ringo0
06.09.10, 17:13
Kochane moje, zaczynałam z wagą 94,800. Dziś rano - 90.100. Ponad 4 kg. do tyłu. Przykro mi tylko, ze nie widac jeszcze za bardzo. No ale nic to.
Wkroczyłam w II fazę. Na śniadanko wrąbałam pół serka piątnicy z pomidorkiem i szyneczka z indyka, na obiad.... och..... to było piękne!!!! - usmażyłam na wodzie:) piers z kuraka pojedynczą i pół opakowania warzyw na petelnię z dołączonymi do warzyw przyprawami orientalnymi.
Ja sie nie najadłam, ja się NAŻARŁAM jak... nie powiem kto:). I powiem szczerze.... jestem lekko przerażona ta druga fazą. Nie dlatego, ze niedobra. Wręcz przeciwnie. Po prostyu nie wyobrażam sobie, jak moze schudnąć na takim obżarstwie. Boję sie, zę to, co schudłam, nadrobie szybciej niż mi sie wydaje. Boję sie nawet spojrzeć w steronę wagi. Zauważyłam, ze... wolę te dni proteinowe. bardzo dobrze sie na nich czuję. Dobrze, ze już jutro P:)))).
W każdym razie jestem wam wszystkim dozgonnie wdzięczna za zachęcenie do tej diety. To jest niesamowite.... Nie wiem, co powiedzieć... tylko mam wyrzuty po tym obżarstwie warzywnym dziś....