Dodaj do ulubionych

SZUFLUDKOWA PORADNIA BIZNESOWA

24.07.04, 22:25
Różnie układają się ludzkie losy. Bywa, że ktoś, w przywyknieniu do swojej
własnej codzienności, nagle - okolicznościami zmuszony jest by zrezygnować
z przywyknień - i niemal - lub wręcz zupełnie - odmiennie spojrzeć na siebie
samego i swoje miejsce w otaczającej go rzeczywistości.

Nie są to sytuacje łatwe chyba dla nikogo, bo każda niewiadoma ma to do
siebie, że wprawia człowieka w stan niepewności...co będzie jutro, za
tydzień, miesiąc, rok, czy lat kilka... jak odnaleźć sobie właściwe miejsce
wśród różnych okoliczności by godnie i zgodnie z naturą swoją własną żyć.

Stanisław Ossowski w dziele " Ku nowej kulturze" nazwał to, co z pewnością
nam samych - choćby intuicyjnie - "jest znane":

„...Rutyna w myśleniu, brak wyobraźni, niewiara w możliwosci, które nie
odpowiadaja naszym nawykom i wymagaja odmiennych postaw psychicznych – to
groźniejszy nieraz nieprzyjaciel na drodze ku /.../ NOWEMU niż zła wola.
Komu leży na sercu sprawa /.../ NOWEGO, ten winien przede wszystkim budzić
odwagę samodzielności i świeżego spojrzenia na świat...”

....myślę, że także świeżego spojrzenia na siebie samego.

Spróbujmy - pamiętając istotę - RUTYNA W MYŚLENIU I DZIALANIU JEST WIĘKSZYM
WROGIEM KU NOWEMU NIŻ ZŁA WOLA - wyjść poza DOPASOWYWANIE SWOJEGO MYŚLENIA
I DZIALANIA DO OGRANICZAJACYCH ZEWNETRZNOŚCI, a podejść do zadania nazwanego
w tytule wątku w sposób niekonwencjonalny, nieschematyczny, jak najbardziej
szalony i innowacyjny.

Wiem, że jest w naszym Szufludkowym gronie KTOŚ, Kto bardzo potrzebuje
takiego właśnie spojrzenia na kwestię CO ROBIĆ BY ZAROBIĆ NA GODNE ŻYCIE,
w zgodzie z uznawanym za słuszny systemem wartości, w którym uczciwość,
rzetelność, prawość - to nie są tylko słowa, i w którym - owszem - liczy się
materialny efekt pracy, ale jest on ważny na tyle na ile równocześnie daje
pozamaterialną satysfakcję z BYCIA POTRZEBNYM, POŻYTECZNYM i UŻYTECZNYM.

Być może, zbiorowa mądrość Szufludków także okaże się POTRZEBNA, POŻYTECZNA
I UŻYTECZNA i to w zwielokrotnionym wymiarze? Ufam w to, i mocno wierzę.

Zapraszam do BURZY MOZGÓW nt. CO ROBIĆ BY ZAROBIĆ NA GODNE ŻYCIE?
Obserwuj wątek
    • kendo Re: SZUFLUDKOWA PORADNIA BIZNESOWA 24.07.04, 23:36
      ze tez zawsze pierwsza musze przeczytac
      taki ciezki temat.

      zeby zmienic "siebie" hmmmmmmmm......
      nie bedzie to rzecza latwa,
      trzeba pracowac caly czas nad soba,
      * kontrolowac swe mysli/myslec pozytywnie
      * nauczyc sie zaakceptowac siebie ,takim jakim sie jest.
      • aniouek1 a jeśli KTOŚ jest gotów i bardzo się stara 24.07.04, 23:46
        i pozytywnie myśli akceptując siebie samego, a mimo to nie może wpaść na jakiś
        oryginalny pomysł czym mógłby sie twórczo zająć CO ROBIĆ BY ZAROBIĆ NA GODNE
        ŻYCIE, to jaką podpowiedź byś Mu dała?

        Jest np. takie przysłowie: "lepszy gram handlu niż kilo roboty" ale czym tu
        handlować?
        • kendo Re: a jeśli KTOŚ jest gotów i bardzo się stara 24.07.04, 23:59
          o swiecie....nie umie nic wymyslec....

          jezeli ktos jest kreatywny to moze jakies rekodzielo:
          plastyka ale czy na tym mozna zarobic na chlebus????

          a handel????rynek jest przesycony chyba wszystkim,
          choc teraz w sezone urlopowym to moze jakies pamiatki
          na szlakach turystycznych.....

          dala bym ogloszenie do gazety/porozwieszala rownisz w sklepach
          "wezme kazda prace " albo "umiejacy wszystko"
          zaczynam od zaraz(u nas jest jedno slowo na to to teraz przetlumaczylam
          i wyszlo po sztubacku)

          u nas sprzedaja nawet kamyki takie zwykle z rzeki lub morza malowane,
          w rozne motywy w zaleznosci do ksztaltu
          zwlaszcza przed Mikolajem,nawet ladne niektore byly....

          grawerowanie kieliszkow do wina np.inicjaly,

          niewiem co dalejsad(
          • aniouek1 myśl Kendo! wymyślaj na ile wyobraźni starczy! 25.07.04, 00:15
            a może faktycznie coś z tego co u Was i tu się da w życie wprowadzić i tu
            będzie rewolucyjne! innowacyjne! atrakcyjne ponad miare wszelką?
    • altu Re: SZUFLUDKOWA PORADNIA BIZNESOWA 26.07.04, 10:35
      Oj, Aniouku...
      ale trafilas z tematem..

      oj, ostatnimi czasy jestem niejako zmuszona do wysluchiwania marzen (bo jakos
      inaczej tego nie moge nazwac) mojego A.
      oboje pracujemy, lacznie zarabiamy okolo sredniej krajowej (PL). ja nie
      narzekam - wprost przeciwnie. ciesze sie, ze mam prace, szanuja mnie za to, co
      robie.. z pieniedzmi wiadomo - jak jest cos, to zawsze sie chce wiecej.
      u A. jest mniej wiecej to samo.
      ale pojawila sie ostatnio wizja kupna mieszkania, ktorego ciagle szukamy..
      no i A. poznal mojego kolege - jest dyrektorem duzej firmy (chyba takze jej
      wlascicielem..), ma swoja przyczepe kempingowa na Helu, ma kilka desek do
      windsurfingu, lubi dobrze zjesc, czesto bywa w teatrach, kinie, ma mieszkanie
      jedno, kupil wlasnie drugie i bedzie budowal dom. jezdzi fajnym samochodem,
      jego zona tez ma niezly samochodzik, dzieciaki jakos tez uprawiaja sporty, na
      ktore trzeba miec kase, no i wakacje dwa razy w roku, gdzies w cieplych
      krajach..
      i chyba mojemu A. to wszystko sie spodobalo..
      i od jakiegos czasu slysze, ze "musimy" otworzyc firme, zaczac zarabiac duza
      kase..
      i jak sie go slucha to faktycznie jest to takie proste - jak klasniecie w
      dlonie.. i tak juz slyszalam nastepujace pomysly:
      - stacja benzynowa, a co najmniej autgaz (to moja branza, wiec ja mialabym sie
      wszystkim zajac, no i wiem, o co chodzi, i duza kasa, i w ogole to sie oplaca)
      - restauracja, albo klub muzyczny (kiedys dalam moim kolegom pomysl, knajpa
      jazzowa dziala, ale minelo 1,5 roku od samej idei)
      - kafejka internetowa
      - osrodek wypoczynkowo - szkoleniowy, takie centrum integracyjne, gdzie beda
      firmy przyjezdzaly na wyjazdy sluzbowe w ramach wiązania więzi pracowniczych
      - osrodek, gospodarstwo agroturystyczne - od Mazur az po nadmorskie kurorty
      - kupno i dzierzawa jachtu (Mazury)

      tak, to tylko niektore, bardziej trafione pomysly. hm.. do ich realizacji
      zawsze moglby byc ktos wlaczony, kto za mojego A. bedzie odwalał czarną robotę,
      a on (czyli A.) miałby tylko doglądać od czasu do czasu interesu i patrzeć, jak
      kasa wplywa na jego konto.
      oczywiscie on to chcialby dla naszego dobra, dla naszej przyszlosci, celem
      zapewnienia sobie lepszego zycia...

      ale jakos nie moze zrozumiec, ze:
      1/ nie mamy kasy na te inwestycje, ani nawet nie mam mowy o tym, zebysmy
      dostali kredyty (np. stacja benzynowa ok. 1 milion nowych zlotych, nie liczac
      gruntu)
      2/ ja nie chce inwestowac wszystkiego co mam w cos, co nie wiadomo, czy wypali
      3/ nie chce otwierac firmy (no bo ja, a nie A. - wg jego argumentacji: mnie tak
      latwo nie zwolnia, ja mam troche znajomosci, i jestem bardziej obeznana)
      4/ to nie tak prosto zrobic cos z niczego (oczywiscie A. pokazuje jako
      przyklady ludzi,ktorzy sie dorobili jakies 10 lat temu na luce w prawie
      zwiazanej z VATem i teraz z tego czerpia zyski)
      5/ ze nawet gdyby sie cos takiego udalo, to na wyniki (czyli czystą kasę)
      trzeba byłoby czekać z 5 lat. co najmniej. o ile nie dluzej... (wg niego, to
      raz-dwa mialoby przyniesc zyski)

      owszem, mimo ze jestem optymistka, to takze jesstem realistką. i wiem, co
      mogloby wypalic. ale jakos A. na moje kontrargumenty odpowiada, ze jestem
      egoistka, i nie chce, zeby bylo nam lepiej..
      moze to i prawda...
      ale jakos nie moge A. przekonac do tego, zeby ulozyl sensowny biznesplan, dal
      zrodla finansowania, przedstawil wstepne kosztorysy, okreslil program
      uzyskiwania tych wielkich zyskow...
      ale A. do tego sie nie garnie, i na moja propozycje, zeby ten plan stworzyl,
      odpowiada, ze ja podcinam mu skrzydla...

      dlatego jestem nieco sceptycznie nastawiona do takich projektow...
      oczywiscie, jak bedzie chcial to zrobic, to mu pewnie pomoge.. ale jakos zapalu
      nie mam...
      • kendo Re: SZUFLUDKOWA PORADNIA BIZNESOWA 26.07.04, 16:04
        oj idee! idee!!!!

        a moze tak jaks myjke samochodow????

        maly gabinecik manikir/pedikir(tu chyba trzeba miec uprawnienia)

        sprzedaz antykow....

        • kendo Re: SZUFLUDKOWA PORADNIA BIZNESOWA 26.07.04, 17:35
          a moze jakas lodziarnie ???????
          teraz w sezonie napewno by byla retowna

          zalezy wszystko od zainteresowan i checi
          insacu finansowego i wlasnego
          (tu chyba sanepid "lape trzyma")
          • kendo Re: SZUFLUDKOWA PORADNIA BIZNESOWA 27.07.04, 20:02
            a otworzenie solarium ,
            tez chyba by cieszylo sie popytem,
            zwlaszcza pora jesiena/zimowa/wiosena.
    • nict1 tyż szukom pomysła 04.08.04, 15:05
      i nikaj znalyź ni mogę sad
    • aniouek1 "lepszy gram handlu niż kilo roboty" 06.09.04, 10:51
      hmm...chyba w tym porzekadle jest jakieś ziarnko prawdy
      • altu Re: "lepszy gram handlu niż kilo roboty" 06.09.04, 11:09
        wiem, ze linkownia jest gdzies indziej..
        ale te linki tutaj pasują jak ulał:
        1/ do forum biznes - forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26

        2/ do forum twoja firma - forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22269


        wymieniaja sie tam ludzie pogladami i ciekawymi pomyslami..
        moze sie komus przyda?
    • aniouek1 czy to Wam coś nie przypomina? 30.09.04, 21:25
      Pewnego dnia, przyszła do poradni po pomoc kobieta, która "nienawidziła swej
      obecnej pracy, uważając, że rujnuje sobie przez nią życie. Ale w trakcie
      terapii okazało się, że.... w ogóle nie ma ochoty na zmianę swej sytuacji.

      c.d.n.
      • aniouek1 Kiedy terapeuta zasugerował, aby rozejrzała się 30.09.04, 21:27
        za inną pracą, stwierdziła, że w jej miasteczku panuje bezrobocie i nie ma
        wolnych miejsc pracy.

        c.d.n.
      • aniouek1 Kiedy zasugerował, aby poszukała pracy 30.09.04, 21:29
        w sąsiednim miasteczku, odległym o 20 kilometrów, stwierdziła, że nie ma
        samochodu, by dojeżdżać do pracy.

        c.d.n.
      • aniouek1 A kiedy terapeuta przedstawił plan nabycia 30.09.04, 21:30
        niedrogiego auta, powiedziała, że to nie ma sensu, bo i tak w owym miasteczku
        nie ma go gdzie zaparkować.

        c.d.n.
      • aniouek1 hmmm 30.09.04, 21:35
        Mówi się, że w życiu tylko trzy rzeczy są pewne: śmierć, podatki i zmiany.
        Jesli się rozejrzeć dokoła, zauważyć nie trudno, że większość ludzi znacznie
        lepiej sobie radzi z pierwszymi dwiema niż ze zmianą.

        Niechęć do zmian pochodzi z lęku przed utratą czegokolwiek, nawet tego, czego
        nigdy nie lubiliśmy.

        _______
        /-/Daybreak with God - R.J.Exley, M.M.Patterson, P.M.Hummel, G.S.Edwards
      • aniouek1 Prawdziwe błogosławieństwo często przychodzi 30.09.04, 21:37
        do nas pod postacią bólu, straty albo rozczarowania;
        ale bądźmy cierpliwi, a wkrótce przekonamy się, co tak naprawdę się za nimi
        kryje.

        Joseph Addison
    • aniouek1 wraca problem jak bumerang, ale może to i dobrze? 14.05.05, 12:08
      zbliża się lato a wraz z nim różne festyny i pikniki plenerowe, gdzie
      to ....gra muzyka, ludkowie piwkują i...starają się każdy dla samego siebie coś
      ciekawego wyszukać.

      Czego Wy szukacie przy takich okazjach?

      Nie pytam o program tzw. artystyczny, ale o tzw. otoczenie, czyli...co do
      jedzonka, co do kupienia, jakie rozrywki oprócz tego, że na estradzie zazwyczaj
      przy takowych okazjach ktoś śpiewa, gra i coś tam się zawsze dzieje.

      Może opowiadając o własnych "poszukiwaniach" podsunięmy KOMUŚ pomysł co oprócz
      np. frytek mógłby bardziej oryginalnego przy tego typu imprezkach sprzedawać?

      Miejmy ludkowie twórcze myślenice...no i... niechby się KTOSIOWI przydało
      z tego jak najwięcej i jak najlepszego by MU się udało jak najkorzystniej dla
      samego DOBRA z naszych myślenic wybrać i zrealizować. O!
      • kendo Re: wraca problem jak bumerang, ale może to i dob 14.05.05, 15:41
        ja lubie zaciszne miejsce by usiasc i cos zjesc smakowitego....
        lub pozniej posiedziec i popatrzec na ludziska jak sie snuja.....

        grganizuja w parku na "dzien miasta"
        rozne kultury sprzedaja swe kulinarne jadla,,
        lub regionalne ze szwecji...do tej pory cieszy sie meksykaniskie jadlo...mi
        niesmakujesad(

        *a do kupenia?? sa rowniez stoiska z regionalnymi "pierdolkami"wink)typ
        cepeljowskie rzeczy,
        lub typowymi dla regionu :musztardami/miodami/cukierkami/sledziami/kielbasami..

        *dla dzieciakow rozne gry zorganizowane....
        • kendo Re: wraca problem jak bumerang, ale może to i dob 14.05.05, 16:07
          przypomnialo mi sie,ze kiedys nawet zorganizowali
          dla dzieci konkurs poezj-recytscja z symbolicznym nagrodami:
          od ksiazki do jakiejs regionalnej "pierdolki"wink)
          • aniouek1 ciekawi mnie, czego ludkowie najbardziej szukają 17.05.05, 16:24
            i co sprawia, że uczestniczą w takich festynach?

            Tu Kendo przy takich okazjach, bywa, że nie tylko dla dzieci ale i dla
            młodzieży i dorosłych są liczne konkursy i zabawy i nagrody bywają naprawdę
            atrakcyjne, typu telewizor, rower i.t.p.

            Jednak...mnie się jakoś wierzyć nie chce, że głównie to tego typu nagrody
            prowokuja ludków do uczestniczenia w takich imprezach.

            Tu zazwyczaj coś na estradzie się wówczas dzieje i na tym samym placu sa
            porozkładane rózne urządzenia rekreacyjne coś jakby małe wesołe miasteczka
            i stoiska handlowe z różnym jedzonkiem i piciem ale nie tylko z tym, bo
            widziałam tez np. promocyjne z telefonami komórkowymi, stoiska z książkami,
            kosmetykami, a i z rekodziełem artystycznym i wyroby rzemieślników także.

            Nie wydaje mi się jednak by to w tych stoiskach tkwiła tajemnica powodzenia
            festynów, bo przeciez wszystkie te rzeczy mozna tez kupić bez festynu w różnych
            miejscach.
            • megxx Re: ciekawi mnie, czego ludkowie najbardziej szuk 18.05.05, 12:58
              Prawie nie chodzę na takie imprezy-bo przeważnie muszę wtedy lecieć pracować(za
              pieniądze).
              Ale mnie przyciągnie-spotkanie z ciekawymi ludźmi(jestem fanatykiem ludzi-lubię
              ludzismile, posłucham ciekawej muzyki, a i jeszcze-degustacje. dawno, dawno temu,
              na takim festynie była degustacja kus-kus w sałatce. wtedy jadłam to pierwszy
              raz i weszło do naszej kuchni...W ogóle lubię degustacje nowych rzeczy(bo lubie
              nowosci), a nie chcę ryzykować i kupować niesprawdzonych rzeczy (ileż to sie
              już wywaliłosad
              A z innych doświadczeń wiem też, że ludzi przyciaga coś darmowego. Nie są wtedy
              w stanie zauważyć ile wydają "przy okazji".
            • kendo Re: ciekawi mnie, czego ludkowie najbardziej szuk 19.05.05, 09:25
              ha!,swensson za duzej nagrody nieda....
              chyba ze jest sponsorowany i ma darmowy wybor nagrod....
              a dla dzieciakow to i tak frajda dostac jakas drobnostke na takim festynie....

              kiedys byl konkurs przebierancow z postaci ksiazkowych,
              syn poszedl i wrocil wlasnie z ksiazka-jako nagroda,
              wiecej nie poszedl,bo nawet lektura nie byla specyjalnie zaciekawasad((jak dla
              niego)

              inne konkursy w regi bardziej powazniejszych sponsorow,
              daja ciekawsze nagrody,ale to raczej rzadkosc na takich festynach.
            • mala20033 Re: ciekawi mnie, czego ludkowie najbardziej szuk 19.05.05, 14:53
              Festyny,targi ksiazki na Fosa...wspomnienia..
              Jak ja lubilam wroclawskie swieto Kwiatow!!Te wspaniale wystawy
              kwiatowe...ulica Swidnicka tonaca w kwiatach!!Slonce..cieplo..kolorowe odzienia
              kobiet...usmiechy na twarzach..."Gdzie sa kwiaty stamtych lat......"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka