Dodaj do ulubionych

Uchylania garnków ciąg dalszy....

16.11.05, 12:50
No, drodzy s@lonowicze....
w ten pochmurny dzisiejszy dzień rozwiejcie chmury pisząc, jakie smakowite
dania macie w swoich garnkach i co podacie do jedzenia sobie i bliskim?

u nas dzisiaj przedszkolnie nieco....makaron zaświdrowany nietypowo z
truskawkami, śmietaną i cukrem....

po wczorajszej pieczeni wieprzowej w smacznym 'palonym ciemnym' sosie i kaszy
gryczanej czas na coś lekkiego....

i nie mam pomysłu...co jutro...kurczę....

może jakiś rybny pulpet? hmmm...

a u Was co słychać kulinarnie? uchylcie pokrywek.... smile
Obserwuj wątek
    • frida2 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 16.11.05, 12:53
      Z powodu remontu kuchni obiady są, hmmm, szybkie, nieskomplikowane, etc smile
      • vitalia Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 16.11.05, 14:06
        No to ja mam dzisiaj taki pomysł....klopsiki indycze w sosie
        chrzanowym,,,ziemniaczki,ryż do wyboru,i na deser galaretkę pomarańczową.
        Pyyycha.
        • rene8 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 16.11.05, 14:12
          W pracy zjadłam "Węgierską zupe gulaszową" Knorra (nowość) w kartonie.
          Smaczna.Przynajmniej takzaspokoiłam swoje pragnienie tej zupy,której niestety
          nie umiem ugotowacsad
          A jutro będzie "Hiszpańska pomidorowa"-zobaczymy jak ta?
          • towita Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 16.11.05, 14:45
            Aaaa dzisiaj to i ja będę miała obiadek po powrocie do domu. Rosołek a na
            drugie schabowy z mizerią i ziemniaczkami. Wyjęłam mięsko z zamrażarki a
            teścioweńka ugotuje (chyba).
    • skorpioniczka Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 16.11.05, 15:02
      Dzisiaj skromniesad Pieczone udka kurczaka, ziemniaczki i surówka wielowarzywna.
      • barwa1 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 16.11.05, 15:13
        A jaaaaaa...
        Ale mnie zatkało! Nawet nie wiem co tam mam w garnkach, bo głównie mam katar i
        oczy za mgłą sad(
        Coś mi się majaczy, że mam kawałeczek karkówki, więc zrobię w jakimś masala i
        do tego sałatka z pomidorów, cebuli, ogórków kiszonych i jabłek. W sosie
        winegraite (z czosnkiem). Potem zjem resztkę faworków i wypiję filiżankę dobrej
        herbaty z kawałkami suszonych owoców i... padnę pod kołderkę!
        Uff!
        Aha!
        Na deser mam: tabletki z kory wierzby, syrop z bluszczu, Aloes na wzmocnienie i
        Ashwagandę na szre komórki. Mniaammm
        • skorpioniczka Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 16.11.05, 15:16
          Deser bombabig_grinDDDD
          • mrouh Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 16.11.05, 16:15
            Jaja sadzone, ziemniaki tłuczone, surówka z jabłka i kapuchy pekińskiej, jabłka,
            pietruszki i majonezu. Połówek stwierdził, ze szybko wrói z tego powodu, bo jest
            jakś obiad. Wczoraj też był, ale taki mocno postny- barszczyk z uszkami. Mogę
            jadać takie rzeczy, bo u mnie w domu nigdy nie było barszczu w Wigilię (tylko
            grzybowa lub kompot z suszonych owoców)smile
            • rene8 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 16.11.05, 16:35
              Mama podratowała wątróbką ,ziemniakami i kiszonym.
              Nawet nie wiedziałam,ze jestem taka głodna!
    • eulalija Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 16.11.05, 16:40
      Naleśniki, klasycznie z serem z wanilią i z dżemem truskawkowym i śmietaną.
    • sloggi Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 26.03.06, 01:45
      Coś zjadłbym.
      • skiela1 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 26.03.06, 01:45
        sloggi napisał:

        > Coś zjadłbym.
        Teraz masz pole popisu...smile
        • dimanche Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 26.03.06, 21:53
          a czym jest gotowanie? Bo dla mnie klęską życiową...
          • f.l.y Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 27.03.06, 10:46
            wczoraj jadłam babę ziemniaczaną potocznie w rodzinie wąsatego nazywaną
            kartoflakiem....

            moja ulubiona wersja to mega placek ziemniaczany na całą patelnię - i tę wersję
            jadłam...

            dzisiaj będę robić medaliony z wołowiny w ciemnym sosie z czerwonym winem i z
            rodzynkami....
            do tego kulki z ziemniaczanego pure i burak gotowany, podany w plastrach....

            a chodzi za mną kaczka...
            z kwaskową żurawiną...
            • dimanche Fly nauczysz mnie gotować kiedyś? 27.03.06, 11:18
              bo ja jestem w tych sprawach ciemna jak tabaka w rogu, zupy jeszcze względnie,
              filety z kurczaka no problem, nalesniki nieźle, ale żadnych wymyslnych potrawek
              nie umiem...
              • f.l.y Re: Fly nauczysz mnie gotować kiedyś? 27.03.06, 11:33
                hi..hi....
                nauczyłabym...tylko, że ja cierpliwości nie mam takiej no wiesz...belferskiej

                jak coś robię, to wprawdzie wołam młodego i patrzy...
                ostatnio mu pokazywałam, jak się robi kluski kładzione...

                /uczę go szybkich potraw, żeby potem na obozie żeglarskim się wykazał - szybko,
                dużo i tanio...bo tam tak trzeba smile/


                a co do naleśników...
                zakupiłam trzy wielkie torby mrożonego szpinaku ze śmietaną....
                no jak nic muszę naleśniki zrobić ze szpinakiem i serem...

                i kiedy ja czas na to wszystko znajdę...eech....
                • dimanche Re: Fly nie ucz mnie jednak 27.03.06, 12:28
                  no to jak masz mieć taką cierpliwośc jak moja babcia (w stosunku do opornej
                  uczennicy, jaką jestem) no to se lepiej odpuśćmy...
                • de_treville Re: Fly nauczysz mnie gotować kiedyś? 27.03.06, 12:33
                  Kluski kladzione na obozie zeglarskim??? W glowach sie przewraca... Makaron z
                  mielonka i kechupem, to kazdy umie zrobic wink
                  M.
                  • towita Re: Fly nauczysz mnie gotować kiedyś? 27.03.06, 12:43
                    Jadłam w piątek dwie sałatki (obcej produkcji). Obie były pycha. Jedna była
                    wiosenna a ta druga z tuńczyka, selera naciowego i nie wiem co tam jeszcze
                    było. Podpowie ktoś?
                    • f.l.y Re: Fly nauczysz mnie gotować kiedyś? 27.03.06, 13:55
                      towita napisała:

                      > Jadłam w piątek dwie sałatki (obcej produkcji). Obie były pycha. Jedna była
                      > wiosenna a ta druga z tuńczyka, selera naciowego i nie wiem co tam jeszcze
                      > było. Podpowie ktoś?
                      ==========

                      ta sałatka z tuńczykiem to też z obozu żeglarskiego smile

                      tuńczyk
                      seler naciowy
                      kukurydza z puszki
                      majonez
                      ciutkę soli
                      pieprz
                      i wszycho....

                      można też, jak mówi agnie_szka9

                      dodać ryż i ananasa...

                      bon apetito!
              • krn78 Re: Fly nauczysz mnie gotować kiedyś? 11.08.06, 12:42
                Hihi, ja moge kiedys sprobowac big_grin
                Kuchnia jest dla mnie domem smile
                Zreszta wszystkich znajomych uprzedzam, zeby za nic nie wpuszczali mnie do kuchni, bo sie tam zadomowie od razu...
                Przyklad - pewnego razu odwiedzilem kolezanke... i upieklem jej babke big_grin
                Innym razem, u kolegi, zrobilem mu obiad, kiedy indziej jego zonie kolacje, bo wracala pozno do domu z pracy... smile
                Hm... kilku innych znajomych, nieswiadomych zagrozenia, tez juz wpuscilo mnie do kuchni...
                ...biedni... wink
                • fedorczyk4 Re: Fly nauczysz mnie gotować kiedyś? 11.08.06, 14:11
                  Chętnie Cię adoptuję, bo wprawdzie lubię gotować, ale znudziła mi się juz moja
                  kuchnasmile
                  • f.l.y Re: Fly nauczysz mnie gotować kiedyś? 11.08.06, 15:28
                    hmm...

                    jak Kriss tak się rwie do kucharzenia, to dobrze wiedzieć....

                    mam czasem 'kucharskiego' lenia....dobry kucharz wtedy 'jak znalazł'...a do
                    tego Kriss tak blisko mieszka.... smile

                    Kriss...
                    u mnie lodówka zawsze pełna...można eksperymentować z produktami smile

                    kto wie, może kiedyś zwołam forumowe dziewczyny, a Ty nam ugotujesz, co? smile
                    • kriss67 Re: Fly nauczysz mnie gotować kiedyś? 11.08.06, 15:37
                      Hi, hi, boje się, że brzuchy by was rozbolałysmile
                      Ze mnie to kucharz amator i dopiero sie ucze.
                      To co mi na razie wychodzi dobrze to m. in ......pierogi ruskie, wszelkiej
                      masci pizze na własnej producji cieście... i nie wiem sam....

                      Pozdro
                      Krzysztof

                      ps. dzis znowu obiad na mojej głowie, bo Mama w pracy do 18. Musze cos wymyslić?
                      • f.l.y Re: Fly nauczysz mnie gotować kiedyś? 11.08.06, 15:51
                        zrób kotlety rybne mielone...z filetów...
                        dodasz jajko, ciut bułki, ciut cebulki, możesz dodać ciut gotowanej marchewki
                        albo natkę pietruszki...
                        kotlety wyrobisz jak mielone...ugotujesz w bulionie...
                        zabielisz białym sosem...
                        dodasz koperek...

                        o jeziu....

                        jadę do domu robić kotlety....
                        nie ma jak sugestia... smile)

                        ps' a z ryby to jeszcze milusińskie skorzystają wink
                        • f.l.y Re: Fly nauczysz mnie gotować kiedyś? 11.08.06, 15:51
                          albo można je usmażyć....
                          smile
                          • kriss67 Re: Fly nauczysz mnie gotować kiedyś? 12.08.06, 02:23
                            A rybiaże to oni straszni są. Co pare dni dostają mrozone filety. Mówie Ci, co
                            sie wtedy dzieje. Cyrksmile!Mało kuchni nie rozwaląsmile
                            Ech, te koty......
                            Już są złe, że klikam zamiast isć spać. Lece do nichsmile
                            Pozdro
                            Krzysztof
    • warszawianka_jedna Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 27.03.06, 12:50
      wczoraj naszło mnie na wołowinkę i ugotowałam cały gar gulaszu z sosem grzybowo-
      majerankowym. Będziem jeść z kluskami śląskimi lub ziemniaczkami.
    • skiela1 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 08.08.06, 04:37
      nic ostatnio ??....smile
      • dociek Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 08.08.06, 10:12
        Stek wołowy z cebulką, makaron, surówka z kapusty kiszonej.
      • frida2 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 08.08.06, 12:56
        Pomidorowa z babcinych pomidorów - przepychota.
    • kriss67 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 08.08.06, 10:33
      Dzisiaj na obiadzik zupa pomidorowa z ryżem i tostysmile
      • azyata W teorii 08.08.06, 10:55
        Krupnik wegetariański.

        W praktyce:
        makaron z czymś tam.

        A wczoraj były pierogi z soczewicą.

        pzdr
        • beer_forever Re: W teorii 08.08.06, 12:44
          Golonka. Gotowana, a potem grillowana i polewana piwkiem. Naprawde.
          Wyszla palce lizac. Na zagryche rarytas poloni na calym swiecie czyli polskie
          ogorki kiszone "made in Canada".
          • kriss67 Re: W teorii 08.08.06, 13:20
            Hejka Beersmile
            No to masz wyżerke. Co dzień tak jadacie w tym dalekim świecie?smile
            Może będziesz sie smiał, ale w życiu jeszcze nie jadłem .... golonki.
            A te ogórki to jak do was przywożą z tej Kanady - w beczkach, w folii?

            Pozdro
            Krzysztof
            • beer_forever Czesc Krisso:) 08.08.06, 14:01
              Siemanko, jak zdrowko?
              Raz na jakis czas dowalamy sobie troche cholesterolu.
              I to z duza porcja musztardy. Mniam. Ale chyba jeszcze nikt nie wykitowal od
              golonki, tak ze zapraszam na dobry obiad jak sie pojawie na Brodnie. Dam cynk.
              Mam nadzieje ze bedzie smakowalo pierwszy raz.
              A ogorki kanadyjskie to fakt autentyczny. Sa niezle no i ta nalepka na sloiku
              rozbraja "Polska Ogorki made in Canada".He,he.
              Na zdrowie Krzychu .
              Pozdrawiam.
              • f.l.y ..uchylania garnków cd... 09.08.06, 13:30
                młody w dom...
                matka do kuchni....

                u nas dziki ryż
                kurczak z pieczarkami w sosie śmietanowym
                bez surówki

                pipijemy eksperymentem - kupiłam wczoraj sok z kumkwatu

                a chodzi za mną tłusty wołowo-kurzęcy rosół..z kluseczkami własnego gniotu smile
                • kriss67 Nie uchylać w godzinach pracy:) 09.08.06, 14:01
                  Jej, czemu wy zawsze zaczynac uchylać garnuszki jak człowiek w pracy jestsmilesmile?
                  Sadyści!

                  Fly, a co to takiego ten kumkwat?


                  Pozdro
                  Krzysztof
                  • f.l.y Re: Nie uchylać w godzinach pracy:) 09.08.06, 14:11
                    kriss67 napisał:

                    > Fly, a co to takiego ten kumkwat?
                    ---

                    jak dla mnie to taka mini pomarańczka....
                    jeszcze nie spożywałam ani w całości, ani jako napoju

                    kumkwat to:

                    www.biology.pl/owoce_egzotyczne/My%20Webs/kumkwat1.htm
                    ps' a rację masz...ja teraz o niczym innym, tylko o tym rosole rozmyślam... smile)
                    • fedorczyk4 Re: Nie uchylać w godzinach pracy:) 09.08.06, 14:18
                      Ha, a u mnie od trzech godzin brychci się w głębokiej patelni rataruja
                      prowąsalska. Bakłażany, papryki, cebula, czosnek, cukinia w oliwie z oliwek z
                      dużą dozą ziela wszelakiego i czarnymi oliwkami. Jak się całkiem wybrychci to
                      dodam pomidory i zeźrę całkiem sama, bo rodzina wyjechała i robię sobie samotną
                      przyjemność.
                      • f.l.y Re: Nie uchylać w godzinach pracy:) 09.08.06, 14:21
                        tak sugestywny opis, że aż poczułam te gorące pomidory z papryką....smile)
                        • kriss67 Re: Nie uchylać w godzinach pracy:) 09.08.06, 14:25
                          Ja teżsmilesmilesmile
    • kriss67 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 10.08.06, 17:29
      Własnie zaczyna gotować oboiadek:
      -ziemniaki
      -kalafior z zasmażką
      -jajko sadzone
      -kefir
      mniam, mniamsmile
      Na desero-kolacje wielka paka czipsów cebulowychsmile

      Pozdro i lece do garów
      Krzysztof
      • fedorczyk4 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 10.08.06, 17:43
        Aha, pycha. Ja się objadłam kontrowersyjnymi krewetkami, do których ukręciłam
        majonez na bardzo ostro. Do popicia białe, dobrze schłodzone, wytrawne wino.
        Nie ma to jak samotne wakacje w domusmile
        • kriss67 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 10.08.06, 19:28
          Bosze, Fedorczyk....
          Zjadłem, pozmywałem, i ledwo klikam z obżarstwa. Mama tak samosmile!
          A jeszcze czipsy zerkają na mnie pożądliwie.
          Krewetki w majonezie? Nie jadłem nigdysmileKrewetki pływają w majonezie czy
          majonez oddzielnie?


          ps. Wiesz co, jak się słucha dziś o tej Angli i USA, Arabach zamachowcach, to
          myślę sobie: niech zyje kuchniasmile!!! i koty, i rower, i góry.....

          Pozdrawiam serdecznie
          Krzysztof

          • fedorczyk4 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 10.08.06, 21:03
            kriss67 napisał:

            > Bosze, Fedorczyk....
            > Zjadłem, pozmywałem, i ledwo klikam z obżarstwa. Mama tak samosmile!
            > A jeszcze czipsy zerkają na mnie pożądliwie.
            > Krewetki w majonezie? Nie jadłem nigdysmileKrewetki pływają w majonezie czy
            > majonez oddzielnie?
            >
            >
            > ps. Wiesz co, jak się słucha dziś o tej Angli i USA, Arabach zamachowcach, to
            > myślę sobie: niech zyje kuchniasmile!!! i koty, i rower, i góry.....
            >
            > Pozdrawiam serdecznie
            > Krzysztof
            >
            Dziękuję za pozdrowienia, przyjełam je prywatnie. Do kotów, roweru, kuchni,
            gór,dodaję psa, książki, dobre wino i muzykę. A krewetki w niczym nie mają
            prawa pływać, majonez jest osobno, ukręcony na sztywno i bardzo ostry. Krewetki
            kupuję w Auchan, już ugotowane, ale nie mrożone tylko świeże.Obieram z
            chitynowego pancerzyka i pożeram lekko zanurzone w prawie białym, ale ostrym
            majonezie. Tych chipsów na deser to Ci zazdraszczam, bo ze słodyczy najbardziej
            lubi śledziesmile
            • fedorczyk4 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 10.08.06, 21:06
              A tak generelanie, to terroryzmowi i innym wrażym izmom, sprzeciwiam się
              lekkostrwnym hedonizmem.
            • kriss67 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 10.08.06, 21:27
              Co to za pies, rasy ogólno-europejskiej czy klasycznie rasowy?

              Z tymi krewetkami to mam w miare ciekawą historie:
              W 1991 roku byłem na wymianie studenckiej we Francji. Nasz gospodarz smarzył
              jakieś małe kałamarnice i krewetki własnie. Dostałem za zadanie usmażyć makaron
              gotowany wczesniej. I zobaczyłem w kuchni butelke, z płynem zółtawego koloru i
              ze słoneczkiem na obrazku. Dawaj, na patelnie płyn, i całe zasoby do tego.
              Nagle patelnia zaczeła się pienić.....
              To był płyn do zmywania, który ja uznałem za olej do smażenia. Patelnia poszła
              do kosza, mimo kilkakrotnych prób myciasmilesmile

              Pozdro
              Krzysztof
              • fedorczyk4 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 10.08.06, 22:06
                Psica jest zabrana z chlewa(wu?)do którego Gazda ciepnął cały miot. Ona jedna z
                całej jedenastki szczeniąt przeżyła. Bernardynopodhalanokowianeczka, 63kg. wagi
                i wredny charakter. A to co Ty zrobiłeś zrobiła rówież moja całkiem francuska
                Teściowa tylko na odwrtkę. Ty smarzyłeś w płynie do zmywania, a ona próbowała
                po Wigilii u nas, pozmywać w oleju roślinnym. Rachunek wyrównanysmile
                • kriss67 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 11.08.06, 09:50
                  63 kg????????? Bosze, to potwór jakiś. Ty dobrze sprawdż, czy jakiegoś misia
                  przypadkiem nie hodujeszsmile
                  Mój wujo ma nowofunlanda. Bydle wielkie jak stodoła, a jak sie fajnie z kotami
                  bawismile Skaczą po nim jak nie wiem cosmile

                  Pozdro
                  Krzysztof
                  • dimanche Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 11.08.06, 17:36
                    gołąbki z domu przywiozłam, bo sama bym przecież nie zrobiła...
                    • mi.ka.n Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 12.08.06, 14:52
                      Bardzo proste danie:ziemniaki kurczak i mizeria lub pomidor .
                      • skiela1 Re: Uchylania garnków ciąg dalszy.... 12.08.06, 16:59
                        u mnie tylko proste dania toleruja..
                        mizeria tylko z sola i koperkiem...nawet smietany nie chca..

                        a mnie to gra..smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka