Dodaj do ulubionych

Coś się zmienia...? :)

23.08.11, 23:34
Co wygadują nasi dietetycy, wszyscy wiemy :) Białko, be, nerki, rak, bezpłodność ;P

Ostatnio poznałam młodego (20 lat) człowieka, który niedawno ukończył szkołę gastronomiczną. Miał zajęcia nie tylko dotyczące gotowania i przyrządzania różnych potraw, ale również sporo dotyczących dietetyki, odżywiania ogólnie. Układał diety dla ciężarnych, dzieci, dla osób otyłych o takie tam. No i ten młody człowiek twierdzi, że jak najbardziej uczono w tej szkole o właściwościach poszczególnych składników pokarmowych, choć o diecie Dukana nic nie było, to jednak zwracano im uwagę na znane nam właściwości białka i węglowodanów oraz tłuszczy. W diecie odchudzającej mieli wykorzystać sporo produktów białkowych, a ograniczać węglowodany. Nikt nie siał paniki, nikt nie nauczał, że białko zabija - jedynie wspomniano, że u osób z problemami nerkowymi z tym białkiem trzeba uważać. Ja wiem, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale... czyżby powoli szykowały się zmiany w stanie głoszonej u nas wiedzy...? :)
Obserwuj wątek
    • nomya Re: Coś się zmienia...? :) 24.08.11, 07:49
      madzioreck, dieta Dukana to samo zuo :D natomiast wszystko inne diety bazujące tak naprawdę na jego zasadach, lecz nie nazywane Dukanem to są cacy ;)
      • krzysztofsf Re: Coś się zmienia...? :) 24.08.11, 09:53
        Okolo 25 lat temu kolega mi opisal diete (nie znam jej pochodzenia) jaka co jakis czas stosowal, zeby zrzucic spora nadwage.
        Dieta "kurczakowa" :)
        Codziennie zjadal jako jedyny pokarm jednego kurczaka z rosolu obranego ze skory i podzielonego na sniadanie, obiad i kolacje. Do tego lykal multiwitaminy.
        Dwa tygodnie do miesiaca.

        Prekursor :)

        Poteznie pozniej, po kuracji, piwkowal oraz objadal sie , tak wiec ...............
    • paskudek1 madzoreck ja prywatnie 24.08.11, 12:46
      czy Ty jesteś ten madzioreck z Lobby? Bo nijak dojść nie mogę?
      • nomya Re: madzoreck ja prywatnie 24.08.11, 12:52
        Tak ;)
        • paskudek1 Re: madzoreck ja prywatnie 24.08.11, 13:24
          no proszę jak to człowiek wszędzie znajomych spotyka:)
          • madzioreck Re: madzoreck ja prywatnie 24.08.11, 20:55
            A co, odchudzać się będziesz? :)
            • paskudek1 Re: madzoreck ja prywatnie 24.08.11, 21:20
              a wiesz jak to jest: a chciałabym i boję się :) tzn chciałabym jak diabli schudnąć, ale boję się zacząć dietę. Ja z tych mniej wytrwałych jestem. Na razie badam grunt, czytam i analizuję czy nadaję się na te akcje. Poza tym ja się boję zmiany rozmiaru:) wiesz jakiego:) żebym nie musiała znowu wydawać kasy...
            • paskudek1 ps. 24.08.11, 21:28
              madzioreck a można do Ciebie jakiś namiar bezpośredni?:) ewentualnie napisz do mnie na gazetowy
      • madzioreck Re: madzoreck ja prywatnie 24.08.11, 20:54
        Tak, ten samiutki madzioreck ;)
    • matya Re: Coś się zmienia...? :) 24.08.11, 23:41
      dzis czytalam porady dietetyczne dla wspinaczy. kiedys sie wspinalam wiec trcohe znam nastroje w tym srodowisku. wspinacze w wielu przypadkach maja bzika na punkcie wagi (wiadomo ciezkie cialo trudniej oderwac od ziemi) ale tez musza byc silni. w dizs przeczytanym poradniku: duuuuzo bialka, spro blonnika, jak najmniej weglowodanow (a jesli juz to najlepiej po wysilku) ale zalecano tez nie uciekac od tluszczow
    • amused.to.death Re: Coś się zmienia...? :) 31.08.11, 15:59
      > acano im uwagę na znane nam właściwości białka i węglowodanów oraz tłuszczy. W
      > diecie odchudzającej mieli wykorzystać sporo produktów białkowych, a ograniczać
      > węglowodany. Nikt nie siał paniki, nikt nie nauczał, że białko zabija

      No bo białko nie zabija. Białko jest bardzo potrzebne.
      Zwłaszcza jak się ćwiczy - ja np. kupiłam sobie białkową odżywkę dla sportowców, bo czasami nie jestem w stanie zjeść normalnie tyle białka ile powinnam - zazwyczaj było to ok. 1,5g białka na kg masy ciała.
      Normalnie, powyżej 2g/kg nie jest polecane, poza jakimiś przypadkami sportowców, którzy wiedzą co robią i mają dokładnie opisaną dietę. Przy czym oczywiście ważne jest nie tylko ile białka, ale jakiej jakości i jak % wygląda to w stosunku do tłuszczów i węglowodanów.

      Zawsze mnie zastanawiało ile tak naprawdę białka je taki dukanowiec? Czy ktoś próbował to obliczyć?
      • madzioreck Re: Coś się zmienia...? :) 31.08.11, 23:14
        > Kiedyś pomyślałam, że jak mu powiedzialam, żeby zdjął pranie, a on tego nie zro
        > bił, to jak ja to zrobię, to będzie mu głupio. Chyba nie było.

        Zależy od dukanowca. Ponieważ statystycznie pan i jego pies mają po trzy nogi, ja bym się nie podjęła obliczania. Pewnie ten, który ciągnie na serkach i jogurtach, je go dużo mniej, niż dukanowiec mięsożerny.
        Policzyłam sobie natomiast kiedyś ilość białka w czasie jednego wypasionego dnia, gdzie było i mięso, i ryby, i nabiału nie za dużo, i jajko jakieś, wyszło mi ok. 2g na 1kg masy ciała. Natomiast zwykle jadłam mniej, niż tego dnia.
        • amused.to.death Re: Coś się zmienia...? :) 31.08.11, 23:21
          2g/kg jadłam w okresie kiedy intensywnie chodziłam na siłownie przy czym tego nie znosiłam.
          Najlepiej czuję się przy 1g/kg i wszystko co poza tym jest...ehmmm....
          Dlatego piję odżywkę o smaku obrzydliwego shake z McDonalds....

          Wracając jeszcze do szkodliwości czy nie szkodliwości białka. Jak czytam forum sportowe to wszyscy twierdzą, że białko jest bardzo ważne, ale nikt nie będzie tam zwolennikiem Dukana.
          Bo jeszcze trzeba jeść odpowiednie białko, z odpowiednią ilością tłuszczu (czyli nigdy serek 0%) i o odpowiedniej porze dnia, po/przed treningiem etc.

          Ah, na ten wątek trafiłam przypadkiem i się dopisałam.
          Na Dukanie nie jestem, natomiast, poza wakacjami w ramach odchudzania bardzo pilnuję odpowiedniego rozkładu białka/tłuszcze węglowodany.
          • madzioreck Re: Coś się zmienia...? :) 31.08.11, 23:23
            Ja nie pilnuję "odpowiedniego", bo "odpowiednie"to również najłatwiej przyswajalne.
            Ja natomiast czuję się super na białku, i teraz, po Dukanie, też jem go sporo. Węglowodanów pozaśniadaniowych unikam i na dobre mi to wychodzi...
            • amused.to.death Re: Coś się zmienia...? :) 01.09.11, 11:51
              > Ja nie pilnuję "odpowiedniego", bo "odpowiednie"to również najłatwiej przyswaja
              > lne.

              nie bardzo rozumiem?
              • krzysztofsf Re: Coś się zmienia...? :) 01.09.11, 12:14
                amused.to.death napisała:

                > > Ja nie pilnuję "odpowiedniego", bo "odpowiednie"to również najłatwiej prz
                > yswaja
                > > lne.
                >
                > nie bardzo rozumiem?

                Kolezanka nie chce rozwijac masy i przerabiac bialka pokarmowego na bicepsy i kaloryferek.
                • amused.to.death Re: Coś się zmienia...? :) 01.09.11, 15:24
                  Nie bardzo rozumiem: kobieta musi BARDZO ciężko pracować i mieć BARDZO odpowiednia dietę - wszystko to przez BARDZO długi czas, żeby jej się kaloryfer i bicepsy zrobiły.

                  Wiec mam nadzieję, że to jednak madzioreck mi wytłumaczy co miała na myśli:)
                  • madzioreck Re: Coś się zmienia...? :) 01.09.11, 19:32
                    Mam namyśli dokładnie to, co dr Dukan, kiedy opracowywał swoją dietę - a mianowicie, że dieta tzw. zbilansowana, jest jednocześnie najłatwiej przyswajalna dla organizmu. A mnie zależy na tym, żeby jeść tak, żeby mój organizm nieco się namachał przy uzyskiwaniu energii z tego, co jem. I w związku z tym wystarczy mi w tej chwili jedna porcja węglowodanów dziennie, czasem - wyjątkowo, jak się trafi - dwie. W ten sposób jest mi łatwo utrzymywać osiągniętą wagę, a i ja lepiej się czuję jedząc w ten sposób.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka