dc22
11.08.04, 08:35
Różne są sposoby na samotność. Potrzeba towarzystwa doprowadziła do tego, że
Niemcy szukają pomocy w Afryce, a w niektórych krajach można wypożyczyć
przyjaciela – na razie tylko czworonożnego. Oczywiście trzeba za to płacić.
Niemieccy analfabeci uczuciowi uciekają się do przedziwnych rozwiązań,
pomagających przezwyciężyć doskwierającą samotność. Jednym z nich jest
możliwość oddania się do adopcji na odległość, pod opiekę przybranych
rodziców, mieszkańców Czarnego Lądu.
Autorką tego pomysłu jest Gudrun Widlok, która z początku traktowała swoje
przedsięwzięcie jako projekt stricte artystyczny. W zamierzeniu artystki
inicjatywa “Adopted” miała być żartobliwym nawiązaniem do akcji polegającej
na pomocy materialnej udzielanej afrykańskim dzieciom przez wielkodusznych
Europejczyków. Gudrun Widlok postanowiła odwrócić sytuację i do adopcji – w
tym przypadku uczuciowej - przeznaczyć smutnych, sfrustrowanych i
znerwicowanych mieszkańców Starego Kontynentu.
Ku jej zdumieniu chętnych nie brakowało – w chwili obecnej w projekcie
uczestniczy 150 osób, a 35 emocjonalnych sierotek znalazło już swoją nową,
afrykańską rodzinę. Kontakt z wirtualnymi rodzicami polega głównie na
wymienianiu listownych serdeczności, ale pojawiają się również zaproszenia do
Afryki. Niektórzy wyjeżdżają - być może z nadzieją, że tam, w południowym
skwarze, uda się znaleźć trochę ciepła i serdeczności.
Tymczasem mieszkańcy Japonii ratują się przed uczuciowym zalodzeniem dzięki
obecności psiaków - ze względu na ciasnotę mieszkań jedynie wypożyczanych na
kilka godzin. Tego rodzaju usługi są proponowane w licznych sklepach,
zajmujących się wynajmem zwierząt – klienci mają do wyboru 115 tego rodzaju
placówek. Za godzinę spaceru z upatrzonym czworonogiem trzeba zapłacić około
19 dolarów. W tej cenie jest oferowana smycz oraz papierowe chusteczki i
torebki do zbierania psich kupek.
Ci zaś, którzy za dziesięciokrotnie większą opłatą zdecydują się przygarnąć
psiaka na całą dobę, dostają w zestawie miskę i zapas karmy. Opiekunowie
muszą się stosować do zaleceń pracowników wypożyczalni: nie należy karmić psa
słodyczami, a w czasie upałów zaleca się, by unikać wędrówek w miejscach
niezacienionych.
Wśród klientów wypożyczalni jest sporo osób, które ze względu na bardzo
niekorzystne warunki mieszkaniowe nie mają szans na spełnienie marzeń o
posiadaniu własnego psa. Tego rodzaju klienci są w stanie przyjeżdżać z
daleka tylko po to, by przez chwilę nacieszyć się towarzystwem upatrzonego
pupilka. Wielu jest jednakże takich wypożyczających, którzy chcą zapewnić
sobie wyłącznie trening przed zakupem czworonoga.
Co na to psiaki – trudno powiedzieć. Ot, pieskie życie. Ale być może już
wkrótce jakiś pomysłowy homo sapiens założy i dla nich wypożyczalnię. Za
drobną opłatą psiak będzie mógł sobie wynająć dwunożnego opiekuna. A po
wpłaceniu większej kwoty, kto wie, może nawet adoptować takiego delikwenta?
Trzeba przecież jakoś pomóc biednym ludziskom!
Marketing to zaspokajanie potrzeb z zyskiem. Odnajdywanie tych potrzeb nie
jest łatwą sztuką i nie dzieje się w sposób prosty. Tu widzimy, że
poszukiwanie towarzystwa to również potrzeba, którą można marketingowo
wykorzystać. Co więcej, w obecnym świecie postępującej atomizacji społecznej
i braku czasu, powyższe rozwiązania wcale nie wydają się perfidne. Tylko
patrzeć promocji skierowanych do podstarzałych singli, którzy mają dość
pieniędzy i powierzchownych kontaktów z innymi ludźmi. Im warto zapewnić
profesjonalną przyjaźń z wypożyczalni.
(U.Pęgiel, Samotnicy, "MpK-A", nr 74, 29-07-2004)