z95na72
10.11.11, 22:39
Cieszę się, że znalazłam to forum. Wydaje się kameralne i sympatyczne, a tego mi potrzeba zamiast rozbuchanego tłumu, na którym przebić mogą się i tak jedynie stare wyjadaczki.
Jutro ładna data 11.11.11 i to ma być początek mojego kolejnego, nowego życia.
Ważę 95 kg przy wzroście 171 cm. Zawsze byłam gruba, od dziecka. Ale to żadne wytłumaczenie bo dwa lata temu w około 6 miesięcy zeszłam z 94 na 72,5. Bez żadnych ćwiczeń bo tego nienawidzę. Ale potem sobie pofolgowałam i pooooooszłoooo. Nie mogę już na siebie patrzeć, nie mam w co się ubrać, a o zmianach na innych polach życia nawet nie mam co marzyć.
W tym roku kończę studia, więc zadań do wykonania jest więcej niż samo odchudzanie. Chcę napisać fajną pracę magisterską, znaleźć stałą pracę (nie mam wielkich wymagań, ot tak po prostu żeby starczyło na zamieszkanie z chłopakiem w wynajętej kawalerce i zwykłe życie - lepsza pensja przyjdzie z czasem i umiejętnościami). No i kasa. Wieczny brak kasy. Ale to jedno z drugim powiązane.
Koniec biadolenia.
Dziś było fajnie, do momentu zjedzenia chrupek i nowej musującej mamby. W pudełeczku jeszcze 15 gum. I mają tam leżeć aż uschną ;) Sama w to nie wierzę.
Początkowy cel? Przestać obżerać się na wieczór. Z jedzeniem w miarę zdrowo raczej nie mam problemu, poza przekąskami. Dlatego od dziś już koniec z wieczornym żarciem i słodkościami. Będzie dobrze. Bo jak nie ja dam radę, to kto? ;)
Pozdrawiam i dziękuję, że ktoś to czyta aż do tego momentu.