adamkoltowski
08.01.06, 23:26
Ponieważ jestem wcześniej w domu (z racji wykonywanego zawodu) wstydem by
było, żebym nie zabrał się za przygotowywanie obiadu, małe porządki i takie
tam prace gospodarskie nim żona wróci z pracy. Wiec codziennie to mi przypada
w udziale prowadzenie domu. I tak było i tym razem, stoję przy kuchni i coś
tam gotuję. Z racji upału mam na sobie jedynie fartuch kucharski (nie tam
żadne koronkowe głupoty, ale porządny fartuch). Do domu wraca moja Pani,
rzuca w kąt torbę, podchodzi do lodówki, wyciąga butelkę piwa, otwiera i
bierze porządnego łyka. W tym momencie dopada mnie refleksja, że chyba coś
jest nie tak, że chyba powinno być odwrotnie. Żona jakby przeczuwała o czym
myślę podeszła do mnie i klepiąc mnie siarczyście po odkrytym pośladku
powiedziała:
- Lubisz to! Dziwko!
I tak zostałem Housewife’m.
by beeq