komalo
25.09.06, 11:03
Tydzień temu wróciłem z 2 tygodniowych wakacji w Maroko.
Chciałbym się tutaj podzielić swoimi wrażeniami.
Zrobiliśmy z żona następującą trasę:
1) Lot liniami Norwegian do Malagi, nocleg
2) Przejazd autobusem do Tarify, promem do Tangeru, pociągiem do Marrakeszu
3) 3 noce i 2 dni w Marrakeszu
4) Przejazd do Casablanki, nocleg
5) Przejazd do Meknesu, nocleg, wizyta w Vollubilis
6) Przejazd do Fes'u, 2 noclegi
7) Przejazd do Asilah, 4 noclegi
8) Przejazd do Tangeru, 1 nocleg
9) Powrót promem do Tarify, przejazd do Algeciras, nocleg
10) Przejazd do Malagi, powrót do Warszawy
Generalnie na terenie Maroko poruszaliśmy pociągami, w miastach głównie petit
taxi.
Może zacznę od tego co mi sie podobało:
1) Napewno piękne krajobrazy, górzysto-pustynne, z małą ilością roślinności
2) Napewno pięknie zdobione zabytki, medresy i meczety (oczywiście te drugie
oglądane głównie z zewnątrz)
3) Urokliwe suki, gdzie poczyniliśmy trochę zakupów
Niestety było znacznie więcej rzeczy, które mnie zniechęciły:
1) Wszechogarniający brud, szczególnie mocno widoczny na przedmieściach
miast, po prostu pokłady śmieci, jakby domy wybudowano na wysypiskach śmieci.
W miastach jest trochę lepiej ale niewiele - śmieci zamiata się byle dalej od
siebie, czyli wędrują na ulice a potem wiatr i tak je zawiewa.
Żeby nie być gołosłownym kilka przykładowych zdjęć znajdziecie tutaj:
public.fotki.com/komalo/maroko_2006/
2) Mnóstwo naciągaczy, próbujących wyłudzić pieniądze na każdy możliwy
sposób. Albo chcą Ci pomóc znaleźć nocleg, albo chcą Ci służyć za
przewodnika, albo chcą Ci coś sprzedać, albo chcą zrobić sobie z Tobą
zdjęcie, albo chcą Cię podwieźć, itp. itd. Oczywiście za wszystko oczekują
pieniędzy przy czym kwota za każdym razem jest różna i do tego może się
zmieniać w trakcie (np. w Marrakeszu zgubiliśmy się w medynie. Idąc za
przykładem opisu w przewodniku i tego co doradzili nam nasi znajomi, którzy
byli tam wcześniej skorzystaliśmy z pomocy chłopca, który jako kolejny chciał
nam pomóc. Ustaliliśmy cenę 20 dirhamów (ok. 7 zł) ale po chwili znalazł się
jego kolega, który przez jakiś czas szedł z nami i po kilkuset metrach mówi,
że oni tak naprawdę to chcą 50 dirhamów (17 zł). Dałem im ustalone na
początku 20 dirhamów i uciekliśmy - nawet nie chcieliśmy wiedzieć co mogłoby
być później).
3) Chcieliśmy spać raczej w lepszych hotelach (tzn. ceny 300-500 dirhamów =
120-200 zł). Za tę cenę w Polsce można mieć naprawdę przyzwoite warunki. Tam
niestety wszystkie hotele były w standardzie ośrodka wypoczynkowego z lat 70-
tych. Na szczęście nie mieliśmy robaków, ale meble były w fatalnych stanie,
łazienki zwykle nie były remontowane, hałas dobiegał z ulicy (co raczej
zrozumiałe, skoro hotele były tak usytuowane) ale również z korytarza.
4) Jedzenie - nic specjalnego. Oczywiście spróbowaliśmy specjałów kuchni
marokańskiej - tadżin, kuskus i harira - ale nie zachwyciły nas. Restauracje
zwykle były dosyć brudne, stoły i krzesła kleiły się do ciała i do ubrania,
ceny porównywalne do polskich lub nawet wyższe (np. posiłek zwykłej knajpce
dla 2 osób wahał się od 100 do 250 dirhamów = 40 - 90 zł).
5) Brak cen w sklepach i na targach powoduje, że nigdy nie wiadomo co ile
kosztuje. Oczywiście wiedzieliśmy, że taka tam jest praktyka, i że trzeba się
targować (co zresztą robiliśmy) ale i tak zawsze człowiek po takim zakupie
czuje się oszukany bo zwykle trochę dalej udaje mu się znaleźć to samo taniej.
6) Po kilkudniowym zwiedzaniu chcieliśmy odpocząć nad Oceanem Atlantyckim.
Wybraliśmy Asilah. To jednak nie był dobry wybór. Co prawda miasteczko jest
nieduże i dosyć zadbane (w porównaniu do innych marokańskich miast). Niestety
pierwszy nocleg w hotelu Zelis był tragiczny, standard chyba najgorszy jaki
mieliśmy w trakcie pobytu choć nocleg kosztował 500 dirhamów! Kolejne 3 noce
spędziliśmy w hotele Azayla - tu już było lepiej.
Plaża na pierwszy rzut oka wydawała się w porządku ale kiedy już się tam
wybraliśmy, okazała się pełna śmieci (patrz: zdjęcia w linku powyżej). W
pierwszej chwili zdzwiła nas mała ilość kąpiących się, ale szybko
zrozumieliśmy o co chodzi. Woda była lodowata!!! Po prostu zimniejsza niż
zimna woda z kranu. Mimo, że z nieba lał się żar i było przynajmniej 35
stopni!!! A do tego gość wynajmujący leżaki na moje pytanie, czy zawsze woda
jest tak zimna stwierdził, że "dzisiaj jest nawet całkiem ciepła, bywała
zimniejsza".
Podobno cieplejsza woda jest na plażach nad Morzem Śródziemnym - ale nie
udało nam się tego sprawdzić.
Podsumowując - jeżeli ktoś ma ochotę wybrać się do Maroko, ja osobiście bym
to odradzał. Jest wiele innych piękniejszych i przyjemniejszych krajów
(bardzo dobrze wspominam wyprawę do Tajlandii i Maroko rok temu, nawet krótki
pobyt w Hiszpanii, w drodze do Maroko, był znacznie przyjemniejszy).
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zaraz odezwą się głosy wszystkich, którzy
mają odmienne zdanie - i chętnie ich wysłucham.
Wiem też, że części z opisanych tu przeze mnie rzeczy można się było
wcześniej spodziewać. Był to mój pierwszy kraj arabski, który odwiedziłem
(Malezja, choć jest krajem islamskim, to zupełnie inny świat - oczywiście na
plus). I czuję, że innego raczej nie odwiedzę.
Nie byliśmy w Agadirze i nie byliśmy z wycieczką zorganizowaną - może wtedy
wrażenia byłyby trochę lepsze. Ale z drugiej strony mam silne wrażenie, że to
właśnie my poznaliśmy prawdziwe Maroko - nie to Maroko z folderów biur
turystycznych.