29.05.05, 17:46
Zbudowali fabryki
Opracowali maszyny
Produkują wódkę
Tak, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo wódki
Bo im tylko, tylko o to chodzi
Abyś sam sobie szkodził
Abyś sam nie mógł myśleć
Abyś sam nie mógł chodzić
Ustawili kominy
Zbudowali drabiny
To już wszystko pracuje
Pracuje i truje
Bo im tylko o to chodzi
Abyś sam sobie szkodził
Abyś sam nie mógł myśleć
Abyś sam nie mógł chodzić
Jeszcze dymią kominy
Produkują spaliny
Produkują wódkę
Tak, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo wódki
Bo im tylko, tylko o to chodzi
Abyś sam sobie szkodził
Abyś sam nie mógł myśleć
Abyś sam nie mógł chodzić

Zbudowali fabryki
Opracowali maszyny
Produkują wódkę
Tak, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo wódki
Bo im tylko, tylko o to chodzi
Abyś sam sobie szkodził
Abyś sam nie mógł myśleć
Abyś sam nie mógł chodzić
Ustawili kominy
Zbudowali drabiny
To już wszystko pracuje
Pracuje i truje
Bo im tylko o to chodzi
Abyś sam sobie szkodził
Abyś sam nie mógł myśleć
Abyś sam nie mógł chodzić
Jeszcze dymią kominy
Produkują spaliny
Produkują wódkę
Tak, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo wódki
Bo im tylko, tylko o to chodzi
Abyś sam sobie szkodził
Abyś sam nie mógł myśleć
Abyś sam nie mógł chodzić

=======

A moje pytanie do wątku: pijecie wódkę? A jeśli tak to jak? A jeśli nie to
dlaczego?
Obserwuj wątek
    • grazia.eni Re: Wódka. 29.05.05, 17:48
      Nie. Po prostu dlatego, że mi nie smakuje. Tylko słodziutkie, proszę wink
      • zeppelia Re: Wódka. 29.05.05, 17:57
        trudne pytanie wink
        Nie lubię babskich trunków więc niby pozostaje wódzia i piwko, staram się
        jednak ograniczać do piwka.. (na łiskacza mnie nie stać)
    • rafi.raf Re: Wódka. 29.05.05, 18:02
      pije wodke. zauwazylem, ze lepiej jest znoszona przez moj organizma, anizeli piwo, ktore ostatnio jakies gorsze jest.

      moje ulubione wersje:
      1) zmrozona czysta
      2) zmiksowana z sokiem lub innym niegazowanym napojem

      wodka stawia na nogi wbrew pozorom. pozwala cieszyc sie wieczorem poniewaz nie jest "mulaca"
    • skiela1 Re: Wódka. 29.05.05, 18:05
      wodka?nie ,absolutnie nie.smakuje tak .....fuj
    • matya Re: Wódka. 29.05.05, 18:06
      wodka dobrej jakosci i mocno schlodzona jak najbardziejsmile nie popijam i nie
      zgryzamsmile
    • narysuj.mi.baranka Re: Wódka. 29.05.05, 18:19
      Wodka tylko jesli chce sie urznac. A to mi sie zdarza raz na pol roku.
      • rene8 Re: Wódka. 29.05.05, 18:23
        Przy tzw. "okazjach" gdzie więszosć wybiera ten trunek.
        Z dwoma sokami pomidorowy lub grejfrutowy.
        Musi byc zimna.

        O sorki w zimowe wieczorki czasami gorzka żołądkowa w herbatce.
        ale generalnie browr i wino.
    • zettrzy Re: Wódka. 30.05.05, 01:24
      tak pijemy
      patriotycznie kupujemy "Potato luxury" albo "Belveder", mieszamy z perrierem
      albo woda zrodlana Poland, czasem wkropujemy jakis sok owocowy i ciagniemy ze
      specjalnej szklanki (tak niska, szeroka, made in Poland, w kolorze zielonym)
      caly wieczor
    • sloggi Re: Wódka. 30.05.05, 01:29
      Czasami piję, ale mało. Lubię wysokogatunkową wódkę odpowiednio podaną.
      A tak na co dzień wolę dobre winko lub piwko.
      • agnie_szka9 Re: Wódka. 30.05.05, 11:20
        pijam jedynie jako bazę do drinków.
        ale i tak rzadko.
        wolę wino (czerwone) i piwo
        • f.l.y Re: Wódka. 30.05.05, 12:32
          pijam czasami...
          tylko zimną i tylko Finlandię...bo po niej głowa nie boli....
          jak?
          do kolacji...do śniadań...zawsze w większym towarzystwie...
          samej mi nie smakuje smile
    • eulalija Re: Wódka. 30.05.05, 14:30
      Piję bo lubię. Zmrożoną do konsystencji oleju. Nie zmieszaną z niczym, zawsze
      do dobrego żarełka, obowiązkowo do śledzia, wędzonego węgorza i tatara (znajoma
      popijała węgorza piwem, nie będę opisywać jak to się skończyło, moja Mamunia
      niebacznie nie popiła wódką tatara - trzy dni wyjęte z życiorysu - nie będę
      ryzykować).
    • geograf Re: Wódka. 30.05.05, 15:02
      U mnie to zależy od dnia i nastroju.
      Generalnie lubię wódkę, ale pijam ją zazwyczaj w formie czystej, z kieliszków.
      Czasami zmiksuję z sokami...
      Nie narzekam, szybciej działa na mnie piwowink
    • lelu Re: Wódka. 30.05.05, 15:22
      Kobitka i wódka musi być czysta.
      Piję rzadko- nie upijam się, ale prawie wyłącznie czystą wódkę, taką bez odoru.
      Co zauważyłem, jeśli widzę śledzia, nabieram ochoty na kielicha. Atawizm jakiś,
      czy co?
      • gacus2 Re: Wódka. 30.05.05, 21:32
        Nie napisałem o sobie. Lubię wódkę w każdej postaci , choc częściej czystą.
        Ostatnio jednak ustępuje rozrobionemu spirytusowi rektyfikowanemu. Głowa
        potem nei boli.
    • chaladia Re: Wódka. 30.05.05, 21:50
      Programowo nie piję "czystej".
      Starczy mi tego, czego się napatrzyłem, co ten produkt robi z ludźmi.
      A tak wogóle, to chyba korzenie nie pozwalają mi na nadużywanie alkoholu...
      • skiela1 Re: Wódka. 30.05.05, 21:53
        chaladia napisał:

        > Programowo nie piję "czystej".
        > Starczy mi tego, czego się napatrzyłem, co ten produkt robi z ludźmi.
        > A tak wogóle, to chyba korzenie nie pozwalają mi na nadużywanie alkoholu...
        >

        No co Ty,jakie korzeniesmile)
        • chaladia Już to kiedyś gdzieś pisałem... 31.05.05, 16:38
          Rok 1683. Pola pod Wiedniem. Lato ma się ku końcowi – w wojskach Ejalatu Aleppo
          (dziś Syria) stanowiących część tureckiej armii oblegającej cesarską stolicę
          jest paru członków rodu al-Sibailich. Ich ród pochodzi z Hidżazu, ale w ciągu
          islamskiego milenium dzięki kupieckim kontaktom i koneksjom mają teraz krewnych
          na terenie prawie całego tureckiego imperium. Ród rośnie w siłę, choć samo
          imperium przygotowuje się do ostrego zjazdu w odmęty historii – teraz tureckie
          wojska oblegają Wiedeń, a za pięć lat Prinz Eugen popędzi je aż za Dolinę
          Panońską, za 100 lat Francja przepędzi tureckich władców z Egiptu bagnetami
          żołnierzy Napoleona, za 200 lat Grecy wyrwą z islamskiej niewoli swój kraj, za
          240 lat pójdą odbijać Konstantynopol, (choć im się to nie uda)… Za 300 lat al-
          Sibail zostanie Wielkim Muftim Mekki, za 320 lat inny członek rodu zostanie
          Ministrem Spraw Zagranicznych Wolnego Iraku… no i długo nie pożyje sad...

          Ale wracajmy pod Wiedeń. Sibailowie zdają sobie sprawę. że Imperium Osmańskie
          ma się źle, ale nie bardzo ich to wzrusza. Turcy Seldżucy nie mają dobrej prasy
          wśród hidżaskich Arabów, są uważani za okupantów, ale żyć trzeba, więc
          Sibailowie handlują, wykorzystują ogrom Imperium do zawierania kontaktów
          handlowych. Gdy jest wojna – zostają dostawcami armii, ale do fizycznego
          udziału w walce wcale się nie palą. Niby po co, skoro w czasie pokoju tak
          fajnie się z Lachami handluje w Lwowie albo Kamieńcu Podolskim? Dobrze też
          wiedzą, czym grozi starcie z Polakami. Gdy na turecki obóz zwala się szarża
          polskiej jazdy, nie mają najmniejszej ochoty ginąć, dają się wprawdzie ustawić
          w linii prowizorycznie zorganizowanego oddziału nieregularnej spachii, ale
          posłusznie zsiadają ze swych pięknych arabskich wierzchowców, gdy otaczają ich
          zakuci w stal husarze Sobieskiego.

          Mają jeszcze nadzieję na to, że zostaną wykupieni, czy to przez Wielkiego
          Wezyra Kara Mustafę, któremu sporo musieli ze swoich zysków z dostaw dla
          armii „odpalić”, czy przez samego Sułtana, a w ostateczności przez swoich
          licznych i bogatych krewnych. Żałują tylko, że wszystko, czego sami się
          dorobili na tej wojnie, przepadło. Przed nadejściem zimy są już w Polsce, w
          dobrach Sobieskich jako jeńcy. Te dobra ciągną się od Wilanowa aż za Grójec.
          Większość Polaków – chłopów pańszczyźnianych służy w piechocie Króla, więc
          ponad połowa męskiej populacji pracującej na polach jest śniada i czarnowłosa –
          to jeńcy z poprzednich wypraw Sobieskiego, spod Chocimia i z innych bitew.
          Dochodzi do tego, że wioska nad brzegiem rzeczki Jeziorki zamieszkała przez
          rdzennych Polaków nazywana jest „Chaładzien” – czyli „Obcy”. W XXI wieku na
          planie Warszawy nazywa się to Chabdzin, a powstałe tam osiedle Konstancja jest
          dziś wielkim zagłębiem snobizmu.

          W XVIII wieku w Rzeczypospolitej ludziom powodzi się jako-tako, bo i czasy w
          Rzeczypospolitej są ciężkie.
          Przez kilka lat Sibailowie próbują nawiązać kontakt z rodziną w Arabii,
          sprowadzić pieniądze na wykup. Na Wezyra nie mają już co liczyć, został
          stracony na rozkaz Sułtana. Na Sułtana też nie – Porta po przegraniu kilku
          bitew z rzędu traci niemal całe Węgry, do pokoju w Karłowicach (1699) jeszcze
          daleko, więc i o wymianie jeńców nie może być mowy. Co gorsza, jeńcy polscy w
          większości zostali przez Tatarów sprzedani na niewolników i skoro Turcja może
          mieć poważne trudności z ich odesłaniem do kraju, to i Rzeczpospolita nie
          będzie się z tym śpieszyć. Ale dom handlowy w Mekce, Medynie czy Aleppo jest
          sporo wart, ród ma też inne zasoby finansowe. Po paru latach najstarszy z rodu
          w Polsce dysponuje kwotą dużo nawet większą od niezbędnej, by się wykupić. Ale
          z pieniędzmi przychodzą wieści o złych czasach w Turcji, a zwłaszcza w Arabii.
          Kto wie, co czeka w Stambule kogoś, kogo zaduszony zielonym sznurem Kara
          Mustafa wyróżnił kontraktem na dostawy dla armii w niesławnie zakończonej
          kampanii wiedeńskiej? Być może ktoś ujawnił „przekręty”, jakich dostawcy
          wojskowi dopuszczają się zawsze i wszędzie w każdej epoce i na każdej
          szerokości geograficznej? W Rzeczypospolitej też nie jest różowo, ale Sibaili
          podejmuje decyzję. Zostaje z tymi pieniędzmi w Polsce. Z pieniędzmi łatwo
          zostać w Rzeczypospolitej „kimś”. Indygenatu polskiego się nie kupi, ale rządzą
          w Polsce królowie sascy. Można kupić szlachectwo saskie, a nawet tytuł
          pułkownika, gdy się ma pieniądze na wystawienie pułki jazdy.

          W 25 lat po popadnięciu w lacką niewolę Mohammed al-Sibail wjeżdża do Warszawy
          w mundurze pułkownika wojsk saskich ledwo paręnaście końskich długości za
          Królem Augustem II. Nazywa się teraz Jakub von Sybilski… Pułk jest marny, w
          wojnie Północnej będzie częściej bity niż uda mu się kogokolwiek bijać, ale
          mundury ma ładne, konie niezłe (nic dziwnego, skoro dowódca ma arabskie
          koneksje…wink do dziś w muzeum wojskowości w Drezdnie wiszą mundury Regiment von
          Sybilski… W Internecie tez można je zobaczyć. Pozostali Sibailowie też
          urządzają się w swej nowej okolicy. Szybko zauważają, że Lachy mają marne
          pojęcie o sadownictwie, a jabłka jeść lubią. Sibailowie też nie są w tym
          ekspertami, ale jako kupcy wiedzą przynajmniej skąd wziąć wiedzę. Mieszkając w
          Turcji trudno było się tego nie nauczyć. W ciągu niedługiego czasu oni i inni
          tureccy osadnicy tworzą największe w centralnej Polsce zagłębie sadownicze od
          Nadarzyna o Grójca. Powoli tracą kontakt z Islamem.

          Rzeczpospolita jest krajem wielowyznaniowym i wielonarodowym – więc nie ma na
          nich nacisków, by się ochrzcili, ale problemem staje się zakładanie rodzin –
          żeby się ożenić z Polką, trzeba wziąć ślub kościelny, a więc przejść na
          chrześcijaństwo. Sibailowie wywodzą się z okolic Mekki i nie mają wielkich
          złudzeń co do swej religii – tak samo jak Rzymianie nie mają złudzeń co do
          świętości ówczesnych papieży..., Co więcej, mija niewiele lat i Rzeczpospolitej
          już nie ma, jest carski zabór. Polak – to katolik. Muzułmanina Rosjanie uważają
          za „swojego” – co trzeci żołnierz okupacyjnej rosyjskiej armii jest
          muzułmaninem. A piąte czy szóste pokolenie Sabilskich, Sibilskich, von
          Sybilskich czuje się Polakami pomimo śniadej cery i czarnych oczu. Przechodzą
          więc na katolicyzm, choć nie zarzucają wielu obyczajów islamskich. Wielu
          powstrzymuje się od picia alkoholu, co w rozpitej do granic szaleństwa Polsce
          jest ewenementem. Z drugiej strony chętnie już jedzą wieprzowinę, hodują świnie
          i nie mają nic przeciw temu. Pozostaje zamiłowanie do dętych instrumentów
          blaszanych, zakładowa orkiestra nowopowstałej Papierni w Jeziornej ma więcej
          chętnych do grania niż miejsc, co niedziela dają koncerty chodząc po mieście i
          powstającym uzdrowisku w Konstancinie. W sto lat później Polska jest krajem
          jednonarodowym i na dobrą sprawę bez mniejszości. Trzeba dokładnego badania
          antropologicznego, by stwierdzić, że rdzenni mieszkańcy półksiężyca Wilanów-
          Powsin-Konstancin-Piaseczno-Grójec są statystycznie częściej śniadzi, mają
          częściej ciemne oczy i włosy. Czy ci ludzie jeszcze mogą zostać nazwani Arabami?
    • sloggi Re: Wódka. 10.06.05, 19:24
      Mam ochotę na drinka.
      • matya Re: Wódka. 10.06.05, 20:00
        ja tyz... cos bym se walnela bo nastroj mam wisielczo-alkoholowy
        i wszystko do dupy
        • matya Re: Wódka. 10.06.05, 20:01
          znaczy nie ten alko bynajmniej we wspomniane miejsce ale dzis swiat jest do
          niczego...
        • sloggi Re: Wódka. 10.06.05, 20:03
          matya napisała:

          > ja tyz... cos bym se walnela bo nastroj mam wisielczo-alkoholowy
          > i wszystko do dupy

          A u mnie brak dupy sad
          • matya Re: Wódka. 10.06.05, 20:38
            chyba nie lapie...
            ale tak czy siak brzmi niezawesolo
            • sloggi Re: Wódka. 10.06.05, 20:56
              Da się przeżyć, ale mogłoby być lepiej.
    • gagunia Re: Wódka. 10.06.05, 20:53
      za czysta wodka nie przepadam. kiedys pijalam, teraz nie. w drinkach chetnie
      wodki smakowe np cytrynowa. poza tym gin, rum, whisky rzadko.
    • mareczek_bez_porteczek Re: Wódka. 10.06.05, 20:59
      TAK, TAK, TAK, WE WSZELKICH ILOŚCIACH!!!
      tO MOJE HOBBY, TE DRUGIE, BO PIERWSZE TO POŚMIGAĆ BEZ PORTEK!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka