tinley
27.05.10, 07:53
wizyta była słabo przygotowana, prezydent się spóźnił i ponoć był bojowo
nastroszony do wszystkiego. ludzie ze światka pilotów wiedzą już że meldunek
przed lotem złożył nie jak to zwykle bywało kapitan a generał Błasik. co to
mogło oznaczać każdy może sobie dopowiedzieć - generał dostał pewnie przed
startem polecenie "objęcia opieką" tego lotu. ludzie którzy znają zapisy
twierdzą cichaczem że atmosfera na pokładzie była co najmniej napięta. to że
pilotował błasik jest jednak kompletną bzdurą. załoga po prostu przeceniła
swoje umiejętności a zwłaszcza możliwości maszyny na takiej wysokości. samolot
nie mógł już 'odejść' bo był za nisko a załoga nigdy czegoś takiego nie
trenowała. oni byli na 20m nie dlatego że tam świadomie zeszli tylko dlatego
że w skrajnym wypadku od zwiększenia mocy silników samolot siłą inercji
opadnie nawet do 60m. więc jak ktoś sobie policzy na jakiej wysokości byli w
momencie komendy odchodzimy a na jaką spadli to wyliczy i prędkość z jaką
zniżali do 80m i to że gdyby nie ta brzoza to jeszcze by sie może wyratowali.
wynika z tego że przekroczyli wysokość decyzyjną o 20m. to i tak o wiele za
dużo w tych warunkach dla takiej maszyny która najprawdopodobniej schodziła za
szybko (jakieś 8m/s w dół) i w momencie pełnego ciągu silników była już za
nisko - na wysokości brzozy.
do reszty dołożyła się fatalna organizacja i brak zabezpieczonego lotniska
awaryjnego przez bor. w rezultacie odlot na inne lotnisko równałby się
powrotowi do wawy po uzupełnieniu paliwa jeśliby było to potrzebne. i tk cała
układanka ma ręce i nogi. tylko kto normalny przysyła borowcom listę gości i
plan na dzień przed wylotem?