Dodaj do ulubionych

Psyche a dieta

24.09.10, 21:23
(Żeby było jasne: ja wiem jakie są zasady fazy III ale wiem, że nawet te 40 dni za 4 kilogramy nie zmieni mojego podejścia - te stracone 4 kilogramy to dla mnie skarb i cud, jakkolwiek głupio to zabrzmi)
Jestem w trzeciej fazie diety, wagę mam o kilogram większą niż zakładałam - nieważne. Ważne jest to, że teraz nie umiem wrócić na stary tor, trzecią fazę traktuję jak podstęp, nie umiem sie nawpieprzeć - jak Dukan przykazał dwa razy w tygodniu. Dziś po batoniku miałam wyrzuty sumienia. Ciągle się miarkuję, na czwartek czekam z utęsknieniem, ziemniaków i makaronów jem tyle, żeby odbębnić, ze były. Sera wogóle nie jem ale to dlatego, że nie lubię.
Piwa nie tykam (a do czasu rozpoczęcia diety piwo poprostu uwielbiałam). Nie umiem sie zmusić do jedzenia czegokolwiek, ot tak, wszystko rozważam. Biały chleb (nie jem go już 20 miesięcy z innych niż Dukan względów) jest dla mnie odrażający.
Dwie kromki chleba pełnoziarnistego dziennie i full zestaw warzyw + szynka wieprzowa zadowoliły wszystkie moje tęsknoty z fazy II.

Ze zgrozą patrzę teraz na moje koleżanki które dietują sie od lat. Ja byłam na diecie ścisłej 5 tygodni i moja psyche leży i kwiczy. W zasadzie to nie wiem jak sie z tej matni wyrwać, jak wrzucić na tzw. luz?
Obserwuj wątek
    • aga_piet Re: Psyche a dieta 24.09.10, 23:24
      A po co masz wrzucać na luz? Skoro jest Ci dobrze - jedz jak jesz.
      Przez miesiąc testowałam III fazę (z konieczności) i doskonale Cię rozumiem. Myślę, że część z nas jest jak alkoholicy - boimy się, że jak "złapiemy fazę" to popłyniemy. Obiecałam sobie kiedyś, że za pierwsze 10 kg kupię sobie Pawełka (takiego batonika). Ale po pierwszym 10 kg wcale mi się go aż tak bardzo nie chciało, więc uznałam że zjem go wtedy, gdy bardzo bardzo będzie mi się go chciało. No ten moment odwlekam już 6 miesiąc, a i druga 10 strzeliła. Weszłam na tą III fazę i tak jak Ty - moralniak po zjedzeniu kawałka sernika :)
      Chyba lepiej tak, niż iść na całość. Dla mnie III faza jest zupełnie ok. A nie robiłam uczt i nie jadłam ziemniaków.
      • shiva772 Re: Psyche a dieta 24.09.10, 23:28
        Nie jest dobrze ...Sama czuję, że muszę wyluzować a nie umiem. Ludzie, znajomi i rodzina patrzą na mnie jak na dzika - ciągle czegos odmawiam (a nie robię tego ostentacyjnie) więc - pytają - tego też nie spróbujesz, tego nie też nie możesz, nie przesadzaj z tą dietą, mówiłaś, że już nie jesteś na diecie (nie chce mi sie kżdemu tłumaczyć o co chodzi w Dukanie i co znaczy III etap).
        • ven.to Re: Psyche a dieta 25.09.10, 08:13
          aga_piet - to wcale nie jest dobre - III faza bez uczt i skrobi (chyba że zamiast ziemniaków jadłaś ryż lub makaron) Kiedyś przecież masz zamiar skończyc sietę. Tzn. musisz ją skończyc bo III faza, ograniczona to za mało żeby jeśc w ten sposób na zawsze.

          Shiva - ja mam takie rady dla Ciebie:
          - przelicz ile standardowo dziennie zjadasz kalorii (jeżeli zjadasz ich za mało, musisz zwiększyc ich dawkę bo zamiast na III jesteś na niskokalorycznej i to żadna stabilizacja)
          - może spróbuj iśc tropem ostatnio omawianego w wątku Lilki wychodzenia z kryzysu? Tzn. zacznij od ponownego wypisania dlaczego przytyłaś. Bardzo konkretnie naświetl to co spowodowało że przytyłaś. Unikając tego co to było - zachowasz ładną sylwetkę - to pewnik. Jeśli to było pociążowe - nie martw się; teraz nadwagę możesz zdobyc tylko w "ten" sposób. A jak po chorobowe to już do obgadania z kimś innym.
          - wybierz już teraz dla siebie pewny sposób odżywiania, gwarantujący Ci zachowanie dobrej sylwetki po skończeniu diety. Poczytaj ale nie o diecie tylko o zdrowym odżywianiu i zdrowych nawykach żywieniowych. Spróbuj oprzec się o nową piramidę żywienia. Bardzo dobrze ze nie patrzysz na biały chleb - on jest dla nas bezwartościowy. Ale źle ze patrzysz na niego ze wstrętem.
          - przestaw już teraz żywienie swojej rodziny na piramidę - nie chodzi o to żeby wyliczac tylko próbowac dostosowac proporcje pokramów. Umiesz gotowac bez tłuszczu, możesz zamiast oleju wprowadzic bardzo dla nas ważne oleje nienasycone, np. do sałatek. Zamiast prostych słodyczy możesz zrobic coś na bazie mussli, owoców, orzechów, odtłuszczonego kakao - po Dukanie też będziesz potrafiła wyczarowywac zdrowe słodkości.
          - Zaplanuj jakiś cotygodniowy ruch (o ile nie masz już tego w trybie życia) - nie więcej niż dwie godziny dziennie (a jak już masz o wiele więcej zajęc - określ taką ich częstotliwośc która jest dla Ciebie w pełni akceptowalna, bez wysiłku i niechęci. Wsłuchaj się w siebie).

          Racjonalnie wczytaj się we wszystko co sobie wypiszesz - zachowasz ładną sylwetkę jeżeli będziesz jadła z zachowaniem dobrych nawyków żywieniowych. Ich brak gubi. Ich przestrzeganie jest gwarantem zdrowia i sylwetki.
          Nie musisz liczyc kalorii i nie możesz ograniczac sobie ilości/jakości.
          Póki jesteś na III - sprawdź swoje ciało. Musisz dawac mu tyle ile potrzebuje. Problem sie zacznie jeżeli kończąc III (w ograniczeniu taka III to nie stabilizacja, Twój organizm nadal jest rozchwiany i myśli że dopiero zakończył reżim dietowy) nie będziesz mogła zwiększyc ilości i jakości spożywanych produktów. I nagle nastanie ten dzień (oby nie , tfutfu) że sobie odbijesz za wszelkie czasy. Jojo wisi nad głową (tfu tfu).
          Powoli dojdź do diety którą rzeczywiście mozna nazwac stabilizacją. I będzie dobrze.
          Martwi mnie tylko Twój wstręt do chleba. Zobacz jaką w sobie wypracowałaś ścianę, jak mocno się bronisz przed nie-dietowym jedzeniem. Zamień ją na "nie jadam białego chleba bo to śmieciowe, nie wartościowe jedzenie". Spróbuj tak o tym myślec. Jak nie będziesz czuc "wstrętu" tylko to będzie świadomy wybór produktów dobrych - twój lęk też się zmniejszy. On się syci takimi "wstrętami" - za mocne emocje w jednym małym aspekcie, podnoszą poziom negatywnych emocji w drugim.
          • shiva772 Re: Psyche a dieta 25.09.10, 20:20
            Ven.to, dzięki :) Wydrukowałam sobie to co napisałaś i mam zamiar analizować etapami. Dziś w czasie uczty zjadłam połowę ziemniaków i ... batonik czekaladowy. Nie miałam wyrzutów, ciągle sobie mówiłam - mam ucztę, jestem wolna, mogę to zjeść, powinnam to zjeść :)
          • ven.to errata! 26.09.10, 09:42
            zaplanuj ruch... nie więcej niż dwie godziny w tygodniu a nie dizennie. Chodzi o zaplanowanie czegoś co wmontuje Ci się na stałe w tygodniowy rytm i nie będzie Cię zniechecac. Jak będziesz miała ochotę - dodatkowo też sobie coś tam zrobisz.
            :)
            chyba na prawdę mózg mi się odcukrza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka