02.02.04, 19:27
Zwyczajnie ręce mi opadają. Wczoraj stopniał śnieg i tymsamym wyłoniły się
zalegające na kabatach psie gówna. Żeby tylko na trawnikach, to może bym i
przemilczała, ale plac forum i okolice - chodniki są tak obsrane, że po
ciemku lepiej tamtędy nie chodzicwink Osobiście zawsze sprzątam po psie, a
teraz nawet nie mam jak wejść na trawnik. Mój pies ledwo manewrujeuncertain Czy
ludzie nie orientują się w uchwałach spółdzielni? Poza tym czy tak trudno
schylić się i włożyć w torebeczkę co trzeba? Dlaczego nie którzy nie
rozumieją, że to ich psi obowiązek? Powinien w końcu ktoś zająć się
wypisywaniem mandatów!

pozdr,
trinka_wkurzona
Obserwuj wątek
    • rubeus Re: psie kupy 03.02.04, 08:24
      nie tylko ciebie...
      W załomie przy placu zabaw na wańkowicza, objawiła się istna
      psia toaleta...
      chodniki w pobliżu też równo uświnione - pewno tam gdzie były 'pryzmy'...
      • wozimek Re: psie kupy 06.02.04, 21:09
        Ludzie nie rozumieją prostego faktu, że jeśli ktoś płaci podatek za posiadanie
        psa, czy innego zwierzaka, nie zwalnia go z elementarnej odpowiedzialności za
        swojego pupila. Czy gówno po zapłaceniu podatku mniej śmierdzi, lub trudniej w
        nie wdepnąć? Łatwo jest kochać, jak nie wymaga to ubrudzenia rączek. Nakarmić,
        pogłaskać -TAK, posprzątać już NIE.
        Jak ja płacę za wywóz śmieci, to nie wywalam ich przez balkon, tylko do śmietnika!
        Większość waszego podatku idzie na schroniska dla zwierząt, gdzie trafiają
        ofiary takiej selektywnej miłości. Bo przychodzą wakacje, pieska nie ma z kim
        zostawić...i dla własnej wygody wywozi się go daleko od domu i wywala z samochodu!
        Najbardziej groteskowy jest widok takiego miłośnika zwierząt na spacerze. Piesek
        załatwia swoją potrzebę i stara się zagrzebać to co zrobił. W tym momoencie na
        twarzy właściciela występują żyły, napręża muskuły i smycz, aby tylko jego pupil
        nie upaprał sobie łap i do domu nie naniósł. Bo gówno na prywatnym dywanie jest
        be, ale publicznym trawniku jest cacy. Pan hrabia podatek zapłacił i jest
        usprawiedliwiony. Ile jest tego podatku? Podzielcie sobie kwotę podatku przez
        ilość produkowanego przez waszego pupila gówna, i odpowiedzcie sobie czy tej
        kasy wystarczy na sprzątanie! Nie wnikam jaka jest ściągalność w/w podatku, bo
        pewnie szara strefa tutaj też zbiera swoje żniwo.

        Najciekawszy jest koronny argument, że psia kupa śmierdzi krótko i użyźnia glebę
        i jest okej. Ciekawe, że psa na spacer wyprowadza sie na cudzy lub publiczny
        trawnik...

        ciepłe pozdrowienia dla tych co rozumieją co to odpowiedzialność.

        • trinka Re: psie kupy 06.02.04, 22:08
          > Ludzie nie rozumieją prostego faktu, że jeśli ktoś płaci podatek za posiadanie
          > psa, czy innego zwierzaka, nie zwalnia go z elementarnej odpowiedzialności za
          > swojego pupila

          Widzisz, argument oparty na płaceniu podatku od posiadania psa starcił w tym
          roku zupełnie na wartości, jakoże radni zdecydowali na zmniejszenie go z 25zł
          do złotówki.


          > Najciekawszy jest koronny argument, że psia kupa śmierdzi krótko i użyźnia
          gleb
          > ę
          > i jest okej.

          Ciekawe swoją drogą jakie jest wytłumaczenie na obsrywanie chodnikówwink


          W tym momoencie na
          > twarzy właściciela występują żyły, napręża muskuły i smycz, aby tylko jego
          pupi
          > l
          > nie upaprał sobie łap i do domu nie naniósł.

          Wiesz, przy takiej ilości kupy na m2 nawet pies nie musi zakopywać, żeby sobie
          łapy pobrudzićuncertain I tu powstaje błędne koło, bo ludzie nie sprzątając sami
          przyczyniają się do tego, że pupil wróci upaprany gównem. A najgorsze jest to,
          że na takich wąsko myślących ludzi nie ma rady. Mnie krew zalewa, bo sprzątam
          po własnym psie i jednak oczekuję czegoś wzamian.
          • sigrun Re: psie kupy 11.02.04, 11:36
            Myślę że wszystko rozbija się właśnie o odpowiedzialność i o szacunek wobec
            innych. Na Moczydle już pełno śmierdzących piramid Cheopsa. Najbardziej
            przeszkadza mi fakt, że nawet wygrodzone kawałki zieleni są obesrane na amen.
            Ale przecież po coś te skąpe kawałki zieleni zostały ogrodzone. Nie po to by
            służyć za kolejny psi wychodek. Osobiście nie wierzę żeby to psy same z siebie
            przeskakiwały ogrodzenia. Ktoś im musiał na to pozwolić.
            Nie przeszkadza mi że któryś z sąsiadów posiada psa, byleby "posiadał" go z
            głową. A takich ludzi niestety mało w Warszawie, a szególnie na Kabatach.
            Szkoda, bo lubię zwierzaki. Wczoraj moja córka znów wdepnęła w psi balas idąc
            sobie spokojnie ul.Pod Lipą, a nie biegając po trawniku. Pytam ile jeszcze
            można, bo niedługo trzeba będzie poruszać się na szczudłach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka