Dodaj do ulubionych

problem z dniem proteinowym (IV faza)

27.02.12, 21:55
od prawie 6 m-cy jestem na IV fazie. Dnia proteinowego przestrzegam obsesyjnie, żadnych odstępstw, przesunięć! Od kilku tygodni mam problem, coraz mniej mam ochoty na te proteinowe dni. J
ak zbliża się dzień proteinowy, to już dwa dni wcześniej planuję co zrobię, przygotowuję, a potem... zjadam owsiankę i serek wiejski - koniec, nie mam więcej ochoty na białko. Wszystko co przygotuję wcześniej traci swoją atrakcyjność ;( zostaje. I nie jestem głodna, te dwa produkty sycą. Przygotowany obiad i kolację zjadam dopiero następnego dnia z surówką, bądź warzywami w innej formie.
A to chyba nie na tym miał polegać dzień proteinowy w IV fazie?!
Przejdzie mi?
Wróżka.
Obserwuj wątek
    • ostryga11 Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 28.02.12, 09:11
      Mam dokładnie to samo! Na IV od czterech miesięcy. Bardzo staram się przestrzegać czwartku, ale od kilku tygodni myślę o nim ze strachem już w poniedziałek. Właściwie to go przeczekują tak jak Ty na owsiance i serku, marząc o warzywach. W zwykłe dni też nie bardzo mogę patrzeć na białko. Wagę trzymam, ale chyba dlatego , że jem więcej warzyw i mniej tłuszczy niż przed dietą, Białka mam wyraźny przesyt!
      • rotkaeppchen1 Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 28.02.12, 09:27
        Organizm wam mowi, czego nie potrzebuje, czego ma przesyt. Sluchajcie go - dobrze funkcjonujacy organizm, wysylajacy sygnaly, to najlepszy doradca.
        • ostryga11 Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 28.02.12, 10:59
          Pewnie jest w tym dużo racji, ale mój niestety wysyła sygnał, że pragnie słodyczy. Zastępuję je suszonymi owocami i orzechami, na razie daje się oszukać :-)
          • wrozka.remiza Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 28.02.12, 12:09
            czyli to taki etap.
            Na razie się nie martwię, bo waga stoi w miejscu, badania okresowe w normie.
            Wiecie, mnie dziwi, że potrawa przygotowana na dzień proteinowy w dniu przygotowywania jest super, dzień po dniu proteinowym też, tylko tego nieszczęsnego dnia białkowego odpada.

            przykład z ostatniej środy: zrobiłam sobie pysznego halibuta w ziołach, zamarynowałam we wtorek, wstawiłam do lodówki. W środę rano wrzuciłam do piekarnika i nastawiłam tak, żeby po powrocie do domu zjeść gorącą rybkę. I co? Zapach od progu niesamowity, ale... popatrzyłam na danie i stwierdziłam, że bez surówki nie przejdzie. W czwartek halibut z surówką jako obiado-kolacja sprawdził się w 100%.
            Mnie od białka nie odrzuciło, zjadam ile potrzebuję w różnej postaci i formie. Tylko ta środa nie do przebrnięcia.
            Wróżka.
            • ven.to Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 28.02.12, 20:13
              nie przestrzegam proteinowych czwartków i nigdy nie zamierzałam (chyba). Dla mnie to najmniej znaczący i zupełnie pozbawiony sensu punkt czwórkowych zasad.
              Ważne jak odżywiasz się na stałe a nie to że w jeden dzień jesz samo białko. A w Twoim przypadku - że się głodzisz. A może się mylę? Może to bardziej działa na psychikę, jak taki kij do samokontroli przez cały tydzień?
              Ciekawa jestem jak taka programowo jednodniowa głodówka wpływa na metabolizm?
              Jakby co to moi dziadkowie zawsze pościli w piątek i nic im się złego nie działo ;)

              Wróżka.remiza - masz zamiar trzymac dzień proteinowy do końca życia? Jako taki "pas bezpieczeństwa"?
              Fajnie że Ci się tak ładnie waga trzyma.
              pozdrawiam
              • wrozka.remiza Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 28.02.12, 20:31
                Ven.to, ja panicznie, wręcz obsesyjnie boję się efektu jojo.
                Na początku diety obiecałam sobie, że to moja pierwsza i ostatnia dieta w życiu. Zrobię wszystko, żeby utrzymać wagę i dobre samopoczucie :) A rygorystyczne przestrzeganie zasad od początku diety daje mi psychiczny spokój i poczucie bezpieczeństwa. Nigdy nie sadziłam, że nadmiar kilogramów tak bardzo obniży moją samoocenę, ale jednak, przytyłam 20 kilo i moje samopoczucie i samoocena drastycznie spadły. Życie zweryfikowało założenia.

                Głodówka? Czy ja wiem, ja zupełnie nie czują głodu tego dnia. Na metabolizm pewnie nie bardzo wpływa w moim przypadku, bo przy regularnych migrenach, takie dni zdarzają mi się od ponad 15 lat i mam wrażenie, że organizm to ogarnia. Od początku diety ilość ataków w miesiącu się zmniejszyła, więc dni "głodówkowe" wychodzą na zero :-) Tak myslę.
                Pozdrawiam,
                Wróżka.
    • madzioreck Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 29.02.12, 22:33
      Wróżko, nie wiem, co i poradzić, bo podejrzewa, że większość z nas, jak nie wszystkie, dopada niechęć do białka. Jak się musi, to i czekolada może zbrzydnąć, taka prawda.
      Inna sprawa, że ja osobiście nie widzę sensu w stosowaniu tego dnia. Uważam, że dietę da się ustawić tak, żeby trzymać wagę jedząc rozsądnie na co dzień + jakiś wyskok raz na jakiś czas, a jeśli z kolei pozwalamy sobie na co dzień, to i proteinowy dzień nas nie uratuje.
      Rozumiem jednak, że to dla Ciebie psychologiczny bacik dla wewnętrznego poczucia kontroli - ja też mam takie swoje różne, których się trzymam. Może więc spróbuj po prostu robić PW zamiast P? Czyli bez dzień beztłuszczowy i bezwęglowy, a jednocześnie wciąż dukanowy. Dozwolone warzywa nie tuczą ani nie blokują chudnięcia, więc i na dzień się nadają. Myślę, że to będzie dużo lepsze wyjście, jeśli pojesz białka z warzywami z apetytem, niż cały dzień na jogurcie czy serku, bo wtedy ten dzień traci sens i robisz sobie w sumie gorzej, niż gdybyś nie robiła go wcale :) I jeszcze jedno - jeśli mówisz, że w dzień czy dwa przed, przygotowując sobie coś białkowego, masz na to ochotę - to wcinaj, białko to białko ;)
      • robak.rawback Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 03.03.12, 13:18
        chyba dukan powiedzial ze ten dzien bialkowy ma do pionu stawiac i psychicznie powstrzymywac. jak ktos ma lepszy i wyprobowany sposob zeby sie do pionu stawiac to nie ma sensu sie katowac. a jecie miesko w ten dzien? ja przestalam sie przejmowac i dodaje dodatki smakowe te w proszku - mieszanki ziol etc. bo inaczej nie da sie tego zjesc.
        albo kupuje od razu takie przygotowane - piersi z kurczaka zamarynowane w pomidorach i bazylii - swieze skladniki - bez sosu - ale tylko ten smak jest dodany. to wtedy nawet samo sie dobrze je. albo kupic kurczaka z rozna?
        tez mnie odrzuca od samego stricte proteinowego dnia.
        • wrozka.remiza Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 04.03.12, 10:39
          nigdy nie jadłam niedoprawionego mięsa, soli prawie nie używam.
          Nauczyłam doprawiać się ryby, kurczaka i wołowinę ziołami (najczęściej świeżymi, ale zdarza się też z torebki).

          Au mnie w dniu proteinowym chyba tylko mentalnie odrzuca od białka.
          Nic nie będę zmieniać do świąt, a potem zobaczę i zastanowię się co z tym zrobić.
          • pietnacha40 Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 05.03.12, 00:06
            mnie nie minęła :D robię czasem,w porywach ,a pilnuję się na bieżąco . Jak zjem za dużo , to robię sobie kilka grzecznych dni .Nie tyje się od jednej imprezy .Tyje się od codziennych grzeszków . Małych,niesycących ,cichutkich grzeszków zwanych "tylko jeden" i "okazja" . Malutkich batoników , cukiereczków ,ciasteczek do kawy ,urodzinowych poczęstunków w pracy .
            • dolmadakia Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 06.03.12, 16:35
              To i ja się wypowiem jako dukanowa weteranka:-)
              Zgadzam się z pietnachą,że nie przytyjesz od jednego "obżartego" dnia,tylko od codziennego malego grzeszenia.Niestety,chcąc utrzymać wagę trzeba się wyrzec pieczywa,słodyczy,frytek,piwka etc.To nie znaczy,że czasem nie mozna sobie pozwolić.
              A co do dni proteinowych to ja już niemal dwa lata temu osiągnęłam moja wagę wymarzoną /straciłam 9 -10 kg/ i chyba tylko udały mi się 2-3 dni proteinowe.Ale się pilnuję i nic mi nie wróciło.Czasem sobie pozwalam na więcej,ale waga waha się od niemal dwóch lat w obrębie 1 kg.Te dni proteinowe jakoś mi nie wychodziły-ciągle przyplątywały się jakiś warzywa i w efekcie to były dni PW .I tak już zostało.
              • wrozka.remiza Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 06.03.12, 17:37
                Trochę myślałam, myślałam i wymyśliłam.
                1. boję się jojo i dlatego dzień proteinowy jest dla mnie ważny ze względów psychologicznych. Zwyczajnie czuję się lepiej jak wiem, że przestrzegam dnia proteinowego. Choć w moim przypadku "przestrzegam".
                2. nie przytyłam od obżarstwa tłustym, słodkim, przetworzonym itp. przytyłam od sterydów, więc kłopotów z trzymaniem siebie w ryzach raczej mieć nie powinnam, a jednak... (patrz 1)
                3. tak jak pisałam, czekam do świąt, jak nic się nie zmieni, to wtedy poważnie zastanowię się co z tym zrobić. Może rzeczywiście zrobię sobie takie bardziej rygorystyczne PW?!
                • madzioreck Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 06.03.12, 19:03
                  > 2. nie przytyłam od obżarstwa tłustym, słodkim, przetworzonym itp. przytyłam od
                  > sterydów, więc kłopotów z trzymaniem siebie w ryzach raczej mieć nie powinnam,
                  > a jednak...

                  Od czego by nie przytył, organizm dąży do swojej najwyższej wagi, niestety. Jeśli nie przytyłaś od żarcia, jesteś o krok przed nami :)

                  > 3. tak jak pisałam, czekam do świąt, jak nic się nie zmieni, to wtedy poważnie
                  > zastanowię się co z tym zrobić. Może rzeczywiście zrobię sobie takie bardziej r
                  > ygorystyczne PW?!

                  o będzie jak najbardziej OK, jeśli tylko pozwoli Ci to jeść z apetytem. Ten dzień ma też trochę rozhulać spalanie, a nie uśpić, więc jeść trzeba :)
                  • wrozka.remiza Re: problem z dniem proteinowym (IV faza) 06.03.12, 19:34
                    > Od czego by nie przytył, organizm dąży do swojej najwyższej wagi, niestety. Jeś
                    > li nie przytyłaś od żarcia, jesteś o krok przed nami :)

                    dlatego piszę, że dośc łatwo trzymam się w ryzach(!), a nie że bez problemów utrzymam wagę, bo to niestety tak łatwo nie jest :) a może powinno być :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka