ancia2007
09.03.10, 23:55
Od kiedy po raz pierwszy zgrzeszyłam miesiąc temu , nie potrafię
porządnie wrócic na tor diety. Niby się jej trzymam, ale ciągle coś
naginam , naciągam, kuszę się na cos drobnego.
A juz przeszłam samą siebie w zeszłą sobotę - przyszli do nas
znajomi, przygotowalam przekąski dukanowe, żeby mnie nic innego nie
kusilo, ale postanowilam, ze nagrodzę się colą zero z odrobinką
whisky...
nie będę mówic na jakiej ilosci się skonczylo, bo nie chcę sobie
tego nawet przypominac ;) Jedyny powód do zadowolenia w tej sytuacji
to fakt, ze gdy po 24:00 towarzystwo zgłodniało porządnie i zamówiło
pizzę, nie tknęłam jej. Ale coż z tego, skoro "zapiłam" pokusę?...
W efekcie od miesiąca moja waga nie przekracza magicznego 86,2 - raz
jest mniej raz więcej...
tyle już osiągnęłam, 7 kg od 03.01 i co? 2 mce na marne?....
Od czwartku ruszam do pracy , może to mi ułatwi trzymanie się
diety....
ALe MUSZĘ! Do czerwca tak bardzo chciałabym ważyc o 10kg mniej...
wiem, ze jest szansa, ale muszę się mocno zmobilizowac...proszę o
kopniaka!