01.06.05, 20:08
Bylam z chopakiem berberysem z mAroka 2,5 roku, zostawil mnie bo jego rodzice
mnie nie zaakceptowali, choc rodzice mieszkaja w maroku i nie wiedza o co
chodzi w niemczech, uwazali ze arabka bedzie dla niego lepsza zona, a on
ulegl,
dlaczego...................................................................to
TAK BOLI
Obserwuj wątek
    • beduinka miłość do BERBERYSA na pewno boli 01.06.05, 20:18

      jw


      ps.
      zakochaj się lepiej w Berberze
      • haffesh Re: miłość do BERBERYSA na pewno boli 02.06.05, 00:36
        serce nie sługa,
        to musiało boleć!
        • beduinka Re: miłość do BERBERYSA na pewno boli 02.06.05, 00:50
          dobrze że przynajmniej w Berberysie, a nie w Barbarzyńcy się zakochałaś
      • salmasalma Re: miłość do BERBERYSA na pewno boli 02.06.05, 08:17
        beduinka napisała:

        >
        > jw
        >
        >
        > ps.
        > zakochaj się lepiej w Berberze

        to na prawde smieszne beduinko , grunt to blyszczec prawda!
    • stanrick Re: milosc 02.06.05, 00:43
      przejzyj na oczy...
    • maiysa Re: milosc 02.06.05, 01:14
      ogrod.mm.com.pl/foto/images/Berberys_1.jpg
      • beduinka Re: milosc 02.06.05, 01:19
        czy berberys kłuje?? bo podobno stan zakochania w berberysie jest taki bolesny.
        może z powodu jakiś kolców?!?
        • ewamewa2 Re: milosc 02.06.05, 07:59
          ja tu chyba mam najmniej do powiedzenia, bo troszke innymi rejonami sie
          interesuje (a o sympatii do waszego forum juz wspominalam), ale prosze,
          beduinko, oszczedz juz te dziewczyne nieszczczesna. Poprzestanmy na tym, ze
          milosc do BERBERYSA
          • ewamewa2 Re: milosc 02.06.05, 08:01
            BOLI I/BO KlUJE:)),......bez komentarza:))))
            • survey06 Re: bo ....... 02.06.05, 13:40
              ....”miłość wymaga poświęceń”...... powiedziała małpa schodząc z jeża
    • beduinka Re: milosc 02.06.05, 12:18
      teraz na poważnie

      każda miłość jest inna, każdy związek jest inny, każdy człowiek jest inny,
      innymi pobudkami się kieruje i nie ma uniwersalnego przepisu na udany związek.
      w każdym związku mogą pojawić się nieporozumienia, a związki 2 osób
      pochodzących z różnych rejonów kulturowych są jeszcze bardziej na nie podatne i
      wymagają jeszcze większych kompromisów. Czasem okazuje się jednak, że to się
      nie udaje, że różnice są zbyt duże, że nie potraficie się zrozumieć, inaczej
      podchodzicie do pewnych spraw i już.

      Nie znam was, ani ciebie, ani twojego chłopaka, nie wiem, co się działo w
      waszym związku i nie jestem w stanie napisać czegoś po czym do siebie wrócicie
      i będziecie żyli długo i szczęśliwie, ani czegoś co sprawi, że ból natychmiast
      minie.
    • weasel_82 Re: milosc 02.06.05, 18:25
      to może i dobrze :) A wiesz czemu? Bo jeśli nawet był mężczyzną twoich snów i
      dogadywaliście się niemal bez słów.. aprzy tym słowo jego rodziny było aż tak
      dla niego istotne by z tego zrezygnować, to ciesz się zę teraz a nie ajkby
      przysżło do podejmowania wam ważniejszych decyzji w życiu, jakby dzieci sie
      pojawiły itp... Życie płynie dalej :)
      • haffesh Re: milosc 02.06.05, 20:20
        no wlasnie,
        a poza tym nie daj sobie wmowic, ze to byl JEDYNY,
        bo tak naprawde JEDYNYch nie ma!
        Liczy sie ta osoba, z ktora aktualnie jestes,
        a psycholog rzecze, ze najczesciej wchodzimy
        w blizesz relacje z tymi, ktorych mamy
        w danym kontekscie 'pod reka' i wtedy oni to wlasnie
        staja sie dla nas tymi JEDYNYMI.
        Przekonuje mnie to, ze mozna raz starcic dziewictwo,
        ale zeby moc tylko raz kochac? ani troche!

        Masz jakies doswiadczenie do kolekcji,
        z ktorej mozesz madrze korzystac, a i innych ubogacic.
        Glowa do gory! ;)







        • renatawo Re: milosc 03.06.05, 13:45
          Baaaardzo rozsadne. I - prawdziwe. Moge sie podpisac pod tym obydwoma
          rekami :)) A srodki pomocnicze na przezwyciezenie bolu - wypelnic sobie czas
          spotkaniami z przyjaciolmi (na ktore zwykle nie ma az tyle czasu, gdy sie z
          kims jest) i drobnymi przyjemnosciami - spcer, plywanie, ciuch, muzyka, dobra
          herbata, shesha, itp* (* niepotrzebne skreslic). Dziala przez jakies 80% czasu.
          A pozostale 20% - no coz...
          Trzymaj sie dzielnie - nawet jak teraz nam nie wierzysz, to minie :)
          • haffesh Re: milosc 03.06.05, 14:21
            tak, no i oczywiscie nie uciekaj za wszelka cene od miejsc, wspomnien,
            odloz je na wlasciwe miejsce archiwum przezyc, to w koncu przede wszystkim
            cos Twojego prywatnego, osobistego.
            Niech nie wynika z tego destrukcja, bo szkoda.
            Akcja toczy sie przeciez nie w swiecie zewnetrznym, ale
            w Twej glowie (sercu). Niech wynika z tego cos konstruktywnego,
            dla Ciebie pozytecznego.
            Nie popadaj w marazm, nie stron od bodzcow tetniacego zycia,
            dolacz tu do forum, dolacz do nas, zacznij sie uczyc arabskiego! :)

            لا تكون حزينة
    • beduinka Re: milosc 10.06.05, 18:07
      może łzy po starym obetrzeć nowym mężczyzną

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10662&w=22855961
      • ziutka Re: milosc 16.06.05, 20:06
        CZy ktos möglby mi dac namiary na sposoby, kursy, mozliwosci nauki jezyka
        BERBERÖW?:-) DZieki za wszystkie posty Kasia
        • beduinka Re: milosc 22.07.05, 22:12
          ja sobie tutaj ostatnio kupilam podrecznik do nauki amazighiyyi, ale jest ona
          po arabsku, tj. wszystkie regulki, slowniczek itp. sa po arabsku
      • haffesh Re: milosc 17.06.05, 09:52
        "nowym", też i w sensie "młodym".
        Zresztą, może nawet i nie skończyć się tylko na otarciu.
        W końcu, dlaczegóż miałby taki mężczyzna posłużyć tylko
        jednorazowemu zastosowaniu.
        Tu trzeba wykazać się czujnością by nie wskoczyć z deszczu pod rynnę.

        لحم الخفاش
        • renatawo Re: milosc 17.06.05, 10:28
          > Zresztą, może nawet i nie skończyć się tylko na otarciu.
          > Tu trzeba wykazać się czujnością by nie wskoczyć z deszczu pod rynnę.

          i znowu przytakuje haffeshowi - rozumnie chlopak pisze :)
          Bo zeby sprawa byla czysta, to chyba najpierw musi wybolec do konca. A kolejny
          mezczyzna - jako "lekarstwo"? eeee, wg mnie nie najlepsza metoda. Percepcja
          ciagle jeszcze zaburzona obrazem straconego ukochanego - to jak tu nowego we
          wlsciwym swietle widziec.
          Ziutka, ucz sie jezyka, poznawaj kulture itd ale przede wszystkim dbaj o siebie.
          Pokladaja sobie mysli w glowie, spojrzyj w lustro i zobacz sliczna, sympatyczna
          i madra dziewczyna, ktora wlasnie stala sie ciutke bardziej dojrzala :)
          uszy do gory
          • haffesh Re: milosc 17.06.05, 10:50
            ...a ja, mam własne zdanie, z którym
            sam się nie zgadzam, ale z kolei zgadzam się w Renią
            w zupełności co do zadbania o siebie.
            Pamiętaj Ziutko, że miłość i zakochanie to nie to samo,
            a objawy o których piszesz wskazywałby na cierpienie
            z powodu tego drugiego.
            Wyglądasz na owładnięta romantyczną projekcją o doskonałości,
            którą zrzutowałaś na pewnego jegomościa. Ta projekcja ma
            wszelkie cechy stanu uzależnieniowego, a więc i tę, że
            Cię wyniszcza. Póki będziesz trwała w przekonaniu, że
            to był "raj utracony", póty nie wydostaniesz się z płapki
            własnych uczuć.
            Postaraj się wykorzystać terapeutyczne właściwości mijającego
            czasu i jeśli nawet nie jesteś w stanie sobie pomóc, to nie
            przeszkadzaj swej wewnętrznej regeneracji, która w naturalny
            sposób postępuje.
            Spróbuj określić swoje położenie na mapie miłosnego szoku pourazowego,
            posiłkując się konkretną wiedzą, jaką ludzkości udało się
            w tej materii zgromadzić - a jest to już solidny dorobek,
            bo romantyczne udręki były przedmiotem dociekań człowieka
            od zarania dziejów.
            • ziutka Re: milosc 20.06.05, 08:09
              dwa i pol roku nazywasz zakochaniem, Halo? na 10 metrach kwadratowych zylismy
              jak maz i zona....kochajac sie, gotujac razem, dyskutujac i klöcac sie, jak
              normalni ludzie

              ale rodzice w maroku i brat we frankfurcie nie dawali mus spokoju, a on sie
              odbijal na mnie, ja mu nie pozostawalam dluzna i wyszydzalam jego slabosc,
              ..........tak oto z pieknej i czystej milosci pozostalo tylko moze lez....
              • weasel_82 Re: milosc 20.06.05, 09:25
                najwyraźniej nie było wam pisane. Może teraz znajdziecie swoje szczeście bez
                takich problemów z zewnątrz, które są bardzo dokuczliwe.

                Powodzenia...
              • haffesh Re: milosc 20.06.05, 15:56
                Oczywiscie, Ziutko, nie mialbym czelnosci wyrokowac co to bylo, co czulas, ani
                w zaden sposob dyskredytowac tego co Was laczylo. Chodzilo mi bardziej o to, ze
                skutki Twojej apatii, to zniwo zakochania wlasnie, a nie milosci.
                Milosc to program postepowania na rzecz dobra drugiej osoby,
                zas zakochanie ma wszelkie cechy pozbawione takiego ukierunkowania. Nastawione
                jest ono bardziej na celebracje wlasnych przezyc. Funduje niekontrolowane
                radosci i cierpienia na wysokich obrotach, spala, przepala i wypala, dlatego
                stanowic moze tylko porcje darmowej energia na rozbieg, ktorej zadaniem jest
                wyniesienie czlowieka pod niebiosa i roztoczenie przed nim urzekajacej wizji
                wspolnego szczescia, tym bardziej upragnionej, im bardziej odrealnionej.
                Niezaleznie od tego, ile bylo w Twoim zwiazku milosci, przechodzisz teraz ostry
                stan zapalny, wlasnie z powodu zakochania, a Twoje cierpienie jest dopalajacym
                sie jego produktem. Zamiast lotu pod niebiosa, jest uczucie spadania, bo
                nastepuje wyrownywanie sie stezen uczuc.
                Coz, mnie tez sie nie podoba, ze kredyty euforii spaca sie przygnebieniem.
                Wazne bys wiedziala, ze to nie smierc duszy, a powrot do stanu rownowagi, do
                punktu widokowego dajacego realniejszy obraz rzeczy.

                Tak wiec, milosc miloscia, ale ilosc Twoich ciepien jest wprost proporcjonalna
                do sily z jaka sie zakochalas.

                Pozdrawiam
                لحم الجفاش

    • lokman Jeśli był Berberem, a rodzice orzekli, że Arabka 22.07.05, 22:18
      będzie lepszą żoną, proponuję, żebyś się douczyła - Berberzy i Arabowie to inne
      grupy etniczne...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka