Dodaj do ulubionych

babcine rady dot. karmienia

IP: *.gazownia.poznan.pl 08.05.09, 09:59
Dziewczyny i Pani Doktor
Czasami spotykam się z opiniami starszych pań (babć) zdziwionych, że
ich wnuki nie jedzą jeszcze różnych rzeczy. Przykład: babcia 10-
miesięczniaka zdziwiona, że dziecko nie je jeszcze chlebka,
ziemniaczków czy parówki a tylko słoiczki i słoiczki.
I teraz mam pytanie - czy im się pomyliło i pamiętają jak ich dzieci
jadły takie rzezczy ale tak naprawdę były starsze niż im się wydaje,
czy może rzeczywiście tak się kiedys karmiło dzieci? A jeśli tak, to
czy to naprawdę złe/stare metody czy może my się za bardzo "cackamy"
z naszymi dziećmi?
Pytała mama karmiąca słoiczkami :D
Obserwuj wątek
    • cocopella Re: babcine rady dot. karmienia 08.05.09, 10:07
      Dobry chlebek i ugotowany ziemniak? Dlaczego nie?! Parówka oczywiście
      odpada, bez dwóch zdań. Ale słoiczki non-stop to też nie najzdrowsze
      rozwiązanie - po długiej termicznej obróbce i ekspozycji na swiatło
      giną witaminy. Moja Mała (9 msc) dostaje ugotowane warzywa do rączki,
      surowe jabłko. Groszek i brukselkę wcina ze smakiem. Moze przy tym
      dotknąć nowych kształtów, chwycic drobne kawałki, pobawić się...
      Pozdrawiam!
      • Gość: guguta Re: babcine rady dot. karmienia IP: *.gazownia.poznan.pl 08.05.09, 10:19
        dodam tylko, że mój ma 6 miesięcy i dopiero zaczynamy przygodę z
        jedzonkiem dlatego tylko słoiczki + surowe jabłko
        • cafe_tee Re: babcine rady dot. karmienia 08.05.09, 11:35
          Babcie, ciocie, mamusie - już tak mają.
          Moja ciotka też się zdziwiła, że moje dziecko - ma wdrażane produkty po kolei i
          nie zna wielu smaków - bo ja jej Antoś miał 7 miesięcy, to już wymoczonego
          śledzika "memlał", kotlecika miekonego, mandaryneczkę , zupę z gara normalnie
          jadł itd
          A moja? słoiczki, jabłko skrobane, pół żółtka, kaszka manna...czasem sama
          jakiegoś króliczka z warzywami ugotuję.

          Ale najgorsze chyba jest jak zaczynają się opowieści - "moja to już ząbki miała,
          siadała, raczkowała itp"
    • wiki11110 Re: babcine rady dot. karmienia 08.05.09, 12:44
      Generalnie to jest tak, że nasze jedzenie jest doprawiane solą, pieprzem i
      innymi przyprawami, których dziecko póki co nie powinno znać. Parówki wogóle
      odpadają bo to jest potocznie mówiąc "pies z budą zmielony". Poza tym jak
      dziecko nie ma ząbków to jak ma gryźć. Moja ma 7 m-cy i dwa zęby. Dostała
      niedawno na wypróbowanie chrupka kukurydzianego. Była zachwycona. Kilka dni temu
      obierałam marchewkę na jej zupkę i dałam spory kawałek. Powbijała w nią dolne
      jedynki i miała kupę radochy. Moja teściowa dwa dni temu dała jej do rączki
      kajzerkę. Radości było co nie miara. Miętosiła ją, próbowała ugryźć, ssała i
      takie tam. Wczoraj jak jadłam obiad (mało solę ziemniaki) dałam jej troszkę na
      widelcu. Była zachwycona. Podsumowując: uważam, że dziecko musi poznać inne
      produkty niż te słoiczkowe jedzonko, ale trzeba to robić z głową i na wyczucie.
      Jeśli uważasz, że za wcześnie to olej te rady jeśli nie spróbuj, ale po troszku
      i od czasu do czasu. Zobaczysz ile radości da to dziecku a przy tym i Tobie.
      Powodzenia.
    • Gość: babcine rady Re: babcine rady dot. karmienia IP: *.chello.pl 10.05.09, 21:10
      > Czasami spotykam się z opiniami starszych pań (babć) zdziwionych, że
      > ich wnuki nie jedzą jeszcze różnych rzeczy. Przykład: babcia 10-
      > miesięczniaka zdziwiona, że dziecko nie je jeszcze chlebka,
      > ziemniaczków czy parówki

      Nie wiem, w jakim wieku jest babcia, jednak spodziewam się, że ma problemy z
      pamięcią oraz myśleniem. Cóż - starość nie radość.

      Co do chlebka to zgodnie z zaleceniami z czasów babci do końca 1 roku roku nie
      podawało się w ogóle glutenu (tutaj podejrzewam, że babcia może niepiśmienna,
      więc mogła nie wiedzieć). Dopiero zgodnie z nowymi trendami podaje się nieduże
      ilości glutenu.

      Ziemniaki - są w słoiczkach, można też gotować własne, jednak trzeba się
      postarać o dobre jakościowo (na pewno nie w supermarkecie). Parówki 20 lat temu
      i dzisiaj to dwie różne potrawy. Tamte były fatalnej jakości, te dzisiejsze nie
      mają w sobie ŻADNYCH wartościowych składników (trochę papki, wypełniacz, aromat
      parówek, tłuszcz, barwnik czyli trochę farby). Nie mówiąc o tym, że to trochę za
      wcześnie. Jak chcesz dawać parówki, to już kup tego indyka i ugotuj.

      Zarówno słoiczki jak i potrawy przygotowywane przez siebie mają swoje wady i
      zalety. Dla młodszych maluchów (na początku rozszerzania diety) lepiej
      sprawdzają się słoiczki. Mama zamiast stać godzinami nad kuchnią może bawić się
      z malcem - to dużo ważniejsze niż jakaś chora ambicja gotowania samemu. Im
      dziecko starsze (tak ok. 10 mies.) tym potrawy do gotowania dla malca są
      prostsze (chociażby ugotowanie ziemniaka, marchewki, pietruszki), mniej
      pracochłonne, więc warte przygotowania. Dziecko też coraz więcej może jeść
      rzeczy surowych a słoiczki wypierana są przez zwykłe żarcie.

      A wracając do tego, co się kiedyś robiło z dziećmi - jakie to ma znaczenie.
      Nawet jeśli wrzucało się na trzy zdrowaśki do pieca - to czy warto słuchać
      dzisiaj takich rad?
    • joanna.czerwinska Re: babcine rady dot. karmienia 12.05.09, 16:39
      Witam!
      Zalecenia żywieniowe dla niemowląt zmieniają się co jakiś czas. Kiedyś wyglądały
      zupełnie inaczej niż dziś. Różnice są nawet pomiędzy krajami. Zależy od wielu
      czynników. Uważam,że posiłki zawarte w słoiczkach bardzo ułatwiają życie Mamom i
      są wartościowe, ale to nie znaczy,że trzeba zrezygnowac zupełnie z podawania
      tradycyjnych pokarmów - ugotowanych warzyw, surowych owoców,czy też właśnie
      chlebka :o)
      Pozdrawiam
      Joanna Czerwińska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka