W poniedziałek stary kończy dziewięćdziesiąt. Qrczę, jaki piękny wiek. Daj Boże tyle mi dociągnąć i w takim zdrowiu jak Ojcu dałeś Panie. Stary trzyma się oki, jeszcze pracuje pomimo dziewięćdziesiątki na karku, tryska dowcipami i lunetę też wypije ale lornety już nie

opowiada nam historię swojego życia, o okupacji , o tym co przed wojną, jak Ojciec kazał Mu kiełbasy napychać i kichy, jak do Wawki pojechał karierę robić a tu wojenka i masz babo placek

dla Niego to nie był placek, ukrywanie się i życie....po omacku. Jak Dziadek Mamy Ojciec. To było kogo to obchodzi, kasa się liczy resztę olać

a ja nie, nie olewam. Szanuję Ojca i to co mówi o sobie i o przeszłości. Z rozdziawioną gębą słucham co Ojciec mówi i łykam to wszystko. Łykam historię. Nie zakłamaną.