorzy, kibice, zachłystując się, jak ich idol wygrywa ze słabszym o trzy klasy rywalem. A ze słabszym rywalem można podejść na luzie, można dać popis, nawet się poznęcać. Tego nie robił nigdy Rafa i Wenus, teraz dojrzała do tego Serena, którą musiało nauczyć życie, co jest naprawdę ważne.
            Przy pazernym na wynik podejściu, czy chorej ambicji nie da się grać na luzie, bo samemu stawia się pod dodatkową presją, która jest silniejsza i ta siła potrafi zabić nawet duże , czy największe umiejętności. Roger w tym temacie to klasyka. Jak idzie, to raczka luźniejsza i gra piękniejsza, jak gorzej, to spinka i fura prostych błędów, bo musi walczyć jeszcze ze sobą.

            Bardziej żałuję, że Federer leżący na korcie zapisze się w pamięci Wimbledonu, a nie chociażby ten wygrywający dwa dni wcześniej z Cilicem, bo na taką pamięć zdecydowanie zasłużył.
            Dzisiaj myślę będzie co oglądać, bo Szkot wcale nie musi mieć łatwo, ale pewnie wygra i to nie z powodu łysej trawy, tylko dlatego, że tu i teraz jest najlepszy.
            • Gość: Wypowiedź Eksperta z deszczu pod rynnę IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.07.16, 14:11

              ale żeś sobie znalazł idola.

              z Nadala widzę że przeskakujesz na Murraya i jeszcze może Monfilsa.

              turniej w którym wygrywa Murray nie może być turniejem udanym, tak jak turniej w którym istotną rolę odgrywa Radwańska.

              Nadala to jeszcze dało się tolerować, dużo mocnych zagrań, jakaś ryzykowna linia, ciekawa konkretna rotacja, czasem zmiażdżył rywala.

              Murray łapie się za biodro, kuśtyka co chwila, wygląda jak połowa indyka w kudłach, i gra rotacją z Santoro tylko że jeszcze 3 razy mniej konkretnie od Francuza. piłka uśredniona, nie cyzelowana, tylko jak jakąś miotłą to zamiata. przecież on gra miękko jak Hingis i Radwańska i ucieka się do kontrowania. można grać miękko ale ofensywnie i ryzykować czy rzeźbić i ciekawie aranżować. gra Murraya jest mało wizualna, zero artystyczna ale co się dziwić jak ktoś miał za trenera Gilberta
      • Gość: Luka Re: Serena wygrywa Wimbledon solo i z Venus IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.16, 01:32
        Zagrała Wielki finał i cały turniej w stylu godnym Królowej tenisa. Grała bosko, podobnie jak wyglądała i osiągnęła, co chciała. Dwudziesty drugi tytuł WS i siódmy Mistrzyni Wimbledonu. Świetny mecz zagrały zresztą obie, bo Angee była godną i trudną rywalką, najbardziej wymagającą jaka się w tym finale mogła trafić. Yule, że Serena dwa razy z tą samą rywalką nie przegrywa, a już na pewno nie pod rząd.
        Mecz był wyśmienity, wymiany z obu stron taktycznie przemyślane, skrajnie trudne i po mistrzowsku prowadzone. Dwie Mistrzynie podjęły wielką grę o wielką stawkę, którą mogła wygrać tylko jedna i ta co musiała, wygrała.
        Powiem krótko, jak się w królewskiej oprawie na wielki turniej wychodzi, to czuć Króla i Władcę, a tym przegrywać nie uchodzi.
        Tak nawiasem mówiąc, kiedy Nadal w 2008r wyszedł tu w pierwszym meczu w stalowo srebrnym stroju, niczym zbroi / a nikt mu wtedy na trawie nie rokował poważnego sukcesu/ już w tym momencie wiedziałem, że jest przygotowany i zaprogramowany na zdobycie tytułu i tak było.
        Podobnie skojarzyłem widząc Serenę w tak starannie zaprojektowanej i wysmakowanej kreacji. W takiej oprawie można tylko triumfować i zbierać splendory, bo raczej kiepsko by wyglądało, nie mówiąc już jak kiepsko by się czuło być tą drugą.
        Niby głupotki, a coś w tym jest.
        Jak zbierać splendory, to we wszystkim, więc kilka godzin później Wielka Mistrzyni równie przekonująco sięga po tytuł w deblu razem z Siostrą Wenus i tak to Wielkie Siostry piszą swoją historię i historię tenisa.
        Dwie najstarsze zawodniczki, nie wymawiając łącznie 70 lat, zagrały singla i debla, Vee dwanaście meczy, osiąga SF i tytuł w deblu, See trzynaście meczy, zgarnia w jednym dniu i w wielkim stylu oba tytuły, a jej sposób poruszania się wskazywał, że jakby zaraz miała zagrać jeszcze jeden mecz, to też by bez większych kłopotów wygrała.
        Wielka Mistrzyni ? Champion !
      • Gość: Luka Re: Przyćmiony Wimbledon IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.16, 14:48

        Finał Wimbledonu też jest przyćmiony przez finał Euro.
        Jak dobrze pójdzie, to nawet mogą się nałożyć, ze szkodą dla kibiców obu dyscyplin sportowych.
        Dziwne, że ktoś nie pomyślał, żeby ten pierwszy rozpoczął się dwie godziny wcześniej, ale wiadomo, myślenie bywa że boli i ma kolosalną przyszłość.
        • andy_lt Re: Przyćmiony Wimbledon 10.07.16, 17:24
          Luka napisał(a):

          > Dziwne, że ktoś nie pomyślał, żeby ten pierwszy rozpoczął się dwie godziny wcze
          > śniej, ale wiadomo, myślenie bywa że boli i ma kolosalną przyszłość.

          Wynika z tego,że u Ciebie to się sprawdza.
          Finał Mistrzostw Europy w piłce kopanej jest o 21.00 naszego czasu.

          • Gość: Luka Re: Przyćmiony Wimbledon IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.16, 18:50
            Nawet nie myśląc i licząc po aptekarsku, na ciebie zawsze można liczyć, aniele stróżu mój?
            • andy_lt Re: Przyćmiony Wimbledon 10.07.16, 20:59
              Luka napisał(a):

              na ciebie zawsze można liczyć, aniele
              > stróżu mój?

              Wszyscy wokół są nic nie warci i przypisuje im się błędy,tylko swoich się nie widzi.
              A tak na marginesie,czy nie udzieliła ci się jakas mięsięcznica smoleńska?
              • Gość: Luka Re: Przyćmiony Wimbledon IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.16, 21:22
                andy_lt napisał:
                > Wszyscy wokół są nic nie warci i przypisuje im się błędy,tylko swoich się nie widzi

                Mantra powtarzana przez czuwających przy Krzyżu. współczuję.
      • Gość: Luka Re: Przyćmiony Wimbledon IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.16, 22:55
        Bez siurpryzy, a jednak pisze się nowa historia. Ten Wimbledon w pamięci zawsze będzie się kojarzył z Euro, Djoksitem, leżącym na trawie Fedem, uczłowieczonym Raonicem i oczywiście bezwzględnymi sukcesami triumfatorów, Sereny, Wenus, francuskich deblistów, Andy`ego, jeszcze ze skruszonym wzruszeniem, może skojarzeniem chwili, obliczem Lendla.

        Pierwszy tydzień był nie do oglądania i nie do zniesienia, ze względu na ciągłe przerwy spowodowane deszczem, poszatkowane mecze niewybrednie dobrane przez Polsat.
        Za to najciekawsza faza już przy pięknej pogodzie, odcedzona od miernot i przebijaczy, oferowała komfort oglądania, jednak zaskoczenia i emocje.
        Poziom był przyzwoity, w wydaniu Triumfatorów imponujący.
        Novum i jednak niespodzianką było dotarcie do finału Kanadyjczyka, Jego podniesiona na wyższą półkę gra i złamany wizerunek dobrze ułożonego, ulizanego, wyrośniętego chłopca, sztywniaka pozbawionego wyobraźni i emocji.
        Dzięki pracy własnej i całego sztabu udało Mu się zrzucić uwierającą skorupę, uwalniając potencjał i umiejętności, o jakie trudno by wcześniej podejrzewać. To wszystko dokonało się w świetnym meczu, w którym Fed heroicznie walczył o swoją ostatnią szlemową szansę na jeszcze jeden tytuł, zaś Rao o pierwszą i ją wywalczył. To było wszystko, co mógł zwojować, w finale Szkot nie dał mu już żadnej szansy i dzisiaj by wygrał z każdym innym rywalem też.
        Jednak ten finał z udziałem świeżej krwi, przesądził że coś się stało, ze otworzone zostały dla nowej generacji niedostępne dotąd drzwi.
        Pytanie, kto i kiedy następny ?
        • Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Przyćmiony Wimbledon IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.07.16, 03:35

          Raonic już grał podobnie w Australii bodajże, i tam był o kontuzję od wygrania z Murrayem więc nieuprawniony jest zarzut o postęp. po prostu omija ziemię

          turniej kobiet miał po prostu grającą bez pogorszenia Serenę, trudno wyróżnić w nim jakąś inną tenisistkę. Kerber grała już wielokrotnie świetne mecze więc można jedynie stwierdzić że zaadaptowała się na trawę.

          pojedynczo błysnęło kilka pań formą ale trudno tu o jakąś rewolucję. najbardziej zaskakująco grały Bouchard, Pavluchenkova, i Vandeveghe i trudno którejkolwiek przypisać wielki sukces.

          turniej ten może być zapamiętany jako łabędzi śpiew kilku tenisistów, przede wszystkim Tsongi i Federera, a z pań Venus Williams, wraz z zaskakująco słabymi występami dziś już "starszego pokolenia" czyli Mullera, Mahuta, Browna, Lopeza, Kohlschreibera, Wawrinki, Gasqueta, Karlovica. jednak przede wszystkim wiele zaskakująco słabych występów i bardzo słaba gra co ktoś musiał wykorzystać.

          przykre że wykorzystują to zawodnicy spod znaku centymetra a nie sztuki gry w tenisa

          • Gość: Luka Re: Przyćmiony Wimbledon IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.16, 11:39
            Nie wiem kto zarzuca Raonicowi postępy, bo te zawsze mile widziane i mogą być tylko powodem do chwały. Mnie chodziło o wcześniejszą napinkę i sztywniactwo, które skutecznie stara się pozbyć.
            Ocena Sereny tyczy trzech kolejno przegranych finałów WS i pokazówki najwyższej klasy w tym szlemie, którą nadal prezentuje.
            Wielkich sukcesów wymienionym paniom nikt nie przypisuje, natomiast z zadowoleniem przyjmuje się poprawę.
            Z ostatnią sekwencją trudno się nie zgodzić, może tylko w odniesieniu do Tsongi, bo w tym przypadku zawiodła głowa, nie gra, a jednak ostatnimi czasy również do gry można było mieć więcej zastrzeżeń. Powinien dowiedzieć się od Kanadyjczyka, jak trenować głowę.
            Ogólnie było ciekawie, bo nie do końca typowo i jest szansa, ze będzie jeszcze lepiej.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka