shiva772
24.09.10, 21:23
(Żeby było jasne: ja wiem jakie są zasady fazy III ale wiem, że nawet te 40 dni za 4 kilogramy nie zmieni mojego podejścia - te stracone 4 kilogramy to dla mnie skarb i cud, jakkolwiek głupio to zabrzmi)
Jestem w trzeciej fazie diety, wagę mam o kilogram większą niż zakładałam - nieważne. Ważne jest to, że teraz nie umiem wrócić na stary tor, trzecią fazę traktuję jak podstęp, nie umiem sie nawpieprzeć - jak Dukan przykazał dwa razy w tygodniu. Dziś po batoniku miałam wyrzuty sumienia. Ciągle się miarkuję, na czwartek czekam z utęsknieniem, ziemniaków i makaronów jem tyle, żeby odbębnić, ze były. Sera wogóle nie jem ale to dlatego, że nie lubię.
Piwa nie tykam (a do czasu rozpoczęcia diety piwo poprostu uwielbiałam). Nie umiem sie zmusić do jedzenia czegokolwiek, ot tak, wszystko rozważam. Biały chleb (nie jem go już 20 miesięcy z innych niż Dukan względów) jest dla mnie odrażający.
Dwie kromki chleba pełnoziarnistego dziennie i full zestaw warzyw + szynka wieprzowa zadowoliły wszystkie moje tęsknoty z fazy II.
Ze zgrozą patrzę teraz na moje koleżanki które dietują sie od lat. Ja byłam na diecie ścisłej 5 tygodni i moja psyche leży i kwiczy. W zasadzie to nie wiem jak sie z tej matni wyrwać, jak wrzucić na tzw. luz?