Dodaj do ulubionych

bylam dzis u dietetyka

20.05.03, 15:25
Postanowilam sprawe mojego odchudzania oddac w rece profesjonalisty. Mam dosc
wiecznie wzdetego z glodu brzucha i wieczornego rzucania się na jedzenie.
Szkoda mi kasy na specyfiki z apteki. Dietetyk to chyba lepsza inwestycja...
Do zrzucenia maja 10 kg... Pierwsze spotkanie to wywiad. Zobaczymy co będzie
dalej...Trzymajcie kciuki.

Obserwuj wątek
    • fumcia Re: bylam dzis u dietetyka 20.05.03, 21:48
      ...iii...i co bylo? bylas prywatnie? ile kosztuje taka wizyta i co sie tam
      dzieje?
      • vena111 Re: bylam dzis u dietetyka 20.05.03, 23:35
        tak tak ja tez jestem ciekawa, prosze o wszystkim na bieżaco relacjonowac

        jestesmy z Toba
        • splenda guzik ci pomoze 21.05.03, 02:54
          jezeli to wyznawca oslawionej piramidy zywienia. Nawet jakzastosuje prawidlowa
          diete (Aaaa, zapytasz, a co to jest prawidlowa dieta? Otoz powiem ci,:
          prawidlowa dieta to dieta niskoweglowodanowa. Kropka. A do tego dodaj sobie
          tluszcze. Tluszcze?! A tak, tluszcze. Doczytaj na www.optymalni.pl

          Ale nawet jak zastosujesz te wskazowki (po zapalceniu dietetyka, oczywiscie) to
          i tak rezultat bedzie polowiczny. A jak uzyskac pelny rezultat???

          Spocic sie na cwiczeniach. Ja stracilem 10 kilo wagi w ciagu miesiaca stosujac
          intensywne cwiczenia. Rezultaty straty wagi i poprawy wszystkiego co mi sie
          nawet nie marzylo sa trwale. Waga sie utrzymuje, czasem pozwalam sobie na
          pizze. ALe mam wyglad, ale mam wage, a jak ja sie czuje. I jem nawet chleb z
          maslem... Acha!

          I jablko, i namam. Dwa owoce dziennie, tluszcz, jajka. Zadnego mleka i soku
          pomaranczowego (z kartonu).
          A smietana PELNOTLUSTA, A SER PELNOTLUSTY. Pani doktor jak to czyta to mysli ze
          ja lada chwial padne. Pani doktor, z szcunkiem osmielam sie powiedziec ze takie
          odzywianie jak powyzej i intensywne cwiczenia daly mi nowe zycie. Szkoda
          pieniedzy na dietetyka, sorry, kup sobie jajek i boczku.
      • easy123 Re: bylam dzis u dietetyka 21.05.03, 05:00
        Dietetyk zaleci oczywiscie liczenie kalorii a nie jakies szalencze diety optymalne.
    • omatkoboska Re: bylam dzis u dietetyka 21.05.03, 09:32
      No wiec już mowie: pierwsze spotkanie to wywiad: o zdrowie, wcześniejsze
      doświadczenia z odchudzaniem, skłonności rodzinne, nawyki żywieniowe, styl
      życia, i bardzo szczegółowo o to, co lubię jeść, a czego nie. Pisze oczywiście
      w dużym skrócie. No i niestety trzeba było stanąć na wagę. Pani była tak mila,
      ze to, co tam zobaczyła zachowała dla siebie ;-) powiedziala,tylko ile powinnam
      schudnąć. Wiadomo, ze po pierwszym spotkaniu nie można oczekiwać cudów.
      Współpraca polega na tym, ze spotykamy się regularnie (jest to jakieś
      zobowiązanie wobec lekarza i siebie). Ona przygotowuje mi jadłospis na
      podstawie tych produktów, które LUBIE i dostosowany do mojego trybu życia. Po
      to, żeby schudnąć skutecznie i w miarę bezboleśnie. Mówiła o 0,5-1 kg na
      tydzień. Na początek (przed kolejnym spotkaniem) mam przez kilka dni notować
      to, co zjadam i o której godzinie. Co ciekawe, sama świadomość tego, ze trzeba
      zapisać to, co się zjada i potem przedstawić to lekarzowi, sprawia, ze jakoś
      bardziej odpowiedzialnie przygotowuje sobie to jedzenie (nie jem w biegu byle
      czego).
      Zgadzam się ze splenda, ze dieta to sukces połowiczny. Ważny jest tez ruch i to
      tez uskuteczniam (fitness club i rower). Ale boczku sobie nie kupię i śmietany
      tłustej tez nie, bo zwyczajnie tego nie lubię ;-)))
      A.. i jeszcze cena. Obliczyłam sobie, ze miesięcznie wydam na dietetyka ok. 90
      zł. ;-/
      To dopiero początek... a jako ze moja silna wola jest dość słaba, trzymajcie
      kciuki podwójnie mocno, a ja wam będę wszystko relacjonować. Następne spotkanie
      za tydzień ;-)
      • splenda Re: bylam dzis u dietetyka 22.05.03, 06:40
        fajnie piszesz o tej wizycie. Koniecznie nas poinforuj na bierzaco o
        rezultatach. Szczegolnie jak za piec dni ogarnie cie szalenczy glod tak ok 10
        wieczorem. Nie jestem zlosliwy, ale uwazam ze jestes narazona na gigantyczne jo-
        jo.

        Szkoda ze nie lubisz boczku i jajek ale cieszy mnie to bo zostaje dla mnie
        wiecej.

        Rower to niewiele, najpierw rozetrzesz sobie hemoroidy a potem beda ci wylazily
        wlosy z etoli. Na koniec wyladujesz na forum Sluzba Zdrowia z problem kolana.
        Rower konstrukcji jaka jest popularna jest pewnym rodzajem pregierza
        sredniwiecznego.
        Czy ty wiesz co to znaczy cwiczyc intensywnie?? To nie jakies tam aerobikowanie
        ale zap..l przez godzine dziennie ze mozesz po treningu wykrecac wszystko razem
        z wlosami. Cztery razy w tygodniu. No ale zawsze pozostaje dieta kopenhaska,
        tajne mikstury odchudzajace, Weight Watchers czyli straznicy grubasow itd.
        Najlepsza z tego wszystkiego to dieta kopenhaska bo pozwala na emigracje do
        Danii zeby moglo nas pokazywac za pieniadze ze jednak przezylismy. No i nie
        zapomnij slodzic splenda.
        • omatkoboska Re: bylam dzis u dietetyka 22.05.03, 12:58
          Dzięki za słowa „zachęty”. Zastanawia mnie tylko, czy Twoim zasadniczym celem
          jest zdyskredytowanie i poddanie w wątpliwość sensu pracy dietetyków? Nie ma
          sprawy, o rezultatach mogę informować, na razie jednak ich nie ma, bo być nie
          może. Jedynie obserwuje to, co zjadam i zapisuje. Może bardziej rozważnie i
          świadomie komponuje sobie posiłki.

          Przede wszystkim jednak chyba mnie nie zrozumiałeś: nie poszłam do dietetyka po
          to, żeby zaproponował mi cyt „dieta kopenhaska, tajne mikstury odchudzające,
          Weight Watchers czyli strażnicy grubasów itd.”. Dietetyk ma opracować dla mnie
          indywidualny jadłospis, który pozwoli mi schudnąć, niekoniecznie 10 kg w jeden
          miesiąc, ale schudnąć skutecznie, tzn. bez efektu jojo, z założeniem, ze na
          pewno nie będę chodziła głodna, tj. takze bez szaleńczego głodu wieczorem. Mam
          znajomych , którzy odchudzali się w ten sposób (z dietetykiem) i naprawdę jest
          to możliwe (np. 16 kg w 5 miesięcy – skutecznie i bez szkody dla zdrowia) .
          Będzie to wymagało pewnych rewolucyjnych zmian w moim życiu, np. już wiem, ze
          musze zacząć jeść śniadania, czego do tej pory nie robiłam. Poza tym z lekarzem
          można podzielić się ze swoimi wątpliwościami, zadawać pytania itd. I to tez
          jest ważne, przynajmniej dla mnie.

          Teraz sprawa sportu. Uważam, ze wszelka przesada w „zap...” (jak piszesz) jest
          tak samo niewskazana jak zbyt intensywna jazda na rowerze czy fitness. Każdy
          organizm ma jakis limit swoich możliwości. Wierz mi, ze to nie jest „jakieś tam
          aerobikowanie”, a po godzinie tez mogę wykręcać koszulkę.

          Pozdrawiam


          • zizzzy Re: bylam dzis u dietetyka 22.05.03, 17:43
            nie przejmuj sie ten splendor tak wszystkich sie czepia, a do Ciebie napisal i
            tak wyjatkowo delikatnie. Proponuje watek Schudlam 20 kg z 80... Ja PRZEZ TEN
            CALY CZAS WSPOLNEGO ODCHUDZANIA Z DZIEWCZYNAMI spozbylam sie 16 kg w ok. 3
            miesiace. Pozdraiwam
            • easy123 Re: bylam dzis u dietetyka 22.05.03, 19:28
              zizzzy napisała:

              > nie przejmuj sie ten splendor tak wszystkich sie czepia, a do Ciebie napisal i
              > tak wyjatkowo delikatnie. Proponuje watek Schudlam 20 kg z 80... Ja PRZEZ TEN
              > CALY CZAS WSPOLNEGO ODCHUDZANIA Z DZIEWCZYNAMI spozbylam sie 16 kg w ok. 3
              > miesiace. Pozdraiwam

              Splenda moglby byc troche delikatniejszy, ale to chlop, bokser i zgorzknialy facet po burzliwym rozwodzie. Ma swoje powody by byc zgryzliwym.
              Pomijajac forme tego co pisze, ktora jest nie do przyjecia, ma on troche racji.
              Mianowicie,
              1. tluszcz nie jest az tak zly jak kiedys uwazano i nie ma nic zlego w uzyskiwaniu az 40% kalorii z tluszczu. Ale badania sugeruja, ze najlepszy jest tluszcz roslinny w tym olej z oliwek i inne oleje. Zrodlem tluszczu moga tez byc orzechy. Dieta optymalna opiera sie na tluszczach zwierzecych, ktore sa w swietle wszelkich mozliwych badan zle, z wyjatkiem badan Kwasniewskiego.
              2. redukcja weglowodanow w diecie zwlaszcza biala maka i jej przetwory oraz ziemniaki i wszelki slodycze jest bardzo pozadana.
              3. jazda na rowerze to rzeczywiscie na ogol maly wysilek fizyczny - prawie jak spacer. Jogging albo bieznia na silowni sa zdecydowanie lepsze bo spalisz duzo wiecej kalorii i ponadto przyspieszysz metabolizm.
              Ale dietetyk jest w stanie zapobiec efektowi jo-jo.

              Pozdr.
          • kaia Re: bylam dzis u dietetyka 26.05.03, 13:38
            czy mozesz zdradzic mi gdzie w Warszawie jest taki dietetyk?:)
            pozdrawiam
            kaia
            • essai Re: bylam dzis u dietetyka 31.05.03, 18:14
              Popieram odchudzanie pod kontrola dietetyka. Sama ciagle stosuje diety
              wlasnego pomysłu. A efekty? Szkoda o tym pisac. Myslę, ze tylko stala kontrola
              osoby, ktora ma doswiadczenie w dziedzinie dietetyki, cos zmieni. Szkoda, ze
              dochodze do takich wnioskow po tylu bezskutecznych probach schudniecia.
              Trzymam za Ciebie kciuki.

              Za kaia, ponawiam prosbe
              kaia napisała:

              > czy mozesz zdradzic mi gdzie w Warszawie jest taki dietetyk?:)
              > pozdrawiam
              > kaia

              Powodzenia
              essai
              • omatkoboska Re: bylam dzis u dietetyka 02.06.03, 10:52
                Zaraz zaraz a kto powiedzial, ze w Warszawie?
                Poza tym wzielam pierwszego lepszego, byle blisko i po drodze. Pozdrawiam
              • makotka Re: bylam dzis u dietetyka 11.02.04, 03:00
                essai napisała:

                > Za kaia, ponawiam prosbe
                > kaia napisała:
                >
                > > czy mozesz zdradzic mi gdzie w Warszawie jest taki dietetyk?:)
                > > pozdrawiam
                > > kaia

                Ja byłam u dietetyka na Tarchominie na ul Myśliborskiej - też mam ułożoną
                indywidualną dietę i aż się zdziwiłam jak to dostałam bo naprawdę wszystko mi
                smakuje, a jednocześnie ma tylko 1200 kalorii. I nie chodze głodna :)
                Tam się trzeba umawiać przez telefon albo przez internet więc najlepiej wejdź
                na ich stronę - www.twojadieta.pl
    • omatkoboska Re: bylam dzis u dietetyka 28.05.03, 10:58
      Moja dieta zaczęła się na dobre... Hmmm... trzeba podejść do tego racjonalnie
      i poważnie. Wcześniejsze wstawanie i przygotowywanie i jedzenie śniadania
      (czego nigdy nie robiłam), a na dodatek obiadu do pracy.... Dosyć to uciążliwe,
      ale będę musiała się przyzwyczaić. Pani skrzywiła się na widok listy posiłków
      zjedzonych przeze mnie przez ten tydzień , a właściwie na ich nieregularność.
      Więc pilnowanie stałych godzin posiłków. Posiłki wprawdzie urozmaicone i
      składające się z produktów przeze mnie lubianych, ale ich objętość jest hmm
      dość zaskakująca. Żadnych specyfików z apteki ani nawet herbaty ziołowej
      Figura... No, ale to jest dola wszystkich odchudzających się. Wilczy głód
      jeszcze mnie nie dopadł... w zasadzie dziwne, ale głodna nie jestem. Widocznie
      to, co zjadam zaspokaja potrzeby organizmu a reszta to chyba jednak zwykły
      apetyt i łakomstwo. Ale to dopiero początek i mam dużo dobrej woli, zobaczymy
      jak będzie dalej. Dzięki chromowi nie mam wcale ochoty na słodkie i to jest też
      duży plus. W ogóle zmiana nastawienia z „żyć, aby jeść” na „jeść, aby żyć” jest
      bardzo wskazana. I nie działać „przeciwko” swojemu ciału tylko myśleć, że to,
      co się robi, robi się z nim i dla niego.... Takie mnie naszły refleksje.. Za 2
      tygodnie czeka mnie kolejne ważenie...

    • omatkoboska Re: bylam dzis u dietetyka 29.05.03, 17:52
      hydrogen napisał:

      Skoro człowiek posiada możliwość odczuwania
      > czegoś takiego jak głód to chyba właśnie po to, żeby wiedzieć co, kiedy i ile
      > powinien jeść.
      > Inna sprawa, że większość ludzi ma ten mechanizm kompletnie rozregulowany,
      > szczególnie jeśli chodzi o to CO należy jeść...
      > Pozdrawiam
      >

      Zgadzam sie w czesci. Czlowiek posiada cos takiego jak głod. Niestety nie
      wszyscy potrafia odroznic prawdziwy glod od apetytu czy chocby ochoty na
      jedzenie. Do tej pory bylo tak: czuje, ze powinnam cos zjesc - buch jogurt -
      glod czy apetyt? Na razie jem o okreslonyc porach (to sa oczywiscie okolo 2
      godzinne przedzialy) i glodna nie jestem. Po prostu raczej nie mysle o
      jedzeniu, bo moj organizm jest "zapokojony" i o nic sie nie dopomina. To chyba
      duza zaleta.
      • ashoka Re: bylam dzis u dietetyka 29.05.03, 19:30
        Hej! Mam prosbę: czy moglabyś napisać ile dziennie jesz kalorii i opisać
        przykładowy jadłospis? Proooszę... Byłabym bardzo wdzięczna! Ps. Sama mam
        ochotę na takową wizytę u dietetyka:)
        • omatkoboska Re: bylam dzis u dietetyka 30.05.03, 10:02
          Nie wiem dokładnie ile kalorii jest tera moim dziennym menu, podejrzewam ze ok.
          max 1200. Nie wiem, bo nigdy nie lubiłam liczenia kalorii bo odbierało mi to
          zawsze przyjemność jedzenia. Wole, żeby ktoś to robił za mnie. Co mogę jeść –
          codziennie mięso (kurczak ryba), kasza, ryz (nie wiedziałam, ze ciemny ryz
          smakuje dużo lepiej niż biały), bardzo dużo warzyw, nabiał, ciemne i chrupkie
          pieczywo. Koniecznie raz dzienne ciepły posiłek.. Żadnych soków owocowych.
          Wybacz, ale nie będę podawała tu konkretnych zestawów. Jeśli masz jakieś
          pytanie, napisz do mnie na maila. W każdym razie do wizyty u dietetyka gorąco
          zachęcam. Najważniejsze, że nie trzeba się martwić, że czegoś w diecie
          zabraknie, czegoś będzie za dużo itp. No i ta motywacja, ze musisz komuś potem
          zdać relacje ;-)))
          • splenda no i wyszlo na to ze sie czepiam... 02.06.03, 06:37
            czyli ze trzeba bylo pojsc do dietetyka zeby powiedzial: czarny chleb, kura i
            przynajmniej jeden cieply posilek dziennie... Ty matko boska naturalnie to
            wiedzialas (z tonu twojej wypowiedzi wyraznie wynika ze jestes co do tego
            dietetyka rozczarowana, no ale po A mowi sie Beeeee.

            Ja pozwalam sobie zacytowac powyzszy cytat easy123 bo kazdy udal ze go nie bylo:

            1. tluszcz nie jest az tak zly jak kiedys uwazano i nie ma nic zlego w
            uzyskiwaniu az 40% kalorii z tluszczu. Ale badania
            sugeruja, ze najlepszy jest tluszcz roslinny w tym olej z oliwek i inne oleje.
            Zrodlem tluszczu moga tez byc orzechy. Dieta
            optymalna opiera sie na tluszczach zwierzecych, ktore sa w swietle wszelkich
            mozliwych badan zle, z wyjatkiem badan
            Kwasniewskiego.
            2. redukcja weglowodanow w diecie zwlaszcza biala maka i jej przetwory oraz
            ziemniaki i wszelki slodycze jest bardzo pozadana.
            3. jazda na rowerze to rzeczywiscie na ogol maly wysilek fizyczny - prawie jak
            spacer. Jogging albo bieznia na silowni sa
            zdecydowanie lepsze bo spalisz duzo wiecej kalorii i ponadto przyspieszysz
            metabolizm.
            Ale dietetyk jest w stanie zapobiec efektowi jo-jo."

            Wlasciwie to taka diete powinien ci podac twoj dietetyk gdyby nie byl do tylu.

            Acha, a rozwod byl jak w cyrku!

            • omatkoboska Re: no i wyszlo na to ze sie czepiam... 02.06.03, 10:47
              splenda napisał:

              > czyli ze trzeba bylo pojsc do dietetyka zeby powiedzial: czarny chleb, kura i
              > przynajmniej jeden cieply posilek dziennie... Ty matko boska naturalnie to
              > wiedzialas (z tonu twojej wypowiedzi wyraznie wynika ze jestes co do tego
              > dietetyka rozczarowana, no ale po A mowi sie Beeeee.
              >

              Słuchaj, nie wmawiaj mi rzeczy, których nie napisałam. W żadnym wypadku nie
              jestem rozczarowana co do dietetyka. Z tonu mojej wypowiedzi moze wynikac
              jedynie, ze jestem "rozczarowana" co do posilkow, ale to chyba normalne jesli
              sie przechodzi ze slodkich drozdzowek na ciemny chleb. Musze ci powiedziec, ze
              po tygodniu diety czuje, ze jest mnie mniej. I wcale nie chodze glodna i wcale,
              jak mi wrozyles, nie uskuteczniam napadow na lodowke wieczorami.
              Poza tym chyna kazdy rozsadny czlowiek wie jak nalezy sie zdrowo odzywiac,
              gorzej z praktyka. Co jesc, ile roznych skladnikow dziennie, kiedy? Te durna
              kopenhaskie i inne diety z proszku, czy to jest wlasciwe odzywianie? Ci ktorzy
              to stosuja chyba tez zdaja sobie sprawe, ze to nie jest ok dla organizmu na
              dluzsza mete i to lekcewaza. Nie zaluje, ze korzystam z pomocy dieketyka, bo
              nie musze sie o nic martwic i widze, ze dieta dziala.
              • splenda czytajac ciebie czyli wmawiajac 02.06.03, 14:36
                w Zyda chorobe (ja tego powiedzenia nie wymyslilem) widac ze usilujesz zrobic
                cos pozytywnego dla siebie. 'Nauczylas sie' juz ze ze czarny chleb lepszy od
                drozdzowek. To dobrze. Teraz pora na nastepna nauke czyli co dalej bo jak
                zauwazylas kopenhaska straznicy grubasow i temu podobni nie sa odpowiedzia.
                Wscieklego glodu na razie nie masz z czego sie bardzo ciesze razem z toba ale
                wiem ze za kilka dni, najdalej za trzy tygodnie przyjdzie i czas na to.
                Przeczytaj wypowiedz easy123; to sa naprawde bardzo mocne stwierdzenia i
                rezultaty powaznych studiow w temacie. Ja nie zartuje. Uczymy sie wszyscy i
                caly czas. Kazdemu z nas wydaje sie ze znalazl zloty srodek. Ale czesto robimy
                blad mimo ze reszta jest na dobrym tropie. Ja np. nie bylem pewny co do
                tluszczow zwierzecych. Od dzis wlasnie to zmienilem: roslinne. Ale co ciekawe
                ze easy123 potwierdzil moje przekonanie co do 40% tluszczu w diecie (do 40%...).

                Napisz jak idzie dalej moze i od ciebie podlapie jakis szczegol.

                Podoba mi sie ze optymalni maja BTW obliczonyna indywidualna wage. Na razie mam
                rezultaty i jestem z nich zdowolony. Waga sie trzyma, poziom energii duzy. ALe
                dietetyk tradycyjny dostalby zawalu gdyby zobaczyl moje sniadanie (jajka)...

                Moja rodzina ktora mnie wlasnie odwiedza je tradycyjne platki, tluszcz jest
                niezdrowy, jajka sa smiertelne bo holesterol. A wiec 'mlisio' i platki...

                Ja nawet nie mge zdania powiedziec zeby nie usyszec tyrady o samobojstwie a co
                dopiero dyskusja na forum z obcymi (virtualnymi) ludzmi.
                • omatkoboska do splendy 02.06.03, 14:46
                  Czy możesz opisać, jak wygląda Twój przeciętny dzienny jadłospis? Np. co
                  zjadłeś wczoraj (niedziela, więcej czasu itd.). Spokojnie, obiektywnie i bez
                  zbędnych komentarzy.
          • splenda easy123 02.06.03, 06:42
            tak mi sie ten cytat easy123 spodobal ze pozwalam sobie powtorzyc jeszcze raz:
            1. tluszcz nie jest az tak zly jak kiedys uwazano i nie ma nic zlego w
            uzyskiwaniu az 40% kalorii z tluszczu. Ale badania
            sugeruja, ze najlepszy jest tluszcz roslinny w tym olej z oliwek i inne oleje.
            Zrodlem tluszczu moga tez byc orzechy. Dieta
            optymalna opiera sie na tluszczach zwierzecych, ktore sa w swietle wszelkich
            mozliwych badan zle, z wyjatkiem badan
            Kwasniewskiego.
            2. redukcja weglowodanow w diecie zwlaszcza biala maka i jej przetwory oraz
            ziemniaki i wszelki slodycze jest bardzo pozadana.
            3. jazda na rowerze to rzeczywiscie na ogol maly wysilek fizyczny - prawie jak
            spacer. Jogging albo bieznia na silowni sa
            zdecydowanie lepsze bo spalisz duzo wiecej kalorii i ponadto przyspieszysz
            metabolizm.
            Ale dietetyk jest w stanie zapobiec efektowi jo-jo.

            Czy jest jakas oficjalna dieta ktora stosuje twoje uwagi? o tym 40% tluszczu
            roslinnego???

            Uwazam ze podales w trzech zdaniach madrosci ktorych ludzie poszukuja bez
            skutku.

            Dla niedowiarkow proponuje:

            zrobic 10 pompek na czczo. Zjesc lyzeczke cukru. Zrobic 10 pompek. Jest
            roznica? Dlaczego???? Mozna to samo powtrzyc chyba ze zwierzecym tluszczem lub
            roslinnym.



    • splenda hydrogen, wiesz co? 02.06.03, 14:45
      zgadzam sie z toba!! Nie wiem czy wiesz ale moje korzenie dietetyczne to
      wlasnie dieta optymalna. Nadal mysle ze zywie sie optymalnie, no moze bez tej
      zupy kolagenowej, watrob i innych radykalnych jedzonek.

      Jedyne co zmieniam, od wczoraj, to tluszcz zwierzecy na roslinny i robie to
      bo 'easy123' powiedzial...

      Ten przyklad o cukrze podal mi moj kolega -instruktor karate, czarne pasy.
      Mowi: co mam zrobic bo zbliza sie turniej i chce podniesc poziom energi. Pytam:
      co wiesz o dietach? Okazalo sie ze ma wiedze tradycyjna. Powiedzialem mu o
      tluszczach wiec zaniemowil. To ty bierzesz energie z tluszczow???? A energie
      masz? Mowie ze mam i moge pociagnac dom za sznurek trzymany w zebach.
      Powiedzialem mu zeby sobie kupil ksiazke o dietach niskoweglowodanowych. Ale ja
      lubie PIZZE! Krzyczal do mnie. Ja lubie jesc 10 razy dziennie! Ile razy jesz-do
      mnie. 2 razy. I NIE JESTES GLODNY?!

      A wiec zmienie te tluszcze zwierzece na roslinne.
    • splenda hydrogen i matkaoboska 02.06.03, 23:54
      H2: "Nie jest też prawdą, że tylko badania dr Kwaśniewskiego
      potwierdzają dobroczynne działanie tłuszczów zwierzęcych na człowieka." A ja
      myslalem ze wszyscy sa przeciwko zwierzecym. Mysle sobie jak to bylo milion lat
      temu: jaskinia, ciemno zimnawo, nasz praprzodek spi. Nagle budzi sie, zaspany,
      pora jesc. Co tu jesc??? Przewraca sie na drugi bok, siega do jakiegos
      wydrazonego pnia, zanurza lape i w pol snie oblizuje smakowity loj/tluszcz.
      Cieplo, blogo, mozna dalej spac. I tak dalej. Na pewno ciezko im bylo zdobyc
      tluszcz roslinny. Na razie jadlem zwirzecy, z wyjatkiem wczoraj. Dzis
      zwierzecy. Rozlinnego nie moglem...
      Sam nie wiem.

      Matkaoboska:

      Dzisiaj:
      sniadanie: dwa jajka, troche masla, mikrofala. $ paski boczku, mikrofala

      Obiad: orzechy ziemne, tlusty twarog, tlusty jogurt, tlusta smietana, ser
      rokfort. Pomidor.

      Male jablko
      Ostatni posilek o 1:00 w poludnie.

      Wczoraj podobnie, ale na obiad bylo kawalek kury, rowniez smietana, ser,
      twarog, pomidr i salata.
      I tak dalej w tym stylu. Dwa posilki dziennie. Treningi intensywne, mlodziki 3
      razy mlodsze wysiadaja. Tylko dwie osoby wytrzymuja trening (1 godzina, 4 razy
      tygodniowo: ja i trener. Jestem przykladem dla wszystkich jak mozna stracic 20
      funtow w ciagu ciut wiecej jak miesiaca. Co je trener? Nie chce powiedziec,
      kreci, ale nie jest optymalny, uwaza ze weglowodany powinno sie jesc rano bo
      sa 'mocne'. Trener wyglada jak sprezyna, sile ma jak imadlo, wyglad chlopaczka
      podaj herbate, szybkosc blyskawicy. Nie przesadzam. Je troche fasoli, nie wie
      nic o tluszczach. Duzo pijemy wody. Goni nas do picia wody przed treningiem,
      podczas i po.

      A wiec ogolnie co ja jem, na podstawie diety optymalnej? Wszystko co optymalni
      polecaja z wyjatkiem rzeczy egzotycznych. Chleba w ogole nie, raz na jakis czas
      malutki kawaleczek jakiegos ciemnego z przeceny bo nie lubie swierzego. Maslo.

      Duzo jajek, zadnej soli, cukru, maki, kluch, pizzy, slodyczy. Tunczyk,
      sardynki, pomidory, boczek. Unikam z nitratow. Malo owocow.

      Mieso tylko gotowane, jak najtlustsze, kura tylko gotowana bez przypraw ale
      gotowana w sosie pomidorowym..Salata. Jakies inne warzywko.
      Pije tylko wode. CIagle amm butelke kolo siebie. Zadnych papierosow, alkoholu.
      Regularny seks. Dziwczyna widac ze jest zadowolona. Sama je sporo chociaz
      zmniejszyla bo konkurencja czycha...

      Roweru nie lubie no bo ta etola i nacsk na kolana jest wyraznie sprzeczny z
      moja konstrukcja. Drais byl masochista.

      Zarcie 2 x dziennie!
    • splenda jeszcze jedno 03.06.03, 04:40
      dzis sie zwazylem. Okazuje sie ze po niecow wiecej niz dwoch miesiacach
      stracilem 30 funtow, czyli ze w pierwszym miesiacu stracilem 20 funtow a w
      drugim 10 funtow. Jesem bardzo tym zaskoczony bo nie liczylem ze te ostatnie 10
      funtow spadnie tak szybko. Z tego co obserwuje to bardzo wazne jest unikanie
      weglowodanow, soku pomaranczowego (ale nie grejpfrutowego) i jedzenie sporej
      porcji tluszczu (zwierzecego w moim przypadku) jest bardzo wazne. Duzo wody.
      Do tego trzeba dodac spory wysilek tak aby sie powaznie po tym spocic.
      Zastrzegam ze mimo stosowania podobnej diety wagi jakos szybko nie tracilem;
      waga poleciala nagle w dol po wysilku fizycznym. Praca nog, rak, tulowia.
      Dodatkowy zysk to ze zaden stresczlowieka nie rusza.

      Nie wiem jak te diete nazwac moze nazwijmy to dieta boxera. Acha: zadnego
      mleka. Podejrzewam ze mleko mnie powoli zabijalo i powodowalo rozne problemy.

      Czy nie ma chetnych na napisanie pracy magisterskiej na ten temat?
    • omatkoboska pierwszy kryysik? 04.06.03, 16:13
      Chyba mam kryzys... widze po moich ubraniach, ze chudne.. i strasznie się
      ciesze, moja motywacja nie slabnie, ale mam straszna ochote na zjedzenie czegos
      co nie jest ujete w jadlospisie. Chodze nerwowa. Nie jestem glodna, ale sama
      mysl o salacie, która wcinam jak krolik, mnie odrzuca... Od 2 dni zapominam o
      chromie, może dlatego... Na szczescie nic poza jedzeniem z diety w domu do
      zjedzenia nie mam. Macie jakies sposoby na takie kryzysy?

      Splenda, proszę daruj sobie glupie komentarze.
      • splenda juz ci mialem odpowiedziec ale sobie daruje. 04.06.03, 16:28
        jestes po prostu rabnieta.
        • omatkoboska re 04.06.03, 16:53
          Super, proszę, żebyś na ten watek w ogóle nie zaglądał i nie udzielał się już.
          • splenda g. cie obchodzi gdzie i kiedy zagladam 04.06.03, 21:22
            p. sie szmato.
            • fumcia Re: g. cie obchodzi gdzie i kiedy zagladam 05.06.03, 11:35
              rajcuje cie takie cos? to ze nikt nie chce sluchac twoich rad to jedynie twoja
              broszka, jesli ci to nie odpowiada to wyzywaj sie i truj dupe swoim bliskim
              (jesli chca cie jeszcze sluchac, a wlasnie no tak;) nikt cie nie slucha tylko
              tu zwracasz na siebie uwage;))))) :DDDDDDDDD nie pozdrawiam:P
      • omatkoboska juz nie 05.06.03, 13:27

        Na szczęście już jest ok., dobry nastrój wrócił i po ubraniach widzę, ze dieta
        działa, co jeszcze bardziej mnie do niej zachęca. Chyba już wiem o co chodziło
        z tymi moimi zachciankami. Dietetyk powiedział, ze 7 dzien diety wygada tak, ze
        zjadam w zasadzie to, co lubię i jest to odpoczynek od tego
        sześciodniowego „reżimu”. A ja oczywiście osoba nadgorliwa, po to, żeby jak
        najszybciej się zmniejszyć, tej przerwy jednodniowej w diecie nie zrobiłam i to
        przejściowe „zachwianie” przyszło właśnie po 7 dniu. Zadziwiające, ze wszystko
        mam tu swój sens i cel.
        • marcyszka Re: juz nie 11.06.03, 09:35
          Czy mogłabyś napisać gdzie znalazłaś tego dietetyka - mam dużą ochotę na taką
          wizytę.
          Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki
          Marta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka