Dodaj do ulubionych

Ania ma dwóch tatów

31.01.08, 09:47
www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4834915.html
Samo życie.
Obserwuj wątek
    • rene8 Re: Ania ma dwóch tatów 31.01.08, 09:53
      Wyjątkowo mądry tekst.
      • agulaszek Re: Ania ma dwóch tatów 31.01.08, 13:37
        i mądrzy rodzice
        • vaasa Re: Ania ma dwóch tatów 31.01.08, 14:04
          oby więcej takich
          • tjbazuka Re: Ania ma dwóch tatów 31.01.08, 15:37
            ciekawy temat, ale prosba do tych drugich tatusiow:
            "stay the fuck out"
            matka niech kocha swojego nastepnego frajera ale niech wychowaniem
            dziecka zostawi sobie i biologicznemu ojcu. Ten drugi niech sie
            zajmie czyms innym. Oczywiscie jezeli prawdziwy ojciec jest jakims
            psychopata to niech sie wali i odejdzie w zaswiaty, ale jezeli matka
            tylko probuje byc gorzka suka zeby zrobic na zlosc swojemu bylemu to
            caly ten artkul nie trzyma sie kupy.
            A tak poza tym jak mozna nawet byc z jakims obcym dzieckiem sam na
            sam w lazience??

            "Grzegorz jest lepszym tatą dla Ani, niż był Marek. Jest bardziej
            kreatywny we wspólnych zabawach, nigdy Ani nie szantażuje, nie
            przekupuje ani nie obsypuje prezentami. Myśli, żeby kupić jej ciepłe
            buty na zimę albo nową książeczkę do czytania - ocenia mama Ani.

            o ranny chyba sie poplacze..cieple buty, ksiazeczka..
            Pieknie. Zaloze sie o 1000 dolarow ze ten redaktorek sam wymyslil
            ten sciskajacy serce tekst.

            "Grzegorz czasami sam zapomina już, że Ania nie jest jego
            biologiczną córką. Jednego tylko nigdy nie robi: nie myje jej pupy,
            chociaż starszą Weronikę mył całą. Postanowił tak sobie. Żeby nikt
            nigdy w dobrej czy złej wierze nie oskarżył go o pedofilię".

            Grzesiu dobrze zrobiles ze nie myles pupy czyjegos dziecka.

            pozdro i klaniam sie..
            bylysmile)
            • mort_subite Re: Ania ma dwóch tatów 31.01.08, 17:45
              tjbazuka napisał:

              > ciekawy temat, ale prosba do tych drugich tatusiow:
              > "stay the fuck out"
              > matka niech kocha swojego nastepnego frajera ale niech wychowaniem
              > dziecka zostawi sobie i biologicznemu ojcu. Ten drugi niech sie
              > zajmie czyms innym. Oczywiscie jezeli prawdziwy ojciec jest jakims
              > psychopata to niech sie wali i odejdzie w zaswiaty, ale jezeli
              matka
              > tylko probuje byc gorzka suka zeby zrobic na zlosc swojemu bylemu
              to
              > caly ten artkul nie trzyma sie kupy.

              Z tekstu nie wynika, że opisana w nim kobieta stara się zrobić na
              złość swojemu byłemu. Może coś mi umknęło, ale sportretowano ją w
              raczej odmienny sposób - córeczka ma przecież "dwóch tatów", a
              nie "nowego tatę"...

              A tak w ogóle, to jak sobie wyobrażasz sytuację, w której mężczyzna
              mieszkający z kobietą i jej dzieckiem z poprzedniego związku,
              tworzący z nimi dom, rodzinę (tak, tak) miałby wyłączyć się z
              wychowywania tego dziecka? Dziecka, z którym ma codzienny kontakt,
              przypuszczalnie znacznie częstszy, niż biologiczny ojciec malucha?
              Dziecka, które go obserwuje, ocenia, nieświadomie czerpie wzorce?
              Sorry, ale ja sobie tego nie wyobrażam. Co, ma dzieciaka ignorować?
              Udawać, że go nie widzi? Przeciez to patologia, zaproszenie dla
              jakichś problemów, które wypaczą delikatną psychikę malca.
              Jak dla mnie, sytuacja, w której maluch - po definitywnym rozejściu
              się rodziców - ma "dwóch tatów" jest idealna. Nie traci całkiem (bo
              jednak trochę tak, tato dochodzący, to nie tato stale obecny w
              życiu) prawdziwego ojca, zyskuje kogoś, kto - o ile będzie
              odpowiednio dojrzały emocjonalnie - stanie się kolejną osobą, którą
              dziecko może bezpiecznie obdarzyc zaufaniem. Mam na ten temat trochę
              własnych, autorkich wink przemysleń, gdyż byłem jakiś czas temu w
              sytuacji, która - gdyby pewne sprawy potoczyły się inaczej -
              postawiłaby mnie w pozycji "taty nr 2". I wydaje mi się, że gdybym
              potrafił odnaleźć się tak, jak Grzegorz - byłoby super.

              PS. Domyślam się, że wizja swojego dziecka wychowywanego po części
              przez obcego faceta musi być przykra, ale spróbuj odłożyć na moment
              emocje i podejść do sprawy rozumowo: czy naprawdę lepiej byłoby
              Twojemu dziecku pod jednym dachem z kimś, z kim nie ma żadnego
              emocjonalnego kontaktu? Przeciez przez to, że Twoja ex żyje z innym,
              wcale nie sprawia, że Twoje dziecko przestaje być Twoje. Ono zawsze
              będzie - o ile sam o to zadbasz. A być może - o ile sobie to
              wywalczysz> Bo świadom jestem, że zbyt częste są sytuacje, w których
              kobiety (którym nasze wspaniałe sądy niejako z automatu przyznają
              opiekę nad dziećmi) robią maluchom pranie mózgu, żeby - z zemsty za
              mniej lub bardziej wyimaginowane krzywdy - nastawić je przeciwko ich
              własnemu ojcu... uncertain
              • tjbazuka Re: Ania ma dwóch tatów 31.01.08, 18:55
                heja sport,
                fajnie napisane ale mamy inne podejscie do tematu. Ja raczej nie
                mogl bym byc tym nr2 (konfikt -wiem bo mialem partnerke z dzieckiem
                i malolata dziala mi na nerwy i ja jej tez zapewne) i musialem
                trzymac morde na klotke i to mnie stresowalo .To tak na marginesie.
                A jesli chodzi o nowego facia wychowujacego moje dziecko to
                podchodze do tego bardzo emocjonalnie bo nie znam czlowieka i jak by
                nie byl szlachetny to mu JA mu nie ufam i ze niby jest nowym
                partnerem bylej mojej to mnie to guzik obchodzi. Ma byc grzeczny ale
                ma sie trzymac z daleka od wychowania mojego dziecka. Sorry . Nic na
                to nie poradze ale ja nic zlego nie robie i zapewne jest duza grupa
                ojcow w naszym spoleczenstwie w podobnej sytuacji i bardzo cierpi z
                tego powodu ze jakis obcy czlowiek kreuje sie na tate nie swojego
                dziecka. Jeszcze raz zazanaczam, nie mam nic przeciwko nowemu
                partnerowi ale niech on sie trzyma z daleka od mojego dziecka jaki
                nie bylby wspanialy i szlachetny.
                Jezeli jestes ojcem i w podobnej sytuacji to mnie zrozumiesz a
                jezeli nie to ja koncze temat.
                pozdro.
                • prazanka44 Re: Ania ma dwóch tatów 31.01.08, 21:33
                  Opisana sytuacja jest trudna, choćby dlatego, że jest w nią zaangażowanych wiele
                  osób: rodzice biologiczni obu dziewczynek i one same. Ludzie nieraz deklarują
                  dobrą wolę, ale w sytuacji jakichś napięć wychodzą na jaw tłumione najrozmaitsze
                  uczucia. Potrzebna jest choć jedna osoba o zdolnościach mediacyjnych. Gdy jej
                  nie ma i robi się nerwowo, dzieci tracą grunt pod nogami i przerzucają się od
                  jednego dorosłego do drugiego i z powrotem. Tkwi to w nich potem całe życie, a i
                  dorośli cierpią z powodu wyrzutów sumienia. Może czasami wygląda to tak dobrze,
                  jak w tym artykule, ale ja nigdy czegoś takiego nie widziałam. Podejrzewam, że
                  jest tam sporo tłumionych
                  żalów.
                  • mabiwy Re: Ania ma dwóch tatów 31.01.08, 23:33
                    prazanka44 napisała:
                    (..)
                    Może czasami wygląda to tak dobrze,
                    > jak w tym artykule, ale ja nigdy czegoś takiego nie widziałam.
                    Podejrzewam, że
                    > jest tam sporo tłumionych
                    > żalów.

                    w rodzinnach z 1 mamą i 1 tatą też się zdarzają.
                    Artykuł cukierkowy, co nie znaczy, że nie zdażają się dorośli,
                    dorośli.
                    • prazanka44 Re: Ania ma dwóch tatów 31.01.08, 23:40
                      Oczywiście, Mabiwy. W klasycznych rodzinach zdarzają się czasami prawdziwe
                      tragedie, zabójstwa, molestowania, itd. Ale przyznasz, że
                      tutaj sytuację utrudnia duża ilość osób zaangażowanych uczuciowo. Jest
                      wiele krzyżujących się oczekiwań.
                      • mabiwy Re: Ania ma dwóch tatów 31.01.08, 23:53
                        przyznam. Dlatego właśnie niezbędna jest dorosłość emocjonalna
                        każdej ze stron. Świadomość, że co prawda nie udało się konkretnym
                        parom dorosłych, ale w obecnych układach nadrzędne jest dobro
                        dziecka, a nie zaszłości, własne żale czy chcenia. Wtedy jest
                        nadzieja na bajkowe zakończenie : .. żyli długo, czasami szczęśliwie.
                • aankaa Re: Ania ma dwóch tatów 31.01.08, 23:58
                  > mialem partnerke z dzieckiem i malolata dziala mi na nerwy i ja
                  > jej tez zapewne) i musialem trzymac morde na klotke i to mnie
                  > stresowalo .To tak na marginesie.
                  ...
                  > A jesli chodzi o nowego facia wychowujacego moje dziecko to
                  > podchodze do tego bardzo emocjonalnie bo nie znam czlowieka i jak
                  > by nie byl szlachetny to mu JA mu nie ufam i ze niby jest nowym
                  > partnerem bylej mojej to mnie to guzik obchodzi. Ma byc grzeczny
                  > ale ma sie trzymac z daleka od wychowania mojego dziecka.

                  > Jeszcze raz zazanaczam, nie mam nic przeciwko nowemu
                  > partnerowi ale niech on sie trzyma z daleka od mojego dziecka jaki
                  > nie bylby wspanialy i szlachetny.
                  > Jezeli jestes ojcem i w podobnej sytuacji to mnie zrozumiesz a
                  > jezeli nie to ja koncze temat.


                  dziecko partnerki "małolata działała mi na nerwy"
                  partner Twojej ex ""ma być grzeczny ale ma się trzymać z daleka od
                  wychowowania mojego dziecka ...obcy człowiek kreuje się na tatę nie
                  swojego dziecka ... niech on się trzyma z daleka od mojego
                  dziecka .."


                  oj, chłopie
                  chyba masz problem: Twoje dziecko - Twój skarb, dzieko partnerki -
                  problem, Twoje dziecko (dla partnera ex) - skarb niedoceniony przez
                  obcego (dziecku) człowieka
                • egon26 Re: Ania ma dwóch tatów 01.02.08, 09:16
                  tjbazuka napisał:
                  > Jeszcze raz zazanaczam, nie mam nic przeciwko nowemu
                  > partnerowi ale niech on sie trzyma z daleka od mojego dziecka jaki
                  > nie bylby wspanialy i szlachetny.
                  > Jezeli jestes ojcem i w podobnej sytuacji to mnie zrozumiesz a
                  > jezeli nie to ja koncze temat.

                  I tu się trochę z tobą zgodzę - tyle że niestety tą sytuacje trzeba przemyśleć
                  przed rozwodem- może najlepiej w sytuacji gdy małżeństwo zaczyna się sypać.
                  Współczuje ci stary - dla mnie to senny koszmar że ktoś wychowuje mojego syna.
                  Na szczęście jesteśmy szczęśliwą parą i będę walczył o to by się nic nie spier...
                • mort_subite Re: Ania ma dwóch tatów 01.02.08, 09:39
                  tjbazuka napisał:

                  > (...) nie mam nic przeciwko nowemu
                  > partnerowi ale niech on sie trzyma z daleka od mojego dziecka jaki
                  > nie bylby wspanialy i szlachetny.

                  Jedyne sposoby, żeby ten drugi trzymał się z dala od Twojego
                  dziecka, to brak tego drugiego, czyli samotność Twojej byłej,
                  ewentualnie jej życie z dochodzacym facetem, takim, który - za
                  przeproszeniem - ją bzyknie, ubierze się i wróci do SWOJEGO domu
                  (być może do kochającej żonki i słodkich dzieciaczków). Większość
                  ludzi w pewnym wieku chce mieć rodzinę, oparcie w kimś, więc na
                  dłuższą metę żadna z powyższych opcji nie będzie możliwa do
                  utrzymania.
                  I cały czas nie wiem, jak mogłoby wyglądać to "trzymanie się z dala"
                  przez kogoś, z kim dziecko mieszka pod jednym dachem...
    • aankaa cały problem sprowadza się do tego 01.02.08, 00:06
      żeby stwórcy dziecka umieli rozejść się _z_klasą_
      dali mu szansę dorastania w nowej rodzinie i (bez podkładania świń)
      utrzymywania kontaktów z "out" rodzicem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka