ernest_pinch
11.10.04, 21:57
Sobota, godziny przedpoludniowe
Skrecam w Radziwiu w kierunku na Dobrzykow. Na rogu stoi kilku "ohydakow" -
geby czerwone, wzrok metny, twarze nieskażone myślą. Kiedy bym tamtedy nie
przejezdzal, ci ludzie stoją. Czasami jeden, czasami dwoch, czasami wiecej.
Kiedys jechalem o 4 rano i tez juz stal "wartownik". Coz za niebanalny sposob
na "free time" ;)
Kilkanascie kilometrow dalej...
Zatrzymuje sie w przydroznym sklepie. Na zewnatrz, z tylu sklepu kilku
podobnych "murzików" jak tych poprzednio bełkotliwym głosem omawia swe
wielkie "plany". Nieopodal lezy pijany facet lat ok 50, buty pospadaly z nog,
w reku kurczowo zacisnieta butla z napisem "wino"...
co to jest??? czy tych ludzi nie da sie ucywilizowac pod wzgledem kultury
picia??? żałosne to i przygnębiające... (mimo, że bardzo polskie...)