15.04.10, 14:37
Oto wiersz uzytkownika 'almagus' zkopiowany z innego forum. sorry
jesli naruszam twoje prawa autorskie :) ->

Lądowania i starty, i lot z szansy odarty.

Lecieli w rejon walki.
Nie chcieli tej kalki.
Nadali prokuratora.
Lecieć, wrzeszczała sfora!
Mały tupał nogami.
Biełas wyzywał tchórzami.
Dziwili się prezydenci.
Jacy ci ludzie nadęci!

Może uda się sztuka.
Pośród mgły pasa szuka.
Jest wola lądowania.
Jest nacisk, przykazania.
Inaczej przeciwnikiem.
Może nie być lotnikiem.
Niezrównoważony wódz.
Wiele złego może móc.
Nie odsunięty w porę.
Chroniony przez diasporę
braku racjonalizmu.
Monokulturę deizmu.
Wyniosły opatrznością.
Próżność ponad próżnością.
Co jak król Babilonu.
Pociąga dwór do zgonu.
Odchodzi z nim kwiat wieku.
Smutek, nadzieja w człowieku.
Nie mógł zapobiec śmierci.
To najboleśniej wierci.
Ziemia matką, mogiłą.
Czyni żałobę byłą.
Będą uroczystości.
Wśród grobów, święta próżności.


Wypluci z partyjnej maszyny.
Kserokopia zależna.
Gdzie oryginał jedyny?
Uzurpacja bezbrzeżna.

Krew niech zepchną spychacze , po niej nikt nie płacze!
Wodza damy w przedsionku, zawsze był na postronku.
Nie utopił, co miał topić, ma teraz za niebem tropić.
Przedsionek czyśćcem jego, wystawimy lepszego.
Rozwiązał sprawę zgon, po nas to Armagedon.
Obserwuj wątek
    • luna1964 Re: Wiersz... 15.04.10, 14:41
      TO jest TO ! ale poczekaj zaraz ,,kontrola,, wyrzuci posta .Coz
      teraz musisz byc w PIS albo na TAK - czyli histerykiem i
      paranoikiem.Bron boze samodzielne myslenie :-)))))
      pozdrawiam.
      • aurumaga Re: Wiersz... 17.04.10, 01:34
        Niby łamię regulamin.
        Dziękuję za dobre słowo, strasznie przeżywam tragedię tych zapomnianych.

        Zagrałeś wnuczku z jednym życiem.

        Szczątki ludzkie w woreczkach.
        Osobno co znalezione.
        Mrożą się na półeczkach.
        Identyfikacje robione.

        Szczątki co kończą przelot.
        Jedne to mają nazwę.
        Prezydencki samolot.
        Resztę na apel wezwę.

        Dwudziestu, niech się zbiegną.
        Do jakiejś z sensem całości.
        Niech ciała im krwią nabiegną.
        Przywrócą się ludzkości.

        Pierwszy niech biegnie wnuczek.
        Co zaraz po babcię wróci.
        Przeszedł traumę nauczek.
        Urok na resztę rzuci.

        Potokiem tam krew wylana.
        By toczyć wodę życia.
        Lecz śmierć nieprzejednana.
        Nie daje takiego odkrycia.


        Terroryzm na pokładzie.
        Dominacja narcyzmu.
        Strasznym cieniem się kładzie.
        Brakiem profesjonalizmu.


        Bliżej do Boga w górze.
        Na tle zachodu Słońca.
        Byłeś wiary przedmurze.
        Początek wiecznego końca.


        "Boże, który jesteś mi pomocny, Ty, który jesteś moim wsparciem, Boże, który
        jesteś mi pomocny, Ty, który jesteś moim wsparciem, och Boże, ukochany w pełni
        przez Abrahama i w sprawiedliwych słowach Mojżesza i wśród ludu Ismaela, Ty,
        który jesteś moim wsparciem, i w sprawiedliwych słowach Mojżesza, i wśród ludu
        Ismaela, nie opuszczaj mnie, gdy wołam do Ciebie, Ty, który jesteś moim
        wsparciem, Boże, który jesteś mi pomocny, och Boże, ukochany w pełni przez
        Abrahama, ofiarowuję Ci swą duszę, pozostawiam swe ciało na Ziemi, i czyniąc
        tak, powinienem być sam, powinienem być z Tobą, powiedziane (arab. szczęśliwy) w
        imię boże."

        www.youtube.com/watch?v=VCX0Ghz0cyY&feature=related
        almagus
        • aurumaga Re: Wiersz... 18.04.10, 19:27
          Chce majestat pojednanie, związane ręce przy ścianie.

          Dziesiątego kwietnia Smoleńsk.
          Polityka historyczna.
          Katyń, Ostaszków, Starobielsk.
          Polska delegacja liczna.

          W dole mgła, nierówny grunt.
          Jest nad doliną samolot.
          Żeby odlecieć zapewne bunt.
          Nie ma zgody na odlot.

          Telefon może do brata.
          Tak zazwyczaj to było.
          Odlecisz koniec świata.
          No to im się spełniło.

          Schodzą by widzieć niżej.
          Pięćdziesiąt metrów za nisko.
          I nagle teren jest wyżej.
          Rozsypuje się wszystko.

          Tragedia, kotlet mielony.
          Kto to słyszał, zobaczył.
          Staje się aż zielony.
          I Boga obsobaczył.

          Jednoczyć ma miejsce śmierci.
          Dosyć krwi krewnych narodów.
          Lecz politykiera wierci.
          Jak to ich użyć zza grobów.

          Krew w grunt, na wafel ciało.
          Niechaj każdy zażyje.
          Aby się dokonało.
          Pełne krwi wrogów szyje.
    • berta1 Re: Wiersz... 17.04.10, 07:32
      oto piękny wiersz autorstwa Henryka Krzyżanowskiego.

      *
      Dźwięczy requiem pod dzwonu kloszem,
      Salonowcy - skończcie tę wrzawę.
      O czas smutnej zadumy proszę,
      gdy Prezydent idzie na Wawel.

      Kogo wiedzie w żałobnej gali?
      Jakieś cienie, mundury krwawe,
      ci w Katyniu z dołów powstali,
      z Prezydentem idą na Wawel.

      Idą wolno, lecz równym krokiem,
      bo im marsza rozbrzmiewa grave.
      Niezbadanym Boga wyrokiem
      z Prezydentem ciągną na Wawel.

      Gdy próg przejdą królewskich pokoi,
      krótki apel - czas z misji zdać sprawę,
      potem spać - pierwsza noc już wśród swoich
      z Prezydentem, co wwiódł ich na Wawel.

      Ciiiiiicho! śpią Ale może obudzi
      ich los w nas to, co czyste i prawe?
      Niech pojedna - i partie i ludzi,
      dzień, gdy oni dotarli na Wawel.
      • lwi2 Re: Wiersz... 17.04.10, 14:20
        Żałoba za tamtym samolotem

        Niebo ucichło
        Poczeka aż ich pochowają
        A samolot złożą choć pobieżnie w jedną całość
        I także oddadzą mu hołd
        Nie on winien
        Nikt nie winien
        Ani samolot
        Ani ten co za sterami samolotu
        Ani najważniejszy pasażer
        Ani ten co spóźnił się na lotnisko i opóźnił lot

        Niebo ucichło
        Żebyśmy je mogli usłyszeć
        A może nawet potrafili zrozumieć
        Ta cisza nie jest nicością
        Składa się z miliardów dusz
        Które są także tutaj na Ziemi
        Są w nas
        Niektórzy je słyszą
        Niektórzy czują
        A inni potrafią ogarnąć rozumem

        Niebo ucichło
        Ale już wkrótce na nowo wypełni je warkot silników
        Żałoba minie
        ...
        • daktylek Re: Wiersz... 17.04.10, 14:26
          Wisława Szymborska - Identyfikacja


          Dobrze, że przyszłaś - mówi.
          Słyszałaś, że we czwartek rozbił się samolot?
          No więc właśnie w tej sprawie
          przyjechali po mnie.
          Podobno był na liście pasażerów.
          No i co z tego, może się rozmyślił.
          Dali mi jakiś proszek, żebym nie upadła.
          Potem mi pokazali kogoś, nie wiem kogo.
          Cały czarny, spalony oprócz jednej ręki.
          Strzępek koszuli, zegarek, obrączka.
          Wpadłam w gniew, bo to na pewno nie on.
          Nie zrobiłby mi tego, żeby tak wyglądać.
          A takich koszul pełno jest po sklepach.
          A ten zegarek to zwykły zegarek.
          A te nasze imiona na jego obrączce
          to są imiona bardzo pospolite.
          Dobrze, że przyszłaś. Usiądź tu koło mnie.
          On rzeczywiście miał wrócić we czwartek.
          Ale ile tych czwartków mamy jeszcze w roku.
          Zaraz nastawię czajnik na herbatę.
          Umyję głowę, a potem, co potem,
          spróbuję wyspać się z tego wszystkiego.
          Dobrze, że przyszłaś, bo tam było zimno,
          a on tylko w tym takim gumowym śpiworze,
          on, to znaczy ten tamten nieszczęśliwy człowiek.
          Zaraz nastawię czwartek, umyję herbatę,
          bo te nasze imiona przecież pospolite -
          • alumagus Re: Wiersz... 17.04.10, 15:00
            Zgroza!

            W tej trumnie są trzy ręce.
            I tylko jedna noga.
            Nóg nie mamy więcej.
            A rękę to się doda.

            A ten zgnieciony czerep,
            można podzielić na dwoje.
            Weź do tułowia doczep.
            To polecenie moje.

            Musimy szukać sposobu.
            Poskładania wszystkiego.
            Aby poszło do grobu.
            I nie pytaj dlaczego.

            Potem wymaż z pamięci.
            Nie lecz się alkoholem.
            Niech cię narkotyk nie kręci.
            Bo zostaniesz psycholem!

            Glebę niech zepchną spychacze , po krwi w niej nikt nie płacze!
            Wapno złe myśli odczynia, sypnij jak w lasach Katynia.
            Daj pociągnąć łyk z flachy, s nowa ubite te Lachy.


            www.youtube.com/watch?v=8zwxIQ-tD3Q

            Dlaczego czyściec, czyli przedsionek na Wawelu?
    • alumagus Re: Wiersz...Kara za politykę historyczną. 17.04.10, 14:44
      Tu wcześniejsze wezwanie, dla mistyków czytelne.

      Cmentarz Polaka Wolności.

      katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,7727728,Kosci_zmarlych_miedzy_grobami__Grabarz___Taka_gleba_.html
      Mogiła Wolności teraz w Watykanie.
      Kościół to Polska, takie przykazanie.
      Cmentarz w środku miasta, przejść trzeba.
      Do kościoła czy po zakup chleba.
      Młode nogi krótkie i droga krótka.
      Pomiędzy grobami leje się wódka.
      W grabarzach śmierć budzi zwątpienie.
      Piją za datki, nim opuszczą Ziemię.
      Potem kopią grób w miejscu starego.
      Zawsze szukają grobu bogatego.
      Czarne marmury, piaskowce, granity.
      Sprzedaż daje dodatkowe profity.
      Z kim dzielą? Może ktoś z ratusza.
      Ich nadzoruje, działanie wymusza.
      Groby poniemieckie, czyli niczyje.
      Żaden opiekun tutaj nie żyje.
      Nadzwyczaj rzadko zostawiają kości.
      Widać się boją strachów potworności.
      Dzieciaki wypatrzą pod bluszczem czaszki.
      Wiadomo to tylko wrogie Niemiaszki.
      Na grobach radzieckich z czerwoną chustą.
      Na poniemieckim w nogę czaszką pustą.
      I nic, noce oczekiwań nawiedzeń.
      Po pewnym czasie brakuje uprzedzeń.
      Tylko świadomość, gdzie było UBe.
      Leżą honorowane te poradzieckie.
      A za budynkiem równy grunt willowy.
      I mogiły, Jałty wyrok dziejowy.
      W Unii jesteśmy humanitarni.
      Przy Watykanie, a swoim marni!
      Honory poniemieckim i poradzieckim.
      Cisza i trawnik jest nad ubeckim!
      Ten co wrócił na ojczyzny łono.
      Woj wolności co ją zagrabiono.
      Bezimienny bez grobu, spalone akta.
      I teraz Niemiec niechaj się zatka!
      Niechaj się zatkają różne „kijszczaki”.
      Partii komuny widome znaki.
      Te sprzedawczyki Solidarności.
      Co jest z AK z własnej próżności!
      Czarne - czerwone dalej bezkarne.
      Niech za zdradę zejdą na marne.
      Paprawko i Sprawiedliwko kpiny.
      Dla dorosłego i byle dzieciny.

      Ludzkie kości to nie kość słoniowa.
      Zbiera się, pali, z powrotem chowa.
      Byle przy tym był ksiądz i wataha.
      Nie dorżnięta, co się nie waha.
      Wrzucić nam nowego tyrana.
      Co z księdza robi pana.

      www.youtube.com/watch?v=PuhXFP3CVYk
      www.youtube.com/watch?v=oyWPcxi4-Uc

      www.youtube.com/watch?v=9RuNdb1Dt0o
    • arsenmagus Re: Wiersz... 17.04.10, 23:25
      Śmierć funkcjonariusza zależnością wzrusza.

      Funkcjonariusze BOR.
      Czujność nieustraszona.
      Weszli na nie ten tor.
      Łaska została stępiona.

      Zbyt wiele altruizmu.
      Aby pomyśleć o sobie.
      Skutek profesjonalizmu.
      Zamknięta troska w grobie.

      Kto ma im podziękować?
      Nigdy już nie usłyszą.
      Tylko w pamięci zachować.
      Uczczenie minuty ciszą.

      Co pociągnęło ich w niebyt.
      Co cię przywlekło na grób?
      Czesze twe myśli jak grzebyk.
      Przegląd ich twarzy zrób!



      Młodszy chorąży Agnieszka.
      Podgórska – Więcławek, ta twarz.
      Nie powie, gdzie teraz mieszka.
      Myślisz, że adres ten znasz!

      Podpułkownik Jarek Florczak.
      Przy prezydentach ta twarz.
      Odszedł jak z dziećmi Korczak.
      Myślisz, że adres ten znasz!

      Porucznik Paweł Janeczek.
      W żar skoczyłby Janosik nasz.
      Radość, nucenie piosneczek.
      Myślisz, że adres ten znasz!

      Kapitan Dariusz Michałowski.
      Nad krzyżem zasługi ta twarz.
      W ochronę dokładał troski.
      Myślisz, że adres ten znasz!

      Marek Uleryk chorąży.
      Przy Marii Kaczyńskiej ta twarz.
      Dalej z ochroną jej dąży?
      Myślisz, że adres ten znasz!

      Piotr Nosek podporucznik.
      Z historii znał każdą twarz.
      Strzelectwa istny podręcznik.
      Myślisz, że adres ten znasz!


      Artur Francuz starszy chorąży.
      Z Ryszardem Kaczorowskim twarz.
      Troskliwie przy nim krążył.
      Myślisz, że adres ten znasz!

      Chorąży Jacek Surówka.
      Radością w hospicjum ta twarz.
      Wynosił troski jak mrówka.
      Myślisz, że adres ten znasz!


      Chorąży Paweł Krajewski.
      Przyjazna, radosna, twarz.
      Zdobywa lazur niebieski.
      Myślisz, że adres ten znasz!

      Oni u wiecznej służby.
      Ich miga za twarzą twarz.
      Jakby byli za drużby.
      Czekają, aż cofniesz czas.

      www.youtube.com/watch?v=oHNtgCjaxEI

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka