tomek854
22.05.06, 01:12
Pokrótce: On i ona. Znają się od lat, świetnie się rozumieją - przyjaźń. Każde z nich ma swoich partnerów...
Nagle coś miedzy nimi zaczyna się dziać, wiedzą jednak że skoro jedno z nich wyjeżdża, nie ma czasu na to. Decydują się nie robić nawet pierwszego kroku w obawie przed tym, żeby nie popsuła się ich przyjaźń. Przyjaźń i tak jednak juz jest popsuta...
Czy zawsze tak musi być? Czy jeżeli pojawi się ta iskra, to obojętnie od tego, co się między nimi zdarzy zawsze będzie oznaczać to koniec przyjaźni?