Dodaj do ulubionych

Sytuacja bez wyjścia

22.05.06, 01:12
Pokrótce: On i ona. Znają się od lat, świetnie się rozumieją - przyjaźń. Każde z nich ma swoich partnerów...

Nagle coś miedzy nimi zaczyna się dziać, wiedzą jednak że skoro jedno z nich wyjeżdża, nie ma czasu na to. Decydują się nie robić nawet pierwszego kroku w obawie przed tym, żeby nie popsuła się ich przyjaźń. Przyjaźń i tak jednak juz jest popsuta...

Czy zawsze tak musi być? Czy jeżeli pojawi się ta iskra, to obojętnie od tego, co się między nimi zdarzy zawsze będzie oznaczać to koniec przyjaźni?
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 01:21
      > Pokrótce: On i ona. Znają się od lat, świetnie się rozumieją - przyjaźń. Każde
      > z nich ma swoich partnerów..

      ma - przez te wszystkie lata. Teraz nie mają - i stąd ta iskra moze?
    • skiela1 Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 01:35
      Iskra mowisz....
      Na fundamencie przyjazni mozna wiele zbudowac bo to fundament solidny i mocny jest.
      Oczywiscie jezeli sie tego chce.
      Tu nic sie nie psuje...
      Tu sie cos konczy....i cos sie zaczyna...
      smile
      • tomek854 Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 01:54
        NIe zdecydowali się na zaczęcie.

        To był taki punkt bez odwrotu: skaczemy, albo się uda, albo nie. Ale wrócić do tego co za nami nie możemy. Oni nie skoczyli - nie poszli do przodu, a za nimi nic nie ma. Teraz zostaje tylko pustka


        ?
    • c.kapturek Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 02:16
      czasem chyba tak, tak los zadecydował.
      i nie wiadomo czy zbudowali by szczęście na nieszczęściu, chyba ze te ich
      zwiazki tez były nieszczęśliwe.
      kto wie, może jeszcze się skiedy spotkaja, róznie w życiu bywasmile
      • nata82 Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 06:59
        tomku, a może warto zaryzykować, zaufać , zawierzyć ,że się uda.
        Żyje się tylko raz - po co potem pluć sobie w brodę, że nawet się nie spróbowało?
        Zacytuję pewien fragment "A może trzeba (...) rzucać się w ogień - może tym
        razem nie poparzy, tylko ogrzeje? Jak w głęboką wodę - może tym razem się nie
        utopię - tylko ochłodzę?"
        powodzenia
        • towita Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 09:03
          Jeżeli poczuli iskrę, chemię czy inne feromony. Jeżeli w tym czasie nie mieli
          już partnerów (nikt by nie cierpiał) to są niespełna rozumu, że nie dali sobie
          szansy.
          • nata82 prawda /nt 22.05.06, 09:11
        • maximilianna Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 20:02
          Zgadzm się z Natą 82, tylko zbyt często kieruje nami strach...
          • nata82 Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 20:19
            dokładnie, mi przez ten strach właśnie umknęło byc może 2 lata związku...
    • tulcymea Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 13:57
      Ale nie rozumiem, czy jednak doszło miedzy nimi do seksu czy odpuścili sobie z
      uwagi na wyjazd? Przyjaźń damsko - męska to ciężki kawałek chleba. Zawsze jedna
      ze stron angażuje się mocniej, oczekuje więcej i nie ukrywajmy w pewnym
      momencie dojdzie do głosu pożądanie. Seks może popsuć udane relacje między
      przyjaciółmi, tym bardziej jeśli są z innymi partnerami. Skoro sie raz zdarzyło
      może i częściej, z koleji powściągliwość może byc przyczyną frustracji i
      depresji. Są przyjaciółmi, ufają sobie ale kochać się nie mogą mimo iz pragną.
      Paskudnie niekonfortowa sytuacja. Ale nie jest powiedziane, że przyjażń taka
      nie ma szans, że sie nie uda. Wymaga to tylko olbrzymiej odpowiedzialności,
      rozwagi, kontroli i chyba jednak dojrzałości. Ja się szarpie 4 lata z taką
      przyjaźnią, ale zrobię wszystko by jej nie zaprzepaścić.
      • tomek854 Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 19:54
        Może byź też prawdziwa przyjaźń między kobietą a mężczyzną. Mam taką przyjaciółkę, która jest dla mnie jak siostra - udzielamy sobie porad sercowych i tak dalej. Mam nadzieję, że to nie znaczy, że _jeszcze_ do niczego między nami nie doszło, i że to jeszcze przed nami wink
        • tulcymea Re: Sytuacja bez wyjścia 23.05.06, 07:31
          Wszystko jeszcze przed wami:o))) Oczywiście to, że jeszcze nie doszło nic nie
          znaczy. Pięlegnujcie tę przyjaźń po prostu.
    • tomek854 Romantycznej historii ciąg dalszy. 22.05.06, 19:43
      Ona zdecydowała się zerwać wszelkie kontakty. Jednak wytrzymali tak tylko kilka godzin. Potem nastąpiła szczera rozmowa na GG i padło zdanie "za 15 minut pod wieżą".

      To mogłaby być piękna scena do filmu romantycznego: świta, miasto śpi. Piękny księżyc swoją lampą świeci nisko nad horyzontem. Pod zabytkową wieżę on nadbiega kasztanową aleją ona wychodzi z cienia bocznej uliczki... Nieśmiało patrzą sobie w oczy i ruszają na spacer. Nie bardzo potrafią rozmawiać Ona jest na niego zła - nic dziwnego, myśli, że on gra na jej uczuciach. W końcu jednak zaczyna wierzyć, że to dzieje się naprawdę. W kompletnie nieromantycznym miejscu, na środku skrzyżowania, na wjeździe na stację benzynową Shell następuje pierwszy prawdziwy pocałunek. On czuje się jak w czasach podstawówki, nawet dysonans w postaci papierosowego smrodu z jej ust nie jest w stanie umniejszuć wspaniałości tej chwili. Kamera zaczyna krążyć wokół nich coraz szerszym łukiem... BRZDĘK! Kamera zderza się z ciężarówką chcącą wjechać na stację benzynowa. Klakson ciężarówki zmusza ich do ruszenia w dalszą drogę. Dzień witają rozmową na parkowej ławce, jednak poranny chłód wygania ich do domu. Ona zaprasza go na herbatę...

      Jest cudownie. Żadne z nich na razie nie myśli co bedzie dalej - czerpią garściami z tego co teraz jest. Może faktycznie "w życiu piękne są tylko chwile"? Nawet, jeżeli będzie ich tylko kilka - to chyba warto? smile
      • nata82 Re: Romantycznej historii ciąg dalszy. 22.05.06, 19:48
        no pewnie ,że warto smile Powodzenia jeszcze raz.
      • tulcymea Re: Romantycznej historii ciąg dalszy. 23.05.06, 07:32
        Scenariusze piszesz??? Jakoś to dziwnie romantyczne....
        • tomek854 Re: Romantycznej historii ciąg dalszy. 23.05.06, 18:13
          No... Wydało się. Mój pseudonim to "Katarzyna Grochola" smile
    • sloggi Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 19:44
      Piszesz o sobie, czy o kimś znajomym?
      • tomek854 Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 19:55
        A czy to ważne?
        • sloggi Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 20:06
          tomek854 napisał:

          > A czy to ważne?

          Naturalnie, przecież nie pytałbym.
          • tomek854 Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 20:11
            Rozpatrujmy sobie na forum sytuacje czysto teoretyczne. Dla istoty sprawy nie jest ważne, czy to ja, czy ty, czy ktoś fikcyjny...
            • sloggi Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 20:13
              Jestem z tych co wolą żałować, że było krótko, niż, że wogóle nie było.
              • tomek854 Re: Sytuacja bez wyjścia 23.05.06, 04:33
                Ja chyba też. Ale co, jeżeli druga strona nie byłaby z tych? Czy to nie byłoby zrobienie jej krzywdy?
                • tulcymea Re: Sytuacja bez wyjścia 23.05.06, 07:34
                  Ale chce sie temu poddać albo nie. jest dorosła. Obiecujesz jej jakieś
                  niestworzone historię, sorry ten ktoś obiecuje jej rzeczy nierealne??? Nawet
                  jesli, jest dorosła. Albo sie podda, albo być może będzie żałować
      • maximilianna Re: Sytuacja bez wyjścia 22.05.06, 20:04
        sloggi napisał:

        > Piszesz o sobie, czy o kimś znajomym?

        O sobie ,w 3 sobie.
        Ale czy to ważne?
        Jak bardzo na czasie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka