Dodaj do ulubionych

macocha...

04.01.15, 10:50
ściągnięte z fb "Rzeka Życia"

Do macochy mojej córki,
chciałabym, abyś nigdy nie pojawiła się w moim życiu. Mój plan był zupełnie inny. Moja rodzina miała składać się ze mnie, z mojego męża i naszych dzieci… bez Ciebie. Myślę, że Ty także nie chciałaś, abym pojawiła się w Twoim życiu i żebyś musiała wychowywać czyjeś dziecko, ale kiedy moja rodzina rozpadła się, wiedziałam, że pewnego dnia po prostu się pojawisz.
Miałam nadzieję, że będziesz niemiła i okropna i że moja córka nigdy Cię nie zaakceptuje. Jednak jej tata był zadowolony z drugiego wyboru. Złe myśli krążyły w mojej głowie, bo nie chciałam dopuścić do siebie świadomości, że jakaś obca kobieta będzie wychowywać moją córkę.
I wtedy pojawiłaś się Ty.
Powinnaś być brzydka i odpychająca, niestety prawda była zupełnie inna. Byłaś śliczna. Powinnaś być starą wiedźmą, ale nią nie byłaś. Byłaś bardzo piękną, młodą kobietą.
Widziałam na Twojej twarzy niepokój i strach, gdy musiałaś mnie poznać. Dzięki temu było mi znacznie łatwiej.
Od samego początku zaakceptowałaś „naszą” córkę. Pokochałaś bezwarunkową ją i jej tatę. To był wielki dar dla nas wszystkich. Umiałaś stworzyć doskonałą relację między nią, a jej ojcem. To wielka sztuka, której potrafią dokonać tylko odważne i mądre kobiety. Moja córka potrzebuje cały czas mamy, a Ty to zadanie wykonujesz absolutnie cudownie. Tak się cieszę, że każdą decyzję, którą chcesz podjąć w sprawie moje córki, konsultujesz ze mną. Wiem, że ta sytuacja nie jest czymś normalnym. Niezbyt często zdarza się, że matka i macocha piszą do siebie i mają do siebie szacunek i sympatię. Ty jesteś dla mnie darem.
Jesteś dla mojej córki także matką. Niezależnie czy jesteś sama z nią czy jestem to ja. Gdy jest podekscytowana chce się z Tobą tym podzielić – nie mam nic przeciwko. Moje serce cieszy się, że macie tak wspaniały kontakt.
Jestem świadoma tego, co to znaczy, gdy macocha nie jest w stanie zaakceptować swojego nowego dziecka. Dlatego tak bardzo jestem szczęśliwa, że my jesteśmy w stanie wznieść się ponad to wszystko i wspólnie dbać o dobro „naszej” córki. Dziękuję, że jesteś tak dojrzała i masz do mnie tyle szacunku.
Kochana, jesteś rzadkim i pięknym kamieniem.
Niech Cię Bóg błogosławi. Kocham Cię.

[ Zaskakujący i piękny list, napisany przez porzuconą żonę, do kobiety swojego męża ]
Obserwuj wątek
    • greis52 Re: macocha... 04.01.15, 10:56
      a świat rozwodzi się na potęgę:
      polska.newsweek.pl/rozwody-swiat-rozwodzi-sie-na-potege-a-polacy-mapa-newsweek-pl,artykuly,344134,1.html
      ta druga to macocha jakoś brzydko brzmi,
      a mężczyzna ten drugi jak będzie?
      macoch?????
      • kendo Re: macocha... 04.01.15, 10:59
        greis52 napisała:

        > a świat rozwodzi się na potęgę:
        > polska.newsweek.pl/rozwody-swiat-rozwodzi-sie-na-potege-a-polacy-mapa-newsweek-pl,artykuly,344134,1.html
        > ta druga to macocha jakoś brzydko brzmi,
        > a mężczyzna ten drugi jak będzie?
        > macoch?????

        moze kobiety staly sie bardziej odwazniejsze zycz,jako samotna matka,
        lub czekac na ojczyma np,
        a ten moze okazac sie rownie "draniem" nie leszym od brzyduli macochy
        • jaga_22 Re: macocha... 04.01.15, 11:49
          Piękna bajeczka i tyle,nie wierzę w jej prawdziwość.
          Niestety życie jest inne.
          • dorka556 Re: macocha... 04.01.15, 12:04
            Mam takie same odczucia jak Jaga.
            Podejrzewam, że napisała to macocha.
    • kendo Re: macocha... 04.01.15, 10:57
      czytajac ten list,od razu przypomnial mi sie film
      z Yulja Roberts i Sandra...niepamitam nazwiska,
      otoz fabula filmu byla podobna,corka miala macoche piekna/mloda,
      zostala zaakceptowana rowniez..

      wydaje mi sie,ze nie czesto zdazaja sie takie "cudeowne macochy"
      kopciuszek tez sie wtedy przypomna na ta "zlo macoche"
      • alfredka1 Re: macocha... 04.01.15, 14:29
        Macocha, oczywiście za zgodą ojca, wyrzuciła nas z domu. Miałam 19 lat i chorą na serce siostrę /Czubatka/.
        Do dzisiaj nie wiem jak dalyśmy sobie radę ! poszlam na kurs nauczycielski, pozwolono mi wziąć siostrę, leczono ją.
        Nie mamy z domu nawet starych zdjęć ....
        • kendo Re: macocha... 04.01.15, 15:06
          *Alfredko,
          przykre "dziecinstwo" mialyscie,
          a macocha jak na "stare lata sobie miala"??
          moz etez ja gdzies wygoniono??
          • greis52 Re: macocha... 05.01.15, 09:01
            teraz to się nazywa rodzina patchworkowa
            gdzie są dzieci twoje, moje i naszesmile
            i chyba zawsze macocha będzie się kojarzyła
            z wiedźmą z dziecięcych koszmarów...
            • kendo Re: macocha... 05.01.15, 09:39
              zawsze dzieci przegrywaja w takich zwiazkach,
              obojetnie po ktorej stronie "stoja"
              • maria88 Re: macocha... 05.01.15, 20:58
                Z listu tej kobiety/zony wynika,że cieszyła sie,że ktos jej chowa dziecko tak jak ona sobie zyczy.
                Nie rozumiem. Dlaczego została pozbawiona posiadania tego dziecka. Musia a nie byc
                za dobrą zona i matką.
                • jaga_22 Re: macocha... 05.01.15, 21:35
                  Mario,mam takie same odczucia,każda matka walczy o swoje dziecko,
                  a jej chyba tak wygodnie,albo obojętnie.
                  • slo-onko Re: macocha... 08.01.15, 14:15
                    nie bardzo chce mi się wierzyc,ze to prawda,ale rozne sytuacje się zdarzają. mam blisko w rodzinie taka "macochę", która dogaduje się od dziecka z chłopcem,ale nigdy nie miała kontaktu z jego matka. nie wiem czy to "takie normalne"?


                    ps.o dowiedziałam się o slubie chrześniaka !!!!-19.09. br., musze oszczedzac...
                    • kendo Re: macocha... 08.01.15, 20:35
                      *SLoo,
                      szykuje sie nowe wielkie przyjecie...

                      moj chcresniak jakos nie chce sie zenic,ta sobie zyja.

                      a co do macochy??
                      hmmmmmmmmmmm..rozne one sa,
                      pewnie w zaleznosci od humoru "dzieckiem kieruja"
                      • slo-onko Re: macocha... 09.01.15, 10:42
                        trzeba być po prostu i tylko dobrym człowiek,wiec czy to obce dziecko, sąsiad, przypadkowo spodkany człowiek powinien być dobrze traktowany. szczególnie dziecko.
                        zycie jednak zżyciem i los pisze rozne scenariusz,niekoniecznie pikene,kolorowe i bajkowe.
                        • jaga_22 Re: macocha... 09.01.15, 11:16
                          Mnie o co inne chodzi.Pewnie ,że macocha może być i starać się być dobrą matką. To zależy od człowieka. Tylko o to,że matka prawdziwa w takich superlatywach pisze o macosze i to mi się wydaje nieprawdziwe.
                          Bo matka zawsze będzie szukała słabych punktów u obcej kobiety,
                          tym bardziej,że została skrzywdzona.Chyba,że jest jej to na rękę,
                          że wcale tak mocno nie kochała swojego dziecka,drzazga zawsze siedzi.
                          • slo-onko Re: macocha... 09.01.15, 11:45
                            a no roznie z tym bywa. czasami kobiety w poznym wieku porzucają rodzine i dziecko. trudno nam matkom to zrozumieć,dlaczego tak się dzieje.
                            mojej corki kolezanka po porodzie wpadla w depresje i od czasu do czasu lezy w szpitalu. chyba wiekowo (?) nie była przygotowana na rodzine. podejmując decyzje o dziecku chyba trzeba być emocjonalnie dojrzałym. nie powiedziane jednak,ze musi to być wiek 15,20 czy 30 lat. każdy inaczej podejmuje balast rodzinnych obowiazkow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka